Witam,
moje pytanie dotyczy sytuacji związanej z powiększeniem się rodziny siostry mojego narzeczonego. Odkąd malutka się urodziła to poświęca jej mnóstwo swojej uwagi, z tego powodu często czuje się jakby odsunięta w kąt... i nie wiem co jest ze mną nie tak bo jakoś nigdy nie stroniłam od dzieci, a do tej małej mam opory, coś mnie blokuje wewnętrznie. Ostatnio nawet słyszałam z tego powodu komentarze, które przekazał mi narzeczony, a mianowicie, ze jego rodzice zaczęli mówić, ze nie mam podejścia do dzieci
nie umiem sobie z tym poradzic i spędza mi to sen z powiek, bardzo mnie to zabolało i jestem rozbita, a na dodatek pokłóciliśmy się o to, bo zaczęłam mówić mu o swoich odczuciach, że sie oddalamy przez to od siebie, że ja odbieram to tak jakby rodzina siostry byla dla niego w tym momencie wazniejsza, a małą traktuje niemal jak swoją córkę. Nie wiem jak to naprawić
Pomóżcie...
Nie no... ja rozumiem, że ludzi mają różne problemy, ale niektóre chyba sami sobie wymyślają. Nie bardzo Cię rozumiem. Dla mnie to nic dziwnego, że jeśli kocha siostrę, to chce ją wspierać i dzielić takie ważne chwile jak narodziny dziecka.
Gdyby mój brat miał dziecko też bym była tym podekscytowana i chętnie brała na siebie opiekę nad maleństwem.
Dla mnie to zajebiście dobrze świadczy o facecie. Poza tym może w ten sposób jakoś zaspokaja własny instynkt ojcowski (jest coś takiego?
)
Ja nie widzę nic złego w tym, że Twój narzeczony jest zafascynowany nowym malutkim człowieczkiem.
O ile mniej czasu spędza z Tobą, że aż czujesz się odrzucona?
Przed małą masz opór bo jesteś zazdrosna. Tylko po co? Niedługo wszystko wróci do normy, a niesmak pozostanie.
Podejścia do cudzych dzieci mieć nie musisz. Byle będziesz miała do swoich (o ile takowe chcesz posiadać). Ja też jakoś za cudzymi dziećmi nie przepadam. Wolę na nie patrzeć niż dotykać, a to i tak mi nie przeszkodziło w zaplanowaniu własnego.
Spójrz też na narzeczonego inaczej. Jeśli tak bardzo interesuje się dzieckiem siostry to zapewne będzie też dobrym ojcem dla własnych dzieci.
Dobrze, że lubi dzieci,tylko czasem mi się wydaje, że przesadza z tą malutką. Może miałabym inny ogląd na sytuację gdyby to moja siostra miała dziecko, bo to dla mnie bardzo bliska osoba, natomiast z siostrą narzeczonego nawet nie mam wspólnych tematów, nigdy nie miałyśmy jakiegoś dobrego kontaktu i nie czuję jakiejś więzi z jej dzieckiem....
nie czuję jakiejś więzi z jej dzieckiem....
Nic dziwnego, to dla Ciebie calkiem obce dziecko.
Nie ma wiezow krwi, nie ma wiezi. To po prostu obce dziecko, ktore jest Tobie obojetne.
Ale pamietaj, ze jest to nowy czlowiek w rodzinie Twojego faceta. Dla niego pojawienie sie dziecka jest wazne.
Zaakceptuj to i nie rob problemow, chyba, ze faktycznie Twoj narzeczony spedza kazda wolna chwile w domu siostry z jej nowo narodzonym dzieckiem, a Ty siedzisz sama.
To znaczy wygląda to mniej więcej w ten sposób, że gdy ja do niego przyjeżdżam (mieszka z rodzicami) to najczęściej jest u niego jego siostra z dzieckiem, albo dopiero mają wpaść i jak już przyjdą to ciągle tylko do dziecka lgnie, a mnie tam w sumie mogłoby nie być, mam wtedy tylko ochotę do domu jechać, bo czuję się tam zbędna.
To znaczy wygląda to mniej więcej w ten sposób, że gdy ja do niego przyjeżdżam (mieszka z rodzicami) to najczęściej jest u niego jego siostra z dzieckiem, albo dopiero mają wpaść i jak już przyjdą to ciągle tylko do dziecka lgnie, a mnie tam w sumie mogłoby nie być, mam wtedy tylko ochotę do domu jechać, bo czuję się tam zbędna.
Tak, jak napisalam wczesniej - jesli nie jest to kazda wolna chwila, to jest ok.
Powiedz chlopakowi, ze chcesz, zebyscie spedzili troche czasu sam na sam.
