Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 268 ]

1 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 10:15:49)

Temat: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Serdecznie chciałem przywitać wszystkich forumowiczów. Proszę o opinie na temat skomplikowanego związku.
    Pewnego czasu, żona ( wtedy moja dziewczyna z którą mieszkałem razem i do dziś nigdy nie mieliśmy dzieci ), podczas gdy kilka tygodni przebywałem poza miastem okazało się że ,,chodziła na dyskoteki?. Gdy się o tym dowiedziałem powiedziałem że to koniec naszego związku. Potem uznałem że jest O.K. I po kilku dniach znów byliśmy razem.
    Potem znów kilkanaście tygodni przebywałem poza miastem, i okazało się że wtedy mnie zdradziła. ( powiedzieli mi o tym moi znajomi,  że sypiała z kimś ). Po tej szokującej informacji, natychmiast twardo odrzekłem że to nasz KONIEC! Moja dziewczyna jednak zaczęła płakać, obiecywać, przepraszać, zarzekać się że nigdy się to więcej nie powtórzy.
Więcej już nie wyjeżdżałem, jednak mijały lata i ja za każdym razem gdy wspomniałem o jej zdradzie, słyszałem jak na mnie krzyczy, np. ?a co ty sobie myślisz, że w nieskończoność będziesz mi to wypominał?? Ja się wściekałem bo zamiast pyskowania chciałem usłyszeć że jej przykro, że to smutne że cierpię jeszcze z tego powodu, itd. Pojawiały się wtedy wielkie kłótnie. Mijały lata, i okazało się że gdy powracał temat jej zdrady, żona już zaczęła krzyczeć po mnie że ,,wtedy była sama?, że ?przed ślubem wolno jej było?, ,,że nie wiedziała czy do niej wrócę?, ,,że tylko z facetem spała, całowała się, pieściła, ale nie miała stosunku, ( miała wtedy miesiączkę ), zatem lepiej aby zostawił ją w spokoju bo ona wie co robiła w łóżku?, itd.

Minęło kilkanaście lat, i jej szacunek do mnie wygasał. Np. gdy kilka dni temu upomniałem moich rodziców za coś, ( do żony nie miałem nic absolutnie, lecz tylko do mojego taty ) to żona zaczęła płakać i przy moich rodzicach skarżyć się że dosyć ma już moich krzyków! Natomiast gdy była sama ze mną, krzyczała na mnie że ja zawsze się zgadzam z mamusią, a tak być nie powinno! Sam na sam ze mną, obgadywała moich rodziców na jakiś temat, a gdy ja ten sam temat zarzuciłem rodzicom, ona przy nich upomniała mnie mówiąc; ,,zostaw rodziców w spokoju bo są zmęczeni?!
Żyjemy w związku kilkanaście lat. Nigdy nie piłem alkoholu, nie włóczę się nigdy sam, bo wszędzie od czasu poznania żony zabieram ją gdzie tylko zapragnie. Krytyka mojej żony jest częsta. Nawet gdy miałem mieć na drugi dzień operacje, i póki miałem siłę dzień przed operacją odnowiłem łazienkę, już zanim pokazałem moją pracę żonie, błagałem ją słowami; zanim wejdziesz do łazienki, proszę abyś wyjątkowo nie krytykowała mnie gdy zobaczysz moją pracę bo mam jutro operację i naprawdę jestem wykończony z tego względu. Żona obiecała że O.K. Jednak zaraz gdy weszła do łazienki, zaczęła krytykować ?a to akurat zrobiłem fatalnie i tak być nie może?!!! No i znów wojna!
Itd. itd. W kłótniach moje zdrowie fizyczne już podupada, zaczyna boleć mnie głowa, coś mam z krążeniem krwi, serce, nocne koszmary kłótni, zdrad, itd.
Kłótnie nasze są takie że żona wykańcza mnie swym pyskowaniem, a w ostatniej minucie gdy ma się pakować mówi ,,skarbie ja pragnę być z Tobą i już taka nigdy nie będę?.
Raz już spakowała się i poszła do hotelu, a ja po kilkunastu godzinach po nią przyjechałem. Kilka dni temu gdy powiedziałem że już dłużej nie wytrzymam, musisz opuścić dom ( w którym mieszkają moi rodzice ), żona zaczęła krzyczeć po mnie: nie wyprowadzę się bo po H....j, przyjeżdżałeś po mnie do hotelu!!!



Chciałbym poznać opinie wasze, czy są to powody do rozwodu?
Moim zdaniem są, ale pojawia się jedno ?ALE?....

Chodzi o to że żona po kilku godzinach, dniach wojny, potrafi płakać i przyrzekać że zawsze już będzie dla mnie miła i nie będzie pyskować.
Mile przyznaje że źle zrobiła zdradzając mnie, upominając mnie przy rodzinie mojej, itd...Szkoda mi mojej żony, że będzie jej ciężko w życiu gdy mnie opuści,,,,,,szkoda mi jej gdy płacze i chce być ze mną, ....ale potem znów powraca tradycyjny koszmar....   
Tysiąc razy mówiłem, zatem ZMIEŃ się i będziemy żyć razem do śmierci,,,,,Ona przytakuje, ale po czasie znów pojawia się koszmar!                         W mojej głowie mam mętlik, bo w jednym dniu żona jest za zła aby z nią żyć, ale w drugim dniu żona jest za dobra aby ją zostawić.
Ciekaw jestem czy uważacie że powinienem się rozwieść, czy może nadal próbować tak żyć?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

polecam film 'ognioodporni'. http://pl.gloria.tv/?media=297261

3 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-14 10:25:52)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Zapytaj żonę czy Ona tak naprawdę cię kocha.
Albo czy jest tobą bo inny jej nie chce na stałe.
Z braku laku jesteś mniejszym złem które wybrała pod przymusem nie bycia samotnym.
Jeśli powie że,kocha to spytaj nie za co tylko dlaczego.
Jeśli kocha to zapytaj dlaczego nie szanuje ciebie.
Możliwe że,w ten sposób uzyskasz odpowiedź na pytanie
Dlaczego nadal z nią jesteś.
Bo kochasz?
Nie możesz bez niej żyć?
Czy dlatego źe,przyzwyczaiłeś się do sytuacji w której żona trzyma cię jak pies ogrodnika.
edit
Po zdradach dałeś żonie szansę stawiając warunki czy dałeś ją ot tak z marszu?
Temat zdrady żony był przegadany przez was dogłębnie czy raczej pozwoliłeś małżonce zamieść problem pod dywan?
Po tym jak dowiadywałeś się o zdradach tylko mówiłeś że,tego nie akceptujesz czy nastąpił też wstrząs w postaci definitywnego rozstania?
Odpowiedź na te pytania pozwoli ci zrozumieć swoje błędy które kiedyś popełniłeś a skutki ich masz na co dzień w postaci braku szacunku od żony.

4

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Zapytaj żonę czy Ona tak naprawdę cię kocha.

Żona już wielokrotnie wyznała że kocha mnie jak nikogo w świecie. Zarzeka się że nigdy nikogo tak bardzo nie kochała. A najczęściej mówi to gdy płacze i już jest spakowana bo ma odchodzić. Po słodkich słowach,,,zostaje....

5

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Twoja żona nie zmieni się nigdy musiała by tego chcieć. Ty pozwalasz jej naruszać Twoje granice za każdym razem.\

Moim zdaniem nie ma nic lepszego dla Ciebie niż przynajmniej kilkumiesięczna separcja i zastanowienie się czy nadal chcesz tak żyć.

6

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Możliwe że,w ten sposób uzyskasz odpowiedź na pytanie
Dlaczego nadal z nią jesteś.
Bo kochasz?
Nie możesz bez niej żyć?
Czy dlatego źe,przyzwyczaiłeś się do sytuacji w której żona trzyma cię jak pies ogrodnika.

Nie zostawiłem żony głównie dlatego bo mi jest jej żal że, bez zemnie w życiu będzie miała bardzo ciężko.
No i żal mi jej że mówi iż tak bardzo mnie kocha, a mnie trudno jej po tych słodkich słowach zranić.....

7

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Przeczytaj ponownie mój post bo edytowałem go gdy ty pisałeś swój.

8 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-14 10:33:59)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Zapytaj żonę czy Ona tak naprawdę cię kocha.

Żona już wielokrotnie wyznała że kocha mnie jak nikogo w świecie. Zarzeka się że nigdy nikogo tak bardzo nie kochała. A najczęściej mówi to gdy płacze i już jest spakowana bo ma odchodzić. Po słodkich słowach,,,zostaje....

Ja tez mialem okresy ekscytacji u zony, ze jej eksiki to moga mi po zapalki na kolanach zapierdzielac, bo mi do piet nie dorastaja; chcialaby by Nasze dziecko bylo moja kopia, bo ja taki siuper jestem, taki nowoczesny dizajn prawie jak amerykansky.

