Witam Wszystkich.
Mam 31lat moja partnerka 29 lat po 7 latach w związku moja Pani postanowiła zrobić przerwę, jak to stwierdziła sama nie wie czego chce od życia. Po roku zaręczyliśmy się. Przez ostatnie 6,5 roku wszystko robiliśmy razem wspólnie, imprezy, spotkania ze znajomymi, zwiedzanie świata. Nie mieszkaliśmy ze sobą z tego względu , że mieszkamy niedaleko siebie i widywaliśmy się codziennie, kłótnie sprzeczki 4 razy w całym związku, ok. 3 lat temu mieliśmy kryzys (kłamstwa, umawianie się za moimi plecami z innym, skończyło się na zdradzie) żałowała tego co się stało, a ja jej wybaczyłem. Zawsze chciała mieć takiego faceta który by jej gotował sprzątał dbał o nią, zawsze mi mówiła że to właśnie takiego faceta szukała , wcześniej była w różnych związkach , których dobrze nie wspominała. Od jakichś pięciu miesięcy zaczęło się coś walić, zmieniła pracę, zaczęliśmy się coraz krócej spotykać 1 godzina dziennie, w weekendy wolała wyjść z koleżanką na imprezy niż ze mną. Mówiłem jej, że czuje się opuszczony i zdezorientowany. Sam już nie wiem co mam o tym myśleć co robić , jak na razie jest to dla mnie jakiś koszmar. Nie śpię, nie jem w pracy wziąłem wolne bo się nie mogę skupić na niczym. Moja Pani baluje z koleżankami , nie odzywa się do mnie. Nie mam nawet z kim pogadać bo, moich niektórych znajomych straciłem przez związek, inni mają już swoje rodziny i własne problemy. Bardzo Ja kocham i jest całym moim światem i zawsze robiłem dla niej wszystko nigdy dla mnie nie liczył się nikt, tylko Ona, swoje życie prace finanse zawsze były podporządkowane do Jej osoby Co mam zrobić ? pogodzić się z tym , że jestem już sam ? Czy może mieć nadzieje , ze będzie tak jak dawniej ?Po co pracować, żyć jak już nie ma dla kogo ?
Przepraszam za ten , nieład i bełkot , ale naprawdę ciężko mi jest się skupić, tym bardziej wszystko opisać Nigdy w życiu nie spowiadałem się z moich problemów, zawsze dusiłem je w sobie, ale chyba już nie daje rady i po prostu nie wyobrażam sobie jak dalej będę funkcjonował.
Przykro mi ale jak dla mnie poznala kogos kto zawrocil jej w glowie te kilka miesiecy temu. Dlatego aczela wychodzic bez Ciebie na imprezy i oddalac sie az w koncu chce przerwy. Sprawdz czy tylko z kolezankami aby baluje. Jak ktos zdradzi raz to czesto sie to powtarza.
3 2013-05-01 20:33:42 Ostatnio edytowany przez smutas31 (2013-05-01 20:58:07)
Raczej nie będę jej śledził, bo to dla mnie nie ma sensu, nie wiem tylko czy mam do niej zadzwonić, napisać, a może umówić się żeby to jakoś naprawić, już większym sługusem nie będę , bo już się chyba nie da ... Jest dla mnie wszystkim, nie widzę sensu życia bez niej
Na Twoim miejscu nie zrobiłabym już niczego, żadnego ruchu z Twojej strony. Jeśli kogoś poznała to i tak pójdzie do niego ( przynajmniej na jakiś czas, bo się zachłysnęła etc. ). A jeśli chce się zabawić, bo jej brakowało tego to wróci jak zobaczy, że Ty gdzieś jej umknąłeś.
Moja rada: wróć do pracy, zacznij chodzić np. na siłownię, jakieś hobby, zadbaj o siebie. Pokaż, że jesteś atrakcyjnym mężczyzną tak jakby na nowo
To będzie dla niej taka terapia szokowa. Nie będę ukrywać, że są to drastyczne kroki, bo wyjścia są tylko dwa: albo wróci, albo odejdzie na zawsze. Jednakże Ty będziesz wiedział na czym stoisz i nie będziesz musiał się męczyć, głowić i zastanawiać: " czy ona wróci ? ", " czy ona mnie kocha ? " ...
Powtórzę: odetnij się, nie odzywaj, i przede wszystkim POKAŻ, ŻE BEZ NIEJ MOŻNA ŻYĆ - O WIELE LEPIEJ
Ona teraz płynie na fali, imprezy, koleżanki, alkohol, nowe znajomości. A wie, że Ty jesteś " grzeczny " tzn. przeżywasz to i siedzisz w domu. Zrób jej afront:)
Konsternacja 100% racji. Nie lataj za Nia.
Popieram przedmówców. Mówiąc brutalnie, stary - spantoflałeś na maksa. Świadczą o tym nie tyle teksty "gotowałem, sprzątałem dla niej" (choć podejrzewam, że w tej kwestii też przesadziłeś), ale "jest całym moim światem i zawsze robiłem dla niej wszystko nigdy dla mnie nie liczył się nikt, tylko Ona, swoje życie prace finanse zawsze były podporządkowane do Jej osoby". Wiesz, co to jest teoria orbit? Okręciłeś wokół niej całe swoje życie, a to najgorszy błąd! Bo jak sam widzisz, ona teraz zniknęła, a Twoje życie się wali, bo nie masz komu sprzątać i gotować.
Zrób dokładnie to, co radzi Konsternacja - zajmij się sobą, pokaż, że jesteś męski i atrakcyjny. Bo niestety facet, który potrafi dla kobiety rzucić wszystko i podporządkować się pod nią całkowicie po pewnym czasie przestaje być dla niej atrakcyjny. Taka prawda.