Ojej, to nie jeździj do niego tylko niech chłopak przyjeżdża do Ciebie albo wychodźcie na miasto.
kurcze, właśnie sobie teraz pomyślałam że może za dużo czasu spędzamy razem z jego rodzicami, a za mało sam na sam.... bo praktycznie zawsze kiedy u niego jestem to siedzimy z rodzicami, niby fajnie, ale może przez to za mało siebie mamy, tzn. jak dla mnie bo jemu to raczej pasuje...
Myślę, że dramatyzujesz.
To oczywiste, że jeżeli nie jest jakimś socjopata to cieszy się szczęściem swojej rodziny ![]()
Zamiast psioczyć, że nie spędza z tobą każdej wolnej chwili wykorzystaj ten czas dla siebie - zapisz się naa siłownię, kup parę dobrych książek, wyjdz z koleżankami na kawę - daj mu się tym dzieckiem nacieszyć, a nie bądź zazdrosna ze przez chwile przestałas być pępkiem jego świata ![]()
to juz nie wiem co mam zrobić.... mam przestać zabiegać o niego i zająć się sobą czy może zacząć nagle okazywac wielkie zainteresowanie rodzina siostry...
Najlepiej na zmianę ![]()
przyjeżdżaj rzadziej ale nie skupiaj się tylko na facecie - niech on też ma szanse za tobą zatęsknić.
Przecież niemowlę nie będzie niemowleciem do końca życia
jeszcze trochę i dzidzius przestanie być rodzinna atrakcja ![]()
kurcze, właśnie sobie teraz pomyślałam że może za dużo czasu spędzamy razem z jego rodzicami, a za mało sam na sam.... bo praktycznie zawsze kiedy u niego jestem to siedzimy z rodzicami, niby fajnie, ale może przez to za mało siebie mamy, tzn. jak dla mnie bo jemu to raczej pasuje...
Jesteście narzeczeństwem czyli raczej poważnie myślicie o przyszłości, więc pomyśl jak będzie wyglądało wasze życie po ślubie... Zamierzacie mieszkać u jego rodziców? Byłaby tragedia!!!
Ok, uwielbia to dziecko, ale niech nie gada takich pierdół że ty nie masz podejścia... radzę ci z nim poważnie pogadać, bo jeśli tu piszesz o tym, to musi cię to rzeczywiście wkurzać.
Najlepiej żebyś miała do tej jego siostry (i dziecka) neutralny stosunek, nie musicie się lubić, ale też krzywo patrzeć na siebie.
Wiedz, że ta siostra i jego rodzice rozmawiają zapewne o was (na bank!) jeśli ona coś nagada negatywnego o tobie nim, to oni zawsze będą trzymać stronę córki.
Ogólnie zbyt częste przebywanie z teściami (przyszłymi) nie prowadzi do niczego dobrego. Ten twój narzeczony to nie jest czasem typ mamin-synka?
Ja bym nalegala na spotykanie sie bez udzialu siostry i dziecka. Po co dzieciak potrzebny na spotkaniu chlopaka i dziewczyny, ktorzy nie maja siebie codziennie, ale musza do siebie jezdzic?
Tak, jesteśmy narzeczeństwem, a co więcej, mamy już wyznaczoną datę ślubu. I w grę na pewno nie wchodzi mieszkanie z rodzicami (z opowieści wiem jak się to może skończyć), on mieszka w bloku z rodzicami więc na szczęście i tak nie ma tam dla nas miejsca, bo to nieduże mieszkanie więc byłoby nam zwyczajnie za ciasno. Moze faktycznie za dużo przebywamy z teściami, brak mi chwil sam na sam, a z kolei on nie narzeka, bo mówi, że fajnie tak jest bo rodzinnie... i owszem jest trochę typem maminsynka, bo kiedyś zaczęłam mu coś mówić, że myślę że jak będziemy chcieli już na swoim zamieszkać to będzie mu się trudno z rodzicami rozstać i mi to potwierdził, że na pewno będą codzienne telefony itd...
to juz nie wiem co mam zrobić.... mam przestać zabiegać o niego i zająć się sobą czy może zacząć nagle okazywac wielkie zainteresowanie rodzina siostry...
Chcesz klamac i okazywac zainteresowanie na sile?
Nie ma nic gorszego.
Iceni ma racje, zajmij sie soba.
No wlasnie nie chcę tego zainteresowania jakos nienaturalnie okazywac, bo zle by mi z tym bylo. Ale moj facet nie moze zrozumiec tego malego zainteresowania, tym bardziej ze jego ojciec powiedzial ze jak teraz nie mam podejscia do dzieci to pozniej tez nie bede miec. Eh... boli jak sie cos takiego slyszy i to bardzo....
