Witajcie, drogie net kobiety!
Ostatnio mam w życiu potworny dylemat. Nie mogę przez to jeść ani spać, a znajomi odwrócili się ode mnie. Mam 20 lat, od półtora roku mam wspaniałego chłopaka, Kamila (on ma 22 lata). To była miłość od pierwszego wejrzenia. Poznalismy się, tydzień później już byliśmy razem. Natomiast po kilku miesiącach okazało się, że idealnie do siebie pasujemy, dobrze sie dogadujemy, jest nam razem cudownie. Kamil szybko zapoznał mnie ze swoją rodziną, która pokochała mnie i zaakceptowała (z moją własną rodziną mam złe kontakty i od dawna żyjemy w konflikcie, dlatego tak bardzo ucieszyłam się ze np. jego mama pokochała mnie jak córkę). Spędzałam z jego rodziną nawet święta i to w ogóle chyba najszczęśliwsze półtora roku w moim życiu było. Rok temu wynajęliśmy razem mieszkanie, w jednym pokoju my, w drugim mój brat ze swoją dziewczyną. Mieszkało nam się razem dobrze, w ogóle nie kłuciliśmy się, spędzalismy ze sobą duużo czasu jeśli tylko mogliśmy i rozumieliśmy się również doskonale. Po kilku miesiącach byliśmy juz jak stare dobre małżeństwo, ustabilizowani, planowalismy dzieci, ślub, szczęście rodzinne. Moja miłość była taka mocna, że nie przeszkadzało mi to, iż on studiuje informatykę, a większosc jego znajomych to znajomi ze studiów - mimo że ja jestem zupełnie niezorientowana w temacie, absolutnie nie znam się na komputerach technice itd. Mam wręcz wstręt do techniki, wolę jazdę konną, spacery, książki, podróże. Uchodzilismy za idealna pare, z reszta bylismy taką, i nawet to, ze nasze zycie moglo sie wydawac takie poukladane i rutynowe, to nas cieszylo i bylismy szczesliwi. W łóżku bylismy zgrani a Kamil jest moim ideałem faceta nawet z wyglądu. Problem pojawil się, gdy moj brat z dziewczyna musieli sie z naszego mieszkania wyprowadzic, a na ich miejsce wprowadzil sie nasz dobry przyjaciel ze swoim kumplem Marcinem (o rok młodszy ode mnie Marcin zrobił na mnie kiepskie pierwsze wrażenie, ale kilka spotkań później odkrylismy wspolne zainteresowania i polubiliśmy sie bardzo). Zapowiadalo sie fajnie, wszyscy we czworo lubilismy sie bardzo, Kamil i chłopaki się mocno zakumplowali i oczywiscie panowie traktowali mnie wręcz jak dobrego kolegę z uwagi na szacunek do Kamila. Po niemal tygodniu od ich wprowadzenia się, zaczęłam spędzać z Marcinem dużo czasu po koleżeńsku. Wspólnie zmywaliśmy, wychodziliśmy na spacery z jego psem, na rolki i godzinami rozmawialismy o motocyklach, podróżach, książkach (nasze wspólne pasje) i przeżytych przygodach. Kamil spędzał wtedy całe dnie na uczelni i cieszył go fakt, że mam takiego dobrego kumpla jak Marcin, z którym mogę spędzać czas jak go nie ma i dzięki temu nie nudze sie. A naprawde z dnia na dzien spedzalismy ze sobą coraz więcej czasu. Po trzech tygodniach tej znajomości postanowiliśmy wybrać się z Marcinem we dwójkę na ognisko do lasu. Kamil oczywiscie nie mial nic preciwko. Więc wybralismy sie na to ognisko, rozmawialismy przy ogniu, zwierzalismy sie sobie i w pewnym momencie spojrzelismy na siebie i nagle - zupełnie nie wiem jak do tego doszło, byłam oszołomiona, nie pamiętam - pocałowaliśmy się. I jakby pod wpływem jakiegoś zaklęcia nagle wszystko się zmieniło. Poczulam ze to co uwazalam za sympatię do Marcina to coraz silniejsze zakochanie z mojej strony. Od tego ogniska na kilka dni oboje postradalismy zmysły dla siebie. Kami wyjechal wtedy akurat na 3 dni i codziennie wychodzilam z Marcinem na spacery, przytulalismy sie, calowalismy, trzymaliśmy za ręce. Wyznawalismy sobie uczucia, ktore nagle nami zawładnęły i cały swiat nagle przestał istnieć! Dopiero kiedy Kamil wrocil po trzech dniach troche otrzeźwiałam i jak zdalam sobie sprawe z