mam 173 cm wzrostu i ważę 60 kg. Problem polega na tym iż wydaje mi się, że jestem trochę nieproporcjonalna ;/ a oto moje wymiary :
talia 71 cm
tyłek (mierzony w najszerszym miejscu
) 99 cm (!!!)
udo (również w najszerszym miejscu) 56 cm
piersi (mierzone na wysokości stuków) 85 cm a pod biustem 72 cm.
Czy według was to jest w miarę proporcjonalne? Powinnam schudnąć?
Powinnaś puknąć się w łepetynę i zacząć siebie akceptować
Bo wszystko jest w porządku.
Każdy mi to mówi i nikt nigdy nie powiedział że jestem gruba czy coś. Ale ja sama sobie się nie podobam. Od kiedy pamiętam to nie podoba mi się strasznie mój wielki tyłek i małe piersi ![]()
To wycianij sobie tluszcz z tylka i wrzuc do cyckow;)
a tak calkiem serio, nie zawsze mozemy byc tacy jak chcemy byc. wiec warto zaakceptowac siebie takim jakim jestesmy;)
dokładnie tak
kochaj siebie taką jaka jesteś! jesteś piękna! ![]()
haha gdyby się tak dało zrobić
Wiem powinnam siebie zaakceptować. Myślałam o odchudzaniu. chociaż te kilka kg zrzucić ale z drugiej strony pomyślałam czy to ma sens? Bo jak nawet zrzucę kilka kg a mam szerokie biodra to raczej dość komicznie by to wyglądało?? ![]()
możesz zacząć uprawiać jakiś sport albo ćwiczyć, czy też nawet kilka razy w tygodniu chodzić na jakieś dłuższe spacery. po prostu zwiększ ruch
i nie rób tego, bo chcesz schudnąć a dla własnego lepszego samopoczucia ![]()
Pewnie macie rację
Postaram się jakoś zaakceptować siebie
Dzięki za pomoc ![]()
9 2013-06-12 13:03:29 Ostatnio edytowany przez rycerzowa (2013-06-12 13:04:34)
pamiętaj, że jesteś piękna! ![]()
no i tak jak mówisz, czasem niektóre kobiety wyglądają źle ważąc kilka kilo mniej (wiem po sobie...), więc wagą się nie przejmuj tylko zaakceptuj
ciało i tak się zmienia z czasem, czy tego chcemy czy nie
ważne jedynie żebyś czuła się dobrze ze samą sobą
Wagę masz jak najbardziej w normie, nie ma co się odchudzać z kości na ości. Tak jak napisała rycerzowa - poćwicz, to pomoże Ci ujędrnić i wyrzeźbić te części ciała, które chcesz. Pamiętaj jednak, że na szerokie biodra czy drobny biust nic nie poradzisz, nie masz więc innego wyjścia niż zaakceptować
Szkoda życia na zamartwianie się takimi detalami.
Jakże irytujące są te wszystkie wiadomości o treści "pokochaj siebie", "zaakceptuj to, jaka jesteś". Właściwie to aż śmiać mi się chce, kiedy widzę te przesłania, zdając sobie sprawę, że większość osób, które dzielą się tą jakże wspaniałomyślną i wręcz idealną radą, same nie potrafią się do niej zastosować.
Zaakceptuj siebie - okej. Ale jak? Jak można po jednym haśle nagle zrobić coś, co przez tygodnie, miesiące, a czasem lata było niemożliwe? Co to właściwie za pomoc? Mogę insynuować teraz, że żadna z pań, która właśnie to napisała, sama w pełni nie kocha swojego ciała. Oczywiście nie mówię, że tak jest, mogę się mylić, aczkolwiek patrząc racjonalnie - radzimy coś innym, czego sami nie potrafimy wykonać. To tak, jakbym teraz napisała do Nonsens "żeby żyło Ci się lepiej, włam się do banku, okradnij go i uciekaj na Karaiby".
Pytam więc, po co coś takiego radzić? Ile razy by się tego nie słyszało, to nie wywrze i tak wielkiego wpływu w świadomości tej z problemem. Ja rozumiem, że może nie każdy tutaj jest psychologiem, który poradzi, by codziennie stanąć przed lustrem i mówić do siebie, że jest się piękną, ale naprawdę dla mnie to jest zbędne, by rzucać byle hasłem, które znaleźć można na pierwszej lepszej stronie typu demotywatory czy kwejk i liczyć, że dziewczynie/kobiecie nagle się poprawi, bo przecież po kilku przeczytanych wiadomościach na forum zaakceptowała siebie.
Po części się z Tobą zgodzę NotaBene, ale tylko po części
samo takie mówienie, w stylu zaakceptuj siebie, nic nie zmieni. To nie przychodzi z dnia na dzień, ale ważne jest żeby być z sobą w zgodzie. Tak na prawdę są tylko dwa wyjścia, właśnie polubienie siebie takom jaką się jest, albo trzeba zacząć pracować nad sobą. I wybór należy do nas samych, jeżeli będziemy siebie akceptować to negatywne zdania nie będą nas obchodzić i odwrotnie, jak nie będzie samoakceptacji to komplementy nie będą nas cieszyć.