Na Twoim miejscu nie zrobiłabym już niczego, żadnego ruchu z Twojej strony. Jeśli kogoś poznała to i tak pójdzie do niego ( przynajmniej na jakiś czas, bo się zachłysnęła etc. ). A jeśli chce się zabawić, bo jej brakowało tego to wróci jak zobaczy, że Ty gdzieś jej umknąłeś.
Moja rada: wróć do pracy, zacznij chodzić np. na siłownię, jakieś hobby, zadbaj o siebie. Pokaż, że jesteś atrakcyjnym mężczyzną tak jakby na nowoTo będzie dla niej taka terapia szokowa. Nie będę ukrywać, że są to drastyczne kroki, bo wyjścia są tylko dwa: albo wróci, albo odejdzie na zawsze. Jednakże Ty będziesz wiedział na czym stoisz i nie będziesz musiał się męczyć, głowić i zastanawiać: " czy ona wróci ? ", " czy ona mnie kocha ? " ...
Powtórzę: odetnij się, nie odzywaj, i przede wszystkim POKAŻ, ŻE BEZ NIEJ MOŻNA ŻYĆ - O WIELE LEPIEJOna teraz płynie na fali, imprezy, koleżanki, alkohol, nowe znajomości. A wie, że Ty jesteś " grzeczny " tzn. przeżywasz to i siedzisz w domu. Zrób jej afront:)
I myślisz że nie stwierdzi , że mi juz na niej nie zależy? da mnie ciężko jest olac tak o po 7 latach, wiem że nie powinienem dzwonić, pisać etc... ale dla mnie to jest wielki ból, serce mi pęka ....nie jestem sobą dla mnie to jest koszmar i nie mam pojecia co ze sobą zrobić. jestem całkowicie rozbity ....
8 2013-05-01 22:41:01 Ostatnio edytowany przez voltaren (2013-05-01 22:50:42)
Tak jak ktoś wyżej napisał, dziewczyna najprawdopodobniej poznała kogoś w nowej pracy i się "zachłysnęła" - zwłaszcza że już raz wycięła Ci taki numer. I co, teraz wybaczysz jej drugi raz ? Można wybaczyć wiele, kłótnie, obraźliwe słowa, nawet rękoczyny czasami, ale zdrady wybaczać nie warto. Zwłaszcza zdrady po raz drugi !!!!!!!! Absolutnie nie pisz i nie dzwoń do niej, pogrążysz się tym. A jeśli to nie zdrada, tylko chwilowem jakieś zbłądzenie i zaćmienie, to może jest jeszcze szansa. Tylko ona sama musi tego chcieć,dojrzeć, zrozumieć, przetrawić to, błaganiem i płaczem nic na niej nie wymusisz, ani niczego nie przyśpieszysz.
Poszla do nowej pracy i ktos sie jej bardziej spodobal. Przepraszam ale twoja byla ma kureski charakter. O Jednej zdradzie wiesz.
Podziwiam że w ogóle wybaczyłeś zdradę. Mnie moja pierwsza ex zostawiła po 13 latach dla innego, notabene nadal z nim jest w trójkącie z jego oficjalną dziewczyną, no ale to już nie mój problem.
Czasami przydaje się mieć zasady w życiu, ja zawsze wiedziałem że zdrada oznacza koniec dzięki temu łatwiej było się pozbierać. Obecnie po pół roku nie czuję do niej nic.
Kolejna sprawa, jak dziewczyna mówi że potrzebuje żeby facet dla niej wszystko robił to myśli tak rozumem, ale kobieta kieruje się w większym stopniu emocjami i wolałaby żebyś się jej sprzeciwił. To też znam z autopsji z moją obecną ex z którą mam nadzieję się zejdziemy. Też mi zagroziła raz końcem związku, ja się zacząłem mega starać a ona to wykorzystywać, poniżać mnie, prosić o wszystko, o śniadanko, kawkę bawiąc się i trzymając na dystans. Parę dni wytrzymałem, ale nerwy w końcu puściły, opierdzieliłem, powiedziałem że nie dam się więcej wykorzystywać, i zadziałało jak najlepszy afrodyzjak. Nagle zaczęła mnie pragnąć.
Witaj Smutas
.A ja ci powiem ...Zaręczyliście się i.......Dokąd miała czekać ?
.Chcesz mieć kobietę dla siebie to.......postaraj się
o dziecko ...zobaczysz będzie siedziała w domui....będzie miała zajęcie.....
Myślę ,że poszaleje i wróci .
Życzę ci powodzenia .....
a kto powiedzial, że tylko ona moze chodzic na dyskoteki? Ty tez wyjdz do ludzi. Nie masz kontaktu ze starymi znajomymi to zawsze mozna poznac nowych. Nie siedz w domu bo takie myslenie i tesknota zabija. Mi sie wydaje, że ona Cie wykorzystywała w każdym znaczeniu tego słowa a Ty sobie na to pozwalales i dopóki bedzie myslala, że zrobisz dla niej wszystko to bedzie Cie olewala dalej. Pokaz jej ze nie jest jedyna na swiecie i udowodnij jej ze nie tylko ona ma prawo sie bawic.
Witaj Smutas
.A ja ci powiem ...Zaręczyliście się i.......Dokąd miała czekać ?
.Chcesz mieć kobietę dla siebie to.......postaraj się
o dziecko ...zobaczysz będzie siedziała w domui....będzie miała zajęcie.....
Myślę ,że poszaleje i wróci .
Życzę ci powodzenia .....
Ale bzdury wypisujesz.
"chcesz mieć kobietę dla siebie"
"postaraj się o dziecko"
Masakra.
