Własnie zakończyl sie moj zwiazek ,ktory trwal wiele lat (9) Duzo przeszlismy,wiele trudnosci.Wydawało sie ,ze nic nie jest wstanie go zniszczyc....W grudniu zareczylismy sie...Jedank zniszczył go brak komunikacji i mowienia o swoich potrzebach oczekiwaniach.Ja probowala ,druga strona nie chciala słuchac co ja czuje i jak sie czuje.Nasiliło sie o w ostatnim czasie.Moj nazeczony wiekszosc swojego zycia spedzal w internecie,mysle,ze jest od niego uzalezniony.Własnie to spowodowalo rozpad wiezi emcjonalnych.Nawet nie umiał ze mna porozmawiac w cztery oczy tylko pisal mi wiadomosci na portalu spolecznosciowym lub pozostawial na kartce na stole - jak doszlo do decyzji o rozstatniu.Dla mnie brak szacunku i wspolczuje mu iwyizolowania spolecznego.Nie uwazam sie za ideał ,ale uwazam ,ze zwiazkowi ,a tym bardziej narzeczeństwu nalezy sie szacunk.Zaginal gdzies po drodze.Kocham swojego narzeczonego ,ale nie moge dłuzej tak zyc,jest i mi cholernie przykro.On nie chce przyjac do wiadomosci ,ze ma problem z zyxiem w sieci i ze to zniszczylo nasze wspolne zycie.Jest mi cięzko i cholernie przykro ,ale musze zadbac o siebie.On postawil mi warunki ,ktorych ja nie chce spelniac.Wspolne zycie nie zalezy od spelniania warunkow ,ale od kompromisów.
Wiele razy dawalam tu rady i szczerze -nie pomyslalam jakis czas temu,ze sama bede sie tu zalic.
Wim ,ze musze przejsc przez zal po stacie i jest to cholernie cięzkie,ale nie mam innego wyjscia jak chce byc szczesliwa ![]()
1 2013-05-13 15:38:05 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-05-13 15:38:52)
Nie można tkwić w czymś co tak naprawdę nie ma racji bytu. Żal tylko chyba tego czasu,raz lepszego raz gorszego, ale wspólnego. Można naprawiać związek i ratować,tylko ,że nie ma nic na siłę.Nie ma recepty na zdrowy,normalny związek,choć wszystko wydaje się być takie proste,trzeba się tylko mądrze kochać nawzajem.A Ty Malinko wyzdrowiejesz wcześniej czy później.Trzymaj się
Trudno ratowac zwiazek ,jak druga strona nie widzi w sobie problemu .Niektórzy wola uciekac niz naprawiac:(
Dzieki betti67 ![]()
Witaj...
Mowisz, ze
zniszczył go brak komunikacji i mowienia o swoich potrzebach oczekiwaniach. Nawet nie umiał ze mna porozmawiac w cztery oczy tylko pisal mi wiadomosci na portalu spolecznosciowym lub pozostawial na kartce na stole
Cos w tym jest zagadkowego, tzn Wasza przeszlosc i tamtejsza forma komunikacji. Czy ona byla tez z przewaga rozmow "w sieci"? Od tego bym zaczal "dochodzenie" przyczyny rozstania.
wywyizolowanie od swiata, Moj nazeczony wiekszosc swojego zycia spedzal w internecie,mysle,ze jest od niego uzalezniony.
A jest, co sam potwierdza zaprzeczajac
On nie chce przyjac do wiadomosci ,ze ma problem z zyxiem w sieci i ze to zniszczylo nasze wspolne zycie.
Do tego co napisalas poza tymi cytowanym fragmentami powiem tylko tyle, ze
Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.
Tu jest ukryta cala kwintesencja udanego zwiazku. I nie krytykujac Ciebie czy Twojego partnera, to wielu ludzi nie potrafi tego zrozumiec...
5 2013-05-13 19:41:13 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-05-13 19:45:32)
Witaj...
