Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Witam wszystkich. Nie wiem, czy to najlepsze miejsce do wypisywania takich rzeczy, zwłaszcza przez osobę płci męskiej, ale trudno, nie mam nic do stracenia. Z góry przepraszam że tak długo, ale chyba nie potrafię krótko pisać roll

Chyba od zawsze miałem problemy w kontaktach społecznych i byłem nieśmiały. Problemy zaczęły się już w podstawówce, ale dopiero gimnazjum było koszmarem. Ta szkoła właściwie zniszczyła mnie psychicznie; bałem się do niej chodzić, miałem różne nerwicowe historie, czułem się nic nie warty, odrzucony przez wszystkich. Wtedy całkowicie wycofałem się z życia społecznego, odizolowałem się od rówieśników. Ten stan izolacji trwał długie lata ? przez całe liceum, właściwie aż do końca pierwszego roku studiów, chyba jakieś pięć lat. Na studiach było odrobinę lepiej, ale bez szaleństw ? najlepiej o tym świadczy fakt, że pierwszy raz w życiu byłem na imprezie, mając prawie 22 lata (serio!). Zawsze czułem się jak ten ?inny?, gorszy, którego coś omija i który stoi na uboczu, nie może być taki, jak pozostali. Absolutny brak życia towarzyskiego rekompensowałem sobie nauką ? na tym polu zawsze miałem sukcesy (choć nie byłem typowym "kujonem"), najlepiej zdałem maturę, potem dwa kierunki studiów? Nie poprawiało to jednak mojej samooceny, zresztą gdy dostawałem czwórkę to słyszałem od rodziców ?a czemu nie piątka?. Samotność i coraz większa ilość obowiązków doprowadziły mnie w końcu na skraj załamania; bałem się nawet wyjść na ulicę i iść na zajęcia, a mimo to zawsze na nie chodziłem, codziennie tocząc ze sobą walkę. Strasznie też bałem się, co inni sobie o mnie pomyślą (właściwie od zawsze była to moja obsesja) ? sporo z tego zostało mi jeszcze do dziś. Obawiałem się nawet wrzucić tego posta, bo przecież inni go przeczytają, ocenią mnie i coś sobie pomyślą?

Jakieś dwa lata temu zacząłem się jednak zmieniać i dziś jest już trochę lepiej, niż kiedyś, ale? No właśnie, ale. Przede wszystkim, jestem i zawsze byłem sam. Nie wiem, jak to jest pojechać na kolonie, pod namiot, na wakacje zawsze jeździłem z rodzicami albo sam, wszystkie okazje, weekendy, święta od zawsze spędzam sam. Na sylwestra poza domem byłem raz w życiu i to z mojej inicjatywy ? nikt mnie nigdy nie zaprosił. Jestem jedynakiem, nigdzie nie wyjechałem na studia, całe życie mieszkam z rodzicami. Nie wiem, jak to jest mieć przyjaciół, ludzi na których zawsze można liczyć i którym można się wygadać. Znajomych mam tylu, że mógłbym policzyć ich na palcach jednej ręki ? zazwyczaj odzywają się do mnie, jeśli czegoś chcą. Niby czasem poznaję nowe osoby, ale wszystko to luźne znajomości, które szybko się zaczynają i równie szybko kończą. Mam wrażenie, że noszę w sobie jakiś magnes odpychający ludzi; nie potrafię nawiązywać dłuższych, bliskich relacji, a nawet jeśli ?wychodzę do ludzi?, to nic z tego nie wynika. Mojej sytuacji nie poprawia też fakt, że potrafię rozmawiać może z jedną, dwoma osobami, ale gdy mam rozmawiać w większym gronie, to nie potrafię wydusić z siebie głosu. Każdy już coś zbudował, każdy wokół mnie ma przyjaciół, dobrych znajomych, partnera, a ja? W wieku 24 lat muszę zaczynać wszystko niemal od początku, właściwie od zera. Tylko jak? Kiedyś okazje były na każdym kroku, a teraz mam wrażenie, że przespałem najlepszy okres w życiu, przegrałem wszystkie szanse, ominęły mnie najpiękniejsze chwile młodości i w ogóle życia?