tego co zaszlo miedzy mna i Marcinem i jak daleko to juz zabrnęło, to wpadłam w histerie i wszystko Kamilowi powiedziałam. On płakał, wkurzył się na Marcina, ale uznał ze ufa mi ze zakoncze ten ''romans'' i wszystko wroci do normy. Tak tez mu obiecalam. Ale niestety to bylo trudniejsze niz myslalam. Wychodzilismy z Marcinem nadal na spacery, mowilismy o swoich uczuciach, czasem pocalowalismy sie. Kamil przymykal na te spacery oko, ufał mi e to załatwie i zakończę. Próbowałam. Dwa razy powiedzialam Marcinowi stanowczo, ze to koniec, ze wybieram Kamila. Trwało to ponad miesiąc. I po kazdej z tych deklaracji ''Marcin, nie możemy, chce byc z Kamilem'' mijało kilka dni i znowu wychodzilismy razem, trzymalismy sie za ręce, rzucalismy sie sobie na szyję... Codziennie plakalam, Kamil też, nie wiedzielismy co z tym zrobic. Nagle (nie wiem jakim cudem taka mysl pojawila mi sie w glowie!) poprosilam Kamila zeby pozwolil mi pobyc z Marcinem przez miesiąc sam na sam, a potem zerwę z nim kontakt i odbudujemy nasz związek. Najpierw uznał że to głupie ale potem sie zgodzil. Robil wszystko, w desperacji, żeby tylko mnie nie stracic, zebym tylko wrocila. Na wszystko sie godzil. I przed tym jak z Marcinem wyjechalismy na miesiąc, Kamil powiedzial ze nawet jesli będę z nim uprawiac seks, to i tak mi wybaczy, tylko blaga mnie, zebym wrocila. I wyjechalismy na miesiąc razem. Podróżowalismy po Polsce, czytalismy razem książki, cieszylismy sie sobą. Myslalam ze w ciągu tego miesiąca z Marcinem zatęsknię za moja prawdziwą miłością, bede chciała do Kamila wrócić jak najszybciej albo pokluce sie z Marciem i uznam ze to by nie miało sensu...Ale nie. Zrozumialam tylko ze kocham Kamila i jest meżczyzną idealnym, ale bardziej ciągnie mnie do Marcina, jest mi z nim TU I TERAZ lepiej, bardziej mnie cieszy jego obecnosc i czas spędzony z nim. Po miesiącu wrócilam, Marcin odsunął się tak jak obiecal, ale obiecal ze do wrzesnia bedzie mi wierny i czeka az podejme decyzje z kim chce byc bo wierzy ze wybiore jego i kocha mnie. To potworne. Mieszkam z Kamilem, staram sie okazywac mu uczucia, sprawic zeby to co bylo miedzy nami, to gorące uczucie wróciło. Ale jakos ciągle myśle o Marcinie i praktycznie codziennie sie na chwilke spotykamy jak Kamil jest w pracy. Nie oklamuje Kamila, on wie o tych spotkaniach. Nie jest z nich zadowolony, ale wie o nich i nie zabrania mi. Wierzy ze odbudujemy nasz związek i znow bedziemy idealną parą. Chcialabym tego i ja racjonalnie wiem, ze tylko Kamil jest idealnym mężczyzną dla mnie, ze tylko on akceptuje wszystkie moje dziwactwa (bo jestem bardzo dziwną osobą, mam wiele fobii i często popełniam różne głupoty) a z Marcinem pewnie bylibysmy pół roku i nie wytrzymalibysmy ze sobą znając nasze charaktery. Jestem zaślepiona czy zakochana w Marcinie? Nie wiem juz sama. Wiem ze powinnam wybrac Kamila, ale nie potrafie zerwa kontaktu z Marcinem, strasznie się męczę z tą sytuacją. Oni obaj o mnie walczą, zaden nie ustępuje. Dali mi czas do wrzesnia zebym wybrala z ktorym chce byc, ale ja nie wiem co robic zebym wreszcie zrozumiala czego chcę
Bo do tej pory nawet jak uznawalam ze nie moge dluzej Kamila krzywdzic i rozstane sie z nim, to nie potrfilam tego zrobić... Doradźcie, pomóżcie, proszę... Nie wiem co robić ![]()
Ja na Twoim miejscu dałabym sobie spokój z Marcinem. Kamil to Twoja miłość, wszystko się Wam układało dopóki nie pojawił się Marcin. Myślę, że to z Marcinem to tylko zauroczenie. No ale to moje zdanie. Zastanów się kochana, żebyś nie straciła kogoś bardzo bliskiego. Sytuację masz trudną, co tu dużo kryć, ale masz wspaniałego chłopaka, który gotów jest wybaczyć. Powodzenia w podejmowaniu decyzji.
