Kocham,ale nie wiem co dalej robić... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Witajcie. Piszę do Was, bo mam problem, zresztą zapewne jak wszyscy tutaj. Mój chłopak jest za granicą - w Niemczech. Nasz związek od początku był trochę dziwny. Owszem widziałam u niego pewne zauroczenie, ale nie jest to czego ja oczekiwałabym. Wiem, powiecie że szukam księcia z bajki na białym rumaku-otóż nie, taki nie istnieje. Ja po prostu chcę kochać i być kochaną, czy to tak wiele? Kiedyś codziennie były telefony, była rozmowa na gg, teraz odkąd wyjechał tzn. 2 m-ce temu zadzwonił 1 raz-w Dzień Kobiet. Jesteśmy ze sobą o prawie 1,5 roku i takie zdarzenie pojawiło się po raz pierwszy. Uważam,że jak się kocha, to odległość nie ma znaczenia. Nie rozumiem takiego zachowania. Jestem osobą, która nie pije, nie szuka wrażeń, nie szuka "pocieszyciela", zawsze w każdej sytuacji zachowuję się tak jak odpowiedni czas na to wskazuje. To co teraz napiszę, być może zabrzmi jakbym była narcyzem, ale tak nie jest i nigdy nie było, wręcz jestem zbyt samokrytyczna. Wiele osób mi powiedziało,że mieć taką dziewczynę jak ja to jest skarb. Oczywiste jest,że nikt nie jest idealny, każdy ma dobre i złe dni. Pytam tylko co ja robię nie tak? Wiele razy pisałam z prośbą o wyjaśnienie, co się dzieje, każdy problem rozwiązuje się obopólnie, dlaczego się nie odzywa? Dostałam odpowiedź "to ze mną jest coś nie tak, może musimy od siebie odpocząć". Prawda jest taka,że ja nie mogę bez niego żyć. Nie wiem co tam się wydarzyło, ale dziwi mnie bardzo takie zachowanie. On ma charakter,że jak ma doła, czy jakieś problemy, to wtedy nikt i nic się nie liczy, tylko sam chce wszystkiemu sprostać,ale ja wiem,że są takie sytuacje w życiu,że nie wszystko od nas zależy, nie na wszystko mamy wpływ. Jak przyjedzie, to jest stale zmęczony, nigdzie nie jeździmy, bo on zaraz zasypia, nigdy nawet kwiatka od niego nie otrzymałam. Z jednej strony nie odzywa się, z drugiej wszystko co u mnie się dzieje, interesuje go. Gdzie byłam, co robiłam, o której wróciłam itd. Kiedyś ktoś mnie powiedział,że jest mnie pewien, że nie oszukam go, że zawsze będę mu wierna. Nie wiem naprawdę do robić? Co Wy o tym sądzicie? Napiszcie proszę i doradźcie. Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Sama sobie odpowiedziałaś na wszystkie pytania,pisząc, że widzisz w nim pewne zauroczenie, ale nie jest tak jak byś chciała. Jesteście ze sobą 1,5 roku i on się nie zaangażował, więc raczej już się nie zaangażuje. Jest z Tobą, bo jest Ciebie pewny, wygodnie mu itd. I nie robisz nic złego, nie ma w tym Twojej winy, po prostu macie inne odczucia, Ty się zaangażowałaś, on nie. Rozmawiałaś z nim kiedykolwiek o Waszym związku? Mówiłaś co do niego czujesz?

Piszesz, że on nie spełnia Twoich oczekiwań, więc dlaczego jesteś z nim tak długo?????????????????

To wcale nie jest śmieszne, że chciałabyś księcia na białym rumaku, każda z nas chciałaby. Nie istnieją to fakt, ale faceci, którzy potrafią kochać i nie boją się zaangażować to jak najbardziej istnieją. Chcesz kochać i być kochaną, więc daj sobie szansę na taki związek, bo tkwiąc w tym układzie zamykasz sobie drogę na poznanie kogoś.

3

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Sytuacja niefajna...:| Moja współlokatorka miała podobnie ostatnio. Jej facet nagle stał się osowiały, przychodził do nas , kładł się na tapczanie, potem wstawał i wychodził. Nie chciał z nią rozmawiać, odzywał się codziennie ale tylko w temacie jakiegoś konkursu, innych nie poruszał...To trwało jakiś tydzień, potem przyszło jak gdyby nigdy nic... Ona nie drążyła tematu, kocha go więc się ucieszyła ,że jest ok..
Domyślam się ,że w Twoim przypadku trwa to dłużej prawda?
Wcale Ci się nie dziwie ,że chciałabyś być kochana! Wszystkie chcemy... I zgadzam się z tym co napisano wcześniej - on chyba jest z Tobą bo mu dobrze...
Może odetnij się jakoś od niego. Ty przestan się odzywać, kontaktować?

4

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Odciąć się nie jest tak łatwo jak się kogoś kocha. Nie rozumiem jego zachowania, było dobrze, aż nagle coś runęło-problemy w pracy, bądź problemy ze sobą (osobiste). Nie dowiem, się bo to jest typ człowieka egoisty. On ma dziwne zasady-nie powie "kocham Cię" bo tego nie mówi się, nie wypada, nie weźmie za rękę, bo kojarzy mu się to z przedszkolem... Uważam,że nigdy nie miał dziewczyny i nie wie jak się odnaleźć w związku, co robić itd.
Ja znoszę to wszystko, bo z natury jestem osobą cierpliwą, ale koleżanki mówią mi, że za nic żadna nie wytrzymałaby z takim facetem, co więcej-medal mnie się należy za cierpliwość, wyrozumiałość i tolerancję.
Pozdrawiam Was.
Ps. Proszę, niech wypowie się na ten temat także płeć męska.