Druga sprawa to relacje z kobietami ? oczywiście, nigdy nie byłem w związku, czuję się wręcz tak, jakbym był jakąś uczuciową kaleką. Przez 24 i pół roku mojego życia nie zbliżyłem się do żadnej dziewczyny emocjonalnie, ani tym bardziej fizycznie. Obawiam się, że ten fakt już na wstępie mnie dyskwalifikuje i obniża moje szanse niemal do zera. Chciałbym kiedyś doświadczyć miłości, ale bardzo się jej boję; nie rozumiem, jak można być z drugą osobą tak blisko, aby całować się z nią, przytulać czy uprawiać seks - to dla mnie totalna abstrakcja. Co prawda w ostatnim czasie trochę przełamałem moją nieśmiałość, czuję nawet, że z kobietami rozmawia mi się lepiej, niż z facetami (m.in. dlatego piszę tutaj na forum wink), ale i tak nic z tego nie wynika. Choć widzę pewne oznaki sympatii, a może nawet zainteresowania moją osobą (?), to za każdym razem znajduję na to jakieś ?racjonalne? wytłumaczenie, jakbym nie potrafił uwierzyć, że mogę się komuś podobać i że ktoś w ogóle może się we mnie zakochać. Nie wiem, jak się flirtuje czy podrywa, zazwyczaj obawiam się dotyku (co dopiero mówić o pocałunku albo wzięciu za rękę), zawsze poruszam tylko bezpieczne tematy (nie umiem rozmawiać o uczuciach, związkach, miłości, a już tym bardziej robić żadnych seksualnych podtekstów, ogólnie te sfery była dla mnie zawsze wstydliwym tematem tabu), a zaproszenie dziewczyny w jakieś miejsce to już w ogóle dla mnie kosmiczne wyzwanie  - to wszystko sprawia, że zostaję nudnym, nijakim, ?bezpłciowym? kolegą. Za każdym razem, gdy próbuję przekroczyć tę granicę, zapala mi się w głowie czerwona lampka, tak jakbym chciał zrobić coś bardzo złego, co spotka się z przykrymi konsekwencjami (a zwłaszcza wyśmianiem, którego zawsze się bałem) ? robię wręcz wszystko, aby żadna dziewczyna broń Boże nie pomyślała sobie, że coś do niej czuję. Ogólnie mam wrażenie, że nie powinienem interesować się dziewczynami, umawiać się na randki, kochać, w ogóle nie powinienem mieć uczuć ? bo zawsze przynoszą mi rozczarowanie, cierpienie i ból wynikający z bezsilności albo odrzucenia.

Teraz, tak po prostu, jest mi przykro ? wiem że straciłem coś bardzo ważnego, czego już nigdy nie odzyskam. Zdaję sobie sprawę, że czas ucieka szybko i z wiekiem będzie mi coraz trudniej, dlatego chciałbym wreszcie coś zmienić, złapać jeszcze trochę młodości, znaleźć przyjaciół, otworzyć się na miłość? Tylko jak to się w ogóle robi? Czy w moim wieku można jeszcze nauczyć się budowania trwałych relacji międzyludzkich, a już tym bardziej miłości? Czy kiedykolwiek będę potrafił zbliżyć się do drugiej osoby, skoro w tym wieku nie mam kompletnie żadnych doświadczeń i boję się własnych uczuć?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Witaj
Czytając Twojego posta miałam wrażenie jakbym czytała trochę o sobie. Obecnie znajduję się w podobnej sytuacji (a jestem od Ciebie trochę starsza), dlatego też nie jestem osobą upoważnioną do dawania Ci jakichkolwiek rad. Jedyne co mogę Ci powiedzieć to to, że należy zmienić myślenie o sobie. Wiem, wiem trudne to czasem sama mam z tym problem, ale wiem, że przynosi to efekty. Inną możliwością jest również znalezienie sobie pasji, zajęcia (taniec, tenis, rower, języki obce itp.) i w ten sposób też możesz poznać kilka ciekawych osób i nabrać dystansu do pewnych rzeczy.
Napisałeś "Obawiałem się nawet wrzucić tego posta, bo przecież inni go przeczytają, ocenią mnie i coś sobie pomyślą?" - miałam dokładnie tak samo, ale dzięki temu, że się tutaj odezwałam zaczynam trochę uodparniać się na opinię innych.
"Czy w moim wieku można jeszcze nauczyć się budowania trwałych relacji międzyludzkich, a już tym bardziej miłości? Czy kiedykolwiek będę potrafił zbliżyć się do drugiej osoby, skoro w tym wieku nie mam kompletnie żadnych doświadczeń i boję się własnych uczuć?" - uważam, że można i nie ma tutaj znaczenia wiek, trzeba trochę nad sobą popracować.

