Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Cześć wszystkim :>

Zdecydowałam się opisać tu swój problem. Dla niektórych pewnie błahy, ale mnie jednak bardzo męczy? Mam nadzieję, że mi pomożecie :> Z góry baaardzo dziękuję, kochani.

Poznałam W. jakieś pół roku temu. Nowa szkoła, nowi ludzie. Od początku bardzo się polubiliśmy, chociaż to chyba za mało powiedziane. Po prostu coś nas połączyło, jakaś więź. Na początku nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym się w nim zakochać czy poczuć cokolwiek więcej niż zwykłą sympatię, przyjaźń. Byliśmy po prostu, hmm bardzo dobrymi znajomymi, po tak krótkim czasie nie mogę go nazwać przyjacielem. To dla mnie zbyt duże słowo. Jednak stopniowo zaczęło do mnie docierać, że robi się dla mnie coraz ważniejszy. Codzienne rozmowy, kilkugodzinne, które zresztą mogłyby trwać całe dnie, spędzanie razem czasu. Czułam, ze zależy mu na mnie. A mi zależało na nim. W. ma specyficzny charakter. Ciężko do niego dotrzec, mało kto chyba wie, jaki jest naprawdę. Ludzie go lubią, ale wiedzą o nim tylko tyle, ile sam chce, żeby wiedzieli. Ale przede mną się otworzył, to było takie naturalne, wszystko wychodziło samo z siebie. W zeszłe wakacje, powiedzmy, rzuciła go dziewczyna. Po prostu się znudziła, nie wiem, jak to nazwać. Przeżył to bardzo. To była pierwsza dziewczyna, na której naprawdę mu zależało, jego pierwsza miłość. Zraniła go i długo nie mógł się pozbierać, wydaje mi się, że ciągle pamięta. Jest bardzo wrażliwy, choć nie chce dać tego po sobie poznać. Znacznie mu się poprawiło, od kiedy go poznałam. Do, bodajże stycznia byłam pewna, że NIC do niego nie czuję. Ale coś się zmieniało, on też. Zaczął bardziej okazywać mi zainteresowanie. Wcześniej często słyszałam komentarze typu: ?O! Ja wiem, że będziecie razem!?, ?Tak, tak, tylko kolega. Też tak mówiłam!?, ale raczej mnie to nie obchodziło, swoje wiedziałam. A jednak okazało się, że ludzie mieli rację. Coś zaiskrzyło. W końcu zdałam sobie sprawę, że to, co do niego czuję to coś więcej niż zwykła sympatia. Czułam, że on też myśli o mnie inaczej. Niestety, mam bardzo ciężki charakter. Powiedzmy, kiedy jakiś chłopak mi się spodoba, nie mam problemu w zdobyciu go. A chłopaków miałam wielu, ale co z tego skoro do żadnego nic większego nie poczułam? Zaczęłam być o W. zazdrosna, o jego koleżanki, a ma ich sporo, a w szczególności o jedną. Nie daję tego po sobie poznać, jestem na to zbyt dumna. Tak samo nigdy nie napiszę pierwsza smsa, na gg czy nie zadzwonię. Nie potrafię po prostu. Oprócz tego dosyć często się kłócimy. Choć może to złe słowo. Przez pewien czas obrażałam się na niego, bez powodu, ot tak żeby sprawdzić czy mu zależy, czy będzie się starał żebym mu wybaczyła niewiadomo co, wiem? jakie to dziecinne. W koncu doszło do tego, że miał mnie dość. Nie raz zdarzyło się, że nie rozmawialiśmy przez tydzień, czasem dwa. To było dziwne i trudne dla obu stron, tym bardziej, że codziennie widzieliśmy się w szkole. Głównie te sytuacje powstawały z mojej winy, cierpiałam, płakałam, złościłam się, czekałam, ale nie potrafiłam zdobyć się na przeprosiny, na to żeby się pierwsza odezwać, a może na to czekał... Nigdy jednak nie pokazywałam przy nim tego, co czuję. Kiedy był akurat ten okres, gdy nie odzywaliśmy się do siebie, zawsze zachowywałam się przy nim dumnie, chciałam go jak najbardziej zranić, nie wiem po co, nie wiem po co w ogóle się w to ?bawiliśmy?, ale jednak? Gdy tylko znikał mi z oczu, znowu cierpiałam, może też trochę żałowałam, że nie przeprosiłam? Jednak w końcu zawsze nie wytrzymywał i odzywał się pierwszy. I znowu było dobrze, nawet bardzo dobrze. Czułam nie raz, że mimo wszystko moglibyśmy spróbować, bałam się jednak, że go skrzywdzę, jak to miałam w zwyczaju, że się znudzę?