Dla mnie takim "wyznacznikiem" spojnosci i nici porozumienia bylo to, ze oboje jestesmy niepelnosprawni a mimo to funkconujemy i obalamy mit w spoleczenstwie. Nikt nikomu nie bedzie tego wypominal, bo rodziny sa w temacie.
Do dzisiaj dochodze, który to był ten "pierwszy raz", pierwsze pęknięcie, pierwsza rysa. Złe słowo prowokujace pierwszy krzyk. Coś co sprawiło to, że dzisiaj samotnie witam nowy świt...
Powody niby wiem, ale ciagle jest to kropla w morzu prawdy. Prawdy zafalszowanej przez zone.
Tony takich kwiatkow, kruczkow i sztuczek jz rozgryzlem i rozgryzam dla lepszego zobrazowania postawy takich ludzi jak jz nadal poprzez to forum i polemiki z tutejszymi ludzmi. Bo rozwod za pasem.

A wiesz co bylo tym absurdem? banka mydlana, ktora pekla jak sie okazalo - ku mojemu zdziwieniu - ze swoj swojemu tym samym problemem potrafi zniszczyc zycie. Niby niemozliwe w zwiazku opartym na wydawaloby sie wzajemnej milosci i zrozumieniu. A jednak!

I podejrzewam, ze u Ciebie jest to samo. Twoja zona przezwycieza swoje wady, ale staje sie psem ogrodnika, gdy dostrzega zniechecenie do jej wlasnych zalet... widzac je u Ciebie. A wtedy winny sie broni i dostajesz po dupie TY.

9

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Możliwe że,w ten sposób uzyskasz odpowiedź na pytanie
Dlaczego nadal z nią jesteś.
Bo kochasz?
Nie możesz bez niej żyć?
Czy dlatego źe,przyzwyczaiłeś się do sytuacji w której żona trzyma cię jak pies ogrodnika.

Nie zostawiłem żony głównie dlatego bo mi jest jej żal że, bez zemnie w życiu będzie miała bardzo ciężko.
No i żal mi jej że mówi iż tak bardzo mnie kocha, a mnie trudno jej po tych słodkich słowach zranić.....

Ok.To odwrócę trochę pytanie
Czy żonie jest żal ciebie gdy nie okazuje ci szacunku?
Gdzież był ten jej źal gdy szła do wyra z innym?.
Mówi że,kocha nie dlatego że,tak naprawdę jest tylko dlatego że,boi się stracić materialną stabilizację którą ma z tobą.
Tam gdzie jest strach o utratę dóbr materialnych nie ma mowy o prawdziwej miłości.

10

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Ziemion ,
czytam i czytam co piszesz i powiedz:
dlaczego z zona jestes ?

nie dlaczego jej jeszcze nie zostawiles , tylko dlaczego z nia jestes.
jeden powod podaj. Najwazniejszy.

11 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 11:00:15)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
pomaranczowa 1 napisał/a:

Ziemion ,
czytam i czytam co piszesz i powiedz:
dlaczego z zona jestes ?

nie dlaczego jej jeszcze nie zostawiles , tylko dlaczego z nia jestes.
jeden powod podaj. Najwazniejszy.

Jestem aby nie było jej ciężko w życiu
Jestem aby ją uszczęśliwić
Jestem dla łez które przelewa jak bardzo mnie kocha
Jestem dla chwil w których mówi do mnie skarbie
Jestem dla nadziei która płynie z jej ust mówiąc; teraz zaufaj mi że okaże ci szacunek.
Jestem dla nadziei która płynie z jej ust mówiąc; zrobiłam źle zdradzając cię. Zrobiłam źle upominając cię przy twych rodzicach podczas gdy miałeś rację. Zrobiłam źle pyskując ci podczas gdy miałeś rację.
Jestem dla nadziei że po kilkunastu latach nagle stanie się koniec starych chwil koszmaru
Jestem dla słodkich, erotycznych chwil.
Jestem dla pięknych codziennych, wspaniałych spacerów wieczornych, pełnych rozmów słodkich marzeń.....
Jestem dla bogatych, szalonych wspomnień które wiążą nas ze sobą,
Jestem dla nadziei że dziś to był ostatni raz kiedy żona mnie zdenerwowała......


Jestem bo nigdy nie zaufam już żadnej innej kobiecie i nie chcę już wiązać się nigdy z kobietą... Zatem jestem sam, a skoro jestem sam zatem ...przy okazji mogę uszczęśliwić jeszcze żonę....:)  ( oczywiście pod warunkiem że koszmar się zakończy,, ale czy koszmar się zakończy ) ?

12 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-05-14 15:23:14)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Ziemion ,
czytam i czytam co piszesz i powiedz:
dlaczego z zona jestes ?

nie dlaczego jej jeszcze nie zostawiles , tylko dlaczego z nia jestes.
jeden powod podaj. Najwazniejszy.

Jestem aby nie było jej ciężko w życiu
Jestem aby ją uszczęśliwić
Jestem dla łez które przelewa jak bardzo mnie kocha
Jestem dla chwil w których mówi do mnie skarbie
Jestem dla nadziei która płynie z jej ust mówiąc; teraz zaufaj mi że okaże ci szacunek.
Jestem dla nadziei która płynie z jej ust mówiąc; zrobiłam źle zdradzając cię. Zrobiłam źle upominając cię przy twych rodzicach podczas gdy miałeś rację. Zrobiłam źle pyskując ci podczas gdy miałeś rację.
Jestem dla nadziei że po kilkunastu latach nagle stanie się koniec starych chwil koszmaru
Jestem dla słodkich, erotycznych chwil.
Jestem dla pięknych codziennych, wspaniałych spacerów wieczornych, pełnych rozmów słodkich marzeń.....
Jestem dla bogatych, szalonych wspomnień które wiążą nas ze sobą,
Jestem dla nadziei że dziś to był ostatni raz kiedy żona mnie zdenerwowała......


Jestem bo nigdy nie zaufam już żadnej innej kobiecie i nie chcę już wiązać się nigdy z kobietą... Zatem jestem sam, a skoro jestem sam zatem ...przy okazji mogę uszczęśliwić jeszcze żonę....:)  ( oczywiście pod warunkiem że koszmar się zakończy,, ale czy koszmar się zakończy ) ?

Masz juz uszczerbki na zdrowiu , z tego , co piszesz ( boli Cie glowa, cos z krazeniem sercem) bo ciagle masz nadzieje, ze koszmar sie skonczy.
Ale on sie nie konczy.
Bo jej tak wygodnie.

Z mojej strony monitora wyglada to tak:
trzymasz sie JEJ kurczowo i zgadzasz sie na jej manipulacje, bo nie umiesz bez niej zyc. Uzalezniles sie.
Wiec wolisz jesc to (przepraszam ) "zgnile jablko " , niz zadnego.

13

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Jak Cie zak czytam, to mam ochote uciec.

Ona ma sie zmienic, caly czas ona, jezeli chce byc z Toba to mui to zrobic i bedziecie szczesliwi na zwsze. Bla bla bla.


Robisz z siebie ofiare.

Na co miales ta operacje, widac miales sile zeby zrobic te lazienke.


Moze Ty to dla siebie wszystko robisz i oczekujesz wdziecznosci dookola.

Piszesz ze jej szacunek do Ciebie wygasal.
Dlaczego konkretnie?

Przez kilka lat wypominales jej zdrade, nic dziwnego ze miala dosyc.

Ogolnie to sie sobie przyjrzyj.

14 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-14 11:31:26)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
pomaranczowa 1 napisał/a:

Masz juz uszczerbki na zdrowiu , z tego , co piszesz, bo ciagle masz nadzieje, ze koszmar sie skonczy.
Ale on sie nie konczy.
Bo jej tak wygodnie.

Z mojej strony monitora wyglada to tak:
trzymasz sie kurczowo JEJ i zgadzasz sie na jej manipulacje, bo nie umiesz bez niej zyc. Uzalezniles sie.
Wiec wolisz jesc to (przepraszam ) "zgnile jablko " , niz zadnego.

Popierajac powyzsza przedmowczynie powiem tak, ze kochasz nie zone a jej chore, powtarzam chore jej wyobrazenie wytworzone w Twojej glowe.
Jestes bez urazy jak narkoman, ktory ciagle musi byc na haju, bo wykorkuje. I nie wazne, ze "dilerka" gdzies tam jest. Wazne bys Ty byl przy niej jak alkoholik podpiety nie pod kroplowke a pod cysterne lub silosa z wodka.

Jestes uzalezniony od jej wirujacych emocji na maxa, z porozem to nie wiem, czy sie w otwory bram garazowych zmiescisz a ona dalej daje Ci po rogach. A Ty z apetytem zajadasz jablko, kotre juz delikatnie mowiac waniajet.

"Dlaczego zdradzani sa glupi" to watek dla Ciebie i pukaj jak najszybciej do drzwi psychologa, bo jeszcze troche a maraton do psychiatryka skonczysz pod bramami u sw. Piotra.

Sorry za szczerosc ale jestes na spidzie gorszym niz w amoku. Wyjdziesz moze z tego, ale to juz moze nie byc wrak czowieka.