Mowisz, zezniszczył go brak komunikacji i mowienia o swoich potrzebach oczekiwaniach. Nawet nie umiał ze mna porozmawiac w cztery oczy tylko pisal mi wiadomosci na portalu spolecznosciowym lub pozostawial na kartce na stole
Cos w tym jest zagadkowego, tzn Wasza przeszlosc i tamtejsza forma komunikacji. Czy ona byla tez z przewaga rozmow "w sieci"? Od tego bym zaczal "dochodzenie" przyczyny rozstania.
wywyizolowanie od swiata, Moj nazeczony wiekszosc swojego zycia spedzal w internecie,mysle,ze jest od niego uzalezniony.
A jest, co sam potwierdza zaprzeczajac
On nie chce przyjac do wiadomosci ,ze ma problem z zyxiem w sieci i ze to zniszczylo nasze wspolne zycie.
Do tego co napisalas poza tymi cytowanym fragmentami powiem tylko tyle, ze
Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.Tu jest ukryta cala kwintesencja udanego zwiazku. I nie krytykujac Ciebie czy Twojego partnera, to wielu ludzi nie potrafi tego zrozumiec...
Problem z internetem trwa od dłuzszego czasu.Wszelkie proby mowienia o tym,ze przebywa w internecie niemalze od rana do nocy ,konczyły sie atakami na mnie.Wlasnie zdaniami typu,ze go zmieniac chce,ze mu narzucam ,ze mu nie pozwalam ,ze bedzie robil co chce...Od razu powiem ,ze moj były partner wykonuje prace w domu (poza tym niezbyt obiazajaca ,takze mnostwo ma czasu)
Wczesniej dało sie rozmawiac.Było fajnie dopoki nie zaczełam stawiac granic.
Z cala wypowiedzia na temat zwiazku zgadam sie .Uwazam równiez ,ze w zwiazku musi byc równowaga.Nie moze jedna osoba brac i nic nie dawac,bo w tedy dochodzi do frustracji.Wolnosc mial,nie zabranialam mu byc wolnym,ale jezeli jego zachowania mnie raniły ,po prostu zaczełam o tym mowic.Zawsze było to odbierane jak atak ,bez wzgledy na to w jakiej formie bym nie powiedzila( spokojna rozmowa,troche zirytowanym głosem ostatni sie zdazyło,ze wzgledu na zaistniala sytuacje)Jednak zawsze byłam atakowana. Ja tez mam swoje wady,ale uwazam ,ze jezeli ktos sobie sie daje prawo do nieradzenia z emocjami to niech da je rowniez drugiej osobie.A nie zwala calej winy na partnera czyli mnie.
A zapomnialam napisac,ze zostały postawione mi warunki,nie było mowy o kompromisie.Ja ze swojej strony poszłam na wiele komromisów.Ale na szantaz dla "dobra naszego zwiazku" nie był dla mnie do przyjecia
Psychofag, szantazysta emocjonalny, wampir energetyczny, piotrus pan, manipulant, narcyz... qrde wiele by tego bylo "odcinajac" go od neta...
Zawsze było to odbierane jak atak ,bez wzgledy na to w jakiej formie bym nie powiedzila( spokojna rozmowa,troche zirytowanym głosem ostatni sie zdazyło,ze wzgledu na zaistniala sytuacje)Jednak zawsze byłam atakowana.
"Dzekuje nie mam wiecej pytan"... Jednym slowem toksyczny zwiazek
Kochasz nie jego a jego wyobrazenie poza kompromisami nie do przyjecia. to co Ty akceptujesz a nie On.
Syndrom piotrusia pana mozna znalezc w watkach na tym forum.
blog"moje dwie glowy" Maji Hirsch specjality for you do poczytania na necie... a moze i w wydaniu papierowym. ![]()
Bags dzieki ,masz racje.Chcialam tylko potwierdzenia.wiem ,ze to toksyczny zwiazek i masz racje,kocham jego wyobrazenie.Jednak na szczescie ,mam juz jasnosc umyslu i zaczełam myslec o sobie.
Dzięki ![]()
Kochana Malinko przesyłam Ci całe mnóstwo uśmiechów, całusów i siły, którą będziesz potrzebować, by witać każdy następny dzień. Ja wierzę, że po każdej burzy wychodzi słońce. Zawsze dla każdego!!! U mnie powoli przestaje padać
U Ciebie też tak będzie. Jest tyle rzeczy, które się liczą w życiu, jest też ktoś najważniejszy...nasze odbicie w lustrze. Zadbaj o tą osobę !!!
