Witam, jestem tu nowa. Bardzo chciałabym prosić o pomoc i rady jak poradzić sobie z tematem który krótko przedstawię, bo nie potrafię sama dojść do mądrej decyzji.
mam 22 lata i studiuję, lecz obecnie mieszkam u rodzicow (wakacje). Spotykam się z pewnym mężczyzną z rodzinnego miasta (26), jednak jest on po rozwodzie i ma dziecko 4letnie. Ogólnie nie jest to latwa relacja z uwagi na jego przeszlosc, jednak jest mi z nim bardzo dobrze i to pierwsza osoba przy ktorej umiem się otworzyć (jestem nieufna do męzczyzn- ciezkie dziecinstwo). On jest bardzo kochany, wspiera mnie, mysli nad przyszloscia. Jednak jak mozna sie tego spodziewac , ta relacja nie spotkala się z aprobatą moich rodzicow. Mama mieszka z ojczymem bez slubu, lecz sa bardzo koscielni i to dla nich dramat. Jak tylko uslyszala, że jest to facet po rozwodzie , z dzieckiem, zaczely sie niesamowite klotnie, jesli mozna to tak nazwac. Staram sie wyjasnic wszystko na spokojnie, chce by mnie tez zrozumiala, ale wychodzi z zalozenia, ze marnuje sobie zycie na zawsze. I że podobne przyklady są w rodzinie, a ja jestem głupia skoro tez tak postępuję. Rozumiem ją i ma rowniez rację. Niestety w rozmowach jest tak dołująca, siada mi to juz na psychikę, ze ją zawiodłam, jesli tak postąpie będzie to jej życiowa porażka, jestem niedopowiedzialna, bez zasad, gdzie tak bez ślubu itd. nie wiem juz co robić. Zawsze jej zdanie bylo dla mnie wazne, ale po 22 latach chce w koncu podjac sama decyzję. Co robic? Czy warto porzucić znajomosc by zachowac dobre relacje w domu? Nie ukrywam, że cięzko jest mi myślec o tym, że mielibyśmy się nie spotykać...
Prawdopodobnie facet o którym mową ożenił się ze względu na dziecko i jak dużo takich związków, po prostu nie wyszło. Nie ma dla mnie większego idiotyzmu niż maszerowanie do ołtarza tylko ze względu na brzuch.
To, że jest po rozwodzie nie powinno go skreślać, jednak rodzicom trudno jest przełknąć takiego partnera z drugiej ręki. Jeśli Ci zależy powinnaś zignorować rodziców, może kiedyś się do niego przekonają, może nie będą musieli bo wasze drogi się rozejdą, mogą też go nigdy nie zaakceptować.
Rozumiem, że zdajesz sobie sprawę, że to mężczyzna dziwigający już jakieś tam życiowe zobowiązanie w postaci dziecka.
Czy przeszkadza Ci to, że jest po rozwodzie?
Czy przeszkadza Ci, że ma dziecko?
Czy przeszkadza Ci to, że jeśli zostanie Twoim mężem możesz zapomnieć o ślubie kościelnym?
Mama mieszka z ojczymem? Oboje są po rozwodzie czy tylko Twoja mama?
Proszę, przeczytaj swój post powoli i bardzo dokładnie. Zwłaszcza ten fragment:
(...)Mama mieszka z ojczymem bez slubu, lecz sa bardzo koscielni (...)
Albo, albo.
Rozumiem, że Twoja matka i Twój ojczym widzą źdźbło w Twym oku, nie widząc belki w swoich. W moim otoczeniu takie zachowanie nazywane jest hipokryzją.
Może pora, byś zobaczyła rzeczywistość i zgodnie z nią podjęła decyzję? I nie ulegała szantażom emocjonalnym?
Mama wdowa, ojczym po rozwodzie, ale ciezko im bylo zaczac ten zwiazek, wlasnie bo są koscielni i ciagle jezdza na jakies spotkania koscielne.. i ciągle jest rozmowa wlasnie o tym, że widzę, że im jest ciezko, a sama się pakuję
Mama to kompletny szantaż emocjonalny- masz to zakonczyc wtej chwili, jesli zalezy Ci na moim zdrowiu, jesli masz cos w glowie itd itd. Chca natychmiastowej decyzji.
Wiadomo, że mi nie jest łatwo podjac decyzję, czy związek z mezczyzną po przejsciach będzie łatwy- na pewno nie. Nie przeszkadza mi to, że jest po rozwodzie. Nie wiem na ile ślub koscielny jest dla mnie ważny z punktu widzenia kościelnego a ile z tradycji, przekonań, że powinien być kościelny itd itd. Myslę, że może być ciężko, ale na dany moment również czuje że warto. Tak naprawdę może za pół roku się okazać, że nasze drogi się rozejdą i nie będzie już żadnego problemu. Ale kłótnie i dyskusje są takie, jakbym w tym momencie podejmowala nieodwracalną decyzję na całe życie. Nie wiem czy będę umiała tak żyć, ciągle z pretensjami rodziców za plecami i wyrzutami, że rujnuje swoje życie a przy okazji im zdrowie i jestem nieodpowiedzialna.
Ja bym powiedziała tak: Spójrz na siebie, wyszłaś za rozwodnika i co źle Ci z nim? nie. Więc nie szantażuj mnie bo nic z tego nie będzie, moje życie moja decyzja.
...Czy warto porzucić znajomosc by zachowac dobre relacje w domu? .
