Nie wiem, czy to dobry dział, ale nie potrafię poradzić sobie z tym kłopotem.
Mój chłopak jest cudownym człowiekiem i jest nam razem naprawdę super. Problem leży w jego sposobie postrzegania świata.
W dzieciństwie był bardzo rozpieszczany i do dziś ma trochę wrażenie, że wszystko mu się należy, że wszystko przychodzi łatwo, że wszystko można dostać i mieć to od razu. Ma 25 lata i mówi, że przegrał życie, że nic nie ma, nic mu się nie udało, że życie jest smutne, liniowe i do dupy.
Przerwał studia - chyba z lenistwa, a nie tego, że mu się coś nie udało. Po znajomości pracował w firmie, z której chce się zwolnić, ponieważ to wypompowuje całą jego energię i całą chęć na cokolwiek - to akurat popieram. Przez to nie ma ani chwili na realizowanie swojego hobby, roztył się, jest tym wszystkim bardzo przygnębiony.
On jest bardzo smutny, ciągle mówi to wszystko, że życie smutne, że on nie ma perspektyw, że nie ma na świecie nic fajnego, że on nie potrafi cieszyć się z małych rzeczy, że nic mu nie wyszło (jakaś bzdura). Moim zdaniem po prostu jest zbyt leniwy, żeby czekać na efekty dłużej niż chwilę...
Jak mam pomóc mu wyjść z tego marazmu, co zrobić żeby jeszcze jakoś pokazać mu, że warto coś robić, jak zaszczepić w nim zapał do pracy nad sobą i swoim szczęściem?
O żadnym psychologu nie ma mowy, bo po prostu tam nie pójdzie, nie będę go na siłę przekonywała do tego, ani groziła że jak tam nie pójdzie, to zakończę związek ani nic z tych rzeczy. Chciałabym sama jakoś mu pomóc spojrzeć na to wszystko weselszym okiem. Ale brak mi już pomysłów ![]()
Proszę Was o pomoc, jeśli macie podobne doświadczenie i osiągnęłyście coś w tym kierunku, albo jeśli może same wyszłyście z podobnej sytuacji - błagam, powiedzcie jak się z tym problemem uporać.
pozdrawiam ![]()
Dobrze ,chłopak że ma Ciebie ,bo ja mam podobnie jak twój chłopak i jestem niestety sam z tym ....
z Twojego postu wynika, że on nawet nie cieszy się że Cię ma. w ogóle stara się o Ciebie? czy odpuścił wszystko, bo się jemu należysz, a i tak jest do d***.
Na Twoim miejscu zastanowiłabym się dobrze czy chce być z takim leniem, bo później może być w związku z taką osobą jeszcze gorzej, a ciągnąć taki ciężar na własnych plecach to daleko się nie zajdzie.
Jeśli natomiast to tymczasowe, a do tej pory Twój mężczyzna normalnie funkcjonował, to potrzebuje albo kopa albo ruchu. Najlepszym rozwiązaniem na marazm, depresję lub nerwicę jest ruch fizyczny (np. skopanie ogródka, działki, codzienna jazda rowerem itd.).
Faceci bywają zamknięci i oporni na wszelkie próby zmian, a jeśli jeszcze coś trzeba zmieniać to już na bank. Trzeba więc cierpliwości. Ma iść do jakiegoś psychologa jak jakiś nienormalny, to oczywiste, że nie weźmie to pod uwagę. Sytuacja rozbija się u niego o pracę, o możliwość zmian, to myślę dość częste w polsce. Chce się, ale nie można... To frustrujące.
Co można zrobić? On by chciał zmienić, by ktoś usiadł i powiedział - będzie inaczej, zadbam o to. Ale to niemożliwe. On musi krok po kroku zmieniać swoje codziennie dni. By to było nawykiem. Więc musisz być jak najczęściej z nim.
Dziękuję Wam za odpowiedzi, szczególnie panom ![]()
wiureczka - to nie chodzi o to, że on jest leniem w tego słowa znaczeniu, że nic nie robi. pracuje całymi dniami, od rana do bardzo późna, fizycznie i to pozbawia go całej energii i chęci do życia, jedyne na co ma ochotę, siłę i czas to położyć się do łóżka i wtedy duma nad swoją beznadzieją, bo każdy dzień jest tak samo beznadziejny (to akurat fakt). A wcześniej był bardzo aktywny fizycznie i wesoły. Rezygnuje z tej pracy, ale boi się że jest do niczego, że w niczym się nie sprawdzi, że nic nie potrafi, a wcale tak nie jest a ja chciałabym mu jakoś dać tego kopa, ale już nie wiem w co go kopnąć, żeby zrozumiał i uśmiechnął się do życia. Dlatego szukam tu rad kogoś, kto może został tak kopnięty i to pomogło.
ogień - on cieszy się, że mnie ma i nasz związek jest bardzo udany, nie mam ani krzty podstawy żeby na niego narzekać. Po prostu się martwię ![]()
Staram się codziennie pokazywać mu, że to co on mówi jest głupie, ale przychodzi weekend kiedy on chciałby wrócić do swoich sportowych pasji, a nie ma na to siły i znów marnieje i jest smutny.
Zastanawiam się jak pomóc. Jakieś wzmocnienie pozytywne psychiki. Karteczki- niespodzianki od Ciebie znajdowane przez Twojego mężczyznę w różnych miejscach. Z napisami: "Jesteś wspaniały!", "Bardzo Cię kocham", "Bez Ciebie moje życie byłoby puste i smutne", "Dziękuję za to, że jesteś" (przykładowo).
Nad innymi metodami rozwiązania Twoich problemów, będę myślał.
Witaj, nie sądzisz że Twój chłopak jest załamany psychicznie? Bo obwinia życie o wszystko, ponieważ nie był w stanie dotrwać do końca. Mój chłopak też pracował, był cudowny ale miał swoje nastroje gdzie niechciało mu się żyć, a teraz odebrał sobie życie. Nie będziesz umiała mu pomóc jeśli on tego sam nie zechce i naprawdę jedyne wyjście to psycholog bo Ty możesz się wdać w gorsze kompleksy niż on. A czy wie że ma Ciebie? docenia w ogóle że mu chcesz pomóc czy nie chce pomocy bo i tak mu to nic nie da? zastanów się czy chcesz niańczyć człowieka, bo on powinien Ciebie wspierać a Ty jego a jak widać on popadł w niższość i oczekuje litości u każdego. Miej na uwadze również swoje dobro, a sama możesz nie umieć mu pomóc. On musi sam uwierzyć że ma po co i dla kogo żyć. życze cierpliwości .
Wątpię zeby dalo sie tu cos zrobic... nie mozna zmienic kogos na sile, jesli on sam nie wiodzi problemu i nie zachce czegos z tym zrobic to nie widze tu rozwiazania...