3 2013-07-10 10:55:23 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-07-10 10:59:09)
Kochana,
posłuchaj mnie teraz. Odetnij się do września od jednego i drugiego. Zero kontaktu. Powiedz im to. Wyprowadź się, poproś o czas. NIE KONTAKTUJ SIĘ Z NIMI.
Wtedy będziesz miała czas dla siebie... dla swoich pasji. Tylko Ty i NIKT więcej.
Inaczej tego nie załatwisz. Będziesz ranić siebie i każdego z nich z osobna.
Nie wolno Ci !!!
Jesteś teraz na zakręcie, władają Tobą emocje, uczucia. Nie rób błędów. Nie spotykaj się z tym Marcinem... wyprowadź się od Kamila. Daj sobie czas.
Nie baw się nimi ( Ty pewnie nie masz takich intencji, ale tak to wychodzi ).
Nie niszcz siebie.
Nie niszcz ich.
Zdecyduj się na ten krok.
p.s. I nie rób głupot takich że idziesz do łóżka z tym Marcinem. Seks jest złym doradcą w tej sprawie. Kamila też sobie teraz odpuść.
Powtarzam: ODETNIJ SIĘ. WYPROWADŹ.
Konsternacja ----> myślisz, że jak się odetne, to w ktorymś momencie tak po prostu zrozumiem, którego z nich chcę?
Konsternacja ----> myślisz, że jak się odetne, to w ktorymś momencie tak po prostu zrozumiem, którego z nich chcę?
Jesteś młoda.
Masz 20 lat.
Całe życie przed sobą.
To normalne, że masz prawo do fascynacji innymi mężczyznami.
Ciągle szukasz. Wynika to także z niedojrzałości ( nie chodzi mi o niedojrzałość w pejoratywnym znaczeniu ).
Byłaś z Kamilem. Spędziłaś z nim cudowny czas. Uważałaś, że go kochasz.
Nagle pojawiło się jego przeciwieństwo - Marcin. I popłynęłaś.
Teraz żyjecie w trójkącie. Wszyscy razem, a Ty rozdajesz karty.
Wstrzymaj rozdanie.
Uważam, że jak się odetniesz od każdego z nich, nie będziesz się kontaktować, pisać, dzwonić, przyjmować zalotów, adoracji, zainteresowania to TOBIE POMOŻE.
Ty będziesz mogła na spokojnie przemyśleć wszystko.
Na początku jak podejmiesz ten krok na pewno będzie Cię korciło, dziurę w brzuchu wierciło. Bo brak jednego, brak drugiego. Tylko Ty. Musisz to przeczekać. Dwa mc to dużo i mało.
Spróbuj.
ps. Jeśli chcesz możemy pogadać na e-mail.
rzuc moneta orzel to marcin reszka to kamil
To bez znaczenia. W przyszłości nie będziesz z żadnym z nich. Znajdzie się ktoś trzeci, czwarty,... .To wszystko jest nie do uratowania.
