Czy któraś z Was stosowała/stosuje/zamierza stosować dowolną z popularnych obecnie diet? Jaką? Czy diety faktycznie są bezpiecznym sposobem na zdrowie, szczupłą sylwetkę i dobre samopoczucie? Czy wyniszczają nasz organizm i służą jedynie napchaniu kieszeni producentom cudownych tabletek/herbatek/koktajli? Jaka, Waszym zdaniem, powinna być idealna, czyli skuteczna ale i bezpieczna dieta?
BabaOsiadła, mogę się wypowiedzieć bo już niejako jestem ekspertem w powyższym temacie.
Popularne diety, to w większości (o ile nie wszystkich) przypadkach, droga do efektu jojo. Tylko diety oparte na zmianie nawyków żywieniowych o trybu zycia przynoszą długotrwałe efekty.
Moja siostra jest na diecie. Jako osoba otyła wie co to znaczy walka z samym sobą. Od grudnia schudla prawie 20 kilo. Korzysta z prywatnego dietetyka, ma też 3 razy w tygodniu treningi.
Dla zainteresowanych opowiem jak to wygląda.
DIETA:
Polega na jedzeniu 5 posiłków dziennie. Od dietetyka dostała menu na każdy dzień tygodnia, każdego dnia inne (30dni). Początkowo jej dieta dzienna posiadała 1300-1500kalorii. Posiłki były odpowiednio zbilansowane, opartne na wywiadzie z siostrą. W diecie nie było produktów których nie lubia poza tym było dosłownie wszystko! Chleb, ziemniaki, kasze, nalesniki i dużo duzo innych. Dostała też książeczkę z zamiennikami tak aby w razie chęci zmienić sobie np kanapki z serkiem i dżemem na coś innego z tej samej grupy. Jedyne ograniczenie: zero kolorowych napojów czy soków z kartonu. Tego nie wolno pić. A słodycze? Zalecenie dietetyk brzmiało: Lepiej raz w tygodniu najeść się słodkości że aż zemndli, niż raz dziennie zjeść kostkę czekolady. Organizm nie przyzwyczaja się wtedy do słodkości i wydala je niemal w całości.
TRENING:
Trenerka opracowała jej trening podzielony na trzy kategorie czyli: raz w tygodniu trening na ręce, raz na nogi a raz mieszany. Ponadto siostra dostała trening dopasowany do swoich możliwości. Co miesiąc ma podnoszony poziom trudności ćwiczeń. Z siłowni korzysta 3 razy w tygodniu po 2 godziny. Najpierw 15minut na rowerze. Potem rozgrzewka "niczym w podstawówce" wymachy rak, nóg itp. Natępnie ćwiczenia opracowane przez trenerkę. Dość ciężkie dla laika, później wchodzi się w wprawę. Te ćwiczenia powinny trać około 45min. każde robi sie w 4 seriach po 15 na serię. Na koniec godzina na rowerze/ bieżni bądź naprzemiennie.
Podsumowując, jesli komuś zależy na stałej utracie wagi, proponuję udac się do specjalisty. Wiele siłowni posiada taką ofertę jak opisana wyżej. W tym wypadku jest to cały program opracowany przez siłownię. Wydatek niestety jest spory, szczególnie początkowo, ale duża część diet też jest kosztowna, a do tego efektów brak.
Pozdrawiam;)
Ja, odkąd zaczęłam się odchudzać zmieniłam nawyki żywieniowe. Nie żadne 1000 czy 1200 kalorii, ale ograniczę. No i zatem powiedźmy, że wcześniej jadłam 3 tys kalorii, to np zaczęłam jeść 2 tys kalorii i to już dało efekt. To taki przykład, bo ja tak dokładnie nie liczyłam tych kalorii, ale mogło być podobnie. A np u kogoś, kto je 2 tys kalorii jedzenie nadal 2 tys kalorii nic by nie dało, bo jadłby tyle samo
Ile ludzi, tyle metod, że tak powiem. Także, nie głodzę się, jem zazwyczaj 5 posiłków, schudłam (zajęło chyba rok) z 86 kg do 65 kg i waga się utrzymuje. Nadal staram się stosować do tych nawyków. Myślę, że to najlepsza droga, oczywiście bez zwariowania, bo czasem oczywiście "grzeszę"
Jednak nie za bardzo wierzę w diety "cud" i nie chciałabym np w ten sposób pozbawić organizmu cennych substancji. Choć jak taka dieta trwa 3 dni czy 7 dni, to jeszcze ok, ale jak są takie bardziej długotrwałe, to mogą nie przysłużyć się dla dobra organizmu.