3

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Czyli nie tylko ja to przeżyłam...
Kobietki ja byłam z tym problemem u psychologa. Mówił podobnie o pasji w życiu i polecił mi także takie coś jak System Afirmacji Hepika - poczytajcie o tym w necie. W ciągu miesiąca zmieniło moje nastawienie do świata - otworzyłam się na kontakty z ludźmi, stałam się bardziej pewna siebie, zdobyłam znajomych i realizowałam swoją pasję smile

Teraz wiem co to znaczy szczęście w życiu i wy nie bądźcie bierne!

4

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

sneffels
Witaj:)
Piszesz w taki sposób, tak szczerze, że aż gdyby nie temat wypowiedzi to całkiem przyjemnie by się czytało Twoje słowa.
Sądzę, że jesteś naprawdę wartościowym facetem choć nie ukrywajmy, (tak jak sam wspomniałeś) kaleką emocjonalną. Co (broń boże!), nie umniejsza Twojej wartości. Pytasz czy masz szanse na otworzenie się na drugą osobę, bliskość, przyjaźń, miłość... Jasne! Przecież 24 lata to jeszcze nie koniec świata. Sam mówisz, że masz chęć coś ze sobą zrobić, popracować nad tym, a to już połowa sukcesu. Pora wziąć się za siebie. I uwierzyć. Uwierzyć w to, że i Ty możesz być szczęśliwy. Nie racjonalizować sobie każdego przejawu sympatii płynącego od drugiej osoby. Sam do siebie zrażasz ludzi takim postępowaniem. To jest właśnie ten odpychający magnes o którym wspominasz. smile Musisz się przemóc, wychodzić też z inicjatywą do ludzi, a nie tylko czekać co ktoś zrobi i ewentualnie reagować.

PS. Skąd jesteś?

5

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi smile

karolina511 napisał/a:

I uwierzyć. Uwierzyć w to, że i Ty możesz być szczęśliwy.

Właśnie strasznie trudno mi to zrobić, bo od lat tkwię w tych samych, utartych schematach ? nie da się, nie umiem, nie potrafię, to nie dla mnie, nigdy nie będę tego miał? Czasem po jakimś sukcesie udaje mi się przełamać to błędne koło, ale potem wszystko wraca do ?normy?. Niestety bardzo trudno jest przestawić sposób myślenia?

Nie racjonalizować sobie każdego przejawu sympatii płynącego od drugiej osoby. Sam do siebie zrażasz ludzi takim postępowaniem. To jest właśnie ten odpychający magnes o którym wspominasz. smile Musisz się przemóc, wychodzić też z inicjatywą do ludzi, a nie tylko czekać co ktoś zrobi i ewentualnie reagować.

