Od trzech tygodni staram się schudnąć. Nigdy wcześniej nie byłam na diecie i nie wiem jak mam się za to zabrać.
Pomyślałam, że może warto skorzystać z porady specjalisty. Nie wiem tylko jak znaleźć dobrego dietetyka. Czy powinnam najpierw iść do swojego lekarza pierwszego kontaktu?
Czy któraś z Was korzystała z rad dietetyka? Jak tam się dostać? No i jak wygląda wizyta? no i oczywiście ile kosztuje?
korzystałam z usług dietetyka. Zapłaciłam dużo (kilka stów) i teraz trochę żałuję, bo potem zobaczyłam, że ten dietetyk na grouponie się wystawił o połowę taniej...
najpierw miałam rozmowę - pani dietetyk mnie zważyła, obliczyła ile mam tkanki tłuszczonej, ile mięśni, ile wody w organizmie, musiałam wypisać co jadłam przez cały poprzedni dzień, opowiedzieć jakie mam nawyki żywieniowe, czego oczekuję od niej (ja miałam dietę antygrzbiczną i antyanemiczną) Parę dni potem dostałam rozpisane żywienie (z dokładnymi przepisami) na dwa tygodnie. Po tym czasie miałam drugą pogadankę z ważeniem czy to coś dało, czy waga się zmieniła, czy mi pasuje. i tyle ![]()
korzystałam, o zmoro!
No jest to dość kosztowna impreza, ale nie ma najgorzej jak chodzi o same wizyty - prywaciarze przyjmują nawet od 60 zł za wizytę, czyli taki jakiś start + 1 miesiąc ze 200zl może wyjdzie. Tak płaciły moje znajome.
Jeśli masz BMI większe od 30 to lekarz rodzinny może ci dać skierowanie z NFZ. Niewielu jest dietetyków z NFZ, ja w dużym mieście znalazłam dwóch, z czego do jednego termin był na za 9 miesięcy. Do drugiego na szczęście tylko 2 miesiące. Nie polecam tej opcji - u mnie wszyscy (oprocz pani która pożerała 9000kcal dziennie) dostali diete 1000kcal i zalecenie by ćwiczyć. Zaproponowano nam, że możemy za 200zl kupic tabletki na odchudzanie, ale efektu podobno nie dają. Wszyscy dostaliśmy uniwersalną kartkę z tym co jeść i ile, lekarz pytał na co chorujemy, gdy powiedziałam ze mam chory zoladek jelita popatrzyla na mnie jak na wariatkę, że powinnam być szczupła i... nic nie zmieniła w tym jadłospisie mimo, że mam uczulenie na pomidory, nie wolno mi strączków i słabo przyswajam witaminki... Skonczylo sie tym ze po 4 msc bylam 16kg lżejsza(przy czym ostatnie 1,5msc waga stała), wypadały mi włosy(dopiero teraz po 2 latach je zregenerowałam), z paznokciami i cerą do tej pory cieżko.
U prywaciarza po znajomości konsultowałam się online, uwzględniono moje alergie, acz tez nie do konca, dieta opierała się w większości na ryżu, grzybach, cukinii, niestety organizm to odrzucil -wymioty, mdlosci etc. Walczylam przez tydzien z jedynym daniem ktore mi nie szkodzilo - puplepty z indyka z sosem koperkowym i burakami ale wysiadlam.
Próbowałam sama diete holenderska, zaslablam pod koniec dnia.
Od tej pory nie ufam dietom. jem wszystko i malo(zawsze jadlam malo!) i oczywiscie tyje.. Aczkolwiek zauwazylm ze choc prxzy upalach goraczkuje, mdleje etc to ladnie wtedy chudne, bo poce sie jak swinia:D Stad wniosek - pora sie spocic
Zamierzam ćwiczyć, zbadać tarczycę i dopiero potem pojsc na konsultacje.
Ale probuj, jesli jestes szczupla to moze ci dieta pomoze:)