15

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Witam Wszystkich smile

Pomarańczowa 1 ma rację:
"trzymasz sie kurczowo JEJ i zgadzasz sie na jej manipulacje, bo nie umiesz bez niej zyc. Uzalezniles sie.
Wiec wolisz jesc to (przepraszam ) "zgnile jablko " , niz zadnego."

Ja miałam podobną sytuację... nijak nie docierało do mnie, ze powinnam się od Niego wreszcie uwolnić, za każdym razem dawałam się nabrać na jego czułe słowa i gesty, łzy, przepraszanie... a tak naprawdę wolałam jeść to ZGNIŁE JABŁKO... bo nie miałam żadnego...

Wreszcie to do mnie dotarło... po 16 latach "niewiedzy" i jeszcze dwóch latach użerania się z jego notorycznymi zdradami i zapewnieniami, że już więcej nie będzie...

Jesteśmy trzy tygodnie po rozwodzie, ale dopiero od trzech dni " zmądrzałam"... jeszcze po rozwodzie dałam się nabrać na jego wrażliwość i czułe słówka. W moim przypadku to był błąd... no... ale każdy przypadek jest inny. To TY musisz podjąć decyzję...

Trzymam kciuki.

16

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

jeszcze chce dodaac:
piszesz

Zemion napisał/a:

.

(...) Zatem jestem sam, a skoro jestem sam zatem ...przy okazji mogę uszczęśliwić jeszcze żonę...

to bledne jest Zemion myslenie, ze mozesz uszczesliwic zone .
Ty nie mozesz jej uszczczesliwic, bo sam nie jeszes szczesliwy.Z pustego i Salomon ... jak wiemy.

17

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

ziemion przedstawiłeś kawałek całości
malutki kawałek większej całości
zona zła
zona nie odpowiednia
żona ośmieliła się CIEBIE skrytykowac pszy rodzicach
i tak dalej

NIE WIERZĘ, że to ujkłąd jednostronny
a temat przedstawiłes stronnicszo i tak, jak ci wygodnie
takie jest moje zdanie
idźcie na terapie

a tutaj masz na razie towarzyswto adoracji - o ja biedny super, a wszyscy, o tak złą żona i jeszcze zdradziła KILKANAŚCIE LAT TEMU!!!!

ludzie, opamiętajcie się
jesli facet przez kilkanaście lat nie przerobił zdrady - to po co jest z ta kobietą??

męczennik się znalazł
ofiara
złej kobiety

nie wierzę w to jednowektorowe spojrzenie

18

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
End_aluzja napisał/a:

ludzie, opamiętajcie się
jesli facet przez kilkanaście lat nie przerobił zdrady - to po co jest z ta kobietą??

męczennik się znalazł
ofiara
złej kobiety

nie wierzę w to jednowektorowe spojrzenie

wlasnie o to Zemiona pytalam:
PO CO ?

Po to i dlatego, bo zaspokaja jego potrzeby. Potrzeby uzaleznieniowca.
Potrzebuje tych chorych emocji, a ona mu ich dostarcza.

19

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
End_aluzja napisał/a:

ziemion przedstawiłeś kawałek całości
malutki kawałek większej całości
zona zła
zona nie odpowiednia
żona ośmieliła się CIEBIE skrytykowac pszy rodzicach
i tak dalej

NIE WIERZĘ, że to ujkłąd jednostronny
a temat przedstawiłes stronnicszo i tak, jak ci wygodnie
takie jest moje zdanie
idźcie na terapie

a tutaj masz na razie towarzyswto adoracji - o ja biedny super, a wszyscy, o tak złą żona i jeszcze zdradziła KILKANAŚCIE LAT TEMU!!!!

ludzie, opamiętajcie się
jesli facet przez kilkanaście lat nie przerobił zdrady - to po co jest z ta kobietą??

męczennik się znalazł
ofiara
złej kobiety

nie wierzę w to jednowektorowe spojrzenie

W pelni sie z Toba zgadzam.

20

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

pewnie jeszcze by kolejne kilkanaście lat wytrzymał, ale własnie poznał koleżankę, któa dla odmiany jest nim zafascynowana i go szanuje...
co nie ziemiom? przyznaj się;)

21

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Katharsis69 napisał/a:

Jak Cie zak czytam, to mam ochote uciec.

Ona ma sie zmienic, caly czas ona, jezeli chce byc z Toba to mui to zrobic i bedziecie szczesliwi na zwsze. Bla bla bla.


Robisz z siebie ofiare.

Na co miales ta operacje, widac miales sile zeby zrobic te lazienke.


Moze Ty to dla siebie wszystko robisz i oczekujesz wdziecznosci dookola.

Piszesz ze jej szacunek do Ciebie wygasal.
Dlaczego konkretnie?

Przez kilka lat wypominales jej zdrade, nic dziwnego ze miala dosyc.

Ogolnie to sie sobie przyjrzyj.

A ja jak cię czytam to zastanawiam się dlaczego zachowujesz się jak żona autora.
Atakujesz bez próby zrozumienia co autor ma na myśli.
Wypominał bo żona nie dała mu szansy zrozumienia tego co ona zrobiła.
Bo nie widział żalu,skruchy etc z jej strony.
Wypominał bo go to dręczyło a małżonka zamiast pomóc mu w tym oskarżała o bzdety.
Zamiast zrozumieć przystąpiła do ataku na męża usprawiedliwiając swoją zdradę jego nieporadnością czyli sprytnie przeniosła ciężar winy za zdradę na męża.
Teraz to jest dla ciebie zrozumiałe?

22

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Okej, ładnie opisałeś część 'za zła aby z nią żyć'... ale z której strony ona jest ZA DOBRA żeby ją zostawić?! Przecież to jakiś potwór a nie człowiek

23

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Sagi napisał/a:

Okej, ładnie opisałeś część 'za zła aby z nią żyć'... ale z której strony ona jest ZA DOBRA żeby ją zostawić?! Przecież to jakiś potwór a nie człowiek

wydaje mi sie ( popraw mnie Zemionie jak sie myle ), ze Zemion tak interpretuje jej placze i "calowanie po rekach " ...

bo nie widzi, ze to gierka jest

24

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
End_aluzja napisał/a:

pewnie jeszcze by kolejne kilkanaście lat wytrzymał, ale własnie poznał koleżankę, któa dla odmiany jest nim zafascynowana i go szanuje...
co nie ziemiom? przyznaj się;)

O tak.Zaraz wyjdzie że,ofiarą w tym związku jest ta zdradzająca małżonka.
Tak?
Towarzystwo wzajemnej adoracji?
A gdyby napisała tu jego żona to też byście tak pojechały po niej?

25

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:
Katharsis69 napisał/a:

Jak Cie zak czytam, to mam ochote uciec.

Ona ma sie zmienic, caly czas ona, jezeli chce byc z Toba to mui to zrobic i bedziecie szczesliwi na zwsze. Bla bla bla.


Robisz z siebie ofiare.

Na co miales ta operacje, widac miales sile zeby zrobic te lazienke.


Moze Ty to dla siebie wszystko robisz i oczekujesz wdziecznosci dookola.

Piszesz ze jej szacunek do Ciebie wygasal.
Dlaczego konkretnie?

Przez kilka lat wypominales jej zdrade, nic dziwnego ze miala dosyc.

Ogolnie to sie sobie przyjrzyj.

A ja jak cię czytam to zastanawiam się dlaczego zachowujesz się jak żona autora.
Atakujesz bez próby zrozumienia co autor ma na myśli.
Wypominał bo żona nie dała mu szansy zrozumienia tego co ona zrobiła.
Bo nie widział żalu,skruchy etc z jej strony.
Wypominał bo go to dręczyło a małżonka zamiast pomóc mu w tym oskarżała o bzdety.
Zamiast zrozumieć przystąpiła do ataku na męża usprawiedliwiając swoją zdradę jego nieporadnością czyli sprytnie przeniosła ciężar winy za zdradę na męża.
Teraz to jest dla ciebie zrozumiałe?

alterego
facet przez kilkanaście lat nie przerobił tematu zdrady?
to co za piekło musi być w tej rodzinie?
i nie wiemy, jak ich relacje wyglądają
bo to autor twierdzi, że małżonka go oskarża o bzdety

a może on jest królem? (i w ogóle?) może oczekuje jej poddaństwa, i docenienia - do usranej śmierci - że takiej wybrakowanej zdrajczyni nie zostawił.. dobry pan?



alterego
remontujesz łązienkę
efekty remontu pokazujesz żonie -znaczy - królewna rączki nie przyłożyła
uprzedzasz-nie krytykuj, bo ja chory jestem??/
a ona krytykuje??

nie alterego

remontujecie łązienkę
ty twarde prace, zona te lżejsze
RAZEM.....
potem (założmy) ona mówi -źle zrobiłeś! ciamajdo

i co ty robisz??
mówisz - czuję się urazony sposobem, w jaki mnie potraktowałaś, wiesz, że jutro idę do szpitala i chciałem zostawić tobie normalne warunki w domu. przykro mi, że mnie tak potraktowałaś.

i co robicie?
wyjasniacie sobie nieporozumienie..
bo może ona powie -masz rację, kurcze, denerwuje się tym szpitalem i się teraz drobiazgów czepiam, dzięki za robotę, dzięki za wsparcie
kocham cię
kocham cię
i jedzenie sobie z dziubków


tak wyglądają normalne relacje????
moim zdaniem włąsnie tak
więc jak słysze opowieści o dobrej zonie i złym mezu, albo złej żonie i dobrym męzżu i widze schematy, w które wpadli, w których żyją- tak naprawde wygodmne może dla dwóch stron... to wiem, że żadna sprawa nie jest prosta a relacje zaburzone od podstaw

alterego - jesli nawet tak jest jak pisze ziemion - ile lat normalny człowiek tkwi w takich relacjach? zmienia je.. albo odchodzi...