Konsternacja napisał/a:Na Twoim miejscu nie zrobiłabym już niczego, żadnego ruchu z Twojej strony. Jeśli kogoś poznała to i tak pójdzie do niego ( przynajmniej na jakiś czas, bo się zachłysnęła etc. ). A jeśli chce się zabawić, bo jej brakowało tego to wróci jak zobaczy, że Ty gdzieś jej umknąłeś.
Moja rada: wróć do pracy, zacznij chodzić np. na siłownię, jakieś hobby, zadbaj o siebie. Pokaż, że jesteś atrakcyjnym mężczyzną tak jakby na nowoTo będzie dla niej taka terapia szokowa. Nie będę ukrywać, że są to drastyczne kroki, bo wyjścia są tylko dwa: albo wróci, albo odejdzie na zawsze. Jednakże Ty będziesz wiedział na czym stoisz i nie będziesz musiał się męczyć, głowić i zastanawiać: " czy ona wróci ? ", " czy ona mnie kocha ? " ...
Powtórzę: odetnij się, nie odzywaj, i przede wszystkim POKAŻ, ŻE BEZ NIEJ MOŻNA ŻYĆ - O WIELE LEPIEJOna teraz płynie na fali, imprezy, koleżanki, alkohol, nowe znajomości. A wie, że Ty jesteś " grzeczny " tzn. przeżywasz to i siedzisz w domu. Zrób jej afront:)
I myślisz że nie stwierdzi , że mi juz na niej nie zależy? da mnie ciężko jest olac tak o po 7 latach, wiem że nie powinienem dzwonić, pisać etc... ale dla mnie to jest wielki ból, serce mi pęka ....nie jestem sobą dla mnie to jest koszmar i nie mam pojecia co ze sobą zrobić. jestem całkowicie rozbity ....
Domyślam się, że jest Ci ciężko. Nie wiesz co ze sobą zrobić, wszystko " leci z rąk ", ona w Twojej głowie zajmuje każdy kawałek myśli. To jest normalne odczucie i Ty masz do tego prawo. Tych lat, które ze sobą spędziliście nie da się wykreślić, zapomnieć. Ale to co teraz robisz ze sobą to jest nic innego jak " równia pochyła w dół ". Równia DLA CIEBIE. Nie dla niej.
Uważam i nadal będę się trzymać tego co na początku napisałam : NIE PISZ, NIE DZWOŃ, DAJ JEJ SPOKÓJ. Zrób jej szok trening. To będzie dla Ciebie ciężkie, bo to Ty stoisz na pozycji " oczekującego " na każdy ruch, słowo, uśmiech czy gest tej drugiej " uprzywilejowanej " strony. Musisz zrozumieć, że to co zrobisz będzie dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem. Również i dla niej. Być może zrozumie co straciła, zatęskni za Tobą, za chwilami wspólnie spędzonymi, Twoim dotykiem etc.
Zamilknij, od dziś, od tej chwili. Nie rób jednak czegoś takiego, że wyrzucasz jej wszystkie zdjęcia, sms, e - mail czy rzeczy. To musi być proces. Daj sobie czas. Zostaw to wszystko od tej chwili za sobą. Wróć do pracy, pójdź na siłownię ( robi się ciepło, może rower ? ), do galerii po nowe ciuchy, fryzjer etc. Zrób coś dla siebie z myślą o niej
Podkreślę: jestem pewna, że takim swoim zachowaniem, że dzwonisz, piszesz, czekasz tylko ją męczysz. Ona czuje Twój oddech za sobą. Daj jej spokój. To był jej wybór. Nie Twój, nie wasz. To ona zdecydowała, więc daj jej ponieść za swój czyn konsekwencje.
Wiesz co możesz jej powiedzieć jedynie ?
" ( jej imię ), Kocham Cię, przez cały czas naszego związku starałem Ci się to pokazać swoimi czynami, zachowaniem, gestami. Robiłem wiele rzeczy z myślą o nas, o naszej wspólnej przyszłości. I właśnie dlatego, że Cię kocham pozwalam Ci odejść. " I od tego czasu ZAMILKNIJ. A jak się odezwie to nie pozwalaj jej od razu wrócić, bo się to będzie już przez cały czas powtarzało. Jeśli od niej wyjdzie impuls, że żałuje, Ty jej musisz pokazać swoją niezależność. I to niezależność nie dlatego, że jej nie kochasz, chcesz zrobić na złość czy jakieś masz inne pobudki. Niezależność dlatego, żeby jej pokazać swoją męskość ![]()
Konsternacja napisał/a:Na Twoim miejscu nie zrobiłabym już niczego, żadnego ruchu z Twojej strony. Jeśli kogoś poznała to i tak pójdzie do niego ( przynajmniej na jakiś czas, bo się zachłysnęła etc. ). A jeśli chce się zabawić, bo jej brakowało tego to wróci jak zobaczy, że Ty gdzieś jej umknąłeś.
Moja rada: wróć do pracy, zacznij chodzić np. na siłownię, jakieś hobby, zadbaj o siebie. Pokaż, że jesteś atrakcyjnym mężczyzną tak jakby na nowoTo będzie dla niej taka terapia szokowa. Nie będę ukrywać, że są to drastyczne kroki, bo wyjścia są tylko dwa: albo wróci, albo odejdzie na zawsze. Jednakże Ty będziesz wiedział na czym stoisz i nie będziesz musiał się męczyć, głowić i zastanawiać: " czy ona wróci ? ", " czy ona mnie kocha ? " ...