5

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Jeśli się kocha, to się to mówi. Jeśli się kocha, to się bierze drugą osobę za rękę, przytula i okazuje czułość. Ten chłopak wymyślił sobie te niby zasady, żeby Ci nie wyznawać miłości, bo Cię po prostu nie kocha.

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...
urzędniczka napisał/a:

Odciąć się nie jest tak łatwo jak się kogoś kocha. Nie rozumiem jego zachowania, było dobrze, aż nagle coś runęło-problemy w pracy, bądź problemy ze sobą (osobiste). Nie dowiem, się bo to jest typ człowieka egoisty. On ma dziwne zasady-nie powie "kocham Cię" bo tego nie mówi się, nie wypada, nie weźmie za rękę, bo kojarzy mu się to z przedszkolem... Uważam,że nigdy nie miał dziewczyny i nie wie jak się odnaleźć w związku, co robić itd.
Ja znoszę to wszystko, bo z natury jestem osobą cierpliwą, ale koleżanki mówią mi, że za nic żadna nie wytrzymałaby z takim facetem, co więcej-medal mnie się należy za cierpliwość, wyrozumiałość i tolerancję.
Pozdrawiam Was.
Ps. Proszę, niech wypowie się na ten temat także płeć męska.

masajka napisał/a:

Jeśli się kocha, to się to mówi. Jeśli się kocha, to się bierze drugą osobę za rękę, przytula i okazuje czułość. Ten chłopak wymyślił sobie te niby zasady, żeby Ci nie wyznawać miłości, bo Cię po prostu nie kocha.

Proszę bardzo ...
Jak został wychowany? Możesz coś napisać o jego relacjach z ojcem, dziadkiem i ich relacjach z ich żonami? Schematy zbyt często się powtrzają aby je ignorować. Dlaczego jesteście razem? Może ma jakieś zalety, które są ważniejsze niż wady? Wszystko zależy od jego dojrzałości i charakteru. Z niektórymi ludźmi zwyczajnie nie można się dogadać a sami nie mają siły/potrzeby się zmienić.

Masajka ma rację. Jak się koch to okazuje się czułośc choćby tylko gdy jesteście sami.

7

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

takijedenfacet820 pytasz: "Jak został wychowany? Możesz coś napisać o jego relacjach z ojcem, dziadkiem i ich relacjach z ich żonami? "
To jest tak, że całe życie matka wiosła prym w domu, a ojciec nie miał nic do powiedzenia. Dziadek natomiast z babcią, byli bardzo zgodnym małżeństwem. Zapewne dużo wynosi się z domu, a charakter się ma, a nie nabywa się.
Uważam,że albo kryzys jest przejściowy, bo od tak, bez żadnego słowa wyjaśnienia, bez przyczyny nikogo nie zostawia się, albo najzwyczajniej w świecie boi się do mnie odezwać, po tym co robi. Tak naprawdę zgrywa macho, a w rezultacie jak jest przestraszony, natychmiast przejawia się jak mała, szara myszka. Nie wiem czas pokaże swoje.

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...
urzędniczka napisał/a:

[...]
To jest tak, że całe życie matka wiosła prym w domu, a ojciec nie miał nic do powiedzenia. Dziadek natomiast z babcią, byli bardzo zgodnym małżeństwem. Zapewne dużo wynosi się z domu, a charakter się ma, a nie nabywa się.
Uważam,że albo kryzys jest przejściowy, bo od tak, bez żadnego słowa wyjaśnienia, bez przyczyny nikogo nie zostawia się, albo najzwyczajniej w świecie boi się do mnie odezwać, po tym co robi. Tak naprawdę zgrywa macho, a w rezultacie jak jest przestraszony, natychmiast przejawia się jak mała, szara myszka. Nie wiem czas pokaże swoje.

Może i wygląda to na zgrywanie macho, ale rozważ jeszcze jedną możliwość. Jeśli matka była despotyczna w stosunku do niego i jego ojca to raczej na pewno odjawiało się to w uzależnianiu jej miłości od ich postępowania. To mogło doprowadzić do tego, że gdy coś mu nie wyszło, zawiódł Ciebie w jakimś sensie (to może być wiele rzeczy) teraz nie czuje się godny bycia z tobą. Wiem, że to strasznie pokręcone i trochę naciągane. Ale to w połączeniu z jego charakterem/dojrzałością w efekcie daje takie zachowanie jakie obserwujesz.