Odniosę się bezpośrednio do kontaktów z dzieckiem siostry. Myślę, że Twój facet po prostu cieszy się, że jest wujkiem. Ja też lubię dzieci, nawet jeśli są to obce dzieci, to nie ma znaczenia. Przecież to są maleńskie stworzenia, które uśmiechają się bezwarunkowo! Powiedz mi, czy Ty w ogóle lubisz dzieci? Nie musisz uwielbiać, ale żeby być zazdrosną o czyjeś dziecko.. Paranoja jakaś. Nikt Ci nie każe udawać zainteresowania, ale wyobrażam sobie Twoje miny i fochy kiedy Twój narzeczony kolejny raz bierze to dziecko na ręce, tuli, czy mówi gu gu gu. Wystarczy nie okazywać niechęci, to już będzie ogromny krok do przodu. Po drugie, nikt nie każe Ci jeździć do teściów, przecież Twoj facet sam tam trafi, a Ty w tym czasie poczytaj ksiażkę, idź na babskie zakupy czy do kina, jeśli tak bardzo boli Cię widok narzeczonego okazującego zainteresowanie komuś innemu. Wyhodowałaś w sobie niechęć do Tego dziecka (bo je tuli), do Jego siosrty (bo nie masz z nią wspólnych tematów) bo chcesz skupiać całą uwagę narzeczonego tylko i wyłącznie na swojej osobie. To nie jest zdrowe...
modzia, przyznam Ci rację, muszę zacząć mniejszą uwagę skupiać na sobie i troche wyluzować, nie wiem nawet jak ta zazdrosć sie we mnie rozwinęła, bo na początku związku czyli powiedzmy przez pierwszy rok było wręcz odwrotnie, to ja uchodziłam za tą lajtową, że nie zazdroszczę np. jego kontaktu z koleżankami, a z kolei on okazywał wówczas przesadną zazdrosć np. o znajomych z pracy.
jasmin86 a ja Cię doskonale rozumiem miałam trochę podobną sytuacje bratanek mojego męża dziecko trochę starsze w wieku 6 lat niebywale rozkapryszone i rozpieszczone, miemalże codziennie przebywał u nas wiadomo nie miał co robić chodził i marudził że mu się nudzi, mój mąż tak mu się podoporządkował że ja zeszłam na drugi plan nie rozumiałam tego i nie rozumiem nadal dziecko ma rodziców a jezdzic chciał wszędzie z nami na każdą niedogodność był ryk i wielki płacz nawet spać chciał w naszym pokoju, w pore powiedziałam dość i nie obchodzi mnie że ktoś coś sobie pomyśłał, że teściowa krzywo popatrzyła mogę powiedzieć że jestem zazdrosna ale obce dziecko nie będzie rządziło moją prywatnością i małżeństwem.
dla mnie to tak wyglada jakbys byla zazdrosna, twoj chlopak poswieca jej wiecej czasu niu tobie, to nie ma nic wspolnego z tym jaki ty masz ogolnie stosunek do dzieci
Tak, to przyznaję, jestem zazdrosna o to jaki ma stosunek do tego dziecka, który czaem wydaje mi się przesadzony... ostatnio była taka sytuacja, gdzie byliśmy u jego rodziny na grillu i z 7 metrów dalej jego siostra bawiła się z dzieckiem w wózku strojąc miny itd. i mała zaczęła się uśmiechać czy śmiać. mój facet zaczął mnie wtedy wołać tak jakby stała się jakaś sensacja, kilka osób otoczyło wózek, a ja jakos nie miałam ochoty tam podchodzić... i kilka razy mnie tak wołał, nie podeszłam i ponoć zrobiłam jakąś minę, jak na następny dzień jego ojciec to skomentował to od tego czasu mój narzeczony zaczął twierdzić że jestem dziwna i że nie mam podejścia do dzieci
No dziecko wiadomo, smieje się, ale to aż tak wielkie wydarzenie? Dla matki napewno, ale czy dla mnie tez musi być?.... Rozmawiałm dziś z przyjaciólką na ten temat, powiedziała mi, że to nie jest do końca normalne, że facet ma na tapecie zdjęcie córki siostry od kilku miesięcy. raz je tylko zmienił - ale również na inne zdjęcie małej....
jasmin86 a ja Cię doskonale rozumiem miałam trochę podobną sytuacje bratanek mojego męża dziecko trochę starsze w wieku 6 lat niebywale rozkapryszone i rozpieszczone, miemalże codziennie przebywał u nas wiadomo nie miał co robić chodził i marudził że mu się nudzi, mój mąż tak mu się podoporządkował że ja zeszłam na drugi plan nie rozumiałam tego i nie rozumiem nadal dziecko ma rodziców a jezdzic chciał wszędzie z nami na każdą niedogodność był ryk i wielki płacz nawet spać chciał w naszym pokoju, w pore powiedziałam dość i nie obchodzi mnie że ktoś coś sobie pomyśłał, że teściowa krzywo popatrzyła mogę powiedzieć że jestem zazdrosna ale obce dziecko nie będzie rządziło moją prywatnością i małżeństwem.
To są dwie odrębne historie. Z dzieckiem w tle, ale zupełnie się od siebie różnią.