Witam!
Do napisania w tym dziale zabierałem się wiele razy - ale zawsze coś nie pozwalało mi dokończyć myśli. Tym razem mam silne postanowienie, by "sklecić" swój temat a nie podczepiać się pod inne. Podstawowe info o mnie - 21 lat, student. Z tytułu działu jasno wynika jaki - samotny. Od dawna samotny. Sądzę, że to przez zawody jakie mnie w dotychczasowym życiu spotkały. Ale po kolei...
Mój stan zdrowia od urodzenia był kiepski. Nic nie wskazuje na to by się zmienił. MPD i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych to tylko uwertura przed operą. W międzyczasie doszedł niedosłuch obustronny. Z następstw MPD brakuje mi wyłącznie problemów z żołądkiem. Przyzwyczaiłem się do tego, nauczyłem się z tym żyć. Miewałem też (szczególnie w dzieciństwie i wczesnych latach szkolnych) napady epileptyczne. Teraz jakoś ustąpiły ale ciągle "jadę na prochach", by taki stan rzeczy utrzymać. Jednak towarzyszyły temu od zawsze krzyki nocne. To nie ustąpiło.
W rodzinie też nie było kolorowo. Jeżeli ktoś z Was, kto przeczyta ten wątek zdecyduje się zagłębić w temat MPD to dowie się co trzeba robić by takiej osobie, takiemu dziecku pomóc w pełnieniu ról społecznych. Tylko, że u mnie zawsze było na opak. Szczególnie u matki, która miała mnie w głębokim poważaniu i nieraz pobiła pięścią a nawet zostawiła na noc jako niemowlaka.
Szkoła podstawowa i gimnazjum upłynęły pod znakiem gnębienia mnie przez rówieśników i szydzenia ze mnie. W liceum ożywiły się relacje z rówieśnikami i chyba przez okres studiów dalej się ożywiają. Mam swoją paczkę, która przez różne "akcje" (nie moje) się rozpada powoli, od wewnątrz. W każdym razie wydarzenia z przeszłości spowodowały, że się otoczyłem murem. Swoistym murem, który czasami dam komuś przekroczyć.
Przez ten mur przeszło kilka osób i te które na to zasłużyły są dalej w kręgu moich znajomych, przyjaciół. Dotyczy to obu płci. Nie ukrywam, że najbardziej zależy mi na płci pięknej... No ale cóż - płeć ta już dwa razy u mnie poległa i zawsze były to osoby, które uważałem za godne uwagi. Przez te właśnie dwie osoby już nawet zwykłe życzliwości i miłe słowa mnie po prostu odpychają, sprawiają że się dystansuję do takiej persony. Wskutek tego staram się zgasić w sobie (naturalną?) potrzebę, by u boku mieć kobietę. To po prostu "nie dla mnie" albo jak kto woli "nie dla psa kiełbasa".
Z obecnego życia - opiekuję się babcią, dobrze uczę i staram nauczyć się wszystkiego co mi w życiu może się przydać. Chodzi tu o czynności praktyczne, czynności dnia codziennego - pranie, gotowanie, prasowanie i sprzątanie. Słowem: człowiek (prawie) samodzielny. No ale prawie robi wielką różnicę - w przypadku napadu epilepsji sam sobie nie poradzę. Czasami myślę, czy powinienem powiedzieć o tym najbliższemu znajomemu ze studiów (kumpel z paczki z którym praktycznie jesteśmy nierozłączni). Jednak zawsze dochodzę do wniosku, że lepiej nie mówić i się nie zwierzać. Ale z pewnością jakoś przeżyję, może medycyna kiedyś będzie na tyle rozwinięta by w ogóle wyeliminować te napady.
Na przyszłość na razie nic nie planuję. Marzę tak jak większość o znalezieniu drugiej połówki i dzieciach. Ale dochodzę do wniosku, że z tego nici. Raz, że nie chciałbym mieć dzieci ze względów oczywistych: "chore drzewo rodzi chore owoce" (matka miała i ma depresję). A nie chciałbym by moje dziecko/dzieci przechodziło/ły ten sam horror. Bo tak należy to nazwać. Wiem też, że jeżeli kobieta upierałaby się na to, że potomstwo zacementowałoby dodatkowo związek to miałaby rację. Ale ja odmówiłbym. Z powodu powyższego. Wtedy jak mniemam coraz częściej wybuchałyby kłótnie o to, że "nie wiem jak będzie" a stąd prosta droga do zakończenia znajomości. Na razie chcę skończyć studia i wziąć drugi kierunek (może prawo?), by mieć większe szanse na rynku pracy. Być może wyjadę stąd - język całkiem łatwo mi "wchodzi do głowy", bo jest związany z moim ulubionym przedmiotem: matematyką.
Jeżeli ten wpis jest dla niektórych czytających chaotyczny to przepraszam. Starałem się wszystko poukładać w miarę sensownie.
Dziękuję za przeczytanie i ewentualne pozostawienie po sobie śladu w moim temacie w postaci wpisu "co o tym myślę?". Niektórych odpowiedzi się domyślam a innych nie - pozostaną one zagadką.
Pozdrawiam! ![]()