Rzeczywiście, mam z tym duży problem, zwłaszcza jeśli chodzi o wychodzenie z inicjatywą. Jakoś trudno mi zaakceptować fakt, że ktoś może lubić moją obecność (a co dopiero zakochać się we mnie). Przez większość życia myślałem, że jeśli odzywam się do kogoś i wychodzę z inicjatywą, to narzucam swoją obecność drugiej osobie, a ona może wcale nie chcieć ze mną gadać - bo gdyby chciała, to odezwałaby się pierwsza. W relacjach z ludźmi zawsze szukałem akceptacji, jednocześnie bojąc się odrzucenia i dopiero niedawno zrozumiałem, że to droga donikąd. Wiele razy czytałem, że najpierw trzeba zaakceptować siebie... Tylko jak to zrobić? Może rzeczywiście jakieś afirmacje mogłyby pomóc?

Sam mówisz, że masz chęć coś ze sobą zrobić, popracować nad tym, a to już połowa sukcesu. Pora wziąć się za siebie.

Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni, bo planuję wyprowadzić się od rodziców do innego miasta, zrobić tam magisterkę na moim drugim kierunku, w dodatku przez jakiś czas chciałbym pomieszkać w akademiku (o ile tam wytrzymam wink). Nie wiem, czy to dobry pomysł i czy taka terapia szokowa bardziej mi pomoże, czy zaszkodzi, ale wiem, że mimo obaw muszę spróbować, bo to już chyba ostatnia taka szansa w moim życiu. Wydaje mi się, że od lat stoję w miejscu i tylko jakiś radykalny krok może to zmienić, bo jeśli zostanę tu, gdzie jestem, to pewnie za kilka lat będę jeszcze bardziej samotny, a w dodatku nieprzystosowany do samodzielnego życia. Poza tym, aby nauczyć się relacji międzyludzkich powinienem jak najczęściej przebywać z rówieśnikami, a w tej chwili nie mam zbyt wielu okazji do trenowania kontaktów społecznych (w pracy wszyscy są dużo starsi ode mnie, próbowałem kursu językowego, wolontariatu, ale nie wyszła z tego żadna dłuższa znajomość) i to jest chyba obecnie mój największy mój problem.

6

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Powiem Wam, co pomogło mojej przyjaciółce, i to całkiem przez przypadek. Też miała problem ze sobą i kontaktami międzyludzkimi do tego stopnia, że trudno było ją gdziekolwiek wyciągnąć. Kiedyś poszła na rozmowę o pracę w pewnej dużej korporacji (nazwy nie podam bo mnie udusi smile  ) tam na dzień dobry zrobiono jej testy zdaje się Tomas International. Dostała ich wynik do domu. Po analizie doszła do wniosku, że nie jest z nią tak źle, jak sądziła smile. Wróciła jej ochota do życia.

7

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

No taki szok może pomóc - to racja.
Ja wam powiem jeszcze, że stosowałam dalej te afirmacje na pewność siebie od HEPIKA i naprawdę rewelacja.

Teraz aż chce mie się żyć i poznawać nowych ludzi - znajomi, z którymi nie widziałam się pół roku mnie nie poznają smile - bardzo pozytywne zaskoczenie smile

8

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

@sneffels:
Witaj.
Chciałbym Ci przede wszystkim zadać pewne pytanie, bo czytam i widzę multum podobieństw do samego siebie. Czy Ty dobrze się czujesz w tłumie, czy gdy jesteś na imprezach odczuwasz radość, czy jednak raczej nie możesz się tam odnaleźć? Czy dobrze się czujesz, gdy zajmujesz się samodzielnie swoją pasją, poświęcasz temu czas i potem widzisz rezultaty? Ja od pewnego czasu znajduję się w stanie, jaki można nazwać stopniowym poznawaniem siebie, czego można się zresztą dowiedzieć z innych moich postów na tym forum. Byłem od zawsze zamknięty na ludzi, znajomych miałem zawsze niewielu, ale za to zaufanych, takich powiedzmy sobie "elitarnych". Zastanawiałem się, czemu nie mogę jak inni otaczać się multum ludzi, dlaczego nie mogę puść na imprezę i się tam dobrze bawić.

