Hey!
to ja Bartek.
dziewczyna z którą byłem ponad 6 lat zostawiła mnie.
to już nie pierwszy raz, zdradzała mnie, wyjeżdżała, i różne tego typu rzeczy. kocham ją bardzo, ale to bardzo. nie chce ze mną być ma teraz kogoś, i chce walczyc o niego. a ja chce walczyc o nią.
problem jest tak złożony, że nie da się go opisać w sposób który ogarnie każdy. potrzebuje wsparcia, od zaraz. mieszkam w Poznaniu. w głowie mam rozpier*ol, myśle ze spoko ze mnie facet, ale to za mało.
czy zdażyło się wam tak, że zabrakło czegoś, żeby wasze życie zmieniło się o 180.
walczę, ale czy to ma sens, przyszłość. czy to karma, przeznaczenie, albo zwykła sprawiedliwość?
jest tutaj ktoś kto przyniesie ukojenie, ulgę, nada sens?