mam 25 lat, a gdyby mnie ktoS zapytał co mnie najlepszego w zyciu spotkało to, miałam bym z problem... PRACA, tak, mam i bardzo ją lubię, i tyle. od kiedy pamiętam zawsze byłam sama, zero dłuższych związków, zero wyjazdów na wakacje, zero randek i motyli w brzuchu. DLACZEGO?? nie, wiem, może nie nadaje się do bycia w związku, szlak mnie trafia jak widze zakochanych, matki z wózkiem, chce tego. męża, dziecka, rodziny...ZA DUŻO?? nie wiem... DLACZEGO JESTEM SAMA?? bo nie wiem, bo się boje, chwili szczescia, za która będe musiała placic miesiacami cierpienia i zapominania.CHCE?? być szcześliwa, z kimś, kto bedzie ze mną szczęsliwy...
CO ROBIĆ??? wY NETKOBIETY MI POWIEDZCIE... ![]()
przede wszystkim nie możesz mieć tak pesymistycznego podejścia i z góry zakładać, że 'chwile szczęścia przepłacisz miesiącami cierpienia' skąd w ogóle taki pomysł? skup się na pozytywnych aspektach związków i nie pisz od razu najgorszego scenariusza
Skąd taki pomysł... bo do tej pory własnie tak to się własnie kończyło. on odchodził a ja przez kolejne miesiace nie moglam sie pozbierac, wiem ze nie warto dawac do zwiazku wszystkiego... Może, nie wszystkim pisane szczęście we dwoje??
skoro zawsze będziesz wychodzić z takiego założenia to nikt cię z takiego stanu nie wyciągnie ! z góry zakładasz że będzie źle i w sumie jak ma być jak ciągle myślisz że się spierdoli prędzej czy później musi się tak stać ! życie to nie bajka każdego kopie po dupie raz jest lepiej raz gorzej ale wcale to nie powód żeby wiecznie negatywnie się nastawiać CHYBA ;-)
Sylwusia, nie zrozum mnie źle, ale może kilka seansów u psychologa lub psychoterapeuty pomoże Ci zrozumieć, gdzie leżą przyczyny? Czasem warto odwiedzić taką osobę, żeby więcej dowiedzieć się o sobie. Psycholog to nie tylko leczenie problemów. To także spotkania mające na celu otwarcie się na życie w jego pełni...
kiedys napewno sobie znajdziesz takiego który cie za akceptuje w pełni i ty jego ![]()
7 2013-06-24 09:43:07 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-24 09:44:21)
Może zdesperowana samotnością nie wybierałaś sobie partnera który nadawał się do zwiazku, kierując się w tym zasadą - "byle jaki, ale żeby był".
Z drugiej strony kiedy już się chłop porządny trafi, może w związku z tym, że tyle czasu byłaś sama za bardzo owijasz się wokół partnera, chcąc sobie zrekompensować dotyczasowy brak sukcesów w tej "dziedzinie"? I tu włącza się taka samospełniająca przepowiednia - tak bardzo boisz się że znowu się nie uda, że w końcu naprawdę tak się kończy.
Chcesz rady? Nie szukaj, nie oczekuj, żyj swoim zyciem, ale jednocześnie miej szeroko otwarte oczy. A w związek wchodz dopiero gdy poznasz daną osobę, gdy przekonasz się że obojgu Wam zależy na tym samym.
No i jak pisały poprzedniczki - grunt to nastawienie. Polub siebie i daj innym się polubić
Jeśli sama nie będziesz czuła się dobrze ze sobą, nie licz że inni bedą czuć się dobrze.
Głowa do góry ![]()
Jak ktoś boi się upaść, to tylko leży. Najlepiej umieć upadać i wstawać, updać i wstawać.
Dlatego umawiaj się z facetami, w końcu jakiś fajny się trafi. Nie bój się upadków i cierpienia.
ziemniaczana, tak masz racje. Wiem ze w moim ostatnim zwiazku własnie tym sie kierowałam, bo przeciez lepszy rydz niż nic. ni i ta zasada mnie zgubiła,Wiem ze w milosci nie o to chodzi. ale ja tak bardzo boje sie ze bede zawsze sama, ze juz wole jakikolwiek zwiazek niz samotnosc...
ale ja tak bardzo boje sie ze bede zawsze sama, ze juz wole jakikolwiek zwiazek niz samotnosc...