Kiedyś poczytałam np o diecie kopenhaskiej, masakra, po jednym dniu bym zemdlała. Wiele diet innych jest nie lepszych. Dlatego ja wolę zdawać się na zdrowy rozsądek. No bo w tym też przypadku mniej grozi jojo i łatwiej będzie już takie nawyki utrzymać
Proces odchudzania by był trwały musi trochę potrwać, nie ma cudów od razu. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, choć rozumiem, że to trudne.
Jedyne ograniczenie: zero kolorowych napojów czy soków z kartonu.
dlaczego?
Ponieważ tak naprawdę mało który jest naturalny, większość z sokami nie ma nic wspólnego. Chemia chemia chemia i morze cukrów i słodzików
SzaraMyszko, widzę, że znasz się na temacie. Pozwól, że zapytam, jak to właściwie jest z tymi sokami? Spotkałam się kilka razy z krytyką, że daję dziecku sok z kartonika ze słomką. Kupuję 100% sok, nie napój, skład: sam naturalny sok z owoców, naturalnie występujące cukry. Bez dodatku cukru. Pasteryzowany. Czy taki sok jest o.k., czy jestem niedouczona i nie widzę jakiegoś zagrożenia, a może producent kłamie, że tam nie ma cukru i chemii?
Myślę, że sok 100% z naturalnych składnikow nie jest zły... Ale czemu nie dawać wody z domowej roboty sokiem malinowym ? Dużo zdrowsze ![]()
Ale ja też bede dawać soczek w kartoniku
bo moja babcia ma dużo klientów na soki i mało dla mnie zostanie ;p
Najgorsze to napoje typu pepsi, cola, mirinda itp to jest czyste morderstwo dla kości i tuczy niesamowicie.
Daję wodę, soki, takie domowej roboty, także
Ale wiadomo, że czasem się kupi taki kartonik, jak jesteśmy w podróży/w knajpce. No i ulubionego soku córki (pomidorowy pikantny) niestety nie umiem zrobić ![]()
9 2013-07-02 13:19:19 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2013-07-02 14:03:58)
BaboOsiadla, wiem tyle ile od dietetyczki siostry. Takie 100%soki ze sklepu w sklepie typu Biedronka kiedyś kosztowały 5 zł za malutka buteleczke (na oko pół szklanki) a ich termin ważności wynosił około tygodnia. Czy takie soki kupujesz?;p
Prawda jest taka, że producenci kłamią na każdym niemal kroku. Soczki z kartonika typu Tymbark/garden maja pewnie jakies wartości odzywcze, troszke witamin, ale tak na prawdę drugie tyle to cukier. Najlepiej robić tak jak mówi Villemoo, soki domowej roboty rozcieńczane z wodą.
Z drugiej strony nie popadajmy w paranoję. Jeśli chodzi o dzieci, najlepiej nie pozwalać im na opychanie się słodkościami dzień w dzień. Zrobić im dzień w tygodniu w którym dostaną batonika, czekoladę, pucharek lodów i soczek/ colę itp. Nie można kierować się tylko tym co zdrowe, bo odbierzemy dzieciom dzieciństwo ![]()
FIlmik AdBustera dla zainteresowanych tematem żywności w sklepach.
http://www.youtube.com/watch?v=wSpjp5VhnUA
Mam Nadzieję iż nie zostanie usunięty przez kilka dni ![]()
Jak tu zdrowo jeść/pić, skoro na każdym opakowaniu są kłamstwa? ![]()
jest to prawie nierealne;/ Dietetyczka w rozmowie z mamą mówiła, że najlepiej robić samemu pieczone domowe szyneczki itp. Próbowaliśmy... na krótką metę zdaje egzamin, ale żeby tak zawsze?;/
Jeśli ktos jest zainteresowany, mogę poszperać w domu w poszukiwaniu książeczki siostry odnośnie żywienia i wypisać troszkę produktów, owoców, warzyw, które można jeść dowoli oraz tych które nalezy jesc w malutkich ilościach a następnie je wypisać.
Jako ciekawostkę powiem, że np nalezy jeść chleb żytni razowy a tego białego pieczywa raczej unikać. I tu niespodzianka. W poszukiwaniu takiego chleba natrafiliśmy na wiele dziwnych piekarnianych metod np... chleb żytni razowy = zwykły chleb zabarwiany karmelem. Tak jak mówisz BaboOsiadła. Na zwykłego konsumenta, który robi zakupy "w biegu" czeka dużo pułapek. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego jakie świństwa jemy.
Dietetyczka w rozmowie z mamą mówiła, że najlepiej robić samemu pieczone domowe szyneczki itp.
Z własnoręcznie wyhodowanej świnki
Robię takie domowe wędliny, bo mąż lubi, ale co z tego, skoro są z jakichś napchanych chemią i hormonami zwierząt?
