Witam,
Na poczatek chcialabym napisac, ze mieszkam w UK, sama bez rodziny. Przyjaciol mozna zliczyc na palcach jednej reki ( nigdy nie ufalam zbytnio nikomu). Kilka nieudanych zwiazkow, az pojawil sie ON. Przystojny, kochajacy Anglik, ktory pokazal mi, ze zycie w Uk moze byc tak samo mile jak i w Polsce... Jego rodzina i przyjaciele bardzo cieplo mnie przyjeli, kazdy mowi, ze jestem cudowna i chlopak ma szczescie.. Niestety nie moje poszukiwanie szczescia nie moglo sie tak latwo zakonczyc, bowiem... on mieszka ze swoja "przyszywana" siostra, ktora jest rozpieszczona mala suka! Mlodsza ode mnie, bioraca kase od rodzicow, mala histeryczka, wyzywajaca ojca... Koszmar. Jednak podazajac Naszym, polskim zwyczajem, postanowilam byc mila i nie zwracac uwagi na jej zlosliwe komentarze... Wiadomo, gdy starasz sie o wejscie do nowej rodziny trzymasz glowe nisko i buzie na klodke, starajac sie zaprzyjaznic ze wszystkimi... nieestety moje nie odzywanie sie pogorszylo sprawe i dalo jej do zrozumienia ze jestem wycieraczka pod jej buciki i wyzwala mnie od szmat i psycholek rzy wszystkich, podczas rodzinnego obiadu... Reszta domownikow byla oburzona, jednak rodzice (ktorzy sa wlascicielami domu) nie chca sie wtracac, twoierdzac ze jestesmy dorosli i powinnismy te sprawy rozwiazywac sami... Ale jak rozwiazac cos, co nie jet argumentem lecz zlym wychowaniem?? Kiedy ja wchodze do Ich domu a ona wyzywa mnie od fu... bitch and psycho...?? Moj facet uwaza ze powinnam ja zignorowac i dalej spedzac czas z jego rodzina, bo mnie uwielbiaja.. A ja niestety mam juz dosyc bycia wycieraczka pod buciki rozpieszczonej panienki i jedyne na co mam ochote to dac jej w morde... albo przytoczyc kilka zdarzen z jej zycia, o ktorych mysli ze nie wiem, a ukazuja ja w bardzo negatywnym swietle... "Przyganial kociol garnkowi". Niestety moj facet prosi mnie o zachowanie spokoju i nie reagowanie... a we mnie buzuje... Czuje ze nasz zwiazek sie rozpadada (jestesmy razem 8 mscy), chociaz jest on najcudownieszym mezczyzna, kochajacym i troskliwym... dbajacym o mnie, stale zabiegajacym... Chce z Nim byc, ale kazdy czlowiek ma swoje granice i wiem ze jesli jeszcze raz sie z nia zobacze to albo ja uderze, albo wyzwe... nie kontroluje juz tego....
Datego prosze o rade!! nie chce go stracic ani obciazac, wiem ze On tez przezywa to co sie dzieje, tak samo jest zdolowany, ale przeciez nie uderzy ani nie wyzwie osoby, z ktora mieszka i ktorej ojcu zawdziecza az tyle.. moze, na tym forum, Dziewczyny macie pomysl jak utrzec nosa gowniarze, nie krzywdzac przy tym osoby, ktora kocham najbardziej na swiecie..??
Dziekuje, O.
Temat: Okropna Siostra
Zobacz podobne tematy :
2 2013-06-17 08:52:27 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-06-17 08:53:12)
Odp: Okropna Siostra
Pobijcie się
Faceci tak rozwiązaliby taki problem i emocje by opadły ![]()
Ja bym ją wyzwała na pojedynek: do pierwszej krwi ![]()
Odp: Okropna Siostra
Ja uważam, ze powinnaś ja troszkę ośmieszyć publicznie, może to by sprawiło, ze smarkula zamknęłaby gębę.
A chłopakowi powiedz jasno - albo Ty reagujesz, albo ja, tyle.