26

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

pewnie jeszcze by kolejne kilkanaście lat wytrzymał, ale własnie poznał koleżankę, któa dla odmiany jest nim zafascynowana i go szanuje...
co nie ziemiom? przyznaj się;)

O tak.Zaraz wyjdzie że,ofiarą w tym związku jest ta zdradzająca małżonka.
Tak?
Towarzystwo wzajemnej adoracji?
A gdyby napisała tu jego żona to też byście tak pojechały po niej?

ja bym pojechała

jadę na te biedne sierotki niezrealizowane, siedzące w czterech ścianach, ze złymi mężami, z którymi są tylko dlatego, bo im natura rączek i nóżek poskąpiła i żądnej pracy podjąć nie mogą... bezradne i skazane na nic nierozumiejących tyranów, którzy zmęczeni wracają z pracy i nie zauważają potrzeb swoich małżonek

jeżdżę po tych, które narzekają na złych mężów, którzy planują "bez zgody" małożnki zacnej i najwazniejszej realixzowac swoje hobby -0 bo przecież mąż ubezwłasnowolniony, bezwolny i duże głuipie dziecko, które nie jest odpowiedzialne i samodzielnie decyzji podjąc nie umie. i to zona jedna jedyna wie, co jest dobre, najwazniejsze i potrzebne tej rodzinie

najeżdżam na te, które zdrada mąż, a one pytają co mam zrobić z tym fantem.....

najeżdżał na takich, którzy tak bardzo się poświęcają dla swojej zony, wszystko dla niej - rezygnują ze swoich marzeń, nawyków, nałogów i ulubionych zajęć, a one nie dość , że nie doceniają to jeszcze nie liżą podłogi, po której zacny małżonek włąsnie przeszedł.. a ona niewddzięczna,.

najeżdżam na takie poświęcające się żony, matki i opiekunki domowego  ogniska - jak może mnie tak traktować, jak ja mu nawet skarpetki prasowałam....

najeżdżam alterego

bo jessli jedna ze stron tłumaczy wszystko winą, zachowaniami, osobowością, charakterem, niesprawiedliwością drugiej osoby w związku - to PO PROSTU NIE WIERZĘ

27

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Wypominał bo żona nie dała mu szansy zrozumienia tego co ona zrobiła.
Bo nie widział żalu,skruchy etc z jej strony.
Wypominał bo go to dręczyło a małżonka zamiast pomóc mu w tym oskarżała o bzdety.
Zamiast zrozumieć przystąpiła do ataku na męża usprawiedliwiając swoją zdradę jego nieporadnością czyli sprytnie przeniosła ciężar winy za zdradę na męża.
Teraz to jest dla ciebie zrozumiałe?

Serio?
A gdzie Ty to wszystko wyczytales?

Zacytuj.


Bo chyba nie piszesz o tym fragmencie, w ktory pisze ze MIJALY LATA a on jej dalej przypominal o tej zdradzie i wtedy ona miala juz dosc?
I dalej MIJALY LATA i ona wtedy zaczynala krzyczec i odbijac pileczke.


Tutaj ten fragment
'Więcej już nie wyjeżdżałem, jednak mijały lata i ja za każdym razem gdy wspomniałem o jej zdradzie, słyszałem jak na mnie krzyczy, np. ?a co ty sobie myślisz, że w nieskończoność będziesz mi to wypominał?? Ja się wściekałem bo zamiast pyskowania chciałem usłyszeć że jej przykro, że to smutne że cierpię jeszcze z tego powodu, itd. Pojawiały się wtedy wielkie kłótnie. Mijały lata, i okazało się że gdy powracał temat jej zdrady, żona już zaczęła krzyczeć po mnie że ,,wtedy była sama?, że ?przed ślubem wolno jej było?, ,,że nie wiedziała czy do niej wrócę?, ,,że tylko z facetem spała, całowała się, pieściła, ale nie miała stosunku, ( miała wtedy miesiączkę ), zatem lepiej aby zostawił ją w spokoju bo ona wie co robiła w łóżku?, itd. '




Chcial przez te wszystkie lata slyszec jak jest jej przykro, ze on nadal cierpi przez to.
Ile mozna?

Pozniej napisal cos takiego:
'Jestem dla nadziei która płynie z jej ust mówiąc; teraz zaufaj mi że okaże ci szacunek.
Jestem dla nadziei która płynie z jej ust mówiąc; zrobiłam źle zdradzając cię.'

Wiec jednak cos w temacie mowi.


Sorry ale po takim czasie to jest cos nie w porzadku i to z nim, skoro po kilkunastu latach tego nie przepracowal i tkwi w czyms takim. Dlaczego z nia jest?
Z masochizmu?


Skoro nie moze tego przezyc niech odejdzie.


Ja mu nie wierze.
Nie pisze wszystkiego.
Nie wierze w te jego jasna, skrzywdzona postac.
Znalam takich typow i drugie dno bylo ZAWSZE.

28 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-14 12:39:20)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Endi
Zgodziłbym się z Tobą w całości gdyby nie było pewnego ale
Te ale to fakt w którym momencie nastąpiło faktyczne przebudzenie autora z tego letargu?.
Podobnie jak u kobiet które przez wiele lat nie potrafią wyrwać się od męża brutala tak i tu mogło tak być.
Nie tylko facet może być tym brutalem w związkt.
Nie chodzi mi o fizyczne maltretowanie a mentalne które po troszę opisał autor
Nie zauważyłaś tego endi?
To jak pisze autor może a nawet chyba świadczy o uzależnieniu od tej kobiety.
Czy z powodu miłości do niej czy z innego powodu tego nie wiem ale fakt może być taki że,przez długie lata wiedząc jaka jest żona nie potrafił odejść.
Ona z drugiej strony wiedząc o słabości męża wykorzystywała to gdy on chciał odejść i mieć w końcu święty spokój.
Pokręcone to ale możliwe.
edit
Dużo mówi się o tzw.maltretowaniu psychicznym kobiet jednocześnie trochę bagatelizując odwrotną sytuację która jednak istnieje.

29

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Endi
Zgodziłbym się z Tobą w całości gdyby nie było pewnego ale
Te ale to fakt w którym momencie nastąpiło faktyczne przebudzenie autora z tego letargu?.
Podobnie jak u kobiet które przez wiele lat nie potrafią wyrwać się od męża brutala tak i tu mogło tak być.
Nie tylko facet może być tym brutalem w związkt.
Nie chodzi mi o fizyczne maltretowanie a mentalne które po troszę opisał autor
Nie zauważyłaś tego endi?

Piszesz o przemocy psychicznej.

Ja wlasnie tak odbieram autora, ze on tez swoje za uszami ma w tym temacie.

O ile moglabym go usprawiedliwic na goraco, o tyle po takim czasie nie mam dla nie go zrozumienia.

Jesli chce zmian, musi zaczac od siebie.

Kiedy czytam ze on jej mowi ZMIEN SIE a bedzeimy zyli razem do smierci, to mam ochote powiedziec jego zonie pakuj sie i zwiewaj jak najdalej, bo do niego juz nic nie trafi.

Chce nia manipulowac, stawiac jej warunki, wymagac od niej a sam stawia sie w pozycji ofiary i tego ktory jest calkowicie w porzadku.

30

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Nie chodzi mi o fizyczne maltretowanie a mentalne które po troszę opisał autor

wtrace sie Wam...:-)

oni oboje zyja w trujacym zwiazku.
ONA wykorzystuje jego uzaleznienie emocjonalne od niej.
ON gra na jej poczuciu winy ( przez zdrade) by jej nie stracic.

Summa summarum-oboje siebie niszcza
a wyrwac on sie nie umie , bo nie chce

31

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Katharsis69
A gdzie autor napisał że,jest ideałem mężczyzny vel męża?

32

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Mnie tez zastanowilo to ze autor wymaga! aby za kazdym razem zona sie kajala przed nim i zapewniala jak jej przykro z powodu zdrady ktora byla pewnie w poprzednim wieku jeszcze
Tak samo jak jego slowa ze zona pyskuje. A moze nie pyskuje tylko wyraza wlasne zdanie? Ma siedziec cicho i z pokora przytakiwac jak "pan" przemawia?
Mi to pod jakis rygor podchodzi tylko zona sie sluchac nie chce co?
Biedny emocjonalnie jestes Zemion..

