To co tutaj napiszę nie będzie wcale łatwe do ocenienia i pewnie większość z Pań oceni negatywnie moje zachowanie i wiem ,że ono takie było dziecinne, raniące kogoś kogo wciąż kocham i samolubne w pewien sposób. Jednak mam nadzieję,że jakoś Panie będą mogły chociaż trochę spojrzeć na mnie z innego punktu widzenia niż negatywny ,ponieważ zrozumiałam swój błąd i już wycierpiałam za niego.
Poznałam przez Internet pewnego chłopka, rozmawialiśmy godzinami przez telefon, uważałam go za dobrego, czułego, inteligentnego młodego mężczyznę, za ideał przy którym czułam się bezpiecznie czego od nikogo nigdy nie zaznałam.Postanowiliśmy się spotkać, wszystko było dobrze,zakochałam się w nim , byłam w stanie oddać do niego wszystko, wszystko co kiedyś było priorytetem czyli nauka,olimpiady, konkursy były mniej ważne od niego.Z jego strony było to samo.Niestety powiedziałam mu po 2 miesiącach znajomości a jest to związek na odległość Kraków a Wrocław ,że jestem młodsza od niego o 2 lata i ,że chciałabym aby poczekał za mną. Okłamałam go ,to prawda ale to tylko dlatego ,że bałam się być bez niego, stracić oparcie jedyne jakie miałam ale teraz już jest to bez znaczenia.Sam bardzo chciał jeszcze w tym wytrwać 2 lata.bo tyle musiałby czekać jednak przyjaciele ugruntowali go ,iż nie może mi ufać, płakałam 14 dni równe po rozstaniu, wtedy walczyłam z chorobą a on mnie zostawił bo nie widział sensu to ciągnąć skoro mi nie ufa. Dałam ciała ,bo 7 miesiącach i próbie kochania kogoś innego nadal to on moje myśli zaprząta.Sam mi powiedział,że bardzo mnie kochał ,że byłam pierwszą kobietą z którą chciał założyć rodzinę, mieć dzieci i,że mam żyć swoim życiem ,cieszyć się nim dla niego i gdy przyjdzie czas ,iż będziemy sami za te dwa lata to chce spróbować ,bo mu było ze mną dobrze, bo widział ,że go kocham a jednocześnie martwił ,że on mnie tak nie umie mocno ( w momencie choroby oddałam mu nerkę musiałam odstawić leki żeby móc oddać narząd do przeszczepu). Bardzo go kocham, myślę o nim każdego dnia, nocy, boje się ,że postawię wszystko na jedną kartę i jak będę w Wrocławiu ,zmienię studia a on będzie z kimś to ,że podejmę najgorszą decyzję w moim życiu.. Z góry dziękuję za wyrozumiałość=(
monika no dałaś ciała (i to więcej niż nerkę) i nie dziwię się chłopakowi, że przestał Ci ufać.
Wydajesz się być osobą bardzo emocjonalną, dlatego proszę: nie rób żadnych głupot. ZA jakiś czas naprawdę będziesz się z tego sama śmiała
To, co teraz wydaje się tragedią, za jakiś (niedługi!) czas będzie godne tylko wzruszenia ramionami ![]()
Ja nie ucinałabym tej znajomości definitywnie. Przecież możecie przyjaźnić się nadal!
Kiedyś wydawało się tragedią .Teraz po roku rozstania nie widzę nadal poza nim świata a próbowałam widzieć coś takiego w innym jak w nim ... Chyba sobie poczekam 2 lata nie chce go tracić może pomysł bardzo utopijny ale dam radę ,przecież niektórzy czekają na tą drugą osobę całe życie i się nie poddają to 2 lata w perspektywie całego życia ehh dam radę.
2 lata to nic. To primo, po drugie: macie w ogóle jakiś kontakt?
Nie ,bo uznaliśmy oczywiście jego przyjaciel ,że jeśli mamy z sobą kiedyś być to na ten czas najbezpieczniej urwać kontakt, próbować żyć bez siebie , szukać kogoś i nie mieć klapek na oczach ,próbować kogoś poznać..Zrobiłam tak , niestety podczas nowej znajomości nawet po roku to i tak uświadomiłam sobie na spotkaniu Boże co ty tu robisz przecież i tak go nie pokochasz tylko skrzywdzisz jak będziesz próbowała kochać na siłę.Tylko co jeśli on nie będzie próżnował , za 2 lata będę w Wrocławiu,postawie wszystko na jedną kartę i okaże się ,że on kogoś ma , że to moje staranie poszło na marne, a jeśli tego nie zrobię będę miała wyrzuty ,że straciłam faceta ,którego kochałam tak mocno, do którego byłam w stanie pokonać kilometry, różnice oraz tego czego on nie mógł zrobić nie słuchać się rad moich przyjaciół i pomimo wszystko być z Nim