9

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Hmmm, szczerze być może masz rację. Bardzo dziwny typ faceta. Jego tak w ogóle wychowywali dziadkowie. Bardzo to jest skomplikowane, co napisałeś wyżej, alby może tak jest. Skoro nie czuje się godny, aby ze mną być, to dlaczego interesuje go co u mnie, co w moim życiu zmieniło się? Niech poszuka sobie innej, która będzie spełniała jego oczekiwaniom. Napisz proszę, tak jak pytałam wcześniej-czy możliwe żeby coś "przestawiło się w mózgu" i po wyjeździe nie odzywać się? Możliwe,że nie chce mnie już znać? Jak ja pierwsza nie odezwę się, to on wcale, a w sms-ie pisze kiedy przyjedzie do kraju, przecież to popadanie ze skrajności w skrajność. Sama nie wiem co o tym myśleć. Jak mam się zachować jak przyjedzie do mnie? Udawać,że nic się nie stało, czy przeciwnie powitać go chłodno i rozpocząć rozmowę jak dwoje dorosłych ludzi?
Chcę dodać,że on ma 33 lata, więc młodość przeminęła mu dawno.

10

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Rozpocząć rozmowę jak dwoje dorosłych ludzi.
Inaczej-szkoda Twego czasu.
Powodzenia!

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...
urzędniczka napisał/a:

Hmmm, szczerze być może masz rację. Bardzo dziwny typ faceta. Jego tak w ogóle wychowywali dziadkowie. Bardzo to jest skomplikowane, co napisałeś wyżej, alby może tak jest. Skoro nie czuje się godny, aby ze mną być, to dlaczego interesuje go co u mnie, co w moim życiu zmieniło się?Niech poszuka sobie innej, która będzie spełniała jego oczekiwaniom. Napisz proszę, tak jak pytałam wcześniej-czy możliwe żeby coś "przestawiło się w mózgu" i po wyjeździe nie odzywać się? Możliwe,że nie chce mnie już znać? Jak ja pierwsza nie odezwę się, to on wcale, a w sms-ie pisze kiedy przyjedzie do kraju, przecież to popadanie ze skrajności w skrajność. Sama nie wiem co o tym myśleć. Jak mam się zachować jak przyjedzie do mnie? Udawać,że nic się nie stało, czy przeciwnie powitać go chłodno i rozpocząć rozmowę jak dwoje dorosłych ludzi?
Chcę dodać,że on ma 33 lata, więc młodość przeminęła mu dawno.

Musisz się dowiedzieć co tak naprawadę się stało. Bez tego można sobie gdybać, rozkładać jego wychowanie na czynniki pierwsze a prawda może być mniej skomplikowana. To co napisałem to jeden z możliwych motywów jego zachowania, prawdopodobny, jak się okazuje. Może miał inne wyobrażenie o tym jak mu będzie się wiodło na wyjeździe, może czuje , że nie daje rady choć bardzo się stara? Takich pytań jest niestety wiele. Czasami z głupiego przeoczenia brniemy w większe problemy i stajemy pod ścianą. Niektórym trudno się przyznać do błędów i robią takie głupoty jak Twój facet.

Nic nagle i bez powodu się nie zdarza. Jeśli tego nie planował, nie uległ wpływom sekty lub nie uszkodzł mózgu w wypadku, to to, co napisałem jest w mocy i jest prawdopodobne.  Piszesz o skrajnościach ale może odzwierciedla to jego radość z tego, że chcesz z nim kontaktu i po chwli smutek z tego, że "jest nieudaczny"? Kolejne pytania, i tak bez końca ...


Jak pojawi się w kraju to będziesz miała świetną okazję dowiedzieć się co się stało. Pytanie, czy rzeczywiscie dorośli ludzie powinni rozmawiać ze sobą chłodno? Tak jak nie powinno się dawać klapsa psu, który "uciekł" ale nagle postanowił wrócić, tak chłodne powitanie może spowodować zamknięcie się na rozmowę o problemach ("bo przecież już wszystko stracone").
Może lepiej  zacząć tak "Bardzo sie martwiłam, że nie pisałeś. Przecież wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć"? Teraz piłeczka jest po jego stronie, powinien zacząć się otwierać (to niestety może znowu zabrać trochę czasu ale po kilku sekundach raczej wiadomo czy to w ogóle nastąpi). Nie ma sensu udawać, że nic się nie stało, ale też nie można urządzać karczemnej awantury. Dorośli ludzie powinni pokojowo rozwiązywać problemy, panowć nad emocjami. Jeśli będzie zamknięty i nic nie powie to, jak pistałem wcześniej, niech zadecydują jego "zady i walety, plusy dodatnie i plusy ujemne". Związek z milczkiem i na odleglość  może nadwyrężyć Twoją cierpliwość. Tu także Twoje życie i szczęście jest istotne.

Żeby była jasność, nikogo nie bronię. Zwyczajnie oferuję inny (ale nieobiektywny) punkt widzenia.

