Zaczęło się to ponad 2 miesiace temu. Rozstałam się z chłopakiem. Kochałam go jednak po tym co zrobił i co robił już wcześniej postanowiłam skończyć to raz na zawsze. Ale nie tak łatwo jest przestawić się z ponad półtora roku związku na samotność.. Przeczytałam gdzieś, że na rozstanie najlepsze jest kolejne zakochanie. I to nie tak, że chciałam znaleść kogoś na siłę i wypełnić pustkę. Znałam tego chłopaka już dużo wcześniej, mieszka na mojej ulicy, jednak nigdy nie odważyłam się z nim pogadać. Od zawsze na mnie działał, spojrzenie, wygląd, zachowanie..;) Postanowiłam zagadać. Udało się, chyba mnie polubił. Po rozmowach na komunikatorze, kilku spotkaniach można powiedzieć, że zaczęłam coś do niego czuć. A on? Jeszcze bardziej daje mi znaki, uśmiecha się, łapie za rękę, prawi komplementy, zawsze mi pomaga, jest kiedy tego chcę, sprawia wrażenie jakby też coś czuł.. I jak tu opanować uczucie? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jego słowa"nie chcę wiązać się z nikim na stale chcę spotkań bez zobowiązań". Ale co ja mam zrobić? Czy on daje mi fałszywe znaki? Czy sama sobie wmawiam że on też coś czuje.. Nie zapanowałam nad tym i chyba za bardzo się zaangażowałam, jest to facet o którym marzyłam więc jednak chciałabym żeby coś z tego wyszło. Co mam zrobić? Może da radę go rozkochać, chociaż nic na siłę. Może któras z was miała podobną sytuację.. Proszę o jakieś rady.
Uważam, że chłopak gra z Tobą fair. Od razu powiedział Ci na czym stoisz, na co możesz liczyć z jego strony. Jeśli on nie chce się zakochać i do tej pory nic nie poczuł, to nie sądzę, by to się zmieniło. Skoro Ty coś do niego czujesz, a on kompletnie nic, to nie brnęłabym w to dalej, bo sama będziesz siebie ranić. Powiedział Ci wyraźnie, że chce spotkań bez zobowiązań... Więc moim zdaniem sama wpakujesz się w cierpienie. Może po prostu za bardzo na siłę interpretujesz jego gesty, które w jego odczuciu nic nie znaczą. Na Twoim miejscu ja bym nie angażowała się dalej w to, skoro znasz jego "stanowisko". A nikogo na siłę nie rozkochasz.
Zaczęło się to ponad 2 miesiace temu. Rozstałam się z chłopakiem. Kochałam go jednak po tym co zrobił i co robił już wcześniej postanowiłam skończyć to raz na zawsze. Ale nie tak łatwo jest przestawić się z ponad półtora roku związku na samotność.. Przeczytałam gdzieś, że na rozstanie najlepsze jest kolejne zakochanie. I to nie tak, że chciałam znaleść kogoś na siłę i wypełnić pustkę. Znałam tego chłopaka już dużo wcześniej, mieszka na mojej ulicy, jednak nigdy nie odważyłam się z nim pogadać. Od zawsze na mnie działał, spojrzenie, wygląd, zachowanie..;) Postanowiłam zagadać. Udało się, chyba mnie polubił. Po rozmowach na komunikatorze, kilku spotkaniach można powiedzieć, że zaczęłam coś do niego czuć. A on? Jeszcze bardziej daje mi znaki, uśmiecha się, łapie za rękę, prawi komplementy, zawsze mi pomaga, jest kiedy tego chcę, sprawia wrażenie jakby też coś czuł.. I jak tu opanować uczucie? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jego słowa"nie chcę wiązać się z nikim na stale chcę spotkań bez zobowiązań". Ale co ja mam zrobić? Czy on daje mi fałszywe znaki? Czy sama sobie wmawiam że on też coś czuje.. Nie zapanowałam nad tym i chyba za bardzo się zaangażowałam, jest to facet o którym marzyłam więc jednak chciałabym żeby coś z tego wyszło. Co mam zrobić? Może da radę go rozkochać, chociaż nic na siłę. Może któras z was miała podobną sytuację.. Proszę o jakieś rady.
Tak miałam
tylko mi powiedział kiedyś, że jeszcze trochę chce pobyć sam (bał się, bo poprzednia dziewczyna mu przyprawiła niby rogi). I też mnie drań zwodził, zwodził, zachowywał się jak mój partner, a kiedy się określiłam to odszedł i ja zostałam sama i cierpiałam
Jak widać On tak naprawdę nie szukał partnerki na całe życie, a towarzyszkę na spędzanie mile czasu (kolacja, spacer,basen itd). No nic nie życzę Ci tego, bo to nic przyjemnego, ale uważaj, bo ja np. jestem bardzo uczuciowa i z tego uczucia dość długo się leczyłam i wciąż leczę
Ale może Tobie się uda i trzymam mocno kciuki ![]()