Całe moje życie to pasmo zmartwień z małymi przerywnikami słońca, sama borykałam się z wychowywaniem syna.. poświęciłam się calkowicie i o sobie myślałam. Dziś syn ma 22 lata i studiuje a ja .. ja zajmuję się moją mamą (83 lata).. mam jeszcze troje rodzeństwa: brat i dwie siostry.. zmartwienie największe mam ze siostrami.. jedna mieszka w Polsce ale ponad 100 km od nas a druga wyemigrowała do Anglii... zawsze mi rozkazywali i mówili co mam robić i jak.. aż zaczęlam się buntować.. no i zaczęły się schody.. mam mała emeryturę (1500 zł) a obie są sytuowane ale al;e grosza nie skąpią bo uważają, że ja je zagarnę.. zrobiły ze mnie zlodzieja a ja już nie mam siły i czarne myśli mi ciągle chodzą po glowie... wewnatrz wszystko mi się trzęsie i nie daję rady.. jestem sflustrowana do granic wytrzymalości... mama jest osobą aby tylko się nią zajmować i ciągle przy niej być i nawet po zakupy nie mogę swobodnie wychodzić.. Brat mnie wspiera najwięcej choć jest takim samym szarakiem jak ja... brakuje mi dosłownie na wszystko.. ale one twierdzą że ja muszę bo tak "wypadło" .. nikt mnie o zdanie nie pyta.. mam dość! Przepraszam, że wykrzykuję przeskakując tematy.. nie chce mi się zyć..
Hej
rooma, jestem w podobnej sytuacji, corka juz z domu a matka seniorka baaardzo zaborcza i do tego obrazalska. Na nieszczescie albo na szczescie nie mam rodzenstwa ... znajomi mowia, ach korzystaj z kazdej chwili spedzonej z mama , bo jak jej zabraknie to bedziesz tesknic i zalowac.
Tak to prawda. Aaaale z innej strony patrzac,dziecko moje juz samodzielne i teraz chcialabym pozyc tylko dla siebie, bez glupiego uczucia, ze ja na urlopie a matka sama w czterech scianach , a tak chetnie tez by z nami pojechala. Tylko ze ,jak ona jest z nami, to manipuluje tak, ze wszystko sie dookola niej kreci, pod komando, wieczne niezadowolenie itd. Moje potrzeby schodza na czwarty plan. Probuje to zmieniac i zawsze potem mam wyrzuty sumienia, eeeh ... Doszlo nawet do tego, ze chce kontrolowac moje powroty do domu, niby ze sie martwi !
Tez sie czesto zastanawiam , jak to bedzie dalej, chcialabym jak najlepiej , ale wtedy musze sie poswiecic i zyc jej zyciem a nie wlasnym.
A teraz cytuje przepiekne slowa Twojego wiersza
"... Tych cieplych slow
mi nie zaluj
musze miec cos do okrycia
....Tych nocnych gwiazd
nie zaslaniaj....."
Cuuuudne !
Dziękuję... jest mi trochę lżej, nie jestem sama.. a piękna siostra przyjechała na urlop do Polski.. jest już ponoć tydzień, ale do mamy nie zajrzała.. musi odpocząć, przecież ciężko pracuje... żal mi mamy, mama o tym wie .. szkoda słów... tylko serce ściska a ręce drżą... niemoc...
Za ciepłe słowa odnośnie wiersza.. bardzo dziękuję!! Pozdrawiam Cię i.. bardzo rozumiem.