NotaBene, to nie jest hasło. To filozofia życiowa. Bardzo słuszna. Możemy zmienić pewne rzeczy a jak nie możemy czegoś zmienić to należy to zaakceptować. Albo męczyć się do grobowej deski. W sumie zawsze jest wybór ![]()
Autorka za bardzo zmienić swojej figury nie może. Jest szczupła, a jeśli zacznie się odchudzać to prawdopodobnie przy jej typie sylwetki góra zrobi się jeszcze szczuplejsza a biodra (jej punkt newralgiczny) schudną mniej i optycznie jej tyłek będzie wyglądał na jeszcze większy niż teraz. Czy to ją uszczęśliwi? Wątpię.
A więc pozostaje pogodzić się z własnym typem sylwetki. Tym bardziej, że z jej opisu wydaje się, że wygląda naprawdę nieźle.
Osobiście uważam, że swojego ciała nie trzeba kochać. Ale powinno się je akceptować. Człowiek, który akceptuje siebie - dla otoczenia wydaje się atrakcyjniejszy. Człowiek, który akceptuje siebie może skuteczniej podkreślić walory swojego wyglądu i zamaskować minusy. Może też nadrabiać osobowością. Osoba, która w kontaktach z ludźmi skupia się na myślach "mam gruby tyłek i na pewno wszyscy tylko na to patrzą" nie jest w stanie otworzyć się wystarczająco na relacje i sprawia wrażenie "podejrzanej" ![]()
mam taki sam biust, talie, udo a w biodrach 93 i płaczę że powinnam mieć większy tyłek...
Masz bardzo kobiecą figurę - figurę gruszki, którą uważam za najbardziej atrakcyjną. Ja takową się poszczycić niestety nie mogę, a duuuużo dałabym za szersze biodra (mam 91cm). Masz szczupłe uda, jesteś wysoka, masz wcięcie w talii, masz piersi. Czego chcieć więcej?!
Jesteś piękna taka, jaka jesteś.
I raz jeszcze powtórzę - zazdroszczę bioder! Jak cholera! ![]()
Mam podobne wymiary, troszkę mniej w talii i jestem w 100% zadowolona z mojej figury. Szerokie biodra są bardzo kobiece. Głowa do gór ![]()
Myślałam o odchudzaniu. chociaż te kilka kg zrzucić ale z drugiej strony pomyślałam czy to ma sens? Bo jak nawet zrzucę kilka kg a mam szerokie biodra to raczej dość komicznie by to wyglądało??
Wyćwicz dobrze pupcię, uda, łydki i będzie seksi. Zajmie Ci to rok. Jesteś taka wytrwała? Dasz radę? Zamiast lamentować przed lustrem ćwicz. Wielkość piersi dla faceta takie samo znaczenie, jak dla Ciebie wielkość penisa.
Przejmujesz się proporcjami, ale na pewno nie zwracałaś uwagi na to jak się poruszasz. Może niezdardnie, a może seksi? Po raz drugi -- ćwicz.
Zastanawiałaś się dlaczego nie najładniejsze dziewczyny są seksi, a te najładniejsze często są odpychające? Widzisz... wymiary to nie wszystko. Może jeszcze uśmiech na buzi i duża pewność siebie? Ludzie szczęśliwi są jak magnes.
Każde ciało ma wady. Moje rzecz jasna też ma , kiedyś bardziej się tym martwiłam (jak miałam 15 lat), a teraz siedzę i oglądam nagie zdjęcia swoje i chętnie bym się ze sobą przespała gdybym mogła się rozdwoić.![]()
Naprawdę z opisu wynika, że masz bardzo fajną figurę.
19 2013-06-14 18:15:35 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2013-06-14 18:17:01)
Od kiedy pamiętam to nie podoba mi się strasznie mój wielki tyłek i małe piersi
Mi się to strasznie podoba (jestem facetem).
Dosłownie mi się robi ciepło tak w środku jak widzę dziewczynę z takimi proporcjami jak ty. To jest właśnie kobiece.
Nie czuję jakiegokolwiek pociągu do bardzo chudych dziewczyn, które wpasowują się w obecny wzór idealnej figury, wydają mi się aseksualne, dziewczęce. Nawet jeżeli są bardzo urodziwe.
Zastanawiałem się nad tym kiedyś i doszedłem do wniosku, że w okresie dojrzewania mieszkałem w Ameryce Środkowej, tam wszystkie kobiety mają właśnie takie figury, z tyłeczkiem i bioderkami, chyba się tak zaprogramowałem ;D
Ostatnio popatrzyłem się jak na idiotę na kolegę, który powiedział do mnie "Czemu ty się tak na nią patrzysz? Przecież ona ma duży tyłek".
Wydaje mi się jednak, że dla kobiet nie liczy się tak bardzo atrakcyjność w oczach mężczyzn, większy priorytet ma to co jest w danym momencie uznane za "kanon" piękna, to co myślą kobiety, ten świat ideałów z magazynów/filmów.
