adamajkis napisał/a:Poruszyłeś tylko kilka problemów, do nich należy dołożyć przede wszystkim problem Szatana, dość dziwnego jego imienia Lucyfer (niosący światłość) nadanego mu zdaję się przez św. Hieronima. Dziwna zbieżność, z nazwaniem niosący światłość Jezusem w wielkanocna wielką sobotę.
Oczywiście, że wybrałem tylko kilka przykładów, bo na wszystkie to przecież nie ma tu miejsca. Historia Kościoła jest bogata.
Sprawdź Lucyfera nawet w Wikipedii, to zobaczysz, że są pewne tradycje, które traktują go jako brata Jezusa. Są takie, które utożsamiają Lucyfera z szechiną, mądrością Bożą, która unosiła się nad wodami podczas stworzenia. Jeszcze inne z utożsamiają go z Mardukiem. Ale może najciekawszy jest wątek wiążący Lucyfera z Gwiazdą Zaranną = Wenus, a jak sobie przeczytasz Litenię loretańską to Gwiazdę Zaranną tam też znajdziesz, jako wezwanie, czyli synonim... no czyj? I mamy uzasadnienie praktyki egzorcystów, którzy uwielbiają odmawiać tę litanię jako tekst upokarzający Szatana. A jak to zrozumiesz, to nie będzie zaskoczeniem statystyka osób egzorcyzmowanych: proporcja osób opętanych płci żeńskiej i męskiej jest dokładnie odwrotna do stosunku przestępców płci męskiej i żeńskiej (to w ostatnim czasie się zmienia, ale więźniarki to niecałe 4 % wszystkich osadzonych, dane za 2011 r)..
Św. Hieronim mógł tylko powtórzyć po kimś. Bo warto zadać sobie pytanie, kiedy Diabeł (piszę z dużej, jako nazwę i imię, bo teologia traktuje to zjawisko osobowo, diabeł pisany z małej litery podkreśla raczej sposób działania - podział = dia-bolo). I to właśnie imię Diabeł nosi znamiona początku, bo przed pojawieniem się Złego Diabła ludzkość była świadoma istnienia bogów, duchów, mocy i nie było podziału na Dobro i Zło. Dobro i Zło pojawiło się wraz z tradycją gnostycką, a to czasy Babilonu i później Egiptu. W Biblii ten czas narodzin i podziału języków łączony jest z konkretnym symbolem Wieży Babel, która wyznaczała czas rozkwitu potęgi Babilonu. Burzona była kilka razy i kilka razy odbudowywana. Odkopana przez Roberta Koldeweya (rocznica urodzin 10 sierpnia) w zigguracie Etemenanki wieża zbudowana była z osiemdziesięciu pięciu milionów cegieł, które przetrwały, bo były wypalane w ogniu, a nie suszone na słońcu, jak wcześniejsze. Na szczycie Wieży była świątynia Marduka.
Bogowie Nieba (uraniczni) i bogowie Ziemi (chtoniczni) podzielili strefy wpływów i podzielili ludzi na wyznawców uskrzydlonej Gołębicy (warto prześledzić, kto był pod tą postacią ukryty w starożytności) i beznogiego Węża (też warto prześledzić te tradycje, zwłaszcza ewolucję w Biblii, która Syna Człowieczego na Drzewie Krzyża traktuje jako odkupienie i Węża uzdrawiającego, Eskulapa, który doszedł do takiej wprawy w sztuce uzdrawiania, że mógł wskrzeszać zmarłych, nazywany był Zbawicielem = Soter, głównym centrum jego kultu był Pergamon, leczenie następowało podczas hipnotycznego snu, co dziś w niektórych wspólnotach Odnowy w Duchu Świętym nazywa się spocznieniem lub zaśnięciem).
Ojcowie Kościoła, jako apologeci i egzegeci mają znaczne zasługi w wymazywaniu i zamazywaniu tych wszystkich związków. Niewiele to dało, bo do wierzeń ludowych przeciekały stare tradycje w różnej postaci, na zasadzie syntezy i asymilacji, tak że dziś niewielu w Częstochowskiej Czarnej Madonnie widzi kult ciemnoskórej bogini Inany-Isztar z Horusem na rękach, Pani Nieba (z wieńcem z gwiazd dwunastu znaków zodiaku), bogini wojny i miłości, Matki Bogów, córki boga księżyca (stąd księżyc pod stopami) czczonej w całej Mezopotamii, wypierającej kult bogów męskich. Jakże inaczej wtedy mogliby słuchać pobożni ludzie Radia Maryja.
I tak, gdzie nie dotknąć i nie pociągnąć to niespodzianki. Warto czytać Biblię, a jeszcze większą wartością jest rozumienie tego, co się czyta.
Człowiek widzi tyle, ile wie.