12

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Nie wiem dlaczego, ale Ty piszesz takie mądre słowa, które na pewno zastosuję je w moim życiu. Potrafisz udzielać wspaniałych porad życiowych-może jesteś psychologiem smile?
Też tak sobie kiedyś myślałam, że awanturą niczego nie wskóram, jeśli już to wyłącznie dobrocią. Spróbuję porozmawiać jak dwoje dorosłych ludzi.
Zastanawiam się tylko, co będzie jak on jednak zamknie się w sobie, uda że nic się nie stało, a mimo mojego delikatnego pytania (dlaczego nie odzywał się?), nie zechce udzielić mi odpowiedzi.
Tak bardzo chcę uratować nasz związek, chcę aby w nim zapanowało szczęście i prawdziwa miłość. Wiem, że nie każdy mówi wprost o swoich problemach, niektórzy wręcz udają,że nic się nie stało, a tak naprawdę w głębi duszy bardzo ich to męczy, ale nie mają odwagi "wygadać się", boją się uzewnętrznić swoje problemy, smutki, oraz plany, których nie udało się zrealizować. We wcześniejszej wypowiedzi napisałam, że nigdy nic złego z mojej strony go nie spotkało, żadnych przykrych słów, gestów, czynów. Zawsze jestem i byłam fair wobec niego. Nie należę i nie należałam do kobiet, które szukają mężczyzny "pocieszyciela", nie robię też tak i nigdy nie robiłam jak niektóre dziewczyny, a mianowicie: jednej za granicą (tylko dla kasy, domu lub samochodu), a drugi do życia codziennego i na noc. Przepraszam,że napisałam tak obrazowo, ale takie są dziś dziewczyny-nie wszystkie rzecz jasna, ale są. Nie interesują mnie jego dobra materialne, ale on sam, jako mężczyzna (mimo ciężkiego charakteru-nawet on sam to kiedyś przyznał), jako chłopak, z którym chcę być w związku, chcę aby w przyszłości został moim mężem, a później ojcem naszych dzieci. Nie wiem może na obecne czasy, to jest nie możliwe, nie do zrealizowania, może ludzie boją się teraz zawierać wiążące związki, może jestem niedzisiejsza, ale napisałam szczerze, czego od życia oczekuję. Oczywiście nigdy nie mówiłam mu o tym, nie chcę go zrazić do siebie. Była kiedyś taka sytuacja-byliśmy razem na weselu, wtedy powiedział mi (całkiem spontanicznie) że jak się uda chce mieć ze mną dziecko-syna. Nie wiem po dzień dzisiejszy czy był to impuls z jego strony, czy była to decyzja wcześniej przemyślana. Takie jest przysłowie: "Co osoba myśli po trzeźwemu, wypowiada po pijanemu". Trzymając się tej myśli, być może coś w tym jest, bowiem alkohol dodaje odwagi.
Jeszcze raz dziękuję Ci "takijedenfacet820" za te wspaniałe życiowe refleksje, a także jeśli możesz więcej udzielić mi takich porad, będę Ci ogromnie wdzięczna.
Pozdrawiam.

13

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

takijedenfacet dobrze Ci radzi - porozmawiaj z nim a dowiesz się co się dzieje i skąd ten nagły spadek zainteresowania. Jak dla mnie może to być również wynikiem rozłąki.. on tam - ty tutaj.. może warto się zastanowić co zrobić abyście się widywali częściej..

14

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Kiedyś, jakieś 3 m-ce temu wspominał w sms-ie, tak jak Ty alfaalfa napisałaś "on w Niemczech, ja w Polsce". On nie zrezygnuje, bo wiadomo, tam zarabia duże pieniądze, ja pracuję tutaj, co prawda nie mam umowy na czas nieokreślony. Przyznam szczerze, jestem w stanie rzucić wszystko i wyjechać z nim, ale boję się, że mogę zostać na lodzie (tj. ani pracy, ani związku z nim), bo dziś gwarancji nie można mieć na nic i "na nikogo". Z mojej strony, wiem że póki jesteśmy razem NIGDY go nie zawiodę i takiej też oczekiwałabym rekompensaty.
Pozdrawiam.

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...
urzędniczka napisał/a:

Nie wiem dlaczego, ale Ty piszesz takie mądre słowa, które na pewno zastosuję je w moim życiu. Potrafisz udzielać wspaniałych porad życiowych-może jesteś psychologiem smile?

Dzięki:) Ja tylko za dużo myślę i trafiam na właściwe książki.

Też tak sobie kiedyś myślałam, że awanturą niczego nie wskóram, jeśli już to wyłącznie dobrocią. Spróbuję porozmawiać jak dwoje dorosłych ludzi.
Zastanawiam się tylko, co będzie jak on jednak zamknie się w sobie, uda że nic się nie stało, a mimo mojego delikatnego pytania (dlaczego nie odzywał się?), nie zechce udzielić mi odpowiedzi.

