Witajcie, jakiś czas temu podczas kłótni z dziewczyną wypowiedziałem słowa, które nigdy nie powinny paść.
Byłem bardzo zdenerwowany, straciłem nad sobą kontrole i nazwałem nieodpowiednio swoją dziewczyne..
Ona powiedziała, że nie będzie z kimś, kto jej nie szanuje i skończyła związek.
Trwał on prawie 4 lata. Nie chce już wracać, bo mówi, że dopiero teraz zobaczyła że lepiej jest jej samej.
Ale wiem, że słowa te ją nadal bardzo bolą, bo gdy wracaliśmy do tego tematu to płakała..
Przepraszałem ją wiele razy, ale to jednak nie wymaże jej z pamięci tych słów..
Chciałbym porady co do tego, jakby skutecznie ją przeprosić, aby te słowa przestały ją boleć, żeby to jakoś wymazać z pamięci..
Zależy mi na tej dziewczynie, i żałuje że tak sie dałem ponieść emocjom.
Mam nadzieje, że jednak istnieją metody które pomogą rozwiązać ten problem.
Z góry dziękuje za pomoc.
Trwał on prawie 4 lata. Nie chce już wracać, bo mówi, że dopiero teraz zobaczyła że lepiej jest jej samej.
Myślę, że po czterech wspólnie spędzonych latach jedno zle slowo raczej nie powinno nikogo sklonić do refleksji i konsekwentnego dążenia do bycia samemu. Moim zdaniem to bylo postawienie kropki nad i, a przyczyna jest tu bardziej zlożona.
Owszem, tak jest, bo mówi że dopiero teraz wszystko dostrzega, i że tak jest jej lepiej.
Ale mimo wszystko wiem też, że te słowa nadal bardzo ją bolą.
To sie zdarzyło drugi raz wsumie, tylko wtedy mniej bezpośrednio..
Ale przeprosić i tak jakoś musze, tak żeby złagodzić ten ból i wszystko co z tym związane..
Są takie słowa, które jeśli raz padną, to potrafią wiele zmienić. Niestety te przykre, zwłaszcza wypowiedziane przez bliską osobę, bolą wyjątkowo mocno i wyjątkowo długo dźwięczą w uszach, czasem wręcz zagłuszając wszystko inne. Zgadzam się natomiast, że po tak długim okresie znajomości, raczej rzadko same w sobie stanowią przyczynę rozstania, jeśli już, to stają się swego rodzaju katalizatorem podjęcia decyzji.
To dobrze, że widzisz swój błąd, że chciałbyś go jakoś naprawić i odjąć dziewczynie bólu, obawiam się jednak, że poza tym, co już zrobiłeś, czyli przeprosinami i próbą wytłumaczenia tego, co się stało, nic więcej tak naprawdę nie możesz zrobić.
Tez uwazam, ze to byla kropka nad i.
Pozastaje Ci chyba uszanowac jej decyzje, pogodzic sie z tym, i coz, - wyciagnac wnioski...
6 2013-06-16 23:45:09 Ostatnio edytowany przez Dzenaro (2013-06-16 23:47:15)
.......obawiam się jednak, że poza tym, co już zrobiłeś, czyli przeprosinami i próbą wytłumaczenia tego, co się stało, nic więcej tak naprawdę nie możesz zrobić.....
Nie przekreślalbym jeszcze wszystkiego. Widzę tu, co prawda malą, ale jednak nadzieję, którą można by jeszcze wdrożyć. Zawiodla forma wytlumaczenia, nie przyniosly zamierzonego skutku przeprosiny, może wartalo by swą postawą, swym zachowaniem pokazać, że jednak jesteś coś wart, że partnerka jest dla Ciebie bardzo ważna, a przede wszystkim to, że zrozumialeś swój bląd, ale okaż to poprzez czyny, a nie slowa rzucone na wiatr. Uzbrój się w cierpliwość, daj jej trochę czasu, a jeżeli masz szczere zamiary i będziesz naprawdę chcial to coś może z tego wyjdzie.
Dzenaro, masz sporo racji, ale doświadczenie nauczyło mnie, że kiedy ktoś podejmuje decyzję o rozstaniu, to zwykle coś już się w tym związku ostatecznie wypaliło i naprawdę trudno, o ile w ogóle jest to możliwe, przychodzi to zmienić. Do miłości nie da się nikogo przekonać ani tym bardziej zmusić - zarówno obietnicami, jak i postępowaniem. Miłość z każdym kolejnym złym słowem, z każdym zawodem, kłótnią, z każdym zadanym bólem czy niedotrzymaną obietnicą gdzieś powolutku odchodzi. To nigdy nie dzieje się z dnia na dzień, ale z dnia na dzień jest jej mniej, aż kiedyś ostatecznie się kończy. Wtedy z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że nic już nie jest w stanie tego zmienić.
Olinka, tu się z Tobą zgadzam i zaznaczylem to we wcześniejszej mej wypowiedzi, szansę widzę co prawda malą, ale jednak. Ja bylem w niemal identycznej sytuacji co partnerka autora tematu, doszla jeszcze zdrada i pomimo dużych starań mojej żony jednak nic to Jej nie pomoglo, ale myślę, żę warto próbować, aby nigdy nie żalować i bić się z myślami, a może jednak można bylo coś zrobić. Te cztery wspólnie spędzone lata autora tematu z Jego partnerką o czymś świadczą, to nie tylko zle chwile, ale zapewne i te dobre, więc należy próbować to odbudować, co nie będzie latwe i albo wszystko się uloży, albo niestety trzeba będzie wyciągnąć daleko idące wnioski i popracować nad sobą, aby nie dopuszczać w przyszlości do podobnych sytuacji.