witam
jestem w związku od 9 miesięcy, gdzieś tam pisałam o tej mojej cudownej historii miłości od pierwszego wejrzenia, ale... no właśnie. mój chłopak sporo kłamie. ok, nie mówię, że jestem idealna, ale też nie umiem kłamać, a do tego wiem kiedy ktoś inny kłamie. niestety, wczoraj wydało się, że mnie okłamał, gdy zwróciłam mu uwagę, brnął w to dalej. dopiero dzisiaj najpierw powiedział, żebym mu bardziej ufała, a potem że "drobne kłamstewko", bo chciał mieć trochę czasu dla siebie, nie szkodzi. no tak, w końcu jak mu kobieta przez to zalewa się łzami i uspokoić się nie może przez pół nocy to jest wszystko w porządku (tę noc spędziliśmy razem).
dokładniej chodzi o to, że lubię wiedzieć z czystej ciekawości jak spędza dzień, skoro mieszkamy 60 km od siebie. do tego przez te wszystkie kłamstwa wolę żeby napisał mi konkretnie gdzie idzie niż "lecę do miasta", często o to się kłócimy, bo dla mnie nie mówienie czegoś konkretnie wskazuje, że ktoś coś ukrywa. nie chcę żeby mi się meldował, wiem, że mnie nie zdradzi. ma sporo koleżanek, jak idzie z jakąś na piwo to nie marudzę mu, że jestem zazdrosna tylko mówię "idź, baw się dobrze, pozdrów", chociaż czasem jest tak, że dziewczyny nawet nie znam.
a teraz mówi mi, że nie czuje się wolny, jakbym chciała wiedzieć wszystko (serio, nie jestem aż tak nim zaabsorbowana). Do tego ostatnio jego koleżanka powiedziała mi, że jestem najbardziej tolerancyjną dziewczyną jaką miał (inne były zazdrosne, marudziły, że za dużo wypił/zjadł itd.). do tego często po całym dniu, nawet jak mam ochotę zrobić coś innego wolę z tym poczekać i chwilę pogadać z nim przez komunikator niż zrobić coś dla siebie, a on że ja mu nie daję obejrzeć filmu czy pograć w jakąś grę po całym dniu, tylko każę mu siedzieć przed monitorem nawet jak rozmowa się nie klei, dlatego musi kłamać. nie jest tak, bo w każdej chwili może napisać, że chce obejrzeć film i idzie oglądać