Tu jest wąskie gardło całej tej sytuacji. Wszystko zależy jaki Ty zareagujesz na jego słabość. Nie wiem co do niego przemawia, co może skłonić do spojrzenia na swoje zachowanie z trochę innej perspektywy. Niektórzy mogą to zrobić samemu, po latach udreki, przemyśleń i złych doświadczeń z ludźmi. Wielu pomaga terapia lub coaching.
Tu na to nie ma czasu więc w krótkiej perspektywie "leczenie" odpada. Pozostajesz Ty. A raczej to ile jesteś w stanie znieść, jaką masz wizję związku i jak zareagujesz.
Do czego jest Ci potrzebny facet? Abyś czuła sie pewnie, bezpiecznie lub wartościowa? Czy cokolwiek uzależniasz od jego obecności (tak ogólnie, nie tylko tego z którym jesteś)? (I nie mówię tu o dziecku, dziś można to "załatwić" anonimowo). Wiele osób jest nieszczęśliwych bo druga osoba nie zaspokaja ich oczekiwań(czegoś jest za dużo albo za mało: rozmów, czułości, kontaktu, rozrywki itp). Jeśli nie wiesz po co żyjesz przed związkiem to w jego trakcie się tego nie dowiesz(pomijając to, że będzie tak krótko trwał).
On może działać według innych zasad, mieć swoje lęki, dziwactwa, przekomania, może właśnie uzależniać swoją samoocenę od bycia z Tobą. Przyzwyczaił się do tego, nauczył żyć, tak jak można żyć bez ręki od urodzenia. Nie wie jak to jest mieć rękę ale gdyby magicznie wyrosła mu nowa, to nie chciałby aby odpadła. Tu jest Twoja rola. Możesz pokazać mu, że nie musi martwić się o akceptację najbliższej osoby, nie musi spełniać nierealistycznych wymagań innych, zakompleksionych ludzi. Teraz jesteście razem, jesteś przy nim i oboje rozwiązujecie wszystkie problemy. Może wydaje mu się, że jest sam. To muszą zmienić Twoje czyny i słowa.
Chyba najlepiej opisał to mój mentor:
"Kiedy kochamy innych prawdziwie, bez warunków i bez sznurków do pociągania, pomagamy im osiągnąć poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości oraz potwirdzić ich zasadniczą wartość, tożsamość i spójność wewnętrzną. Wzmacniamy ich naturalne procesy rozwoju. Sprawiamy, że łatwiej im uaktywnić naturalne prawa życia-współpracę, osobisty wkład, samodyscyplinę, spójność wewnętrzną-oraz odkryć prawdę i żyć nią po granice swoich najwyższych możliwości. Dajemy im raczej wolność działania w zgodzie  z wewnetrznymi nakazami niż dostosowywania sie do naszych warunków i ograniczeń. Nie znaczy to wcale, że stajemy się bardziej ulegli i przyzwalający. To byłoby poważnym nadużyciem. Doradzamy, przedstawiamy argumenty, ustalamy granice i konsekwencje. Ale kochamy, bez względu na wszystko"
Gdy pojawi się w drzwiach, porozmawiacie, on nic nie odpowie. Chyba najlepiej będzie jeśli nie przypiszesz temu złych intencji bo nie masz żadnych dowodów, że "nie chce mnie znać", "ma inną", "zdradził mnie" itp. Zastanowienie  się, jak odbierzesz jego milczenie to krok w dobrym kierunku.
Może Twoja reakcja na jego milczenia (np złość) jest spowodowana tym jak Ty lub ktoś zachowała się w stosunku do Ciebie? Albo znasz jakieś opowieści koleżanek? Wpadasz w pańkę bo "wiesz jak to się skończy!". Powinnaś wybrać właściwą reakcję, zgodną z tym co czujesz do człowieka, z którym chcesz spędzić kawałek życia. Taką, która nie zniszczy waszych relacji mimo jego dziwnego zachowania.
Przykład z mojego życia: ostatnio zachowałem się dość niekulturalnie w stosunku do mojej koleżanki. Zwykle jestem grzeczny ale wtedy, troche zaskoczony sytuacją, zachowałem się w swoich oczach jak dupek. Może ona nawet tego nie zauważyła, ale ja czułem się źle. Długo myślałem i doszedłem do wniosku, że jestem cholernie zażenowany podczas naszych zawodowych spotkań tym co się stało kilka tygodni wcześniej. Wstyd mi, że nie zapobiegłem postawieniu jej w niazręcznej sytuacji przez inną osobę. Teraz znam przyczynę, To co się stało, zabrała przeszłość. Podczas nastepnego spotkania wybieram inną reakcję, zgodną z moimi standardami. Mogłbym: wściekać się na "inną osobę", unikać spotkań i ... wstydzić się nadal. Teraz mogę przeprosić, jeśli będzie potrzeba, i nie powtarzać tego błędu drugi raz.

Tak bardzo chcę uratować nasz związek, chcę aby w nim zapanowało szczęście i prawdziwa miłość. Wiem, że nie każdy mówi wprost o swoich problemach, niektórzy wręcz udają,że nic się nie stało, a tak naprawdę w głębi duszy bardzo ich to męczy, ale nie mają odwagi "wygadać się", boją się uzewnętrznić swoje problemy, smutki, oraz plany, których nie udało się zrealizować.
We wcześniejszej wypowiedzi napisałam, że nigdy nic złego z mojej strony go nie spotkało, żadnych przykrych słów, gestów, czynów. Zawsze jestem i byłam fair wobec niego.

Jeśli wiesz co dla Ciebie oznacza "szczęście" i "prawdziwa miłość" to masz kompas który pokaże Ci drogę, pozwoli wykorzystać okazje do umocnienia i rozwinięcia waszych relacji. Ale uważaj, on może nie doceniać Twoich starań, jego reakcje mogą być niezgodne z Twoimi oczekiwaniami. On może mieć inny kompas. Potrzeba czasu aby zauważył, że się starasz oraz tego, że Ty wiesz co on uznaje za wartościowe. Jest taka technika aby "zauważyć" starania stosowana gdy małżeństwa, które od lat mają problemy z dogadaniem się. Jedno z małżonków pyta się drugiego, jaką jedną rzecz to drugie chciałoby aby robiło to pierwsze. Tylko jedną rzecz. Po jakimś czasi to drugie chce się zreflektowć podobnym i z czasem ich sytuacja się poprawia. W Twojej sytuacji to ma ograniczone zastosowanie ale piszę o tym, abyś nie była sfrustrowana brakiem rezultatów :"szczęścia i prawdziwej miłości". Trzeba konsekwencji i czasu.