Powtórzę: odetnij się, nie odzywaj, i przede wszystkim POKAŻ, ŻE BEZ NIEJ MOŻNA ŻYĆ - O WIELE LEPIEJOna teraz płynie na fali, imprezy, koleżanki, alkohol, nowe znajomości. A wie, że Ty jesteś " grzeczny " tzn. przeżywasz to i siedzisz w domu. Zrób jej afront:)
I myślisz że nie stwierdzi , że mi juz na niej nie zależy? da mnie ciężko jest olac tak o po 7 latach, wiem że nie powinienem dzwonić, pisać etc... ale dla mnie to jest wielki ból, serce mi pęka ....nie jestem sobą dla mnie to jest koszmar i nie mam pojecia co ze sobą zrobić. jestem całkowicie rozbity ....
Konsternacja napisał/a:Na Twoim miejscu nie zrobiłabym już niczego, żadnego ruchu z Twojej strony. Jeśli kogoś poznała to i tak pójdzie do niego ( przynajmniej na jakiś czas, bo się zachłysnęła etc. ). A jeśli chce się zabawić, bo jej brakowało tego to wróci jak zobaczy, że Ty gdzieś jej umknąłeś.
Moja rada: wróć do pracy, zacznij chodzić np. na siłownię, jakieś hobby, zadbaj o siebie. Pokaż, że jesteś atrakcyjnym mężczyzną tak jakby na nowoTo będzie dla niej taka terapia szokowa. Nie będę ukrywać, że są to drastyczne kroki, bo wyjścia są tylko dwa: albo wróci, albo odejdzie na zawsze. Jednakże Ty będziesz wiedział na czym stoisz i nie będziesz musiał się męczyć, głowić i zastanawiać: " czy ona wróci ? ", " czy ona mnie kocha ? " ...
Powtórzę: odetnij się, nie odzywaj, i przede wszystkim POKAŻ, ŻE BEZ NIEJ MOŻNA ŻYĆ - O WIELE LEPIEJOna teraz płynie na fali, imprezy, koleżanki, alkohol, nowe znajomości. A wie, że Ty jesteś " grzeczny " tzn. przeżywasz to i siedzisz w domu. Zrób jej afront:)
I myślisz że nie stwierdzi , że mi juz na niej nie zależy? da mnie ciężko jest olac tak o po 7 latach, wiem że nie powinienem dzwonić, pisać etc... ale dla mnie to jest wielki ból, serce mi pęka ....nie jestem sobą dla mnie to jest koszmar i nie mam pojecia co ze sobą zrobić. jestem całkowicie rozbity ....
Domyślam się, że jest Ci ciężko. Nie wiesz co ze sobą zrobić, wszystko " leci z rąk ", ona w Twojej głowie zajmuje każdy kawałek myśli. To jest normalne odczucie i Ty masz do tego prawo. Tych lat, które ze sobą spędziliście nie da się wykreślić, zapomnieć. Ale to co teraz robisz ze sobą to jest nic innego jak " równia pochyła w dół ". Równia DLA CIEBIE. Nie dla niej.
Uważam i nadal będę się trzymać tego co na początku napisałam : NIE PISZ, NIE DZWOŃ, DAJ JEJ SPOKÓJ. Zrób jej szok trening. To będzie dla Ciebie ciężkie, bo to Ty stoisz na pozycji " oczekującego " na każdy ruch, słowo, uśmiech czy gest tej drugiej " uprzywilejowanej " strony. Musisz zrozumieć, że to co zrobisz będzie dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem. Również i dla niej. Być może zrozumie co straciła, zatęskni za Tobą, za chwilami wspólnie spędzonymi, Twoim dotykiem etc.
Zamilknij, od dziś, od tej chwili. Nie rób jednak czegoś takiego, że wyrzucasz jej wszystkie zdjęcia, sms, e - mail czy rzeczy. To musi być proces. Daj sobie czas. Zostaw to wszystko od tej chwili za sobą. Wróć do pracy, pójdź na siłownię ( robi się ciepło, może rower ? ), do galerii po nowe ciuchy, fryzjer etc. Zrób coś dla siebie z myślą o niej
Podkreślę: jestem pewna, że takim swoim zachowaniem, że dzwonisz, piszesz, czekasz tylko ją męczysz. Ona czuje Twój oddech za sobą. Daj jej spokój. To był jej wybór. Nie Twój, nie wasz. To ona zdecydowała, więc daj jej ponieść za swój czyn konsekwencje.
Wiesz co możesz jej powiedzieć jedynie ?
" ( jej imię ), Kocham Cię, przez cały czas naszego związku starałem Ci się to pokazać swoimi czynami, zachowaniem, gestami. Robiłem wiele rzeczy z myślą o nas, o naszej wspólnej przyszłości. I właśnie dlatego, że Cię kocham pozwalam Ci odejść. " I od tego czasu ZAMILKNIJ. A jak się odezwie to nie pozwalaj jej od razu wrócić, bo się to będzie już przez cały czas powtarzało. Jeśli od niej wyjdzie impuls, że żałuje, Ty jej musisz pokazać swoją niezależność. I to niezależność nie dlatego, że jej nie kochasz, chcesz zrobić na złość czy jakieś masz inne pobudki. Niezależność dlatego, żeby jej pokazać swoją męskość ![]()
16 2013-05-02 20:34:16 Ostatnio edytowany przez smutas31 (2013-05-02 20:45:35)
Witam
Dziękuję Wam wszystkim za dobrą radę. Jeżeli chodzi o ślub, to nic nie zmienia obrączka na palcu, dziecko ? - żeby cierpiało po rozwodzie ? wystarczy, że mamy psa który szuka mnie na każdym spacerze ... czy jestem pantoflarzem ? ( zawsze myślałem , że się kocha kogoś bardzo mocno z całych sił i zrobi się dla tej osoby wszystko nawet kocha się ją z wadami i zaletami , że lubię porządek i ugotować coś dobrego to źle ?) Podejrzewam , że bardzo długi czas minie jak się z tą myślą oswoję, że już nie jesteśmy razem.Ciężko zapomnieć o 7 latach razem (dzień w dzień) Nie piszę, nie dzwonię , gdyż wiem że to nic nie da, jest bardzo upartą osobą Ona Baran ja Wodnik. Po prostu ciężko mi się odnaleźć, nie wiem co mam z sobą zrobić, nie mam nawet ochoty na jakieś zajęcia bo myślę tylko o Niej, w pracy byłem, ale nadal nie mogę się skupić, nie jadłem już 6 dni ( jakoś nie mam odczucia głodu) Jednym słowem jest do dupy. Wasze rady są jak najbardziej OK, żeby wyluzować olać, ale tak naprawdę nie jest to takie proste.
