Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.

Witajcie. Nie wiem nawet do końca na czym polega mój problem. Przedstawię Wam sytuację:

W swoim życiu spotykałam się z wieloma facetami. Na powodzenie nie narzekam jednak utrzymywałam większość relacji w formie koleżeństwa jeśli stwierdzałam, że to nie to. Po pierwszym poważnym związku nie umiałam się pozbierać. Umawiałam się na randki, ale w każdym chłopaku coś mi nie pasowało. Aż poznałam Damiana. Zakochałam sie od razu, on też. Szybko zaczął się związek, wszystko układało się super, czułam, że to jest to, że pasujemy do siebie. Po paru miesiącach zaczęło się psuć. Co chwile kłótnie, często ja przesadzałam, ale i jemu sie zdarzało. W końcu mnie oszukał i choć nie była to zdrada to samo kłamstwo sprawiło, że nie byłam w stanie przejść na tym do porządku dziennego, przestałam mu ufać a on nie potrafił tego znieść i się rozstaliśmy. Nasze rozstanie trwało jakieś pół roku, on chciał wrócić, ale nie pozwalałam mu na to. Spotykałam się znowu z przeróżnymi facetami i znowu było to samo - żadnego nie umiałam pokochać, każdy miał coś, czego nie umiałam zaakceptować. Za kolejnym razem kiedy Damian chciał do mnie wrócić pozwoliłam mu starać się o mnie. Starał się bardzo, postawił wszystko na jedna kartę nie wiedząc czy zgodzę się do niego wrócić. Z dnia na dzień było znowu coraz piękniej, zaczynałam mu ufać powoli, byliśmy szczęśliwi i nagle ... nie wiem co się stało. Zaczęły nawiedzać mnie myśli, że to nie to. Zaczął mnie irytować swoim pesymizmem. Kiedyś tego nie miał lub ja tego nie zauważałam. Fakt, że w jego życiu sporo się zmieniło, sporo przeszedł w czasie gdy nie byliśmy ze sobą, rozpoczął życie na własną rękę, nie jest mu lekko. Widzę, że zależy mu na mnie, nawet przeprowadza się by mieszkać blisko mnie zostawiając swoją rodzinę i znajomych w innym mieście. Chce się ze mną widywać w każdej wolnej chwili a jak nie możemy to piszemy ze sobą smsy. Ciężko mi stworzyć z nim jednak poważną relację. Jednego dnia wydaje mi się, że jest idealnie a następnego dnia kłócimy się o byle co. Zwykle szybko dochodzimy do porozumienia. Momentami żałuję, że wrócił choć na początku byłam z tego powodu przeszczęśliwa. Najgorsze, że nie jestem w stanie go zostawić. Teraz to już w ogóle powinnam go wspierać w obcym mieście a nie zostawiać samemu sobie. Poza tym czuję, że łączy nas silna więź ... nie mam pojęcia co ona oznacza. Jest tak silna, że możemy sie męczyć oboje cierpieć a i tak nie będziemy w stanie się rozstać. Dziś cierpimy a jutro zaczynamy od nowa, robimy coś wspólnie i jest miło.

Z jednej strony mam ochotę olać to wszystko i przestać się męczyć. Z drugiej strony na samą myśl, że znowu zabraknie go w moim życiu robi mi się słabo. Zastanawiam się na ile wina leży po mojej stronie, że nie potrafię zaakceptować jego wad i nie brać do siebie jego złego humoru a na ile po prostu nie pasujemy do siebie. Szukam problemu w sobie, bo tylu już poznałam chłopaków i jakoś żaden mi nie pasował, on miał tako samo z kobietami. Macie jakiś pomysł co tu jest właściwie grane?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.
natalia55 napisał/a:

Z jednej strony mam ochotę olać to wszystko i przestać się męczyć. Z drugiej strony na samą myśl, że znowu zabraknie go w moim życiu robi mi się słabo.

