Witam
Mam 33 lata I mieszkam we Francji, od dwoch lat jestem w zwiazku z mezczyzna, ktory ma 6-letniego syna z poprzedniego zwiazku.
Niestety nie mamy wspolnych dzieci,nie moge zajsc w ciaze.
Bardzo kochamy sie z moim partnerem, jest cudownym , dobrym czlowiekiem, ktory bardzo o mnie dba, spedzmy razem kazda wolna chwile.
Syn mieszka daleko od nas, w innym miescie , moj partner jezdzi po niego go dwa weekendy w miesiacu I spedza z nim polowe wszystkich wakacji w roku. Wtedy zawsze jestesmy wszyscy razem, z jego synkiem bardzo sie lubimy I mamy bardzo dobry kontakt.
Wydawac by sie moglo, ze powinnm byc szczesliwa. Jednak tak nie jest.
Kiedy dziecko jest z nami, moj partner zapomina o calym swiecie. Poswieca mu kazda swoja minute.
Nie mysli o mnie, nie zwraca na mnie uwagi, moglabym nie istniec.
Ja rozumiem, ze on ma ogromne wyrzuty sumienia, ze jego dziecko nie wychowuje sie w normalnej, kochajacej sie rodzinie i w ten sposob chce mu to wynagrodzic, kazda starcona chwile.
Rozumiem tez, ze my ciagle jestemy razem, a jego ma tak rzadko, a pomimo tego jest mi to tak bardzo trudno zaakceptowac ta sytuacje.
Dodatkowo moj partner wcale tego nie ukrywa i mowi o tym otwarcie, ze kiedy jest z nami jego dziecko, on o mnie nie mysli i nie potrzebuje. Nic i nikt dla niego nie istnieje, musi o tym myslec i sie zmuszac ,aby do mnie podejsc, okazac mi jakiekolwiek zainteresowanie i robi to jedynie dlatego, ze nie chce zebym nie byla smutna.
Jedynie kiedy jego syn jest czym zajety, np. ogladaniem filmu potrafi ze mna spedzic czas.
Bardzo by chcial zebym to ja go wspierala i byla caly czas u jego boku, on wtedy jest szczesliwy.
Nie chce aby mnie ktos teraz krytykowal jaka to ja jestem niedojrzala i egoistyczna.
To sa moje uczucia, z kazda wizyta jego dziecka czuje sie odrzucona i samotna.