P.S
Konsternacja , tak naprawdę wolałbym szczerą rozmowę w 4 oczy niż pisać smsa, moim zdaniem 7 lat to sporo i takie sprawy powinno się załatwiać osobiście, ale z tego co widzę moja Pani ma mnie za nic.
17 2013-05-02 22:43:18 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-05-02 22:42:41)
To znaczy się mi chodziło o rozmowę, nie sms
Nie doczytałeś chyba albo ja to nie do końca konkretnie ujęłam ![]()
18 2013-05-09 15:46:32 Ostatnio edytowany przez smutas31 (2013-05-09 20:01:20)
Witam Wszystkich.
Po moich wielkich naleganiach na spotkanie moja Pani w końcu łaskawie się zgodziła. Opisała mi w smsie ze ma dla mnie ok. 20min. Miałem ją podrzucić z pracy do domu, więc rozmawialiśmy w samochodzie . Jak ją zobaczyłem po tych 14dniach, to myślałem , że mi serducho z piersi wyskoczy (to była nasza najdłuższa rozłąka)Na początku nie rozmawialiśmy o nas, tylko o jakichś tam pierdołach no i ? i Co z nami będzie ? zapytałem , a Ona mi na to że, nikogo nie mam, z nikim się nie spotykam, chce po prostu na razie być sama i już nie tworzymy żadnego związku. W tym samym czasie podjechaliśmy pod jej dom, wysiadła z samochodu i zaproponowała wyjście na spacer z psem, zgodziłem się bo kocham bardzo naszego psiaka. Na spacerze rozmawialiśmy o różnych sprawach ok. 40 min . Wróciliśmy pod bramkę i pytam się jej jeszcze raz czy to koniec ? Tak, odpowiedziała, (powstrzymywała łzy, ja zresztą też) , wiec powiedziałem Pa. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu się znieczulić. Minęły 2h a tu wiadomość na fejsie: Mamy ładną pogodę to może w piątek z psem nad wodę pojedziemy ?
Możecie Mi powiedzieć o co tu chodzi ?? bo ja nic już nie wiem.
P.S Konsternacja w rozmowie użyłem Twoich rad.
Mam jej coś odpisać, czy olać ? Może zrozumiała , że 'coś' traci ? Czy raczej nie żyć nadzieją, bo to boli jeszcze bardziej niż prawda ?
Trudno wyczuć intencje, bo różnie to jednak bywa.. Żyłam jakiś czas w takiej huśtawce emocjonalnej, że niby raz chciał, raz nie.. Szczerze teraz kiedy sprawa jest zamknięta czuję się fatalnie, ale chyba mimo wszystko lepiej niż w zawieszeniu.
Trudno wyczuć intencje, bo różnie to jednak bywa.. Żyłam jakiś czas w takiej huśtawce emocjonalnej, że niby raz chciał, raz nie.. Szczerze teraz kiedy sprawa jest zamknięta czuję się fatalnie, ale chyba mimo wszystko lepiej niż w zawieszeniu.
Ja po prostu nie chce mieć nadziei, bo to mnie wykończy. a Ona sam nie wiem co sobie myśli ...
ja bym odpisala grzecznie, ze po prostu masz juz akurat inne plany. jesli naprawde cos zrozumiala to tym bardziej zacznie o was walczyc, wlasnie ze strachu ze faktycznie mogla by to stracic. I to ze jej raz powiesz 'nie' niczego nie zmieni. a jesli Ty od razu do niej polecisz no to generalnie uzna ze nic sie nie zmienilo i jestes na kazde pstrykniecie.
ja bym odpisala grzecznie, ze po prostu masz juz akurat inne plany. jesli naprawde cos zrozumiala to tym bardziej zacznie o was walczyc, wlasnie ze strachu ze faktycznie mogla by to stracic. I to ze jej raz powiesz 'nie' niczego nie zmieni. a jesli Ty od razu do niej polecisz no to generalnie uzna ze nic sie nie zmienilo i jestes na kazde pstrykniecie.
Popieram powyższe.
Od teraz bądź dla niej niewiadomą.
24 2013-05-10 14:47:04 Ostatnio edytowany przez smutas31 (2013-05-10 14:47:29)
kiedysbylam napisał/a:ja bym odpisala grzecznie, ze po prostu masz juz akurat inne plany. jesli naprawde cos zrozumiala to tym bardziej zacznie o was walczyc, wlasnie ze strachu ze faktycznie mogla by to stracic. I to ze jej raz powiesz 'nie' niczego nie zmieni. a jesli Ty od razu do niej polecisz no to generalnie uzna ze nic sie nie zmienilo i jestes na kazde pstrykniecie.
Popieram powyższe.
Od teraz bądź dla niej niewiadomą.
Witam. Odpisałem jak radziliście , to odpisała:''Ok rozumiem, to może spacer w sobotę ?'' Kończy mnie psychicznie ... Nic jej nie odpisałem
Witam. Odpisałem jak radziliście , to odpisała:''Ok rozumiem, to może spacer w sobotę ?'' Kończy mnie psychicznie ... Nic jej nie odpisałem
Patrzcie, patrzcie.. najpierw pitu, pitu, nie ma czasu, a nagle ma tyle wolnych dni na spacery z Tobą..
