Witam, do dodania tego posta zmusił mnie mój stan emocjonalny.... jest środek nocy a ja siedzę i myślę co mam robić.
A więc zacznijmy od początku mój chłopak Kacper mieszka 70km ode mnie widujemy się dość często( związek na odległość jest strasznie trudny) i właściwie to ja już sama nie wiem czy ja kocham tego Kacpra czy nie.... gdy z nim spędzam czas czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie , ale on mieszka daleko . Za to tu na miejscu mam wspaniałego przyjaciela , świetnie się dogadujemy , czuję do niego jakiś pociąg , jestem o niego zazdrosna i się martwię , czy to normalne? Kocham któregoś z nich? Doszły mnie słuchy że Alan (przyjaciel) się we mnie podkochuje, strasznie się ucieszyłam gdy to usłyszałam , i dlaczego? Oczywiście nie zapominam o Kacprze! Czy można kochać dwóch na raz? A jeżeli tak jest to co mam zrobić? Wiem że Kacper planuje już sobie przyszłość ze mną i nie chce go ranić wybierając Alana. Zależy mi na nich oby dwóch. Jest na to jakaś rada? Pomożecie?