Witaj...
Będzie długo ale dobitnie o toksykach od a do z-et:
"Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku."
Jesteście teraz jak narkoman na odwyku a toksyczne związki - nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, to schemat jest identico - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie - jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczęła swoje życie na nowo... BEZ NIEGO i z dala od uzależnienia!!!
Ale co Ty robisz???
Przez x lat okazywałaś radość, smutek, gniew, podniecenie. ciekawość, zadumę - byłaś sobą. Nic nie udawałaś, oddawałaś partnerowi siebie i robiłaś wsio, by on się czuł wspaniale - syndrom współuzależnienia - a Ty żyłaś jak nieświadomy potencjalnego zagrożenia kotek. Są ludzie, którym tego zwyczajnie dawać w nadmiarze nie wolno. Którzy patrzą z zimnym wzrokiem i w lukrowanych słowach - bo słyszysz to co na daną chwilę chcesz usłyszeć - dają Ci w pysk, im bardziej pokazujesz, że Ci zależy na "rozwiązaniu", "wyjaśnieniu".
Z tego bycia sobą paradoksalnie tak się uzależniłaś od partnera, że teraz gubisz się co jest nim fizycznie a co wyobrażeniem jego w Twojej głowie. Wyparcia, zaprzeczenia patologiczne, chore by nie powiedzieć urojone wizualizacje to krok od depresji, po której polecisz błyskawicznie na dno. Jeśli tego nie zastopujesz teraz sama przy wsparciu psychologa, to wykończysz się psychicznie i skończysz w odosobnieniu bez klamek.
Byłaś sobą przed związkiem i jesteś teraz też sobą, tyle że na teraz to samej siebie dopatrujesz się w jego wyobrażeniu.
Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...
Jak to w toksykach bywa: toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg nie rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.
Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.
Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... Blog spam tak na cito.
Do niczego człowiek nie jest tak przywiązany jak do wyobrażenia o samym sobie. Tylko czasem to wyobrażenie Nas "przerasta" i ciągle dążymy do "ideału" wpojonego Nam przez rodziców i czasem otoczenie... "zostaw bo zepsujesz a ja to zrobię LEPIEJ za Ciebie".
Robiąc coś z żelazną konsekwencją, to jak powiadają Nasi Dziadowie i Skrybowie "tylko głupiec oczekuje innych rezultatów robiąc wciąż to samo". Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Pomyśl czy czasem ta Twoja żelazna konsekwencja nie jest wynikiem zakorzenionej "żelaznej kurtyny" przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Nie można jej zreformować pod Twoje potrzeby?
Życie wg schematu powielanego z dziada pradziada na ojca, a potem "z ojca na dzieci aż się rozleci" jest destrukcyjne i prowadzi do ciągłej frustracji. Bo nie osiągasz za każdym razem tego ideału wg "norm" starszyzny, a sam efekt końcowy nie jest wystarczająco zadowalający dla Ciebie. Nie jest tak?
Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem.
Piąchopiryna skuteczna na otrzeźwienie po nieudanym związku. To trzeba przerobić w sobie na wzór traumy po pogrzebie i jej 5 stanów: gniewu, zaprzeczenia, negocjacji, depresji i akceptacji.
Mazgaić się można a nawet trzeba ale tylko chwilę!!! potem zakasać rękawy i ostro do dzieła. Przekuć porażkę związku - nie mylić z życiową, choć tak ona jest początkowo "interpretowana" - w sukces i pokazać tym eks niedobitkom co stracili.
Coś jest w życiu dane i zadane... grunt to odrobić te zadania i wyciągnąć właściwe wnioski z takich lekcji w życiu.
Opisze to prostymi słowami bez filozofowania. Najpierw jest nieznośnie po stracie, następnie pojawia się tęsknota, żal, obwinianie się siebie, dopatrywanie swoich błędów, biczowanie siebie, doszukujemy się ich na siłę bo nie rozumiemy DLACZEGO? Nadchodzi druga fala, mocniejsza bo może to nasza wina, pogrążamy się coraz bardziej.
Trzecie uderzenie jest jak tornado - zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy bezsilni i nic nie zmienimy bo to "se ne wrati", choćby skały srały i płakały i nasza psycha jest rozwalona, jest "pozamiatane".Odcinamy się od świata, nie odbieramy tel, nie wychodzimy z domu, nie jemy, nie śpimy, nic nie robimy, nie mamy na nic ochoty, bo przegraliśmy całe swoje życie i wszystkie marzenia h. strzelił. Metoda wyjścia z dna jest chyba jedna, wyjść z siebie w przenośni jak duch i popatrzeć na siebie, co widzimy - wrak człowieka o złamanej psychice!!!!!!!!!!!!
