Przeczytajcie uwaznie
Sprawa dzieje się i dzieje...wciąż ma swoje nowe watki...a wszystko zaczęło się jakiś czas temu gdy rozstałam sie z chlopakiem którego bardzo kochałam.. ja cierpialam ale on ( jak to facet ) nic sobie z tego nie robił. Nie chciał powrotu, mimo tak bezsensownego zakończenia związku.. (troszkę zawiniłam, nie byłam zbyt wyrozumiała-ale to tylko tłumaczenie. on mnie po prostu nie kochał:( ) Jakoś wszystko zaczęło mi się walić najpierw studia potem rodzina..pokłóciłam się też z przyjaciółką..wpadłam w depresję.. jakiś czas potem dowiedzialam się, że ona i mój (ex) Paweł spotykają się.. postanowiłam to wybadać i doszłam jakoś do porozumienia z Anią. Ona przekonywała mnie że nic ich nie łączy..wiedziała o moim uczuciu do niego. Mówiła ze moje słowo jest najważniejsze.. jednak jakoś dziwnym trafem zawsze spotykalam go jak do niej jechał, czy ją jak szykowała się na spotkanie z nim.... pewnego razu on do mnie zadzwonił i oznajmil ze są razem..z trudem powstrzymywałam łzy udawałam twardą...pytał mnie czy nie bedzie to dla mnie ciężkie, czy mogę na to przytaknąć, bo "on już woli stracić dziewczynę niż pozwolić dwóm przyjaciółkom poróżnić się o faceta" a ja jak głupia zgodziłam się..bo do cholery z reszta czy ja muszę dawać im jakieś blogosławiństwo? sa dorośli i tak zrobią co chcą.. niby dalej gadałam z Anią ale to i tak nie bylo to samo.. zdałam sobie sprawę że juz nigdy nie bedzie że nie zniose widoku ich razem..wiec odcięłam się od niej, od niego, od wszystkich wspólnych znajomych..przezywałam koszmarne chwile..bo oni nic sobie z tego nie robili...uświadomiłam sobie, ze nigdy nie miałam ani przyjaciółki ani miłosci.. było źle. wręcz tragicznie po jakimś czasie jeszcze okazało się że ona jest w ciąży.. z nim.. dotarło do mnie że to już na prawde koniec wszystkiego..
Dziś już jest ok. oswoiłam się z sytuacją.. gdyby nie nagły tel od Pawła..długo rozmawialiśmy..powróciły wspomnienia i mimo, że tak długo juz nie jesteśmy razem, mimo wszystko chyba wciąż on pozostanie w moim sercu jako ten jedyny..:( cały czas gdybam..co by było gdyby nie ta ciąża, czy ja i on MOŻE.. teraz juz nie mam złudzeń. Oni są razem tylko ze względu na dziecko. A ja tak czy inaczej nigdy juz z nim nie będę.
PYTANIE: Czy warto dojść z nimi do normalnych relacji. szczególnie z Anią. Czy to normalne kochać takiego drania.? Czy on w ogóle jest draniem? Czekam na (w końcu) obiektywne spojrzenia na tą sprawę.