Twarda dzięki.
Jestes piekna w srodku ,mysle ze wizualnie rowniez
Pozdrawiam.
Twarda dzięki.
Jestes piekna w srodku ,mysle ze wizualnie rowniez
Pozdrawiam.
Jak ja lubię jak mnie ktoś chwali ![]()
A tak na serio, to pomimo wszystkiego wierzę, że nasze własne dobro jest najważniejsze, dlatego pomimo trudności i nastrojów powinnyśmy walczyć każdego dnia o nie. Bywa cholernie ciężko, ale liczę na to, że się opłaca. Po paru miesiącach zmagań z samą sobą nauczyłam się dostrzegać najdrobniejsze, aczkolwiek jak bardzo piękne szczegóły. To daje mi motywację do dalszej walki. Przeszłam na filozofię pozytywnego myślenia i przyciągania tych rzeczy, których pragnę. Sprawdzają się moje wizje wcześniej czy później. Szukaj wszędzie ratunku dla samej siebie. Skup się na swoim szczęściu, a w końcu będzie Ci ono dane.
Twarda wszystko to wiem na poziomie racjonalnym,wiem ,ze moj byly facet jest egoista i wiem,ze dla mojego dobra bylo sens zakonczyc ten zwiazek.Ale wiesz rozum ,rozumem,a serce sercem....
Jeszcze tydzien temu byla milosc i narzeczenstwo i w ogole.A dzisiaj mieszkamy w pokojach obok siebie,bo były ma zamiar mieszkac do konca miesiaca,nie chce sie wyprowadzic,bo na razie nie jest przygotowany.To po co zdecydowal sie na rozstanie.Dla mnie to meka mieszkanie z nim pod jednym dachem.Wiem ,ze rozstanie to proces ,ze trzeba przejsc fazy zalu po stacie,ale to takie meczace....wiem na pozomie racjonalnym ,ze ten zwiazek nie ma przyszlosci ,wiem to.Dlaczego tak serce boli...
Twarda wszystko to wiem na poziomie racjonalnym,wiem ,ze moj byly facet jest egoista i wiem,ze dla mojego dobra bylo sens zakonczyc ten zwiazek.Ale wiesz rozum ,rozumem,a serce sercem....
Jeszcze tydzien temu byla milosc i narzeczenstwo i w ogole.A dzisiaj mieszkamy w pokojach obok siebie,bo były ma zamiar mieszkac do konca miesiaca,nie chce sie wyprowadzic,bo na razie nie jest przygotowany.To po co zdecydowal sie na rozstanie.Dla mnie to meka mieszkanie z nim pod jednym dachem.Wiem ,ze rozstanie to proces ,ze trzeba przejsc fazy zalu po stacie,ale to takie meczace....wiem na pozomie racjonalnym ,ze ten zwiazek nie ma przyszlosci ,wiem to.Dlaczego tak serce boli...
Ja to wsio rozumiem, nad wyraz doskonale ale mimo to mam do Ciebie jedno zasadnicze pytanie:
gdzie w tym wszystkim jestes Ty i Twoje prywatne - juz nie zwiazkowe - potrzeby????
O nim, przy nim, z nim, dla niego, na nim, za nim. A ja sie Pytam gdzie Ty jestes i Twoja czastka SIEBIE w zwiazku nomen omen partneskim??????
Watek "oczyszczenie" i pierwszy post na pulpit marsz ekspresowym pedzikiem. A potem wdrazamy 34 kroki... ![]()
Dzieki Bags.Rozbawilws mnie.Biegusiem szukam watku wymieninego przez Ciebie ![]()
Bags ,bardzo dobre.Wydrukuje to sobie i bede czytac ,jak tylko bede dola lapac ...
Bags mi też polecił te kroki i faktycznie coś w tym jest. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana jeśli faktycznie po rozstaniu nadal mieszka się pod jednym dachem, jednak jest na to rozwiązanie- zawsze możesz gdzieś wybyć z domu
Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie wiosna w pełni. Jeśli masz rower, to go odkurz i jedź pozwiedzać okolice, a jeśli nie lubisz, to wyjdź chociażby na spacer. Nie siedź w domu i nie czekaj jego gest. Ja z początku swojego rozstania natrzaskałam tyle kilometrów, że prawie buty zdarłam. Zmuś się do jakiejkolwiek aktywności, bo to jest świetne rozwiązanie nie tylko dla ducha. Wiem co mówię!!