Nie należę i nie należałam do kobiet, które szukają mężczyzny "pocieszyciela", nie robię też tak i nigdy nie robiłam jak niektóre dziewczyny, a mianowicie: jednej za granicą (tylko dla kasy, domu lub samochodu), a drugi do życia codziennego i na noc. Przepraszam,że napisałam tak obrazowo, ale takie są dziś dziewczyny-nie wszystkie rzecz jasna, ale są. Nie interesują mnie jego dobra materialne, ale on sam, jako mężczyzna (mimo ciężkiego charakteru-nawet on sam to kiedyś przyznał), jako chłopak, z którym chcę być w związku, chcę aby w przyszłości został moim mężem, a później ojcem naszych dzieci. Nie wiem może na obecne czasy, to jest nie możliwe, nie do zrealizowania, może ludzie boją się teraz zawierać wiążące związki, może jestem niedzisiejsza, ale napisałam szczerze, czego od życia oczekuję. Oczywiście nigdy nie mówiłam mu o tym, nie chcę go zrazić do siebie.

I, oczywiście, to błąd ...
"Niemal wszystkie trudności występujące w stosunkach międzyludzkich mają krzenie w sprzecznych lub niejasnych oczekiwaniach co do ról i celów. {...} Wiele oczekiwań ma charakter ukryty.{...} Chociaż te oczekiwania nie były przedyskutowane - a czasami nawet nie uświadomione przez osobę, która je posiada-ich spełnienie jest wielkim wkładem we wzajemne stosunki, a zawiedzenie tych oczekiwań stanowi poważną wypłatę.{...} Wiele negatywnych sytuacji tworzy się tylko dlatego, że zwyczajnie wydaje sie nam, iż nasze oczekiwania są oczywiste, właściwie rozumiane i podzielane przez innych".
Wniosek : przestań igrać z ogniem. Wyłóż karty na stół. Twoja "staroświeckość" jest godna naśladowania, jeśli tym go zrazisz to nie jest wam pisana wspólna przyszłość. Bo niby jaka?

Była kiedyś taka sytuacja-byliśmy razem na weselu, wtedy powiedział mi (całkiem spontanicznie) że jak się uda chce mieć ze mną dziecko-syna. Nie wiem po dzień dzisiejszy czy był to impuls z jego strony, czy była to decyzja wcześniej przemyślana. Takie jest przysłowie: "Co osoba myśli po trzeźwemu, wypowiada po pijanemu". Trzymając się tej myśli, być może coś w tym jest, bowiem alkohol dodaje odwagi.

Alkohol,  problemy i inne remonty najlepiej ujawnią duszę człowieka smile 

Kiedyś, jakieś 3 m-ce temu wspominał w sms-ie, tak jak Ty alfaalfa napisałaś "on w Niemczech, ja w Polsce". On nie zrezygnuje, bo wiadomo, tam zarabia duże pieniądze, ja pracuję tutaj, co prawda nie mam umowy na czas nieokreślony. Przyznam szczerze, jestem w stanie rzucić wszystko i wyjechać z nim, ale boję się, że mogę zostać na lodzie (tj. ani pracy, ani związku z nim), bo dziś gwarancji nie można mieć na nic i "na nikogo". Z mojej strony, wiem że póki jesteśmy razem NIGDY go nie zawiodę i takiej też oczekiwałabym rekompensaty.

Jeśli masz czas, to najprostsze co możesz zrobić, to zabezpieczyć swój powrót do kraju. Np pogadaj z przyjaciółmi czy nie przyjechaliby po Ciebie w razie kłopotów(oczywiście akcja ratunkowa na Twój koszt). Zabezpiecz pieniądze na czarną godzinę, szlifuj niemiecki lub angielski(ale rozmówki też wystarczą), zrób elektroniczne kopie najważniejszych dokumentów i wyślij do siebie na maila. Teraz, gdy jesteś bezpieczna, możesz spokojnie przemyśleć najgorsze sytuacje i, gdy "G#^& trafi w wiatrak", w głowie i kieszeni będziesz miała plan powrotu. Niemcy to cywilizowany kraj a ambasada musi Ci udzielić pomocy (każda, każdego kraju Unii, to tak gdybyś z naszą nie mogła się dogadać:)). Są pewnie jakieś organizacje charytatywne, które mogą pomóc. Ale może najpierw spróbuj pojechać na krótki urlop, bez rzucania wszystkiego:).

Przepraszam, jeśli troche zagmatwałem wpis ale temat jest dosłownie na całą książkę.
Pozdrawiam.

16

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Przez 3 dni myślałam o tym co napisałeś takijedenfacet820 i za każdym razem jak czytam Twoją ostatnią wypowiedź, czuję że jestem jakby coraz bliżej rozwiązania tej "zagadki". Czuję, że powinno być dobrze, że być może uda nam się wyjaśnić dlaczego tak natychmiast urwał się między nami kontakt, oraz ograniczyło się zainteresowanie drugą osobą. Może egoistę też da się "wyprowadzić" na człowieka, należy tylko mieć pewne podejście do rozmowy, na pewno pokojowe i z troską. Jeśli wszystko się uda między nami i będzie jeszcze lepiej niż było, to ja nie mam pojęcia jak Ci się odwdzięczę takijedenfacet820 smile
Wiem na pewno, nigdy w życiu nie pomyślałabym, że jestem tak cierpliwą osobą i mogącą znieść ignorowanie z jego strony, a zarazem mieć w sobie tyle siły i chęci walki, żeby mimo wszystko, wielu wylanych łez, oraz totalnego załamania się, za wszelką cenę ratować nasz związek. Z tej strony mimo 28 lat nigdy nie znałam się.
Jeśli mogę Cię prosić takijedenfacet820, oczywiście nie chcę i nie zamierzam nadwyrężać Twojej dobrej woli i Wielkiego serca, żebyś napisał mi kilka przykładów, jak jeszcze mogę się zachować, z korzyścią dla naszego związku, dla nas obojga.
Pozdrawiam i życzę z całego serca także wszystkiego co najlepsze Cię w życiu może spotkać.

