Witam!
Zamęt w życiu współlokatorki spowodował, że postanowiłam założyć tutaj konto i szukać u Was porady.
...ale do rzeczy.
Moja koleżanka nawiązała znajomość z zajętym chłopakiem. Na początku miała być to przyjaźń jednak zadziałały hormony i Klaudia zauroczyła się. Kamil wcale nie ułatwiał jej sprawy, bo gdy tylko pokłócił się ze swoją dziewczyną zaproponował Klaudii, że mogą spróbować być razem. Trwało to może tydzień, po czym Kamil stwierdził, że on kocha swoją dziewczynę i nie może być z Klaudią, bo traktuje ją jak przyjaciółkę. Pominę już fakt, że Kamil co chwilę kłoci się i godzi ze swoją dziewczyną. Gdy jest z nią pogodzony, unika kontaktu z Klaudią. Często u nas śpi, z Klaudią w jednym łóżku. Nie ma między nimi zbliżeń poza buziakami i przytulaniem. Klaudia wie, że powinna zakończyć tą znajomość, jednak nie ma w sobie tyle silnej woli by to zrobić. Gdy tylko próbowała zacząć z Kamilem na ten temat rozmowę, on twierdził, że nie będzie na takie tematy rozmawiał i temat się ucinał.
Dziś Klaudia przyszła do mnie i powiedziała, że ona musi to zakończyć, bo już nie daje rady, a po chwili z jej ust wydobyły się słowa o tym, że chyba się w nim zakochała i że jest do niego przywiązana, a to skutkuje tym, że ona nie zakończy znajomości.
Błagam Was, pomóżcie.
Ja już nie wiem jakie argumenty stosować by przemówić jej do rozsądku, bo teoretycznie ona wie, że nie powinna już angażować się w te znajomość, a praktycznie wygląda to tak, że robi wszystko na odwrót i tylko cierpi.
Czy jest jakiś sposób by uwolniła się od tego chłopaka...?
Będę niezwykle wdzięczna za pomoc, bo już mam dość patrzenia jak fajna dziewczyna zadręcza się przez frajera, który zakłada chyba swój mini harem.
Pozdrawiam,
Iskierka
PS Wiadomość pisana na szybko w przypływie wkurzenia, przepraszam za wszelkie błędy i małe niejasności. Mam nadzieję, że tyle ile napisałam o tej sytuacji wystarczy by wydać jakiś osąd i zarzucić poradą. ![]()