Hej
jestem z chłopakiem ponad 4,5 roku od ponad 2,5 roku mieszkamy od siebie 120 km ja znalazłam dobra pracę w Warszawie ponieważ nie miałam u nas pracy typowej dla kobiet a on ma prace tam gdzie mieszka tylko tyle że on pracuje na 3 zmiany do tego studiuje i jest dwa weekendy w szkole i dwa spędza w pracy widzimy się raz w miesiacu czasem na dzień czasem na dwa . juz dwa razy prosiłam go żeby ze mna zamieszkał za pierwszym razem powiedział ze to zrobi a gdy jechałam juz ogladac mieszkanie dla nas napisał mi ze on nie chce jednak mieszkac w warszawie . Przeprowadziłam sie do siebie żeby być blisko niego było juz prawie pieknie ale jednak nie daje juz rady na dojazdy codziennie po 5 godz w podrózy i weekendy w szkole poprosiłam więc żeby i on ze mna wrócił do warszawy po czym obiecał mi to a teraz mówi że tego nie zrobi bo musi w domu ojcu pomagac .... ma on siostre która mieszka zaledwie 30 km od domu i mogłaby wrócic do domu i pomagać ojcu a doszkoły ma zaledwie 20 min samochodem ale mój chłopak twierdzi że to baba i się nie nadaje do koszenia trawy itp szkoda .... jakos ja kosze trawe w domu ijeszcze od tego nie umarłam ... co mam zrobic powiedziałam mu ze ten zwiazek nie ma juz sensu a on na to że mnie bardzo kocha i żebym była z nim nawet naodległośc .... ja bardzogo kocham ale nie mam juz siły tak zyc nigdy nie mam do kogo sie przytulić wyjść do kina ... czuje sie związana faktem że z nim jestem a tego nie czuje.... tak bardzo chciałabym żeby on ze mna juz zamieszkał ... próbuje rozmawiac z nim o przyszłości ale on to najchętniej to po slubie by mieszkał z rodzicami był ich parobl=kiem a jego siostra niech sobie zycie układa ale ja nie chce sie poswięcac dla jego rodziców chce mieć własny dom i własna rodzine....