Witam kompletnie nie mam z kim o tym pogadac, jestem sama jak palec. Kilka lat temu rozstalam sie z mezem, ktory zdradzal mnie i ma nieslubne dziecko, jestem od ponad roku w zwiazku ktory do tej pory uwazalam za udany, bylo super (choc czasem pojawialy sie problemy, ale to chyba normalne w drugim zwiazku) do momentu az pojawila sie ona i zaczelo sie, niby to nic niby nic sie nie stalo ale.... Ja juz to przerabialam kedys i odopowiedz byla ta sama, kocham mojego faceta nad zycie, ale boli mnie to wszystko, juz sama nie wiemczy bardziej boje sie go stracic, czy bardziej zostac sama, juz chyba wpadam w jakis obled pomozcie!
do momentu az pojawila sie ona i zaczelo sie, niby to nic niby nic sie nie stalo ale....
Możesz rozwinąć o co chodziło, co się działo lub dzieje? ![]()
dosc skromnie opisalas to wszystko i ciezko Ci cos odpisac. Opisz bardziej swoja historie
Kilka dni temu oswiadczyl mi ze zakochal sie w dziewczynie, ktora dopiero co poznal, ze nie moze mi obiecac ze ze mna zostanie i ze tak w zyciu bywa
Kilka dni temu oswiadczyl mi ze zakochal sie w dziewczynie, ktora dopiero co poznal, ze nie moze mi obiecac ze ze mna zostanie i ze tak w zyciu bywa
Ehh szkoda słów na takiego faceta
I ja gdy to uslyszalam tez tak pomyslalm, ze szkoda slow i zycia, ale ja temu czlowiekowi oddalam serce a on mi tu teraz takim tekstem w twarz, mam metlik w glowie nie wiem co robic, lykam tabletki uspokajajace by jakos to przetrwac, najgorsze jest to, ze jak facet albo by odszedl albo olal tamta
Moja droga, co tam teraz u Ciebie słychać? Jak sobie dajesz radę? Ps. dawno mnie nie było na forum, ale jak już tu weszłam, to od razu pomyślałam żeby do Ciebei napisać