Witam wszystkich ![]()
Napisze w skrocie, zeby za duzo sie nie rozpisywac. Byłem z dziewczyna 2 lata, znalismy sie w sumie 3. Rozstala sie ze mna z powodu ciaglych klotni rozpoczynanych przez nia. Otoz, w zwiazku okazalem sie za miekki zeby sie jej przeciwstawic, uznala ze jest bardziej meska niz ja itp. Ok rozstalismy sie w zgodzie (?) zero kontaktu przez 3 miesiace. Czlowiek uklada sobie zycie na nowo, zapomina o starych nawykach. Juz tak nie wspomina. Aż tu nagle, dostaje wiadomosc na portalu spolecznosciowym z pytaniem: "jak tam przygotowania do sesji?" Pomyslalem sobie, a co ją to teraz obchodzi ? no ale coz, pogadalismy wtedy okolo 8-9h wyrzucajac z siebie wszystkie zale, kto co zle robil i jak powinno byc. Wspomnienia wrocily, dziewczyna caly czas twierdzila ze bedziemy mieli doswiadczenie na przyszlosc.
No trudno, po tej rozmowie gadalismy juz sporadycznie, 2-3 slowa przez caly dzien.
Postanowilem ze warto jeszcze o nią zawalczyc, moze zmieni zdanie.. zaproponowalem spotkanie. Oczywiscie poczatkowo sie zgodzila, ze nie ma czasu w weekend ale w tygodniu tak. Gdy bylo coraz blizej do spotkania to zaczely pojawiac sie watpliwosci z jej strony. Ze ja nie jestem gotowy, bo ona mysli o mnie jak o przyjacielu, ze jezeli robi mi nadzieje to przeprasza, ale zle sie z tym czuje..
Do spotkania oczywiscie nie doszlo, zaczelismy znow wypominac sobie jakies rzeczy, z tym ze ona zawsze wspierala sie tym: WLASNIE DLATEGO NIE JESTESMY JUZ RAZEM.
Kompletnie nie rozumiem, jezeli nie chce ze mna byc, nie mowie tu o magicznym powrocie, ale o jakiejs 2 szansie zebym mogl sie wykazac.
Skoro nic ode mnie nie chce to po co do mnie pisala ? Czy mozliwe jest ze zapomniala o mnie w 3 miesiace ? (w sensie uczuc)
Doradzcie cos
bo teraz jestem na etapie gdzie mysle ze trzeba zerwac znajomosc i zyc dalej zapominajac o niej, albo zostac "przyjacielem" raczej kolegą i liczyc na cos wiecej za jakis czas.
Teraz ma jakies wymysly ze nie moze stac w miejscu, musi dbac o siebie.. jakbym ja zabranial jej cwiczyc fizycznie czy czytac ksiazki. Porazka.