Chłopak pozwolił Ci na emocjonalną więź i seks z innym w imię tak zwanej "miłości". To dla niego skrajnie poniżające. Fakt, że przyjęłaś tą propozycję jest ohydny. Była to błagalna propozycja człowieka, który czuje, że wszystko traci. Powinnaś była zrobić wszystko, by powstał z kolan i się nie poniżył. Wkrótce Twoja egoistyczna postawa do niego dotrze i wtedy nie będzie już czego zbierać z Waszej "miłości".
Drugi chłopak raczej nie powinien Ci ufać, bo jaką ma gwarancję, że z nim nie postąpisz tak samo. On już wie, że jesteś zdolna w imię własnych przeżyć pozwalać upadać ludziom, którzy Ciebie kochają, że umiesz tworzyć toksyczne trójkąty emocjonalne. Będzie o tym podświadomie pamiętał i wkrótce to się rozpadnie.
Chcesz wybierać? Nie masz już żadnego wyboru. Wszystko to zgliszcza ukryte pod kolorową kotarą Twojego bujnego emocjonalnego życia.
Zabawne, że ja w ogóle się tu produkuje. Poruszasz się w chaotyczny sposób, kieruje Tobą instynkt. Nie wiem czy widzisz, ale Twoje życiowe wybory są naprawdę jak rzucanie monetą. Z mojej perspektywy masz wartość rośliny.
Daj spokój obu panom. Skoro nie potrafisz być wierna jednemu, to nie kochasz żadnego z nich, a nikt nie zasługuje na takie traktowanie jakie im fundujesz. Robisz sobie z obu panów zabaweczki.
Zapomnij o obu, trochę dorośnij emocjonalnie i poczekaj aż pojawi się w Twoim życiu ktoś kogo pokochasz i będziesz szanować na tyle, aby nie bawić się nim, ale żyć z nim.
Nie dorosłaś jeszcze by z kimś być. Chłopak to nie zabawka. Weź kartkę (choć to dziecinny pomysł) i zrób tabelkę. Wypisz wady i zalety Kamila i to samo zrób z Marcinem...który będzie miał więcej plusów z tym zostajesz. Moim zdaniem kochasz Kamila tylko po prostu się pogubiłaś. Zerwij kontakt z oboma facetami wszystko dobrze przemyśl.
10 2013-07-10 20:31:25 Ostatnio edytowany przez kamilamilka2 (2013-07-10 20:40:00)
Na Twoim miejscu zerwałabym z Kamilem i zaczęła być z Marcinem. Prawda jest taka, że Kamila wcale już nie kochasz, bo zauroczyłaś się Marcinem. Wypaliło się to co było z Kamilem, dlatego zainteresowałaś się Marcinem, który teraz jest dla Ciebie kimś nowym, lepszym. Poza tym skoro Kamil wybaczył Ci to i jeszcze pozwolił jechać z Marcinem gdzieś na miesiąc, gdzie wiedział, że będziecie tam sami razem to poprostu nie świadczy o jego miłości tylko o niedojrzałości albo o tym, że mu na Tobie nie zależy!!! Druga sprawa to pozwolenia na spotykanie się z Marcinem gdy on jest w pracy...On nie traktuje Cię poważnie! Który normalny, zakochany chłopak wybaczyłby taki układ, jeszcze z własnym kolegą jakby mu dziewczyna zrobiła!? Zejdź na ziemię, życie to nie bajka! Ten Kamil wcale Cię nie szanuje! Zaryzykuj z MArcinem, a Kamilowi grzecznie podziękuj, niech szuka innej naiwnej dziewczyny! Z Marcinem świetnie Wam się spędza czas, a jak nie wyjdzie to zawsze możesz wrócić do zakochanego Kamila, który wiernie będzie na Ciebie czekał mimo wszystko ![]()
Z żadnym nie powinnaś być, bo żadnego nie kochasz. Skoro nie możesz się zdecydować to tak naprawde nie wiesz czego chcesz i nie znalazłaś tego właściwego mezczyzny. Jakbyś kochała jednego z nich to byś nie miała wątpliwości i byś się nie pytała na forum kogo wybrać.
To bez znaczenia. W przyszłości nie będziesz z żadnym z nich. Znajdzie się ktoś trzeci, czwarty,... .To wszystko jest nie do uratowania.