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Bardzo cieszę sie z Twojego optymizmu. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się po Twojej myśli, wszystko sobie wyjaśnicie i będziecie razem jako zgodna para.
Niemniej, muszę zauważyć, że nie wszystko zależy od Ciebie. Mimo Twoich najszczerszych chęci wszystko może się rozlecieć. Jeśli egoista jest zatwardziały w swojej postawie może mu być trudno przyznać się do swoich uczuć, zauważyc popełniane błędy i postanowić coś z tym zrobić. A to dopiero pierwszy krok. Ale dorosły facet powinien uświadomic sobie swoje motywy i zorientować się, że dotychczasowe postepowanie nie przynosi mu szczęścia i krzywdzi Ciebie. Ale tylko on może postanowić się zmienić i w tym wytrwać. Czy jesteś gotowa na porażkę? Wiem, raz zachęcam, raz zniechęcam, ale nie można podejść do sprawy kierując się czystymi emocjami, potrzeba trochę logiki i chłodnej kalkulacji.

Pocieszające jest to, że rzadko zdarza się najgorsze co sobie wymyślimy ale zwylke nie jest tak łatwo i słodko jak byśmy tego chcieli.
Nie wiem, co można zrobić poza wskazaniem mu swoją nową postawą, że zmiana wyjdzie wam na lepsze. Może jeśli pokażesz mu jak radzisz sobie z własnymi problememi, że nie boisz się otworzyć(prawda?, nie boisz się? smile) to zauważy jak to zmienia Twoje życie, jak wpływa na wasze relacje, i może z czasem sam zacznie robić podobnie? Możesz obawiać się ujawnienia swoich słabości i w wykorzystana ich przeciwko Tobie, ale czy podobnie nie jest gdy jesteś zamknięta w sobie? Utrzymanie wszystkiego pod kontrolą wymaga wielkiego wysiłku umysłowego a i tak, gdy ujawnisz coś niewłaściwej osobie, zostaniesz skrzywdzona. Generalnie, zranień nie można uniknąć tylko odwlec je w czasie. Smutne ale raczej prawdziwe.

Ale  załóżmy, że cała ta sytuacja to względnie drobne problemy. Co możesz zrobić dla związku? A raczej, co możecie zrobić?
-Możecie starać się zrozumieć co jest dla każdego z was ważne, jakie są wasze wartości,
-okazywać sobie uprzejmość i szacunek,
-dotrzymywać zobowiązań i obietnic,
-jasno określcie swoje oczekiwania,
-szczerze przepraszajcie i naprawiajcie popełnione błędy.
Rozmawiajcie o problemach obecnych i tych przyszłych starając się je rozwiązać zanim się wydarzą. Rozmawiajcie o tym co was irytuje np w waszym zachowaniu ale musicie chcieć dotrzeć do sedna problemu, przyczyny a nie traktować to jako atak lub czepianie się. Jest jeszcze wiele zachowań, które w pewien naturalny sposób wynika z miłości, o tym napisałem poprzedzio. Myślę, że podstawą jest wasze wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, gdy każde z was będzie je miało to nie będzie się bało otworzyć i będziecie w stanie rozmawiać i, w efekcie, rozwiązać problemy.
Może warto rozwiązywać wszystkie konflikty zawsze przed zachodem Słońca i odpowiadać po namyśle lub następnego dnia, szczególnie jeśli targają nami emocje? W złości mówi się wiele głupich rzeczy, ale to raczej oczywiste.

Serdecznie pozdrawiam.