PRZYPOMNIEĆ sobie jak kiedyś wyglądaliśmy, co sobą reprezentowaliśmy i musimy dojść do wniosku, że daliśmy się zniszczyć komuś, kto tak naprawdę nic nie był wart a na pewno nie nas. Oszukał nas więc niech sp.... na drzewo banany zrywać, a My bierzemy się za siebie. Najpierw wygląd, praca, życie towarzyskie, wracamy do przyjaciół. Wracamy do normy i nie myślimy o tym co było bo wulgarnie mamy na to w....e. Życie jest takie że spotkamy kogoś, spodoba nam się, poznamy go bliżej i sami dojdziemy do wniosku że zachowywaliśmy się kiedyś wręcz debilnie.
-nigdy nie wierz w rzeczy które sa podejrzane, niespójne, niezgodne z prawdą choćby w najmniejszym stopniu- FACET WRACAJACY Z IMPREZY Z KILKOMA NUMERAMI NA PEWNO ZDRADZA, NIE ZNAJDJA ICH PRZECIEZ NA ULICY W DRODZE POWROTNEJ DO DOMU,
- ustrzegaj się porannych przeprosin i scen po zakrapianych mocno imprezach- JEST ZBYT MILY COS PRZESKROBAL, ZWLASZCZA ZE ZIONIE ALKOHOLEM, A Z KIESZENI WYPADAJA KARTKI Z NUMERAMI TELEFONOW
- uciekaj jak pojawia się w waszym zyciu zbyt duzo innych kobiet- UCIEKAJ
-pamietaj o swojej wartości- JEGO ZDANIE NIE SWIADCZY O TYM JAKIM CZLOWIEKIEM JESTES
-nie starja się za wszelka cene walczyc o uczucie żeby przetrwalo nie wszystko jest miłością, a może być tylko jej zludzeniem o które walczy nie warto bo można wiele stracic,-STRACIC TOZSAMOSC, POCZUCIE WLASNEJ WARTOSCI I WIELE INNYCH
-nie zapominaj o sobie rodzinie i przyjaciołach i znajomych, każdy związek może się skonczyc jednak przyjaciele i rodzina zostana,- FAKT TRZYMAJACY MNIE PRZY ZDROWYCH ZMYSLACH I ZYCIU
-pozostan soba, zatracenie się w drugiej osobie sprawi ze to Cie zniszczy-ZNISZCZY PREDZEJ CZY POZNIEJ,
- nie pozwol soba manipulowac, lekceważyć, okłamywać, znieważać, wyzywać, zniewalać, upokarzać , sprawiac sobie bol, wyzwalac złość, nienawiść
- mow co myslisz, nie dus w sobie swoich emocji i swojego znadania, masz prawo je posiadac,
-facet bez pasji i kumpli to nie facet- FACET Z PASJA KOLEZANKI TO BABIARZ I KUMPLEM ALKOHOLEM I ZABAWA, WOLALABYM CHYBA ŻEBY STEREOTYPOWO
ZALEWAL SIĘ PIWEM I RZUCAL POPKORNEM W TELEWIZOR PRZY MECZU PILKI NOZNEJ,SIEDZAC Z WATACHA KUMPLI NA KANAPIE W NASZYM SALONIE
-facet musi mieć jaja i umiec podejmowac decyzje, -MOWIE O TYCH BANALNYCH TYPU WYBOR BULKI NA SNIADANIE
- nie dawaj sobie odebrac wszytkiego,- ZOSTANIESZ Z NICZYM TAK JAK TERAZ
- nie dawaj obdzierac się ze wszytklich emocji, nie pozwol się zniszczyc, cos się nie podoba, rani Cie to won, krotka pilka, no excuses no merci!!!!!!!!!
- nie straj się być idealem to do niczego nie prowadzi a wrecz daje odwrotny efekt
-nie pozwol na to żeby odebral Ci caly czas wolny, żebyś nie mogla się realizowac, być soba, spędzać czasu ze znajomymi, żebyś nie mogla się bawic, cieszy zyciem radowac
- pozostan soba
- nie udawaj, nie milcz, nie pozwol wciskac emocji w siebie, placz, krzycz, jeśli Ci cos nie pasuje, jeśli cierpisz wyrzuc to z siebie, brak okazywania emocji prowadzi do stanu emocjonalnego upośledzenia- w którym się teraz znajduje? nie ma smiechu nie ma lez nie ma radości, zimno i obojętność.
-roznice pochodzenia , wpojone zasady normy, wychowanie sa nie do przekoczenia jeśli partner jest sztywny jak kloda i wpatrzony w swoje prawdy- NIE MA PIERWIASTKA ELASTYCZNOSCI NIE MA ROZMOWY O PRZYSZLOSCI, KONIEC.
-nie odrzucaj marzen,- UTRACISZ WSZYSTKIE, LOBOTOMIA UMYSLOWA
-nigdy nie dawaj stawiac się na drugim miejscu, na pewno nie za matka.

Pozdrawiam.