To nie jest dobre podejście, więc zapytam wprost, czego bardziej należy się obawiać, samotności, czy bardzo nieudanego związku, który odbije się na calym Twoim życiu, niosąc za sobą szereg konsekwencji i obowiązków, których udzwignięcie będzie ponad Twoje sily????
Jeśli kogoś gonisz, on będzie uciekał
Spróbuj sama uciekać. ![]()
Na Twoim miejscu zaczęłabym od uwierzenia w siebie, to czasem trudna droga, ale póki nie zrozumiesz, że jesteś wartościową osobą będziesz zgadzać się na marność, na jakoś to będzie <---- takie coś, to jest zawsze byle jak...
Czasem warto zacząć od siebie, to nie musi być przegrany czas, może też faceci nie chcą się z Tobą związać na dłużej, bo czują, że chcesz ich szybko "przerobić na męża" ??? ![]()
Zmień się nie do poznania, zaszalej z nową fryzurą, daj sobie szansę, tak po prostu....
![]()
sylwusia:) napisał/a:ale ja tak bardzo boje sie ze bede zawsze sama, ze juz wole jakikolwiek zwiazek niz samotnosc...
To nie jest dobre podejście, więc zapytam wprost, czego bardziej należy się obawiać, samotności, czy bardzo nieudanego związku, który odbije się na calym Twoim życiu, niosąc za sobą szereg konsekwencji i obowiązków, których udzwignięcie będzie ponad Twoje sily????
sylwusia:) napisał/a:ale ja tak bardzo boje sie ze bede zawsze sama, ze juz wole jakikolwiek zwiazek niz samotnosc...
To nie jest dobre podejście, więc zapytam wprost, czego bardziej należy się obawiać, samotności, czy bardzo nieudanego związku, który odbije się na calym Twoim życiu, niosąc za sobą szereg konsekwencji i obowiązków, których udzwignięcie będzie ponad Twoje sily????
WIEM, ALE Z SAMOTNOSCIA JEST PRAWIE TAK SAMO... CZASEM MAM DOSC ZYCIA...
Lepsza samotność niż niesatysfakcjonujacy związek.
A wierz mi że jak sie człowiek sobą zajmie, swoimi pasjami, hobby, kiedy sam jest ze sobą szczęsliwy - to nagle miłość spod ziemii wyskakuje
Dlatego nie nastawiaj się na nic - przyjdzie to przyjdzie, prędzej czy później.
Sama też możesz szczęściu trochę dopomóc - nie siedź w domu, zmień nastawienie - sama zobaczysz że wszystko samo sie ułoży ![]()
Dzenaro napisał/a:sylwusia:) napisał/a:ale ja tak bardzo boje sie ze bede zawsze sama, ze juz wole jakikolwiek zwiazek niz samotnosc...
To nie jest dobre podejście, więc zapytam wprost, czego bardziej należy się obawiać, samotności, czy bardzo nieudanego związku, który odbije się na calym Twoim życiu, niosąc za sobą szereg konsekwencji i obowiązków, których udzwignięcie będzie ponad Twoje sily????
WIEM, ALE Z SAMOTNOSCIA JEST PRAWIE TAK SAMO... CZASEM MAM DOSC ZYCIA...
Nie będę Cię przekonywal, bo widzę, że mocno jesteś przekonana o sluszności swego zdania. Powiem Ci jedynie, że to może malo znaczące slowo "prawie" ma kolosalną różnicę i bardzo wiele znaczy. Nie jeden z chęcią by się z Tobą zamienil i piszę to naprawdę poważnie. Ale nie myśl, że jesteś lepsza od innych i uda Ci się cale życie przeżyć samej, o nie!, tak dobrze nie będzie, Ciebie to też dopadnie wcześniej czy pózniej. Więc puki co korzystaj z życia, a nim się obejrzysz pojawi się ktoś odpowiedni na którego bylo warto tyle czekać, tylko nie nawrzucaj mu gdzie się podziewal
A wtedy przypomnij sobie moje slowa, a zrozumiesz o czym piszę.