Ja nic nie doradzam, bo sama ostatnio nie myślę chyba racjonalnie.
Alterego1 napisał/a:kiedysbylam napisał/a:ja bym odpisala grzecznie, ze po prostu masz juz akurat inne plany. jesli naprawde cos zrozumiala to tym bardziej zacznie o was walczyc, wlasnie ze strachu ze faktycznie mogla by to stracic. I to ze jej raz powiesz 'nie' niczego nie zmieni. a jesli Ty od razu do niej polecisz no to generalnie uzna ze nic sie nie zmienilo i jestes na kazde pstrykniecie.
Popieram powyższe.
Od teraz bądź dla niej niewiadomą.Witam. Odpisałem jak radziliście , to odpisała:''Ok rozumiem, to może spacer w sobotę ?'' Kończy mnie psychicznie ... Nic jej nie odpisałem
Słuchaj smutas31,
chciała przerwy tak?
To niech ją teraz ma.
Ty zajmij się sobą - zaplanuj sobie przyszły tydzień, ustaw spotkania ze znajomymi, wyjdź do kina, choćby sam.
Co najwyżej odpisz jej, że może za jakiś tydzień się zobaczycie, teraz zaplanowałeś sobie czas pod siebie.
SZANUJ SIĘ. BĄDŹ TWARDY!
smutas31 napisał/a:Alterego1 napisał/a:Popieram powyższe.
Od teraz bądź dla niej niewiadomą.Witam. Odpisałem jak radziliście , to odpisała:''Ok rozumiem, to może spacer w sobotę ?'' Kończy mnie psychicznie ... Nic jej nie odpisałem
Słuchaj smutas31,
chciała przerwy tak?
To niech ją teraz ma.
Ty zajmij się sobą - zaplanuj sobie przyszły tydzień, ustaw spotkania ze znajomymi, wyjdź do kina, choćby sam.
Co najwyżej odpisz jej, że może za jakiś tydzień się zobaczycie, teraz zaplanowałeś sobie czas pod siebie.SZANUJ SIĘ. BĄDŹ TWARDY!
Może spotka mnie lincz społeczeństwa, ale czemu ma się mścić tą samą bronią..? Jasne.. tak jest najprościej, odegrać się. Ale różni ludzi są i różnie reagują. Ja tam uważam, że pierwsze zagranie ok, bardzo taktyczne, ale to... no nie wiem. W uczuciach nigdy niczego nie można być pewnym. Ja tam jestem człowiekiem, który zawsze stoi po stronie rozmowy i porozumienia, może własnie to mnie gubi w życiu, ale ja pewni już na te sobotę bym się umówiła. Może bez szału i z dystansem, ale jednak...
Co tam u Ciebie słychać? Jak z Twoją Panią ?
smutas31- od pierwszego zadnia Twojej opowieści już się wkurwi**m na Ciebie. Co to ma znaczyć "moja Pani" ??! Jeszcze z dużej litery! Już tym jednym zdaniem pokazujesz jak bardzo idealizujesz ta kobiete. Panią to ona może być dla tego waszego PSA a nie dla FACETA. SZANUJ SIĘ KOLEGO!
Co do dalszego przebiegu Twojej historii, bardzo podoba mi się to, że nie zgadzasz się na proponowane przez nią spotkanie. Wreszcie pokazujesz, że masz jaja i spójrz jak to natychmiastowo podziałało- od razu proponuje drugi termin. Poczuła w środku desperacje i o to właśnie chodzi! Niech ona się stara!
Również ciekaw jestem dalszych losów. Dlatego tez przyłączam się do pytania powyżej, z tym, że nie "Jak z Twoją Panią?" ale "Jak z Twoją lalą?" ^^
30 2013-05-13 16:09:29 Ostatnio edytowany przez Kamil72 (2013-05-13 16:16:53)
Sluchaj, powiem Ci cos czego nie bedziesz chcial uslyszec, przepraszam ze tak ale nie ma innego sposobu, jestem 100% pewny ze ona Ciebie zdradzila i zdradza, opisalesz tak jakbym czytal o swoim zyciu 5 lat temu, tak samo mialem.
Powiem ci tak, uciekaj jak jeszcze masz szanse, ignoruj to co sie nazywa na dzien dziszejszy "milosc"
Witam
W piątek i w sobotę umawiałem się z mojej ex koleżankami , chciałem coś od nich wyciągnąć i jakoś się nastawić na przyszłe spotkanie. Niby wszystkie mówiły to samo ,że nikogo nie ma, że nie wiedzą One same co się z nią dzieje, są ogólnie zszokowane tym ,że już nie jesteśmy razem. Pytały się jej czy jest pewna tego rozstania to odpowiedziała: nie wie czy dobrze robi , musi odpocząć i pomyśleć.
W niedzielę spotkaliśmy się o 15, pojechaliśmy na obiad, później zaprosiła mnie do domu , miło spędzaliśmy czas przy rozmowie do 21. Powspominaliśmy niektóre historię, to co było kiedyś, w międzyczasie byliśmy z psem na długim spacerze, było naprawdę bardzo miło, tak jak kiedyś. Wróciłem do domu i się zorientowałem , że nie mam dokumentów od samochodu(nieświadomie je zostawiłem, to nie był jakiś pretekst), stwierdziłem , że zadzwonię do niej i uprzedzę, że się jeszcze pojawię po kwity, lecz Ona nie odebrała telefonu, napisałem smsa : zostawiłem dokumenty kiedy się możemy zobaczyć ? odpisała mi dzisiaj (poniedziałek) po 15 odezwę się mam kiepski humor i ciężki dzień w pracy. Dokumenty odebrałem sam umówiłem się z jej ojcem.