Jeśli ktos jest zainteresowany, mogę poszperać w domu w poszukiwaniu książeczki siostry odnośnie żywienia i wypisać troszkę produktów, owoców, warzyw, które można jeść dowoli oraz tych które nalezy jesc w malutkich ilościach a następnie je wypisać.
Będę ci bardzo wdzięczna ![]()
Ja będąc w pewnym czasie w desperacji zakupilam sobie linee detox sporzadzilam sobie diete sama bogatą w żelazo i witaminy-jadlam duuużo szpinaku świezego na kanapakch z ciemnego pieczywa i w postaci lekkich sałatek na bazie sosu vinegret,do tego gotowałam zupy bez zabielania,jadlam pieczonego kurczaka(nie smazonego) i gotowanego,pilam 2l wody niegazowanej,ćwiczyłam 5 dni w tgodniu po 1h dziennie(fitness i rowerek stacjonarny),jadłam do 19tej...i przytylam 3kg:)potem zainwestowalam w tak chwalony novoslim i po nim przytylam kolejne 3kg:)ostatnio kupilam slimgreen na bazie zielonej herbaty i efekt ten sam choc bardzo sie pilnuje i nie jem slodyczy.
Tak wiec tabletki to tylko taka sciema(tak ja mysle).
Pare lat temu kolezanka przywiozla mi z UK tabletki na odchudzanie na bazie metaamfetaminy i przy tym samym trybie życia i uprawianiu sportu zrzucilam 25kg,gdzie stosowałam je pól roku i efektu jojo nie mialam.Dodam,ze robiłam badania krwi i moczu i badnia wyszly książkowo.
Znam osoby,ktore chodzily do dietetykow i puki chodziły to waga spadala a przestali to waga wracała,przy czym wydawali ful pieniadzy na konsultacje.Teraz weszła dieta Allevo,gdzie duzo dietetykow ja zaleca.I powiem szczerze,że wole taka diete,gdzie przynajmniej bede najedzona a moj organizm nie straci ważnych witamin niz znowu faszerowanie sie tabletkami,ktore wyplukuja wszystko jak idzie z organizmu.
BaboOsiadła, spróbuję tu wypisać mniej więcej co można a czego nie bardzo, wprowadzać do codziennej diety. Produkty dzielą się na: polecane, w umiarkowanych ilościach i w niewielkich ilościach. Tak wiec jak juz wspominałam, można jeść wszystko ale w różnym stopniu natężenia. Produktów jest mnóstwo i ciężko wypisać wszystko.
Ze słodkości jedyne co można spożywac w "ilościach umiarkowanych" to miód i guma do zucia bez cukru.
Grzyby mozna spozywać wszelkie w formie gotowanej, smażone w niewielkich ilościach.
Jeśli chodzi o "nabiał płynny", unikamy kolorowych jogurtów. Jogurt naturalny zaś jest jak najbardziej wskazany. Mozna go "doprawić" owocami czy bakaliami. Od siebie dodam że firmy Activia chyba smakował mi najbardziej Poza tym mleko moza spożywać często. Podobnie jest z jajkami. Smazone nie działają szczególnie korzystnie, ale już np gotowane na miękko są jak najbardziej zalecane (na twardo również).
Z soków jedyny jaki można pić bez przeszkód to sok buraczany, sok limonki niesłodzony, sok pomidorowy, pomidorowy z warzywami oraz wielowarzywny.
Nawiązując do wcześniejszej wymiany zdań na temat napojów podam małą ciekawostkę: szklanka cocacoli zawiera 92 kcal, zaś szklanka napoju jabłkowego 86. RedBull zaś 112. Przy tym wszystkim sok pomidorowy wypada znacznie korzystniej, ponieważ szklanka zawiera tylko 31kcal.
Owoce mrożone można spożywać bez przeszkód, pomijając morele. Jedna sztuka zawiera tyle kalorii co pół szklaneczki mrożonej porzeczki.
Owoce suszone (figi, daktyle, banany, jablka) nalezy spożywać w niewielkich ilościach, jednak w odróżnieniu od słodyczy są zdrowszym źródłem energii i raz w tygodiu można je uznać za zalecane.
Owoce świeże w każdej ilości, zalecane jak najbardziej;)
Jeśli chodzi o pieczywo, białego nalezy unikać. Pamiętam jak za młodu, bedąc na diecie jadłam jogurt jogobella z bułką białą na śniadanie. Myslałam, że to takie zdrowe, a tu psikus;D
Zalecane są bulki typu graham, chleb chrupki, chleb graham, mieszany sitkowy z ziarnami, zytni pełnoziarnisty, żytni razowy (jak dla mnie smaczny), zytni razowy z miodem, żytni razowy ze słonecznikiem i soją. Dodam, że dla dorosłej osoby jednorazowo np na śniadanie zalecane sa 2 kromki takiego chleba. Pieczywo typu chałka, kajzerka, bułka pszenna itp sa odradzane.
