W sobote skoczylam z 90 metrów, spoglądając przerażająco na Tatry... Nie wiem co mi odbilo, podeszlam zapytalam o cenę i prosilam o przygotowanie. Instruktor patrzyl na mnie niepewnie, zapytal kilka razy o zasady i regulamin, podpisalam oswiadczenie i zaczal mnie przygotowywac, zapiete nogi , kamizelka zalożona i wyjechalam. Nie zdawalam sobie sprawy z tego co czynię, zgodnie z regulaminem za 2 komenda powinnam skoczyc, ja stalam tam i nogi mi sie trzesly, chcialam wracac a Pan ktory stal ze mna zaczal mnie uspakajać "Nie patrz w dół, patrz przed siebie" ale niby jak!??? Widzialam jak na dole zaczeło sie gromadzic sporo osob, litytowali czy skocze czy nie , stalam tam ok 5 min druga komenda 3,2,1 bungee, stoje dalej... Gosc mi mowi ze jak teraz nie skocze zjezdzamy na dol, krzyczal glosno a ja skoczylam.. Nieudolnie , ale skoczylam. Szarplo mna tak mocno ze trzymalam sie za brzuch, nigdy w zyciu sie tak nie bałam, płakac mi sie chcialo, odbijalo mna kilka razy i zaraz bylam na dole. Sciagali mnie a ja nie moglam stac na nogach. Dzis nie moge wstac, bo bol miesni jest okropny. Naciagnelam wszystkie miesnie. Mimo pokonania strachu, nie zrobilabym tego drugi raz. To jak najwiekszy koszmar, spadac w doł.. Wrocilam do domu opowiadam rodzicom , pokazalam filmik a mama w placz!
Jakie są Wasze doswiadczenia? Widzialam temat o skoku z spadochronem, ale ja bym sie obawiala ze go nie otworzę...
Wiem ze są osoby uzaleznione od tego co czułam, adrenaliny i strachu.
PLS. o przeniesienie wątku KOBIECE MIEJSCA, IMPREZY, WYDARZENIA źle go wpisalam;)