33

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
pomaranczowa 1 napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Nie chodzi mi o fizyczne maltretowanie a mentalne które po troszę opisał autor

wtrace sie Wam...:-)

oni oboje zyja w trujacym zwiazku.
ONA wykorzystuje jego uzaleznienie emocjonalne od niej.
ON gra na jej poczuciu winy ( przez zdrade) by jej nie stracic.

Summa summarum-oboje siebie niszcza
a wyrwac on sie nie umie , bo nie chce

Wszystko jest możliwe i nie twierdzę że,tak nie jest.

34

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
pomaranczowa 1 napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Nie chodzi mi o fizyczne maltretowanie a mentalne które po troszę opisał autor

wtrace sie Wam...:-)

oni oboje zyja w trujacym zwiazku.
ONA wykorzystuje jego uzaleznienie emocjonalne od niej.
ON gra na jej poczuciu winy ( przez zdrade) by jej nie stracic.

Summa summarum-oboje siebie niszcza
a wyrwac on sie nie umie , bo nie chce

A moze to ona jest pogubiona a on to wykorzystuje, bo chce miec ja przy sobie?  smile

Mowi jej ze ma opuscic dom, pytanie czy to jest dom w ktorym wspolnie mieszkaja?
Bo jezeli tak to jeszcze gorzej to o nim swiadczy.

35

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Nie chodzi mi o fizyczne maltretowanie a mentalne które po troszę opisał autor

wtrace sie Wam...:-)

oni oboje zyja w trujacym zwiazku.
ONA wykorzystuje jego uzaleznienie emocjonalne od niej.
ON gra na jej poczuciu winy ( przez zdrade) by jej nie stracic.

Summa summarum-oboje siebie niszcza
a wyrwac on sie nie umie , bo nie chce

Wszystko jest możliwe i nie twierdzę że,tak nie jest.

ja tez nic nie TWIERDZE.
To powyzsze ,to nie bylo stwierdzenie. To moj obraz, jaki sie wylania po przeczytaniu kilu(zaledwie) zdan.
Rownie dobrze moglabym wrozyc z kuli...:-))))

po prostu moje odczucie

36

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Katharsis69
A gdzie autor napisał że,jest ideałem mężczyzny vel męża?

Gdzie napisalam ze jest idealem?
Cytat poprosze.


I jak mozesz odnies sie do tego postu w ktorym Ci odpowiadalam, co o tym myslisz?

37 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 13:22:27)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Bardzo dziękują wszystkim drodzy forumowicze za bardzo mądre i ciekawe spostrzeżenia.

Alterego1 napisał/a:

A ja jak cię czytam to zastanawiam się dlaczego zachowujesz się jak żona autora.
Atakujesz bez próby zrozumienia co autor ma na myśli.
Wypominał bo żona nie dała mu szansy zrozumienia tego co ona zrobiła.
Bo nie widział żalu,skruchy etc z jej strony.
Wypominał bo go to dręczyło a małżonka zamiast pomóc mu w tym oskarżała o bzdety.
Zamiast zrozumieć przystąpiła do ataku na męża usprawiedliwiając swoją zdradę jego nieporadnością czyli sprytnie przeniosła ciężar winy za zdradę na męża.
Teraz to jest dla ciebie zrozumiałe?

Dokładnie jest tak jak piszesz  Alterego1.
Celem przykładu opisanej prośbie aby wytrzymała żona nie krytykując mnie chociaż na to kilka godzin przed operacja, miało na celu ukazanie że żona nie potrafi zmilczeć od krytyki, nawet w najtrudniejszej dla mnie chwili. Ja nie chciałem pochwał, ale kilka godzin spokoju od krytyki! Ale czasem jest najmilszą na świecie osobą.

Z tą zdradą ja rozumuję to następująco.
Żona chodziła sama na dyskoteki, rozstałem się na kilka dni mówiąc że ja tego nie akceptuję. Ale proszę zauważyć że temat zakończyłem. Potem przyszła zdrada, polegająca na sypianiu z moim kolegą! Dlatego postanowieniem teraz dyskutować, bo jeśli żona uważa że nic złego nie zrobiła, to czyż można uznać że żona nie zdradzi w przyszłości?
Podam przykład.
Czy jeśli wasz ukochany lub ukochana prowadziłaby pojazd pod wielkim wpływem alkoholu, czy nie chcielibyście od niej usłyszeć że zrobiła źle? Przecież jeśli osoba powie że nic w tym złego, znaczy że znów powtórzy swój zły uczynek! Załóżmy że ukochany przyznał się do swojej winy, ale co z tego jeśli dziś osoba ta znów prowadziła kolejny raz samochód pod wpływem alkoholu. Załóżmy że ukochany miesiąc temu powiedział że źle zrobił, ale co z tego skoro 3 tygodnie temu powiedział że dobrze zrobił! Potem znów na walizkach powie że źle zrobił i żałuje  a potem znów powie że nic złego nie zrobił.
Temat zdrady zakończył by się już dawno, jednak jak mam się pogodzić z tym że nie doj że mnie zdradziła to jeszcze na temat zdrady krzyczy po mnie?
Kto  z was wytrzymałby aby był zdradzony i jeszcze w temacie tym aby obrywał baty słowne?

P.S.
Nie uważam i nigdy nie uważałem siebie za świętego.

38

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Kto  z was wytrzymałby aby był zdradzony i jeszcze w temacie tym aby obrywał baty słowne?
.

no wlasnie .
Kto ??

39

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

wlasnie chodzi o to.
Zebys sobie uswiadomil, ze tak postepuje tylko ktos, kto ma problem.

40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-18 20:04:53)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Temat zdrady zakończył by się już dawno, jednak jak mam się pogodzić z tym że nie doj że mnie zdradziła to jeszcze na temat zdrady krzyczy po mnie?
Kto  z was wytrzymałby aby był zdradzony i jeszcze w temacie tym aby obrywał baty słowne?

Zenion to ze ktos ma problem z tym czy z tamtym to nie znaczy, ze Ty masz miec problem z glowa, czego bz urazy nie mozna powiedziec o partnerce. Cos Ci slubowala... ale to inna bajka.
Tu na forum zostala juz udowodniona pozanaukowo teoria, ze winny - czytaj zdradzajacy - ma problem i chcac sie wybielic przerzuca wine na zdradzonego.
I dlaczego Ty chcesz sie tlumaczyc przed zona za jej zdradliwy charakterek, by zdobyc jej zaufanie? W ktorym Ty za kazdym razem jestes nikim!
Dostajesz wulgaryzm za zdrade a odplacasz sie miloscia, toksyczna miloscia jako uzalezniony do niej i od niej.
Za bardzo w tym wszystkim gra u Ciebie serducho, emocje a za slabo procesorek pod czuprynka.
To nie serce ma Ci podpowiadac i Cie prowadzic tylko Ty masz je prowadzic. Ale prowadzic sensownie i myslac nad tym co robisz.

Odlacz sie od niej totalnie i przemysl sobie to wszystko, co tu zostalo powiedziane na spokojnie, bez szkodliwych emocji. Bo gdy wlaczaja sie emocje - wylacza sie myslenie. Logiczne myslenie.

41

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Z tą zdradą ja rozumuję to następująco.
Żona chodziła sama na dyskoteki, rozstałem się na kilka dni mówiąc że ja tego nie akceptuję. Ale proszę zauważyć że temat zakończyłem. Potem przyszła zdrada, polegająca na sypianiu z moim kolegą! Dlatego postanowieniem teraz dyskutować, bo jeśli żona uważa że nic złego nie zrobiła, to czyż można uznać że żona nie zdradzi w przyszłości?

i ty tego nie przepracowałeś przez KILKANAŚCIE LAT?

czyli to w przyszłości - to jest kilkanaście lat relacji, w której ona cię nie zdradziła po raz kolejny, tak?
ale ty tak naprawde uważasz, że cię zdradzi, bo nie wyraziła skruchy przez kilkanaście lat?


a napisałes gdzieś tam, że wtedy nie byliście parą??
gdy  sypiała z innym?

42

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Potem znów kilkanaście tygodni przebywałem poza miastem, i okazało się że wtedy mnie zdradziła. ( powiedzieli mi o tym moi znajomi,  że sypiała z kimś ). Po tej szokującej informacji, natychmiast twardo odrzekłem że to nasz KONIEC! Moja dziewczyna jednak zaczęła płakać, obiecywać, przepraszać, zarzekać się że nigdy się to więcej nie powtórzy.

Minęło kilkanaście lat,

no piszesz, że przepraszała i obiecała, że już nigdy więcej

i kilkanaście lat masz uraz, bo nie OKAZAŁA SKRUCHY jakiej oczekiwałeś?