18

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Masz rację, jak zawsze zresztą. Człowiek, ma jednak tendencje do "gdybania", snucia sobie zmyślonych historyjek, a to tak naprawdę przecież są nasze indywidualne domniemywania.
Dużo dobijam się sama, bo jak słyszę w domu słowa rodziców np. "Czy on tu w ogóle do Ciebie przyjedzie? Jak przyjedzie do Polski, to pojedzie do rodziców i babci", to szlak mnie trafia. Moje życie, moja sprawa, jak sobie pościelę tak się wyśpię. Dużo Ty mi pomogłeś, dziewczyny też przedstawiły swój punkt widzenia mojej sprawy.
Wiem,że każdy rodzic dla swoich dzieci chciałby jak najlepiej, ale osobiście nie potrzebuję takiego "wsparcia" z ich strony. Oni wręcz dołują mnie. Nie wyobrażali sobie takiego partnera dla własnej córki... Uważam, że nie jest w życiu różowo jak w bajkach, trzeba sprostać wielu przeciwnościom, jak tylko będę mogła, będę umiała - będę walczyć o tę miłość!!! Częstokroć zastanawiam się, czy de facto przyjedzie do mnie? Z drugiej strony, myślę, że skoro napisał w sms-ach 2 razy, że w połowie maja jedzie do Polski, to ozn. że chyba bez Kozery nie pisałby tego, skoro nie chciałby się spotkać ze mną. Zastanawiam się jeszcze jak mam zacząć tę naszą rozmowę? Kiedyś powiedział mi, że nic na niego tak nie działa jak łzy, oraz ostra wypowiedź, co mnie np. w nim przeszkadza, co zmieniłabym w nim. Z płaczem u mnie jest tak, że nie potrafię na zawołanie, tylko w sytuacjach stresowych, kiedy nie mogę się wypowiedzieć co myślę. Co do konkretnej i nieobliczalnej wypowiedzi, uważam że człowiek powinien zachować pewien umiar i kontrolę na doborem słów, ale skoro tak sobie życzy mogę-nie ma problemu, tylko pytanie: Czy ta rozmowa przyniesie oczekiwany przeze mnie rezultat? Może przecież zdarzyć się tak, że powiem co myślę, wygarnę kilka słów, a on oleje sobie mnie i moje słowa. Czy mam wyrzucić z siebie np.: Czy nie rozumiesz, że ja mimo wszystko i ponad wszystko, bezwarunkowo tak bardzo Cię kocham !!!
Napisz proszę co Ty o tym sądzisz?

Pozdrawiam serdecznie.

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Ha! Chciałbym mieć zawsze rację, ale nie jestem aż tak konsekwentny! Miewam rację, ale czasami szewc bez butów chodzi i potrafię coś zepsuć. Oj, potrafię!
Warto sobie czasem pogdybać, wtedy nieprzyjemne sytuacje z przyszłości będą bardziej oswojone i przez to łatwiejsze do zniesienia.

Czytając dosłownie to, co napisałaś rozumiem, że nigdy nie napisał wprost, że przyjedzie także do Ciebie, czy tak? W taki razie, możesz skończyć swoją udrękę wysyłając mu zapytanie czy z Toba chce się spotkać. Wyjaśnić kwestię. To jest najważniejsze pytanie. Nie odważę się napisać nic więcej bo mogę zaszkodzić o ile już tego nie zrobiłem.  Zapytaj, nawet w tej chwili.

20

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Wszystko wyjaśniło się samo...

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...
urzędniczka napisał/a:

Wszystko wyjaśniło się samo...

Krótki wpis sugeruje, że nie jest po Twojej myśli ... Co się stało?

22

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Dziękuję Ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś, starałeś się jak mogłeś i jestem Ci za to bardzo wdzięczna.
Przyjechał do Polski, nie dał znaku życia... Ja postanowiłam napisać, co więcej zastosowałam przysłowiową "deskę ratunkową", tzn. napisałam,że możemy spotkać się, wyjaśnić, wybaczyć, ja jestem gotować wybaczyć w 200%. Jeśli trzeba czekać, będę czekała, chciałam żeby napisał tylko ile mam czekać? Jeśli jest być może chory, to niech powie mi, ja nigdy nie ucieknę od niego i od jego choroby, będę jego opoką.
Uwierz mi takijedenfacet820 chciałam naprawdę wiele dać i obecnie zrobiłabym wszystko,żeby dać sobie jeszcze jedną szansę.
Odpisał mi: "na początku było zauroczenie, myślałem,że później przerodzi się to w miłość, ale z mojej strony niestety nie. Jesteś dobrym człowiekiem, a ja dupkiem który nie zasługuje na Ciebie".
Uważam,że nie chodzi tu wcale o brak uczucia, powód jest inny-albo choroba, albo nie chce się wiązać z kobietą na dłużej, lub na całe życie. Możesz sobie wyobrazić, co czuję, ile łez wylałam i nawet teraz pisząc, mam łzy w oczach...
Mimo wszystko wierzę głęboko, że kiedyś zmieni się i dostrzeże co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. Może on teraz żałuje, nie wiem. Jak widzisz nawet nie znam konkretnego powodu rozstania. Moje uczucie i dobre chęci nie wystarczyły aby móc uratować związek.
Dziękuję Ci jeszcze raz za wszystko, za to że interesujesz się co się stało, co u mnie itp.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

To okropne, że tak to się skończyło. Jest mi bardzo, bardzo przykro.
Moje spojrzenia na wasze rozstanie jest zbyt chłodne abym mógł Cię skutecznie pocieszyć mimo moich szczerych chęci.
Kiedyś uwolniłem się od emocji podobnych do Twoich (choć wątpię czy były nawet w ułamku tak intensywne), lecz jeszcze nie potrafię przekazać jak to zrobić.
Myślę, że na forum znajdziesz wiele osób, które doświadczyły tego samego i poradzą Ci jak się uporać z tą sytuacją.
Ja mogę tylko poradzić abyś zbadała podstawy uczucia, jakie masz/miałaś do tego człowieka. Nie warto rozpaczać za kimś kto nie potrafił uszanować Twoich uczuć i zachował się jak tchórz i dupek.

Serdecznie pozdrawiam.

24

Odp: Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Dziękuję Ci bardzo, jest mi bardzo ciężko, nie ma chwili abym o nim nie myślała... Masz rację z drugiej strony-nie warto, skoro nie potrafił uszanować moich uczuć, trudno. Może kiedyś przekona się, że zrobił źle, ale tego ja już nie dowiem się.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Kocham,ale nie wiem co dalej robić...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024