Bags mi też polecił te kroki i faktycznie coś w tym jest.
Nie przeredagowane:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Twarda,Bags DZIĘKUJE
Ja sporo pracuje,chodze do szkoly i jezdze na rowerze....Wykorzystam rady ![]()
dotarło do mnie dzisiaj ,ze od dluzszego czasu nie bylam juz kochana.Hmmmm.....Czulam ,czułam ,ale ciagle ta nadzieje.Zreszta jedna rzecz mnie dzisiaj w tym utwierdzila.Mam wahania nastroju ,ale wiem,ze wszystko przede mna.Dzięki za wsparcie.Dalo jakas ulgę....
Jestem dumna ze swojej decyzji.
dotarło do mnie dzisiaj ,ze od dluzszego czasu nie bylam juz kochana.Hmmmm.....Czulam ,czułam ,ale ciagle ta nadzieje.Zreszta jedna rzecz mnie dzisiaj w tym utwierdzila.Mam wahania nastroju ,ale wiem,ze wszystko przede mna.Dzięki za wsparcie.Dalo jakas ulgę....
jak cos to na bloga Maji i oczyszczenie "studiowac". Na tym forum zawsze znajdziesz wsparcie.
Szukaj szperaj czytaj i pytaj... glowa do gory, biust na sztorc i pedzikiem ku lepszemu "jutru" i nie rozpaczac za tym co bylo "wczoraj".
"Dont worry be happy" Bobby Mcferrin ![]()
Tak myslalm łatwo nie bedzie.
Daje sie wciagac w dyskusje mailowe.
Moja wina,ze rozpadł sie zwiazek ,moja- jego nie ma zadnej winy.W/g niego to ja jestem wszystkiemu winna.
On nie chce sie wyprowadzic,mowi,ze za 2 tygodnie.
On chcial rozstania.
22 2013-05-16 17:48:33 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-05-16 17:48:57)
Ale zeby nie było ,ze jęcze
W sobote robie babskie spotkanie na chacie.Kolezanki z pracy i przyjaciólka.
Zaczynamy o 21.Winko ,jedzonko o dobre towarzystwo.
Zycie toczy sie dalej ,a za tydzien ide na parapetowke do kolezanki ze szkoły .No i zleci jakos 2 tygodnie ![]()
Wszelkiego rodzaju zajęcia, to jest wybawienie dla krwawiącej duszy i serca. Ja się łapię wszystkiego, próbuję różnych rzeczy i przekonuję się co sprawia mi największą frajdę i ulgę. Bardzo fajnie, że masz takie plany. Nie żałuj sobie
Trzymam za Ciebie kciuki. Ja jestem po wczorajszym grillu z koleżankami i chciałabym więcej takich spotkań. Tyle czasu siedziałam i czekałam na swojego księciunia, a on nie oglądał się na mnie... Nie ma potrzeby zamykać się w czterech ścianach, a tym bardziej teraz. Nie daj sobie wmówić, że to Ty jesteś ta zła i że wszystko to Twoja wina.
Zostałm skrytykowna ,oceniona przez eks i oczywiscie on sie starał ,a ja nie.Moja wina ,moja wina,moja wielka wina....
Boze nie znam takiego drugiego idełu.Wszystko co robila to było złe,pare chwil było pieknych i to wszystko.
Skoro jest taki nieszczesliwy to czemu siedzi ze mna pod jednym dachem,dlaczego sie nie wyprowadzi? Przeciez przeze mne jest taki nieszczesliwy.Matko z kim ja zyłam?
na szczescie znam swoja wartosc i nie dam sie wpedzic w poczucie winy,ale serducho boli ,oj boli ![]()
Serducho Cię boli, bo widać, że masz w sobie więcej uczuć niż ten z kim jeszcze mieszkasz. Bardzo dobrze, że znasz swoją wartość. To jest solidna podstawa do dalszego działania. Szykuj się na jutrzejsze spotkanie z dziewczynami i postaraj się dobrze bawić.
Trzymam kciuki za Twoje dobre samopoczucie ![]()