43 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 14:01:56)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Wystarczyłoby jeśli pojawi sie teamat zdrady, wypowiedziec słowo: PRZEPRASZAM. Po tym słowie nie widziałbym sensu prowadzić dyskusji ( przynajmniej w tym miesiącu lub roku ) Ale nawet po 5 latach milczenia, gdy temat powróci to zamiast przepraszam słyszę że ,,a co ty sobie myślisz, że będziesz tak nawracał do tego"? 
Trudno opisać to w słowach. Ale zoną jest tak. Raz jest tak bardzo miła dla mnie że żadna kobieta na świecie chyba nie jest taka miła dla swojego faceta. Innymi razami jest tak nie miła dla mnie jak żadna kobieta na świecie dla swojego faceta. To są prawdziwe rekordy!
Ja nie jestem też Superman. Nie jestem zbyt inteligentny, a moja uroda jest odstraszająca wszystkie kobiety.  Po prostu jestem brzydki. Zatem trochę też za niejedno podziwiam żonę, ( jest ładna ) ale mam też granicę szacunku dla własnej osoby. ( którą stale łamię z nadzieją że to po raz ostatni ).
Moja żona czasem mam wrażenie że bardzo chce mnie szanować, ale jeśli tylko się troszkę sprzeciwię lub co gorsza skrytykuję za coś to ze mną koniec..... Ale ja się nie poddaje i coraz to częściej mówię dość! Coraz to częściej za coś co dziś nie słusznie mnie krytykuje powracam do tego jutro, czy oby naprawdę krytyka niesłuszna się ie powtórzy. Jednak po jutrze się powtarza, ale znów z przyrzeczeniem że to była ta ostatnia,,,itd.

44

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Potem znów kilkanaście tygodni przebywałem poza miastem, i okazało się że wtedy mnie zdradziła. ( powiedzieli mi o tym moi znajomi,  że sypiała z kimś ). Po tej szokującej informacji, natychmiast twardo odrzekłem że to nasz KONIEC! Moja dziewczyna jednak zaczęła płakać, obiecywać, przepraszać, zarzekać się że nigdy się to więcej nie powtórzy.

przeprosiła, czy nie??

45

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Wystarczyłoby jeśli pojawi sie teamat zdrady, wypowiedziec słowo: PRZEPRASZAM. Po tym słowie nie widziałbym sensu prowadzić dyskusji ( przynajmniej w tym miesiącu lub roku ) Ale nawet po 5 latach milczenia, gdy temat powróci to zamiast przepraszam słyszę że ,,a co ty sobie myślisz, że będziesz tak nawracał do tego"? 
Trudno opisać to w słowach. Ale zoną jest tak. Raz jest tak bardzo miła dla mnie że żadna kobieta na świecie chyba nie jest taka miła dla swojego faceta. Innymi razami jest tak nie miła dla mnie jak żadna kobieta na świecie dla swojego faceta. To są prawdziwe rekordy!
Ja nie jestem też Superman. Nie jestem zbyt inteligentny, a moja uroda jest odstraszająca wszystkie kobiety.  Po prostu jestem brzydki. Zatem trochę też za niejedno podziwiam żonę, ( jest ładna ) ale mam też granicę szacunku dla własnej osoby. ( którą stale łamię z nadzieją że to po raz ostatni ).
Moja żona czasem mam wrażenie że bardzo chce mnie szanować, ale jeśli tylko się troszkę sprzeciwię lub co gorsza skrytykuję za coś to ze mną koniec..... Ale ja się nie poddaje i coraz to częściej mówię dość! Coraz to częściej za coś co dziś nie słusznie mnie krytykuje powracam do tego jutro, czy oby naprawdę krytyka niesłuszna się ie powtórzy. Jednak po jutrze się powtarza, ale znów z przyrzeczeniem że to była ta ostatnia,,,itd.

Jak Tobie, Zemion nie odpowiada taka hustawka, to dlaczego nie odejdziesz?
piszesz, ze lamiesz swoje granice. Ze z nadzieja. To nie jest nadzieja. Nadzieja to co innego.
To jest naiwnosc. Wierzyc, co rusz, ze zacznie mnie ktos szanowac, skoro tyle lat tego nie robi.
proste, zolnierskie slowa

46

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
End_aluzja napisał/a:
Zemion napisał/a:

Potem znów kilkanaście tygodni przebywałem poza miastem, i okazało się że wtedy mnie zdradziła. ( powiedzieli mi o tym moi znajomi,  że sypiała z kimś ). Po tej szokującej informacji, natychmiast twardo odrzekłem że to nasz KONIEC! Moja dziewczyna jednak zaczęła płakać, obiecywać, przepraszać, zarzekać się że nigdy się to więcej nie powtórzy.

przeprosiła, czy nie??

Ona ma go przepraszac, za kazdym razem kiedy mu sie przypomni  wink

47

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Katharsis69 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
Zemion napisał/a:

Potem znów kilkanaście tygodni przebywałem poza miastem, i okazało się że wtedy mnie zdradziła. ( powiedzieli mi o tym moi znajomi,  że sypiała z kimś ). Po tej szokującej informacji, natychmiast twardo odrzekłem że to nasz KONIEC! Moja dziewczyna jednak zaczęła płakać, obiecywać, przepraszać, zarzekać się że nigdy się to więcej nie powtórzy.

przeprosiła, czy nie??

Ona ma go przepraszac, za kazdym razem kiedy mu sie przypomni  wink

A ze przypomina mu sie od kilkunastu lat to zona musi sieciagle kajac i do konca zycia klaniac. A jak nie, a jak zapyskuje to jest zla i wyrzuca ja z domu wink

48

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

to tak jakby ukarac dziecko dzis , bo  w swieta Bozego ...niegrzecznie odezwalo sie przy stole do babci.
I jutro-do kata !
i pojutrze-DO KATA!

49 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 14:19:39)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Katharsis69 napisał/a:

Ona ma go przepraszac, za kazdym razem kiedy mu sie przypomni  wink

Czyżbyśmy mieli odwrócić temat i napisać że:

Ona ma po nim krzyczeć, za każdym razem kiedy mu sie przypomni ?




Dodajmy że przypomina mi się raz na kilka lat! No chyba że nie usłyszę słowa ?przepraszam? wówczas przypominam żonie nawet kilka razy na tydzień aż upewnię się że jest nowa nadzieja....

A może nie wolno mi przypominac wcale, bo jeśli to zrobię to jestem gorszym od tego co zdradził?

50 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-05-14 14:43:14)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Dodajmy że przypomina mi się raz na kilka lat!No chyba że nie usłyszę słowa ?przepraszam? wówczas przypominam żonie nawet kilka razy na tydzień aż upewnię się że jest nowa nadzieja...

Zemionie,
jest gorzej niz myslalam...

Pedzikiem do przychodni
Ty ja maltretujesz i UPOKARZASZ.
pewnie dlatego, ze ona upokorzyla Ciebie.

To ale nie daje Tobie prawa do dozywotniego ponizania jej.
Nie umiales wybaczyc-mogles odejsc.

51

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Poprostu Daniel napisał/a:

A ze przypomina mu sie od kilkunastu lat to zona musi sieciagle kajac i do konca zycia klaniac. A jak nie, a jak zapyskuje to jest zla i wyrzuca ja z domu wink

Prawda wink


Do tego to pyskowanie.
Przeciez pyskowanie to okreslenie zachowania nastolatkow, ktorzy kloca czy sprzeczaja sie z osoba starsza, przede wszystkim z rodzicami.

A tu prosze maz pisze, ze zona pyskuje.
Ustawil ja i siebie jak relacji rodzic - nastolatka.
I jak wiekszosc rodzicow, widzi wine w osobie pyskujacej, nie slucha i oczekuje zmiany zachowania smile

52 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 14:24:04)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
pomaranczowa 1 napisał/a:
Zemion napisał/a:
Katharsis69 napisał/a:

Ona ma go przepraszac, za kazdym razem kiedy mu sie przypomni  wink

Czyżbyśmy mieli odwrócić temat i napisać że:

Ona ma po nim krzyczeć, za każdym razem kiedy mu sie przypomni ?




Dodajmy że przypomina mi się raz na kilka lat! No chyba że nie usłyszę słowa ?przepraszam? wówczas przypominam żonie nawet kilka razy na tydzień aż upewnię się że jest nowa nadzieja....

Zemionie,
jest gorzej niz myslalam...

Pedzikiem do przychodni

Jeśli nie wolno przypomnieć o zdradzie nawet raz na 5 lat, a osoba zdradzająca może krzyczeć na zdradzonego gdy ten jej przypomni, zatem czyż nie otwieramy zielone światło wszystkim by doszli do wniosku że zdrada popłaca w kwestii braku konsekwencji?

P.S.

Już po tym cytacie widać że lepiej ma się zdradzający aniżeli zdradzony.

53

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

A może nie wolno mi przypominac wcale, bo jeśli to zrobię to jestem gorszym od tego co zdradził?

nie jestes gorszy

skad wogole taki pomysl, by rozpatrywac , kto u Was jest gorszy, kto lepszy??
to nie jakis ring

Wasze relacje sa zaburzone.To , co POMIEDZY WAMI.
Oboje wyrzydzacie sobie nawzajem krzywde.
Ale mozecie sobie pomoc. To rozwiazac, polepszyc albo...zadecydowac wtedy ( jak "wyzdrowiejecie ", ze sie rozstajemy.