Mam już teraz wielki mętlik w głowie, nie wiem co myśleć co robić, może ona myśli ze się będziemy spotykać na stopie koleżeńskiej, przyjacielskiej ? Może zrobiło się jej mnie szkoda, jak powiedziała , że to koniec ? Tysiące myśli prowadzących do nikąd.
Co do zdrady, to raczej by się bała powtórki z rozrywki, bo skończyło się bardzo nieciekawie dla tamtego kolesia i zapamięta to na pewno do końca życia.
32 2013-05-13 20:00:28 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-05-13 20:00:59)
Witam
W piątek i w sobotę umawiałem się z mojej ex koleżankami , chciałem coś od nich wyciągnąć i jakoś się nastawić na przyszłe spotkanie. Niby wszystkie mówiły to samo ,że nikogo nie ma, że nie wiedzą One same co się z nią dzieje, są ogólnie zszokowane tym ,że już nie jesteśmy razem. Pytały się jej czy jest pewna tego rozstania to odpowiedziała: nie wie czy dobrze robi , musi odpocząć i pomyśleć.
W niedzielę spotkaliśmy się o 15, pojechaliśmy na obiad, później zaprosiła mnie do domu , miło spędzaliśmy czas przy rozmowie do 21. Powspominaliśmy niektóre historię, to co było kiedyś, w międzyczasie byliśmy z psem na długim spacerze, było naprawdę bardzo miło, tak jak kiedyś. Wróciłem do domu i się zorientowałem , że nie mam dokumentów od samochodu(nieświadomie je zostawiłem, to nie był jakiś pretekst), stwierdziłem , że zadzwonię do niej i uprzedzę, że się jeszcze pojawię po kwity, lecz Ona nie odebrała telefonu, napisałem smsa : zostawiłem dokumenty kiedy się możemy zobaczyć ? odpisała mi dzisiaj (poniedziałek) po 15 odezwę się mam kiepski humor i ciężki dzień w pracy. Dokumenty odebrałem sam umówiłem się z jej ojcem.
Mam już teraz wielki mętlik w głowie, nie wiem co myśleć co robić, może ona myśli ze się będziemy spotykać na stopie koleżeńskiej, przyjacielskiej ? Może zrobiło się jej mnie szkoda, jak powiedziała , że to koniec ? Tysiące myśli prowadzących do nikąd.
Co do zdrady, to raczej by się bała powtórki z rozrywki, bo skończyło się bardzo nieciekawie dla tamtego kolesia i zapamięta to na pewno do końca życia.
Czyli suma sumarum nie zastosowałeś się do moich rad;)
A szkoda...
Spróbuj przez co najmniej miesiąc je zaordynować swojej byłej kobiecie.
Zero spacerów.
Zero randek. Czy pseudo randek.
Zero wspomnień.
smutas31 napisał/a:Witam
W piątek i w sobotę umawiałem się z mojej ex koleżankami , chciałem coś od nich wyciągnąć i jakoś się nastawić na przyszłe spotkanie. Niby wszystkie mówiły to samo ,że nikogo nie ma, że nie wiedzą One same co się z nią dzieje, są ogólnie zszokowane tym ,że już nie jesteśmy razem. Pytały się jej czy jest pewna tego rozstania to odpowiedziała: nie wie czy dobrze robi , musi odpocząć i pomyśleć.
W niedzielę spotkaliśmy się o 15, pojechaliśmy na obiad, później zaprosiła mnie do domu , miło spędzaliśmy czas przy rozmowie do 21. Powspominaliśmy niektóre historię, to co było kiedyś, w międzyczasie byliśmy z psem na długim spacerze, było naprawdę bardzo miło, tak jak kiedyś. Wróciłem do domu i się zorientowałem , że nie mam dokumentów od samochodu(nieświadomie je zostawiłem, to nie był jakiś pretekst), stwierdziłem , że zadzwonię do niej i uprzedzę, że się jeszcze pojawię po kwity, lecz Ona nie odebrała telefonu, napisałem smsa : zostawiłem dokumenty kiedy się możemy zobaczyć ? odpisała mi dzisiaj (poniedziałek) po 15 odezwę się mam kiepski humor i ciężki dzień w pracy. Dokumenty odebrałem sam umówiłem się z jej ojcem.
Mam już teraz wielki mętlik w głowie, nie wiem co myśleć co robić, może ona myśli ze się będziemy spotykać na stopie koleżeńskiej, przyjacielskiej ? Może zrobiło się jej mnie szkoda, jak powiedziała , że to koniec ? Tysiące myśli prowadzących do nikąd.
Co do zdrady, to raczej by się bała powtórki z rozrywki, bo skończyło się bardzo nieciekawie dla tamtego kolesia i zapamięta to na pewno do końca życia.Czyli suma sumarum nie zastosowałeś się do moich rad;)
A szkoda...Spróbuj przez co najmniej miesiąc je zaordynować swojej byłej kobiecie.
Zero spacerów.
Zero randek. Czy pseudo randek.
Zero wspomnień.
Konsternacja, ja już raczej nic nie zrobię, bo to mnie bardzo męczy. Myślę że najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie wyjazd z PL. Jeżeli chodzi o Twoje rady , zastosowałem się w 80%, ale teraz widzę że powinienem wybrać te 20%
Dlaczego wyjazd?
Przez nią ?
Dlaczego wyjazd?
Przez nią ?
