Zauważyłam, że w wielu wątkach przewija się taka wątpliwość, że Bóg, jeśli istnieje, to z tą swoją Wszechmocą to ma pewne problemy. Bo dopuszcza cierpienie, katastrofy i niesprawiedliwość. Dlaczego tak jest? Czy waszym zdaniem podważa do możliwość istnienia Wszechmogącego i miłosiernego Boga? Jak w takim razie świat miałby wyglądać?
Pozwolę sobie zacząć.
Wszechmoc oznacza możliwość dokonania absolutnie wszystkiego. W Piśmie Świętym stwierdzenie, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, pojawia się kilkakrotnie. Jednak czy z tej możliwości Bóg powinien zawsze korzystać? Otóż NIE. Chociażby z tego powodu, że Bóg dał ludziom wolną wolę, tym samym zamykając sobie możliwość bezpośredniego manipulowania ludźmi. Inaczej bylibyśmy zabawkami, pionkami w bliżej nieokreślonej grze.
Podobnie jest z cierpieniem. Dotyka ono każdego człowieka, choć każdego w inny sposób. Bóg mógłby spowodować jego zniknięcie z Ziemi. Jednak tego nie robi, zapowiada je już pierwszym ludziom. Wtedy życie w takim kształcie utraciłoby swój ziemski sens, cierpienie jest po prostu nieodzowne. Brak cierpienia będzie dopiero w Raju.