WARTO.

54

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Jeśli nie wolno przypomnieć o zdradzie nawet raz na 5 lat, a osoba zdradzająca może krzyczeć na zdradzonego gdy ten jej przypomni, zatem czyż nie otwieramy zielone światło wszystkim by doszli do wniosku że zdrada popłaca w kwestii braku konsekwencji?

Nie nie dajemy zielonego swiatla!

Ty tego nie rozumiesz pomimo ulywu tylu lat.
Jeszcze pierwsze pare lat ok, trzeba sobie z tym poradzic, ale teraz???

Zona to nie jest Twoj piesek do tresowania, zeby szczekala kiedy Ty dasz jej znak.

Przeginasz i to ostro.



Zemion napisał/a:

Dodajmy że przypomina mi się raz na kilka lat!

No chyba że nie usłyszę słowa ?przepraszam? wówczas przypominam żonie nawet kilka razy na tydzień aż upewnię się że jest nowa nadzieja....

Zostaw ja, rozwiedz sie.

Biedna kobieta hmm

55

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Jeśli nie wolno przypomnieć o zdradzie nawet raz na 5 lat, a osoba zdradzająca może krzyczeć na zdradzonego gdy ten jej przypomni, zatem czyż nie otwieramy zielone światło wszystkim by doszli do wniosku że zdrada popłaca w kwestii braku konsekwencji?
P.S.
Już po tym cytacie widać że lepiej ma się zdradzający aniżeli zdradzony.

Jesli ktos ma leb na karku i jest zdradzonym, to zielonego swiatla nie daje z przyzwoleniem na to.
I albo z tym konczy albo milczy i zyje dalej. Ale warunek jest jeden, ze zdradzajacy w zwiazku zaluje tego co zrobil i sam sobie odbiera prawo do kolejnego "zielonego swiatla".

A skoro Ciebie rajcuje "wychowanie" zony poprzez wypominki, to nie dziw sie, ze dostajesz po rogach jeszcze bardziej.

56

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Myślę że,parę osób nie bardzo zrozumiało autora i wyciągneło niewłaściwe wnioski charakteryzując go jak tego który nęka żonę bo nie wybaczył zdrady.
Padło pytanie czy żona go przeprosiła.
Pewnie tak i to nie raz tylko co z tego jeśli autor nie uznał tego za szczere przeprosiny.
Pisał nawet w którymś z kolejnych postów o tym ale chyba niektórym przeszło to niezauważone.
Zrozumcie wreście jedno
Przypominał bo nigdy nie usłyszał naprawdę szczerych przeprosin i poprawy zachowania także nie było.
Czy to błąd z jego strony?
I tak i nie.
Jest/był zakochany więc nie widział że,robiąc to niszczył coraz bardziej własną psychikę.
Kochając za bardzo potrafimy wybaczać bardzo wiele aż do kulminacji emocji które niewątpliwie zbliźają się wielkimi krokami w jego życiu.
Dlaczego zajeło mu to tak długo?
Bo wierzył,miał nadzieję i na swój sposób ufał tej kobiecie i chyba nadal tak jest.

57 Ostatnio edytowany przez Zemion (2013-05-14 17:28:56)

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Alterego1 napisał/a:

Jest/był zakochany więc nie widział że,robiąc to niszczył coraz bardziej własną psychikę.

Tak właśnie jest. Bardzo dziękuję za opinie Alterego1. Dziękuję wszystkim za mądre rady.


Pragnę Wam drodzy forumowicze, zadać jedno pytanie, aby każdy zadał je sobie samemu: ( nie musi o tym pisać bo wiem jak bardzo jest to bolesne, i naraża na jeszcze większy ból )

Czy ktoś z Was był kiedyś zdradzony? 


Po tym pytaniu mam kolejne pytanie:

Czy ktoś z Was żyje nadal z osobą która go zdradziła?


Pytanie rodzi się stąd że w wielu cytatach podejrzewam piękno teorii, i mało praktyki.




Myślę że większa połowa forumowiczów nie potrafiłaby nadal żyć w związku po zdradzie.
I nawet ta mniejsza połowa która by zdradę zniosła, myślę że nie wytrzymałaby życia z osobą która go zdradziła, jeśli wiedziałaby że osoba ta zacznie pyskować mu w temacie tamtej zdrady!






P.S.

Katharsis69 napisał/a:

Zostaw ja, rozwiedz sie.

Biedna kobieta hmm

Jakże bolą takie cytaty.

58

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Odpowiem bo nie widzę powodu by to ukrywać.
Byłem zdradzony dwa razy w życiu.
Dwa razy ale tak różne ale z jednym wspólnym mianownikiem.
Pierwszy raz zdradził mnie ojciec znajdując sobie kochankę.
Drugi raz dziewczyna z którą byłem dwa lata.To był banał jakich wiele.Miałem kolegę i ona go poznała.Koniec tej histori każdy zna więc nie muszę wchodzić w szczegóły.
Potem nigdy nie dopuszczałem do zdrady i tego się trzymam do dzisiaj choć nie wykluczam że,może to kiedyś nastąpić.
Co do dziewczyny która mnie zdradziła z kolegą to nigdy nie usłyszałem tego ważnego słowa.Własciwie to nic nie usłyszałem.

59

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Ja ziemion. Mąż mnie zdradził. Dałam mu szanse. Przerobilismy te zdradę. Mówiłam gdy mnie bolało. Plakalam gdy czułam płacz. Kochalam i nienawidzilam. Nauczyłam sie czym jest złość jak mozna poczuć ja do kogoś kto był bliski. I nagle stał sie obcy.
Uczyłam sie od nowa relacji z nim. Wywalilam wszelkie żale które czułam.
Wywalalam żale na forum. Pisałam do niego listy.

Ale ja nie żyje w tej zdradzie ziemion. Ja żyje w związku po zdradzie. Ja nie zgadzam sie aby ta zdrada zatrzymała mnie w miejscu. Nie zgadzam sie na to zeby nie isc do przodu.  Nie chce mieć przy nodze kuli z napisem zdrada.... Nie chce być zdradzona kobieta. Chce zeby określala mnie masa innych epitetów.
Jeśli nie umiesz żyć po zdradzie musisz odejść.
Bo ty nie żyjesz. Zatrzymales sie kilkanaście lat temu.

60

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:
Katharsis69 napisał/a:

Ona ma go przepraszac, za kazdym razem kiedy mu sie przypomni  wink

Czyżbyśmy mieli odwrócić temat i napisać że:

Ona ma po nim krzyczeć, za każdym razem kiedy mu sie przypomni ?




Dodajmy że przypomina mi się raz na kilka lat! No chyba że nie usłyszę słowa ?przepraszam? wówczas przypominam żonie nawet kilka razy na tydzień aż upewnię się że jest nowa nadzieja....

A może nie wolno mi przypominac wcale, bo jeśli to zrobię to jestem gorszym od tego co zdradził?

Nie! Tylko Ty jednej podstawowej rzeczy nie rozumiesz: jeśli się zgodziłeś by po tym wszystkim wróciła to temat się raz na zawsze zamyka! Trzeba było od razu, gdy Cię zdradziła od początku do końca to wszystko sobie z nią wyjaśnić!
A wiesz czemu Ty się boisz, że znów to zrobi? Bo nigdy jej na to nie dałeś szansy. Twoim największym błędem było to, że przestałeś wyjeżdżać wtedy. Ogólnie to ja się ogromnie dziwię, że z nią jesteś, bo to bardzo toksyczna miłość. Ona bardzo Tobą manipuluje. W mojej rodzinie było podobnie. Wujek żył z żoną, która właśnie miała takie huśtawki. Raz rzucała garami, robiła wielkie awantury, a potem pojawiały się cudowne dni. Ciocia była kochana i cudowna. A za kilka dni powtórka z rozrywki. A skąd wiesz, że Twoja żona bez Ciebie sobie w życiu nie poradzi? Ma rączki? Ma nóżki? Więc da radę! Ile lat chcesz z nią wytrzymywać? Gdyby mój mąż miał jutro operacje to w życiu bym mu nie pozwoliła by robił remont łazienki! Chociaż zależy czego to była operacja, ale pisałeś, że za bardzo siły nie miałeś, więc domyślam się, że coś ze zdrowiem było nie tak.
Facet rozstań się z żoną, bo się wykończysz.
Ja mam podobne zdanie do "alterego". Facet też potrafi byc ofiarą toksycznej miłości i kochać za bardzo. To ogromny błąd jaki robi, bo krzywdzi tym siebie i żonę. Czemu żonę? Bo przez te wszystkie lata dawał jej pozwolenie, aby go nie szanowała i wykorzystywała.
Autorze naprawdę dla was będzie najlepiej jak się rozstaniecie. Ani ona, ani Ty nie jesteście szczęśliwi, więc po co ten związek? Jak widzisz- ona się nie zmieni, Ty tez nie.
Ale jedno jest pewne: wypominanie przez kilkanaście lat zdrady, też boli.