Chłopak pozwolił Ci na emocjonalną więź i seks z innym w imię tak zwanej "miłości". To dla niego skrajnie poniżające. Fakt, że przyjęłaś tą propozycję jest ohydny. Była to błagalna propozycja człowieka, który czuje, że wszystko traci. Powinnaś była zrobić wszystko, by powstał z kolan i się nie poniżył. Wkrótce Twoja egoistyczna postawa do niego dotrze i wtedy nie będzie już czego zbierać z Waszej "miłości".
Drugi chłopak raczej nie powinien Ci ufać, bo jaką ma gwarancję, że z nim nie postąpisz tak samo. On już wie, że jesteś zdolna w imię własnych przeżyć pozwalać upadać ludziom, którzy Ciebie kochają, że umiesz tworzyć toksyczne trójkąty emocjonalne. Będzie o tym podświadomie pamiętał i wkrótce to się rozpadnie.
Chcesz wybierać? Nie masz już żadnego wyboru. Wszystko to zgliszcza ukryte pod kolorową kotarą Twojego bujnego emocjonalnego życia.
Zabawne, że ja w ogóle się tu produkuje. Poruszasz się w chaotyczny sposób, kieruje Tobą instynkt. Nie wiem czy widzisz, ale Twoje życiowe wybory są naprawdę jak rzucanie monetą.
Z mojej perspektywy masz wartość rośliny.
Z mojej również.
13 2013-07-11 02:40:35 Ostatnio edytowany przez Blancanieves (2013-07-11 02:58:25)
Zerwij tymczasowo kontakty z obydwoma panami, a zobaczysz że do września przygruchasz sobie trzecią zabawkę... i problem zniknie ![]()
Prawda jest niestety brutalna - na dzień dzisiejszy nie jesteś na tyle dojrzała żeby stworzyć jakikolwiek wartościowy i perspektywiczny związek...
Nie dorosłaś jeszcze by z kimś być. Chłopak to nie zabawka. Weź kartkę (choć to dziecinny pomysł) i zrób tabelkę. Wypisz wady i zalety Kamila i to samo zrób z Marcinem...który będzie miał więcej plusów z tym zostajesz. Moim zdaniem kochasz Kamila tylko po prostu się pogubiłaś. Zerwij kontakt z oboma facetami wszystko dobrze przemyśl.
Jaki wspaniały pomysł sprowadzać ludzi do tabelek-matryc z plusikami! Wcale nie jest dziecinny. Jesteśmy takimi właśnie tabelkami.
Poza tym skoro Kamil wybaczył Ci to i jeszcze pozwolił jechać z Marcinem gdzieś na miesiąc, gdzie wiedział, że będziecie tam sami razem to poprostu nie świadczy o jego miłości tylko o niedojrzałości albo o tym, że mu na Tobie nie zależy!!! Druga sprawa to pozwolenia na spotykanie się z Marcinem gdy on jest w pracy...On nie traktuje Cię poważnie! Który normalny, zakochany chłopak wybaczyłby taki układ, jeszcze z własnym kolegą jakby mu dziewczyna zrobiła!? Zejdź na ziemię, życie to nie bajka! Ten Kamil wcale Cię nie szanuje!
Piszesz ironicznie? Jeśli nie, to się mylisz. Ten głupiec jest w niej zakochany na tyle, że jej na wszystko pozwala byle zachować resztki nadziei, że ta mucha znowu do niego wróci. Brakuje mu szacunku do siebie, a nie do niej.
Zerwij tymczasowo kontakty z obydwoma panami, a zobaczysz że do września przygruchasz sobie trzecią zabawkę... i problem zniknie
Szeroki uśmiech wykrzywia brzydką twarz herezjarchy. Uwielbiam stwierdzenia, negujące iluzoryczną ludzką duchowość. Ludzie to zabaweczki. Zgadzam się z tym wszystkim.
Gdy do tych kolesiów dotrze co ich naprawdę spotkało (zwłaszcza do kamila), jest spore prawdopodobieństwo, że zadziałąją odwetowo wobez niczemu nie winnym dziewczynom. Nie chce mi się nawet myśleć, jak daleko sięgną skutki radosnej głupoty. Pozostaje mieć nadzieję, że autorka znajdzie się kiedyś z drugiej strony lustra. Wówczas zrozumie, co zrobiła. I co ty na to PannoAnno? Nie odezwiesz się. Potrzebowała byś odwagi, a masz tylko pustkę. Nic nie masz. Żadnego wyboru.