Makarony w ilościach umiarkowanych. Z płatkow sniadaniowych i tym podobnych bez przeszkód mozna jeść: otręby, płatki pszenne, ziarna, płatki owsiane. Musli z owocami suszonymi lub orzechami można w ilościach umiarkowanych, zas te popularne płatki kukurydziane w niewielkich ilościach.
Kasze i Ryże są polecane.
Przyprawy za wyjątkiem Musztardy i przyprawy "Jarzynka" sa zalecane w ilościach umiarkowanych. Chrzan jest polecany.
Jeśli chodzi o surówki i sałatki, większość jest zalecana. Nie doprawiamy śmietaną tylko jogurtem naturalnym.
Wszelkie warzywa również są zalecane w każdej formi i postaci. Czy to gotowane czy mrozone.
Strasznie dużo tu tego jest, wszelkie wedliny, miesa i tym podobne rozpisane dokładnie. Najlepiej byłoby te tabelki zeskanować i przesłać, ale takiej mozliwości teraz nie mam, dopiero za jakies dwa tygodnie jeśli ktoś by chciał na meila.
Generalnie jeśli chodzi o mięso do obiadu, można wszystko tylko bez skóry. Unikać nalezy także popularnych parówek.
Jeśli chodzi o mięsko na kanapkę, zaleca się np: cielęcinę, polędwicę luksusową, szynke kanapkową zwykłą, polędwicę sopocką luksusową wołową. Baleron, kiełbasa, kabanosy sa odradzane. Kabanosy, kiełbasy czy parówki można zastąpić z powodzeniem frankfurterką.
Ser zółty zaliczamy do pozycji "od święta" Serek ziarnisty czy twarogowy mozna jeść bez przeszkód.
Jeśli chodzi o ryby i im pochodne:
Te w puszkach mozna jeść w niewielkich ilościach pomijając śledzie w oleju i tunczyka. Inne owoce morza typu małżę, ostrygi, osmiornice również w ilościach niewielkich. Świeże rybki sa zalecane (pomijając kawior), zas z wędzonych zalecany dorsz, rzadziej jesiotr, łosoś, makrela,śledź.
Jeśli chodzi o tłuszcze: odstawiamy majonez na plan dalszy. Wszelkie oleje w ilościach umiarkowanych, podobnie masło, margaryna rama, margaryna niskotłuszczowa oraz miękka. Inne masła rzadko.
Alkohole stawiamy na półce o nazwie "w niewielkich ilościach". Ich zawartość kaloryczna jest ogromna. Duże piwo serwowane w knajpkach zawiera 245 kcal.
W małym skrócie to by było na tyle
Jeśli chcesz BaboOsiadła, jak tato ogarnie w końcu skaner, bedę mogła poskanować i Ci wysłać książeczkę z tabelami kalorycznymi.
Nasza dietetyczka współpracuje z programem "dobry dietetyk" Po wygooglowaniu wyskoczy strona na której jest wiele ciekawych informacji odnosnie żywienia.
Mam nadzieje, że te moje wypocinki komuś pomogą ;D
SzaraMyszka20 dzięki, a i ja chętnie poczytam
także jak już skanerek dojdzie do wprawy to i ja poproszę. ciekawią mnie takie rzeczy, tym bardziej, że od pewnego czasu bardziej zwracam uwagę na to co kupuję i jem.
choć nie powiem przychodzi czas że kupuję parówkę berlinkę i się nią delektuję
ale kto z nas nie miewa słabszych chwil.
tak samo piwo, choć ma dużo kalorii nie zwracam na to specjalnie uwagi, bo w ciągu dnia rzadko zdarza mi się przekraczać 800 kalorii.
ogólnie od kilkunastu tygodni jem z połowę mniej niż wcześniej.odczuwałam różnicę tylko na początku, ale dziś niższa liczba kalorii jest normą, jak zjem więcej czuję się napchana i ociężała.
nie stosuję żadnej określonej diety, nawet nie czytałam na czym owe polegają, bo mnie to nie interesuje.
polegam na sobie, staram się pamiętać co jest zdrowe co mniej, "słucham" czego organizm się domaga a jeśli uważam, że nie jest to ok wtedy ograniczam na ile się da.
Cześć dziewczyny chciałabym się dowiedzieć czy doświadczyłyście już jakiejś diety , której naprawdę warto spróbować ? Zabieram się cały czas do tego by trochę zjechać z wagi ,ale mi to nie wychodzi próbowałam ćwiczyć z Chodakowską ,ale za każdym Razem upadam i się poddaję ;/ Nie wiem już sama. Na pewno kiedy będę stosować jakąś dietę to ćwiczenia są zalecane . Pochwalcie się swoimi dietami i rezultatami smile