Tytuł wątku jest dosyć przewrotny, ale już wyjaśniam w czym rzecz.
W przedpokoju mam jasne ściany, szafę pod zabudowę koloru wenge i do kompletu sporą szafkę na buty. Wymarzyłam też sobie ciemnobrązowe kafle. Przyznaję, że miałam spory problem, aby znaleźć w tym kolorze coś "pokojowego", czyli kafle, które nie nadawałyby pomieszczeniu surowego wyglądu. Udało się. Na tym jednak ich zaleta się kończy. Kafle mam dwa lata, myję je regularnie przeróżnymi środkami przeznaczonymi do tego rodzaju powierzchni, a one wciąż mają dziwny nalot, jakby stale ktoś po nich chodził (niejednolity) i były lekko ukurzone. Kiedy patrzy się z góry - są ładne, kiedy jednak patrzy się na nie pod światło, to wyglądają paskudnie. Mąż twierdzi, że one takie po prostu są, ale mnie to nieziemsko irytuje. Nie mogę ich pokryć żadnym nabłyszczczem, bo to byłoby jak strzelenie sobie w stopę, czyli popatrzeć, nacieszyć oczy, ale nie chodzić
. Zresztą wypróbowałam tę metodę na niewielkim fragmencie i w praktyce naprawdę się nie sprawdza.
Dlatego help me!
Miałyście do czynienia z tak opornymi kaflami? Czym można byłoby je czyścić, aby wyglądały elegancko, a przede wszystkim... czysto?