Miałam podobnie. Wspaniałego faceta który by skoczył w ogień za mną i też zdradziiłam ale tylko pocałunkiem i również mi wybaczył. Ale zamiast o moim to myślałam i marzyłam o tamtym. Ale jakoś później tamten zaprzestał sie odzywać do mnie (bo wiedział ze mam chłopaka) i dalej jest tak jak jest. Kocham swojego i nie widze poza nim życia. Nazwałabym to taką chwilą słabości. Której nikomu nie życze bo przez to mało a bym sie nie stoczyła a nawet mogłabym stracić życie. I powiem Ci, że jeśli kogoś kochasz to nie warto rozwalać sobie związku bo jak ci przejdą te motylki to możesz żałować. Ja podświadomie wiedziałam, że bede żałować ale i tak chciałam zerwać. Dobrze, że przyjaciółka mi odradziła. I nawet jakbyś sie odcieła to byś tęskniła za tym nowym bo to coś nowego i cie bardziej będzie ciągneło.
Jak mozna tak kogos traktowac? i co TY zrobilas ze swoim zyciem:/
Szeroki uśmiech wykrzywia brzydką twarz herezjarchy. Uwielbiam stwierdzenia, negujące iluzoryczną ludzką duchowość. Ludzie to zabaweczki. Zgadzam się z tym wszystkim.
Coś mam wrażenie że herezjarcha nie zrozumiał ironicznego tonu mojej wypowiedzi....
to moze sie wypowiem jak wyglada ta sprawa okiem faceta.
Po pierwsze jesli sie kogos kocha naprawde to czlowiek nie jest w stanie zakochac sie w kims innym bo kochajac widzi sie tylko jedna osobe. Jesli jednak taka sytuacja sie przytrafi to nie byla to prawdziwa milosc.
Po drugie to nawet nie wiesz jak my faceci nazywamy kobiety ktore robia takie rzeczy - sorry.
Po trzecie prawdziwy facet na miejscu Kamila mocno kopnałby Cie z d... I pozegnal, wiec nie wiem na co on liczy bo jesli zdarzylo sie raz to zdarzy sie i drugi.
Smutne ale prawdziwe. Sorry
20 2013-07-11 21:05:51 Ostatnio edytowany przez herezjarcha (2013-07-11 21:06:06)
Coś mam wrażenie że herezjarcha nie zrozumiał ironicznego tonu mojej wypowiedzi....
Wielu rzeczy nie rozumiem.
Musiałbym zobaczyć ironię w kącikach Twoich ust i figlarne spojrzenie w oczach, żeby nie popełnić tego błędu. Poza tym obawiam się, że napisałaś coś, co dla mnie wcale nie brzmi jak ironia. W moim obrazie śwaita to raczej obiektywna prawda.
21 2013-07-11 23:21:47 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-07-11 23:23:27)
Twoj "facet" nie ma szacunku do siebie. Pewnie bidula nie wie, ze im na więcej ci pozwala w swoim zaślepieniu tym mniejsze ma szanse.
Podejrzewam, że jakby cię kopnął w tyłek nagle byś zrozumiała i odechciałoby się takich romansow na boku, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale tego nie zrobi, bo brak mu szacunku do samego siebie.
Bo po co masz doceniać kogoś kto sam się nie docenia.
Oboje macie problem.
Ogólnie wybacz ale ze wszystkim jesteś wręcz bezczelna. Facet Ci wybacza, ufa (naiwnie zresztą) a ty swoje.
Daruj sobie "nie umialam przestać". Nie żadne nie umiałam tylko nie chciałam .
Rozpieszczona księżniczka która nie patrzy, że kogoś rani w pogoni za adrenaliną i motylkami w brzuchu.
Na dzień dzisiejszy cokolwiek nie zrobisz, któregokolwiek nie wybierzesz będzie źle.
Najlepiej, tak jak ktos wcześniej napisał będzie jak pobędziesz sama ze sobą. W tej chwili nie stworzysz z zadnym z nich szczęśliwego związku.