Miałam te same myśli, choć sytuacja wyglądała trochę inaczej.
Pewnego dnia doszłam do wniosku, że ja po prostu się nie zakochałam. Czułam się świetnie w jego towarzystwie, doceniałam jego starania, ale kiedy tylko czułam, że on coraz bardziej się angażuje, coraz więcej wkłada swoich uczuć - ja po prostu się bałam i chciałam uciec. Widziałam coraz więcej przeszkód. Po czym znów tęskniłam za jego objęciem i pocałunkami. Byłam na siebie zła i męczyły mnie te ciągłe wahania. Oczywiście on o wszystkim wiedział. Straciliśmy przez jakiś czas kontakt. Teraz po czasie wiem, że tak chyba miało być. I że dla nas tak będzie lepiej. A przede wszystkim dla niego, bo nie chciałam go ranić.
Nie wiem czy "wpasowałam się" do końca w Twoją historię. Ten chłopak dużo dla Ciebie zrobił, nie należy podejmować pohopnych decyzji. Obawiam się, że z Twojej strony to mogło być tylko zauroczenie. Z czasem czar prysł. Ale może i nie do końca. Może to taki przejściowy etap, który trzeba wspólnie przetrwać? Ja chyba nie mogłabym tak się dusić i spróbowałabym delikatnie pogadać o Waszym związku i Twoich wątpliowościach.

3

Odp: Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.

Szkoda ciągnąć tę relację. Ja bym po pierwszej poważnej kłótni dał sobie spokój. Za 10 lat będzie masakra jak dalej bedziecie ze sobą żyć.

4

Odp: Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.

kenobi mam wrażenie, że Ty wszystkim doradzasz by się rozstawali, sporo czytam na forum i widzę Twoje komentarze typu 'daj sobie spokój'. Rozumiem są sytuacje które tego wymagają, ale moim zdaniem ta taka nie jest.
Nie uważasz że miłość polega na tym że być ze sobą na dobre i na złe? W każdym związku są kłótnie w Twoim pewnie również i co dajesz sobie spokój czy walczysz dalej?

A co do autorki tematu to sądzę, że powinnaś pogadać z chłopakiem o swoich wątpliwościach. To pomaga, wiem z autopsji. Kiedyś odtrącałam wszystkich chłopaków bo bałam się głębszej relacji, ale z obecnym chłopakiem jest inaczej bo rozmawiamy szczerze o wszystkim. A nie jest to łatwy związek ze względu na odległość. Ale nie będę o tym pisać.
Pogadajcie, wyrzuć to z siebie i wspólnie spróbujcie to zmienić.

5

Odp: Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.

Chyba sama nie wiesz, czego chcesz i co czujesz do chłopaka. Zastanów się nad swoimi uczuciami i nad tym, czego oczekujesz od chłopaka. Czy on spełnia Twoje oczekiwania, czy nie jesteś z nim z ,,poczucia obowiązku", bo on się przeprowadził, zmienił swoje życie dla Ciebie?

Jeśli jest w Tobie strach przed zaangażowaniem się, przed zaufaniem to nic z tego związku nie będzie. Jak i z każdego kolejnego. Powinnaś spróbować zmienić swoje nastawienie, jeśli nie jesteś w stanie sama tego zrobić, to może udaj się do specjalisty.

Druga opcja jest taka, że nie dojrzałaś do związku: szukasz księcia z bajki i nie przyjmujesz do wiadomości, że każdy ma jakieś wady. Ideału nie znajdziesz.

Wreszcie- może nie kochasz chłopaka. Jeśli tak jest, to skończ ten związek, bo on nie zasługuje na takie traktowanie.

6 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-06-24 17:16:24)

Odp: Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.
zabcia20 napisał/a:

kenobi mam wrażenie, że Ty wszystkim doradzasz by się rozstawali, sporo czytam na forum i widzę Twoje komentarze typu 'daj sobie spokój'. Rozumiem są sytuacje które tego wymagają, ale moim zdaniem ta taka nie jest.
Nie uważasz że miłość polega na tym że być ze sobą na dobre i na złe? W każdym związku są kłótnie w Twoim pewnie również i co dajesz sobie spokój czy walczysz dalej?

Tak -- trzeba iść na kompromisy. W moim związku nie było kłótni... wydawało się, że jest idealnie, było super przez 13 lat, aż w końcu zaczęło się psuć, a może nie było super... Nie ma fajnych małżeńśtw. Są takie, w których da się żyć. W moim da się żyć.

Jak czytam że młodzi ludzie tak siebie traktują:

Po paru miesiącach zaczęło się psuć. Co chwile kłótnie, ... W końcu mnie oszukał i choć nie była to zdrada ....

to aż strach pomysleć co będzie po paru latach, więc wtedy radzę, aby szukali dalej kogo innego, kogo będą kochać i szanować. To model małżeńśtwa, w który nie da się żyć, a przynajmniej ja bym nie dał rady.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wrócił ... ale nie wiem czy to dobrze.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024