61

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
End_aluzja napisał/a:

Ja ziemion. Mąż mnie zdradził. Dałam mu szanse. Przerobilismy te zdradę. Mówiłam gdy mnie bolało. Plakalam gdy czułam płacz. Kochalam i nienawidzilam. Nauczyłam sie czym jest złość jak mozna poczuć ja do kogoś kto był bliski. I nagle stał sie obcy.
Uczyłam sie od nowa relacji z nim. Wywalilam wszelkie żale które czułam.
Wywalalam żale na forum. Pisałam do niego listy.

Ale ja nie żyje w tej zdradzie ziemion. Ja żyje w związku po zdradzie. Ja nie zgadzam sie aby ta zdrada zatrzymała mnie w miejscu. Nie zgadzam sie na to zeby nie isc do przodu.  Nie chce mieć przy nodze kuli z napisem zdrada.... Nie chce być zdradzona kobieta. Chce zeby określala mnie masa innych epitetów.
Jeśli nie umiesz żyć po zdradzie musisz odejść.
Bo ty nie żyjesz. Zatrzymales sie kilkanaście lat temu.

Endi
Pełna zgoda z tym że,Ziemion musi zrobić w końcu krok do przodu bo trwanie w tym co jest zniszczy go psychicznie do końca.
Ziemion
Z tego co widzę moja ex i twoja kobieta to chyba ten sam typ nierefolmowalny.
Przemysl sobie jedno
Dasz radę nadal tak żyć czy nie?

62

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Myszeczka23
Ależ on jej akurat dawał szansę na wyjaśnienia za każdym razem gdy wracał po zdradzie.
Za każdym razem wybaczał i oczekiwał odpowiedzi i poprawy.
Dlaczego?
Bo kochał i myślał że,to wystarczy dla nich dwojga.

63

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Uzyje tego jako "kwestionariusza osobowego", o ktorym wielu z Was juz wie na forum o mnie

Zemion napisał/a:

Czy ktoś z Was był kiedyś zdradzony?

TAK
praktycznie 3 razy. Fizyczne 2 a raz emocjonalnie. 2 wersje w ostatnim zwiazku.

Czy ktoś z Was żyje nadal z osobą która go zdradziła?

Probowalem ze wszelkich sil i sposobow reanimowac zwiazek po emocjonalnej zdradzie. Jak sie okazalo na koniec - reanimowalem trupa smile
Na fizyczna nie ma w moim slowniku miejsca.
1 zwiazek zkonczylem sam, drugi "jeszcze" dogorywa.

Pytanie rodzi się stąd że w wielu cytatach podejrzewam piękno teorii, i mało praktyki.
Myślę że większa połowa forumowiczów nie potrafiła by nadal żyć w związku po zdradzie.
I nawet ta mniejsza połowa która by zdradę zniosła, myślę że nie wytrzymałaby życia z osobą która go zdradziła, jeśli wiedziałaby że osoba ta zacznie pyskować mu w temacie tamtej zdrady!

Moze jakos bym sie dal przekabacic w malzenstwie po tym wszystkim, bo mialem ku temu przeslanki podczas walki. Ale kompletnie nie po 2 a 1 w malzenstwie fizycznej zdradzie i calej zaistnialej otoczce wokol emocjonalnej zdrady.
Nie potrafie spojrzec na teraz nawet z najmniejszym usmiechem w twarz zonie czy wyroczni a wracajac do tego srodowiska, balbym sie nie tyle spojrzec w oczy, co pokazac tamtejszym ludziom w towarzystwie zony jak gdyby nigdy nic idac "za raczke".
Choc pozostalo mi jeszcze wrocic tam i uscisnac dlon komu trzeba, to czasu nie cofne, by zamiast powiedziec "dziekuje za pomoc" powiedziec komukolwiek "dzien dobry/witam/czesc".

Niby niewiele bo to tylko lub az zdrada - z calym szacunkiem dla trwajacych w takich zwiazkach - jednak jest u mnie w zwiazku cos, czego juz nigdy sie nie naprawi i pomimo tego nie da funkconowac w nim normalnie na co dzien.

Minal rok, slad pozostal ale poczucie bycia zdradzonym wymazuje stopniowo.
Byla zdrada, nie mam zony, inaczej tez... moglo by byc "po".

64

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Moim zdaniem każda wypowiedź w tym wątku świadczy o dużej inteligencji forumowiczów. Jednak mam wrażenie że większość forumowiczów trzyma się teorii zamiast praktyki. Ja nie jestem tak inteligentny jak wszyscy tutaj forumowicze, ale z racji że od wielu lat siedzę w tym problemie po uszy, poznałem praktyczną stronę problemu. Rzeczywistość jest inna od teorii, dlatego jakże łatwo pisze się słowa: ja gdybym, gdybym gdybym....a proszę wyobrazić sobie że zamiast GDYBYM naprawdę zostajemy z partnerem który nas zdradził, i pyskuje do nas w sytuacjach gdy wspominamy mu o tym?  Wiem że znów pojawi się stwierdzenie: ale ja gdybym wybaczył to nie wracał bym do tego tematu? Ale proszę wykluczyć słowo ?gdybym?, i naprawdę wczuć się w sytuację kiedy wiemy że zostaniemy okrzyczani w podobnych sytuacjach. Zapewne znów chce się powiedzieć że my nie wracalibyśmy do tego tematu, ale jestem pewien że gdyby komuś się natknęło, to nie uśmiechałby się jak jego partner nie doj że go zdradził to jeszcze mijają lata a on wciąż po nim krzyczy!
Uważam że dosłownie nikt z forumowiczów nie potrafiłby znosić tego problemu, bo skoro nikt nie potrafi zrozumieć mnie, zatem jakże trudno byłoby mu znieść problem. Temat jest trudny, i myślę że przykładem na odniesienie sukcesu wczucia się w rzeczywisty obraz problemu, osiągnął  Alterego1. Myślę że Alterego1 posiada wyjątkowe zdolności wyobrażenia sobie rzeczywistości. Gdybym ja miał mówić o teorii, to mógłbym pisać na każdy temat łatwo, jednak wiem że w praktyce trudno byłoby podporządkować się mym teoriom.

65

Odp: Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.
Zemion napisał/a:

Moim zdaniem każda wypowiedź w tym wątku świadczy o dużej inteligencji forumowiczów. Jednak mam wrażenie że większość forumowiczów trzyma się teorii zamiast praktyki. Ja nie jestem tak inteligentny jak wszyscy tutaj forumowicze, ale z racji że od wielu lat siedzę w tym problemie po uszy, poznałem praktyczną stronę problemu. Rzeczywistość jest inna od teorii, dlatego jakże łatwo pisze się słowa: ja gdybym, gdybym gdybym....a proszę wyobrazić sobie że zamiast GDYBYM naprawdę zostajemy z partnerem który nas zdradził, i pyskuje do nas w sytuacjach gdy wspominamy mu o tym?  Wiem że znów pojawi się stwierdzenie: ale ja gdybym wybaczył to nie wracał bym do tego tematu? Ale proszę wykluczyć słowo ?gdybym?, i naprawdę wczuć się w sytuację kiedy wiemy że zostaniemy okrzyczani w podobnych sytuacjach. Zapewne znów chce się powiedzieć że my nie wracalibyśmy do tego tematu, ale jestem pewien że gdyby komuś się natknęło, to nie uśmiechałby się jak jego partner nie doj że go zdradził to jeszcze mijają lata a on wciąż po nim krzyczy!
Uważam że dosłownie nikt z forumowiczów nie potrafiłby znosić tego problemu, bo skoro nikt nie potrafi zrozumieć mnie, zatem jakże trudno byłoby mu znieść problem. Temat jest trudny, i myślę że przykładem na odniesienie sukcesu wczucia się w rzeczywisty obraz problemu, osiągnął  Alterego1. Myślę że Alterego1 posiada wyjątkowe zdolności wyobrażenia sobie rzeczywistości. Gdybym ja miał mówić o teorii, to mógłbym pisać na każdy temat łatwo, jednak wiem że w praktyce trudno byłoby podporządkować się mym teoriom.

idac za Twoim rozumowanie zemion, ja teoretyzuje kompletnie. Bo nikt mnie dotychczas nie zdradzil.
Masz racje. Z praktyki nie mowie. Bo jej nie mam.

Ale wiem tez,ze jestem osoba decyzyjna. Ty tez jestes.
Ty podjales decyzje, by trwac w tym zwiazku. Z kobieta -jak to opisujesz , ktora "krzyczy po Tobie ".lekcewazy Twoje uczucia, zdradza, nie szanuje Ciebie.

Skoro taka decyzje podjales, zyj z tym .
Bo ta decyzja ( ktory podjales ) pociaga za soba  takie , a nie inne konsekwencje.

Posty [ 1 do 65 z 268 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona, za zła aby z nią żyć, i za dobra aby ją zostawić.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024