Wyznaje,ze moje zycie leglo w gruzach... mam dopiero 23lata,a sporo przeszłam. Wlasnie będę się rozwodzić z mezem,zostane sama z corcia... wiem ze dla dziecka musze być silna,ale jakie to trudne nie plakac,nie pokazywać ze wszytsko się sypie...mala ciaqgle pyta o tate,,,co ja mam jej powiedzieć,,,ze znudzila mu się,,,ze woli odejsc niż zmierzyć się z rzeczywistoscia...zrobiłam kilka bledow w zyciu,ale kto ich nie robi,,,człowiek cale zycie uczy się na bledach...Potrzebuje wsparcia od meza a on się odsuwa... jak spojrze wstecz to nigdy go nie było z nami jak dzialo się zle... najłatwiej było wyjść,trzasnac drzwiami... albo nawet uderzyć... mam dość tego zycia,poniewierania mna,wysluchiwania jaka jestem zla itd.. musze zacząć nowe zycie,tylko czy starczy sil??!!... co robic?? jak zyc....
nigdy nie lubiłam wracac do pustego mieszkania a teraz niestety tak jest...
monia149090 Jestem tu nowa
Posty: 8Dołączył(a): 23 lip 2012, o 14:56