Odpowiedź okazała się komicznie prosta: bo taki już jestem, bo taka jest moja osobowość. Ja akurat jestem skrajnym przykładem introwertyka, który po wizycie na imprezie następnego dnia musi wyjść na spacer w jakieś odludne miejsce aby przywrócić sobie jakiś normalny poziom. Osoby wokoło uważają mnie za smutnego, gdy ja po prostu rozmyślam. Do tego można doliczyć duuuużą nieśmiałość, acz z tą można już walczyć. Z osobowością nie, tutaj niczego się nie osiągnie. Można tylko zakładać na twarz maskę i udawać kogoś innego. Tylko po co, czy całe życie będziemy udawać?
Oczywiście nie twierdzę, że Ty również jesteś takim typem człowieka, jest to jednak możliwe. Zbadaj siebie, a przede wszystkim, zaakceptuj siebie.

9

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Autorze, może masz poprostu osobowość INTJ albo INTP, zrób sobię test, poczytaj w necie, ja tak samo jak ty praktycznie nie miałem znajomych, byłem i jestem odludkiem. Ja osobiście jestem INTJ, przeczytałem mocne i słabe strony tej osobowości, no okazało się dlaczego jestem nieemocjonalny, poprostu taka osobowość, INTJ i INTP mają słabo rozwiniętą stronę emocjonalną, różnię się od Ciebię tym że nie szukam towarzystwa, mam swoje hobby którym poświęcam czas, w zasadzie nie interesuje mnie to co się wokół mnie dzieje.

10

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Nie umiem po takim wpisie określić, jaki masz typ osobowości, ale mam wrażenie, że możesz być na gałęzi introwertyków. Test znajdziesz, jak wpiszesz w google "16 osobowości" i wejdziesz w link, który ma w nazwie 16personalities. Nie podaję linku, bo tutaj jest to zakazane.

W społeczeństwie często jest tak, że introwertycy są wrzucani do jednej grupy oczekiwań razem z ekstrawertykami, których jest więcej. Wtedy czujemy się tak jakby odrzuceni, stoimy z boku. Presja otoczenia robi swoje. Problem jest w tym, że osobowości nie da się zmienić. Da się ją doszlifować, ale nie da się zmienić. Dlatego, jak ktoś próbuje zmienić nas, czy sami siebie próbujemy zmienić, to w przypadku efektów negatywnych lub ich braku może nas dopaść myśl, że jest z nami coś nie tak. Wiem po sobie, że masę czasu zastanawiałem się, co ze mną jest nie tak, że nie potrafię tworzyć normalnych relacji. Do dzisiaj nie rozumiem pewnych konwencji, zachowań, które są uznawane za normalne.
Jedynym sposobem na to, by cokolwiek osiągnąć, jest zaprzestanie walki. Musisz poznać swoje cechy. Nauczyć się je wykorzystywać tak, by nie były przekleństwem, tylko zaletą. Taką, która sprawi, że będziesz się wyróżniał na tle innych ludzi. Wtedy nie możesz być dla siebie zbyt surowy.

Napisałeś bardzo inteligentny tekst, co świadczy o tym, że dasz radę sam się "ulepszyć". Nasze cechy są, jak ta szklanka wody, która może być do połowy pusta lub do połowy pełna. Od tego, jak do niej podejdziemy, może zależeć to, jak będziemy się czuli. Chodzi o to, że każda cecha ma swoje pozytywne i negatywne strony, które często są zbalansowane, jak dobrze się poznamy i wiemy jak ją wykorzystać, szalę można łatwo przechylić na stronę pozytywną.

Na twoim miejscu zacząłbym właśnie od wirtualnego przełamania lodów. Tak byłoby najłatwiej. smile

11

Odp: Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich
Halinka34 napisał/a:

No taki szok może pomóc - to racja.
Ja wam powiem jeszcze, że stosowałam dalej te afirmacje na pewność siebie od HEPIKA i naprawdę rewelacja.

Teraz aż chce mie się żyć i poznawać nowych ludzi - znajomi, z którymi nie widziałam się pół roku mnie nie poznają smile - bardzo pozytywne zaskoczenie smile

To brzmi jak reklama.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieśmiałość, samotność i problemy w relacjach międzyludzkich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024