Nie mam tu już nikogo, wszyscy znajomi wyjechali, lub mają swoje rodziny i własne problemy. Przez nią, lub raczej dla niej siedziałem w PL, nie miałem w życiu lekko wszystko co posiadam, to zasługa tylko i wyłącznie moja (studia, wykształcenie, praca,) od 18 roku życia sam na siebie zarabiam i dlatego też myślę, że jak mam zacząć nowe życie to dlaczego by nie poza granicami PL ? Nic już mnie tu nie trzyma, zawsze chciałem być jak najlepszy dla kobiety ( nie było to pantoflarstwo), ale z tego co widzę to chyba najwyższy czas na zmiany. Dziękuję Bogu , że nie jestem już takim 'wrakiem' człowieka ( jednak modlitwa dużo daje), popełniałem takie same błędy za każdym razem jak byłem w związku (mam kolejną nauczkę ,że nie można dopieszczać zbytnio, bo słodycz się znudzi po jakimś czasie) Dzięki temu forum i życzliwym osobom w końcu powoli uświadamiam sobie (przynajmniej tak mi się wydaje) i postaram się nigdy nie patrzeć tak tępo na życie, zapatrywać się w drugą osobę która jest całym moim światem. Mam nadzieję, że to będzie sposób na życie, lepszy lub gorszy czas pokaże.
Konsternacja napisał/a:Dlaczego wyjazd?
Przez nią ?Nie mam tu już nikogo, wszyscy znajomi wyjechali, lub mają swoje rodziny i własne problemy. Przez nią, lub raczej dla niej siedziałem w PL, nie miałem w życiu lekko wszystko co posiadam, to zasługa tylko i wyłącznie moja (studia, wykształcenie, praca,) od 18 roku życia sam na siebie zarabiam i dlatego też myślę, że jak mam zacząć nowe życie to dlaczego by nie poza granicami PL ? Nic już mnie tu nie trzyma, zawsze chciałem być jak najlepszy dla kobiety ( nie było to pantoflarstwo), ale z tego co widzę to chyba najwyższy czas na zmiany. Dziękuję Bogu , że nie jestem już takim 'wrakiem' człowieka ( jednak modlitwa dużo daje), popełniałem takie same błędy za każdym razem jak byłem w związku (mam kolejną nauczkę ,że nie można dopieszczać zbytnio, bo słodycz się znudzi po jakimś czasie) Dzięki temu forum i życzliwym osobom w końcu powoli uświadamiam sobie (przynajmniej tak mi się wydaje) i postaram się nigdy nie patrzeć tak tępo na życie, zapatrywać się w drugą osobę która jest całym moim światem. Mam nadzieję, że to będzie sposób na życie, lepszy lub gorszy czas pokaże.
Przemyśl sobie ten wyjazd, żebyś nie podejmował żadnej decyzji pod wpływem emocji, żalu...
A jeśli stwierdzisz, że tam będziesz się mógł lepiej odnaleźć, stanąć na własne nogi i zacząć żyć " pełną piersią " to pakuj walizki i jak to mówią - odwagi a reszta jest do zdobycia
Tylko nie informuj jej, że wyjeżdżasz przez nią etc. Przekaż zdawkową wiadomość ( jeśli będzie sposobność ku rozmowie ), że opuszczasz granice naszego pięknego kraju.
Nie daj się wciągnąć w huśtawkę emocji.
Co do związków - nie chcę się wymądrzać, bo na pewno jesteś ode mnie starszy
- ale osoba, którą kochasz może być dla Ciebie całym światem. Jednak w tym świecie musisz mieć czas dla siebie, dla znajomych, przyjaciół. Być mężczyzną i pokazać swoją niezależność.
Nie zamierzam już nic w tym temacie robić. Ona wyjeżdża w sobotę na urlop, więc będę mógł na spokojnie podjechać do jej rodziców i pozabierać wszystkie swoje zabawki. Może jak wróci do domu i zobaczy, że już nic po mnie nie zostało , to da jej do myślenia. Zaproponowała mi dzisiaj piwo z ?przyjaciółmi? , że pisali, chcą się spotkać ble ble ble. Odpisałem, że już mam inne plany. Myślę , że dobrze zrobiłem ...
Nie zamierzam już nic w tym temacie robić. Ona wyjeżdża w sobotę na urlop, więc będę mógł na spokojnie podjechać do jej rodziców i pozabierać wszystkie swoje zabawki. Może jak wróci do domu i zobaczy, że już nic po mnie nie zostało , to da jej do myślenia. Zaproponowała mi dzisiaj piwo z ?przyjaciółmi? , że pisali, chcą się spotkać ble ble ble. Odpisałem, że już mam inne plany. Myślę , że dobrze zrobiłem ...
BARDZO, BARDZO, BARDZO DOBRZE:)
pokazujesz jej, że masz własne życie już. Brawo:)
39 2013-08-08 19:04:53 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-08-08 19:08:08)
Autorze, nie piszesz jak potoczyły się dalej Twoje losy.
Ale może kiedyś zajrzysz i przeczytasz moje spojrzenie na Twoją historię.
Wasz status 7-cio letniej znajomości : Ty 31-letni kawaler, Twoja ukochana 29-letnia panna.
Chociaż już po roku znajomości została Twoją narzeczoną.
I co w związku z tym...ano NIC.
Przez wiele lat byłeś dochodzący narzeczony, bo nawet nie mieszkaliście razem.
Taki wiecznie starający się, narzeczony...
A moim zdaniem czekała na formalizację Waszego związku.
(...).A ja ci powiem ...Zaręczyliście się i.......Dokąd miała czekać ?
.Chcesz mieć kobietę dla siebie to.......postaraj się(...)
Dlatego w tej części wypowiedzi przychylam się do Jadwisi wypowiedzi.
Pisałeś, że Twoja ukochana miała łzy w oczach po ostatnim spotkaniu.
Jak myślisz, dlaczego?
Zostawiam Cię z tym pytaniem.