Warto porzucić taki dom.
Niezależnie od wszystkiego.
Witam, jestem tu nowa. Bardzo chciałabym prosić o pomoc i rady jak poradzić sobie z tematem który krótko przedstawię, bo nie potrafię sama dojść do mądrej decyzji.
mam 22 lata i studiuję, lecz obecnie mieszkam u rodzicow (wakacje). Spotykam się z pewnym mężczyzną z rodzinnego miasta (26), jednak jest on po rozwodzie i ma dziecko 4letnie. Ogólnie nie jest to latwa relacja z uwagi na jego przeszlosc, jednak jest mi z nim bardzo dobrze i to pierwsza osoba przy ktorej umiem się otworzyć (jestem nieufna do męzczyzn- ciezkie dziecinstwo). On jest bardzo kochany, wspiera mnie, mysli nad przyszloscia. Jednak jak mozna sie tego spodziewac , ta relacja nie spotkala się z aprobatą moich rodzicow. Mama mieszka z ojczymem bez slubu, lecz sa bardzo koscielni i to dla nich dramat. Jak tylko uslyszala, że jest to facet po rozwodzie , z dzieckiem, zaczely sie niesamowite klotnie, jesli mozna to tak nazwac. Staram sie wyjasnic wszystko na spokojnie, chce by mnie tez zrozumiala, ale wychodzi z zalozenia, ze marnuje sobie zycie na zawsze. I że podobne przyklady są w rodzinie, a ja jestem głupia skoro tez tak postępuję. Rozumiem ją i ma rowniez rację. Niestety w rozmowach jest tak dołująca, siada mi to juz na psychikę, ze ją zawiodłam, jesli tak postąpie będzie to jej życiowa porażka, jestem niedopowiedzialna, bez zasad, gdzie tak bez ślubu itd. nie wiem juz co robić. Zawsze jej zdanie bylo dla mnie wazne, ale po 22 latach chce w koncu podjac sama decyzję. Co robic? Czy warto porzucić znajomosc by zachowac dobre relacje w domu? Nie ukrywam, że cięzko jest mi myślec o tym, że mielibyśmy się nie spotykać...
Masz chyba prawo i Ty do szczęścia.
A więc chrzań to wszystko inne.
Mama wdowa, ojczym po rozwodzie, ale ciezko im bylo zaczac ten zwiazek, wlasnie bo są koscielni i ciagle jezdza na jakies spotkania koscielne.. i ciągle jest rozmowa wlasnie o tym, że widzę, że im jest ciezko, a sama się pakuję
Mama to kompletny szantaż emocjonalny- masz to zakonczyc wtej chwili, jesli zalezy Ci na moim zdrowiu, jesli masz cos w glowie itd itd. Chca natychmiastowej decyzji.
Wiadomo, że mi nie jest łatwo podjac decyzję, czy związek z mezczyzną po przejsciach będzie łatwy- na pewno nie. Nie przeszkadza mi to, że jest po rozwodzie. Nie wiem na ile ślub koscielny jest dla mnie ważny z punktu widzenia kościelnego a ile z tradycji, przekonań, że powinien być kościelny itd itd. Myslę, że może być ciężko, ale na dany moment również czuje że warto. Tak naprawdę może za pół roku się okazać, że nasze drogi się rozejdą i nie będzie już żadnego problemu. Ale kłótnie i dyskusje są takie, jakbym w tym momencie podejmowala nieodwracalną decyzję na całe życie. Nie wiem czy będę umiała tak żyć, ciągle z pretensjami rodziców za plecami i wyrzutami, że rujnuje swoje życie a przy okazji im zdrowie i jestem nieodpowiedzialna.
I co ? Na klatę weż ich grzechy i życie .Daj spokój ,dziewczyno.Odpóść im i sobie prze de wszystkim.Zostaw ich.Myśl o sobie/
W takim razie powinnaś zignorować zdanie rodziców, do ołtarza z nim jeszcze nie idziesz więc niech nie mówią, że marnujesz sobie życie.
Ponadto skoro to katolicy to gdzie wiara w człowieka, wybaczenie błędów? Dodatkowo sami są w podobnej sytuacji, więc ich zachowanie "trąci" hipokryzją.
Ślub kościelny można unieważnić gdybyście bardzo chcieli, dużo z tym zabawy ale nie jest to niewykonalne, jedyne czego się nie pozbędziecie to dziecko, i być może ono przeszkadza bardziej Twoim rodzicom niż fakt rozwodu.
Mama wdowa, ojczym po rozwodzie, ......
Mama to kompletny szantaż emocjonalny- masz to zakonczyc wtej chwili, jesli zalezy Ci na moim zdrowiu, jesli masz cos w glowie itd itd. Chca natychmiastowej decyzji.
A oni podejmą natychmiast decyzje i skończą ze swoim związkiem ?
Jeżeli Ty podejmiesz decyzję, to oni również ?
BTW. To nie jest Twój ojczym, tylko konkubent ("przyjaciel") matki z którym żyje "na kocią łapę".
Mają nie uregulowane relacje nie tylko kościelne ,a le również cywilne.
No własnie, oni podchodzą do tematu jakbym w tym momencie podejmowala nieodwracalną decyzję która zepsuje mi życie, a przecież może być jeszcze różnie między nami. Nie mam kompletnie pomysłu jak podejść do mamy, bo jeśli mam codziennie wysłuchiwać tego, że ją zawiodłam to będzie to bardzo trudne!