Ja to mam dopiero nieproporcjonalne ciało- biust 70e , talia-62, biodra -98.. nie wiem co mam robić żeby zrzucić cm z ud, od lat ćwiczę a większość cm spadło mi z brzucha przez co, każdy się ze mnie śmieje ,że wygląda jakbym wycięła sobie żebra a organy przyschły mi do kręgosłupa:( moje piersi wydają się cholernie ogromne dlatego non stop się garbie .... jednym słowem wyglądam komicznie
No cóż, ja mam wymiary bardzo zbliżone do tych autorki i robię wszystko żeby zniwelować tę dysproporcję. To naprawdę nie wygląda dobrze...
Myślałam o odchudzaniu. chociaż te kilka kg zrzucić ale z drugiej strony pomyślałam czy to ma sens? Bo jak nawet zrzucę kilka kg a mam szerokie biodra to raczej dość komicznie by to wyglądało??
Nie wiem jak Ty ale ja jak chudnę, to zawsze tracę nie gdzie indziej jak w cyckach. Skoro narzekasz na mały biust, to po odchudzaniu może wcale lepiej nie być.
Tu masz racje, czesto sie traci w cycku.
nonsens, w gustach facetow tez jest spora roznorodnosc, jak widzisz - jedni lubia grube, inni chude, jeszcze inni patrzą tylko na wnetrze
- nie ma co narzekac
a mankamenty urody mozna skutecznie maskowac i juz
No i polub siebie, koniecznie ![]()
Wiesz co, mam niemalże takie same proporcje i te piersi to też był nieraz problem i miałam kompleksy. A na punkcie tyłka już nie mówię, koszmar. I wiesz co? Jesteśmy piękne. Ale przekonałam się o tym dopiero, gdy poznałam faceta, dla którego jestem w każdym calu cudowna. W porządku, każda z nas widzi w sobie jakieś mankamenty i coś mogłoby byś bardziej idealne, ale to naprawdę nie ma sensu, bo kształtu sylwetki nie da się zmienić. I niektóre dziewczyny na pewno zazdroszczą ci takiej figury ![]()
Zaakceptuj siebie! ![]()
Pomyśl o zaletach:
twój luby będzie miał się do czego przytulić
nie narobisz jemu albo sobie siniaków wystającymi kościami
mniejszy biust?- zdrowszy kręgosłup w przyszłości
A tak serio serio ty jesteś w bardzo dobrej normie.. miałam kiedyś problemy z wagą potem wyrównałam ją jakoś do 65kg/175cm
także ja zostaje w tym miejscu wagowym i nie mam zamiaru więcej chudnąć chociaż teraz jak przychodzi mi założyc strój kąpielowy mam czasami opory ale to badziej kobiece widzi mi się niż faktyczny stan mojego ciała..;)
nieważne co piszą inni, ważne jak Ty się ze sobą czujesz. jeśli czujesz że masz za dużo w biodrach, przeszkadza Ci to na co dzień, postaraj się schudnąć kilka kg i zobacz w lustrze czy czujesz się lepiej czy gorzej. nie bierz pod uwagę opinii innych a swoją. ja kilka lat temu ważyłam 7kg mniej z czym teraz czuję się średnio więc staram się schudnąć te jeszcze 3kg. tak żebym JA CZUŁA SIĘ DOBRZE. powiem Ci coś, idąc ulicą i czując się jak niepewna mała dziewczynka i ludzie czasem mnie tak traktują.. ostatnio poszłam do marketu zrobić zakupy i czułam sie po prostu świetnie sama ze sobą, w swoich ulubionych butach, stroju i zadowolona z siebie
wynik był taki, że kilku facetów się za mną oglądało i patrzyło z zainteresowaniem
najważniejsze jest to by czuć się dobrze z samą sobą , to naprawdę widać , emanujesz wtedy pewnością i szczęściem , to przyciąga, to nie mit .
nieważne co piszą inni, ważne jak Ty się ze sobą czujesz.
Jasne, jednak niektóre dziewczyny mają określone proporcje, których nie da się zmienić odchudzaniem. To gdzie ich organizm odkłada tłuszcz mają zapisane w genach.
Jeżeli dziewczyna ma normalną wagę dla swojego wzrostu, jest zdrowa, warto marnować pokłady motywacji by tylko zrzucić te kolejne 3kg?
Nie prościej zaakceptować swoje ciało i zmienić bezsensowne przekonania, negatywnie wpływające na samoocenę?
tyle że ja nie kieruję się opinią innych a swoim samopoczuciem. więc starając się zrzucić 3 kg niczego nie marnuję wręcz zyskuję, ponieważ co rusz dowiaduję się nowych i przydatnych rzeczy na temat żywności. dzięki temu zwracam uwagę na zdrowsze produkty a ograniczam te mniej co tylko wychodzi na +. powiem tak, jęsli osoba źle czuję się w swoim ciele i może coś zmienić , niech próbuje, a jeśli jest to coś czego zmienić się nie da, wtedy owszem pozostaje tylko zaakceptować stan rzeczy.