I gdy  tylko takie myśli pojawiały się w mojej głowie, automatycznie znowu się psuło. Znowu traciliśmy kontakt na parę dni. Unikałam go, nie włączałam żadnych komunikatorów, chociaz tak gdzies w głębi czekałam na jakiegoś smsa, telefon, mimo że nie chciałam się do tego sama przed sobą przyznać. I znowu się odezwał? Czasami mam wrażenie, że się bawi. Ale z drugiej strony wydaje mi się to niemożliwe? Pamiętam, jak cierpiał, gdy naprawdę sytuacja była poważna. Doszłam wtedy do wniosku, ze trzeba to skonczyć, bo inaczej się wykończę, a przy okazji i jego. Chciałam zakończyć znajomość zupełnie, było mi strasznie ciężko, ale wiem, że dałabym radę. Nie miałam wyjścia, a może nie chciałam widzieć innego. Niestety, znowu pozwoliłam mu się do siebie zbliżyć. Znowu się zaczęło, znowu byliśmy bardzo blisko. Postanowiłam sobie, że nie pozwolę sobie samej znów tak bardzo się zaangażować. Wiedziałam, że będę przez to cierpieć. Ale postanowiłam także, że się zmienię. Nie będę się obrażać, nie będę ?stroić fochów? i to akurat mi się udało. Nie wiem jednak czy on zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest dla mnie ważny, jak bardzo mi zależy. Rzadko kiedy mu to okazuję, rzadko kiedy w ogóle okazuję mu jakieś uczucia. On zresztą też. Moznaby to nazwać takim mechanizmem obronnym. Po prostu boję się pokazać mu, co czuję. Często się ranimy, robimy to świadomie. Nauczył się tego ode mnie. Wcześniej nigdy tak nie robił. Nie mam mu tego za złe, mimo wszystko życzę mu, jak najlepiej. Jest dla mnie zbyt ważny. Chciałabym żeby był szczęsliwy. Może nawet z jakąś inną dziewczyną. Myślę, że byłabym w stanie po prostu odejść. Jego szczęście jest dla mnie ważniejsze od mojego. Ostatnio było naprawdę wspaniale. Ostatnie dwa tygodnie. Starał się, już dawno nie czulam, ze tak mu zależy. Znowu zakwitła we mnie jakaś nadzieja, ale nie pozwoliłam sobie ?puścić wodzy fantazji?, zbyt wiele razy to przerabialiśmy. Ale oczywiście znów sama nawet nie zauważyłam, że znowu jestem od niego zależna. Mój humor, mój dzień ? wszytsko zależy od niego. Byłam bardzo szczęśliwa. Ale przy nim nie pozwalałam sobie, żeby mnie poniosło, oczywiście? Przecież nie musiał wiedzieć, ze caly czas o nim myślałam. Nie mogłam się skupić. Przy nim chcę być silna, niezależna, taka jaka zawsze byłam! Tylko, teraz jestem zależna od niego, o czym on, mam nadzieję, nie wie. Tak też, całe dwa tygodnie miło zleciały. Nawet poszliśmy na spacer, któregoś dnia. Długi spacer, podczas którego okazywaliśmy sobie, że naprawdę nam zalezy, były to bardzo delikatne gesty. Dotknięcie dłoni, pogłaskanie po ramieniu, po włosach. Żadnych pocałunków, na to chyba nie byliśmy jeszcze gotowi, obydwoje mieliśmy mętlik w głowie. Z jednej strony chciałabym z nim być, z drugiej strony nie do końca, boję się, że skrzywdzę jego albo siebie. Czuć to wahanie. Gdyby do tej pory było tak kolorowo, nie sądzę żebym was tu zamęczała moimi ( MATKO, JAKŻE DŁUGIMI!) wypocinami. Jednak w tym samym dniu, pod wieczór W. poszedł z przyjaciółmi na imprezę. Wlasciwie bylam zadowolona, że poszedł, lubię gdy spędza czas z przyjaciółmi. Ja nie byłam zaproszona, bo po prostu to nie moja paczka ?. Mimo wszystko czekałam po południu, zanim poszedł na imprezę, na jakiegoś smsa, ale nic. Trudno, może był zajety, może nie miał ochoty, nie miałam mu tego za złe. Odezwał się dopiero w nocy. Wysłał smsa, ale W. nie był raczej trzeźwy big_smile. Spałam, nie słyszałam, a rano jak się obudziłam, nie odpowiedziałam, bo no nie miałam na co, właściwie ?. Nie odezwał się cały weekend. Ja nie włączałam nawet komputera, bo nie miałam jakoś ochoty. Ale sądziłam, że napisze mi jakiegoś smsa, zadzwoni? Ale nic. W niedziele wieczorem dopiero odezwał się na gg, tez nie od razu, dopiero po kilkunastu minutach, opowiedział trochę o imprezie. Wlasciwie zamieniliśmy parę zdań i to by było na tyle? Urwała się rozmowa, a on już nie pisał, ja tym bardziej. Rozmawiałam z innymi, ale jakoś nie miałam ochoty i po godzinie wyłączyłam wszytsko. Znowu to uczucie odrzucenia zaparło mi, dosłownie, dech w piersiach. Rozkleiłam się, cały wieczór zleciał mi na płaczu. Dzisiejszy dzień nie był lepszy. Zachowywałam się dosłownie jak zombie, chociaż zwykle po prostu szaleję ?. Ale nie dzisiaj. Byłam wykończona. Wiem, że wreszcie muszę podjąć decyzję. Albo to wszystko zakończyć i zapomnieć o nim, albo spróbować jeszcze raz. Nie wiem, co zrobić. Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego. Nie jesteśmy razem, więc wiem, ze nie mam prawa wymuszać na nim czegokolwiek, wymagac czegoś i nie robię tego. Ale już po prostu mam dosyć, jestem wykończona. Postawiłam sobie dwie opcje i którąś z nich muszę wybrać. Bycie zwykłymi znajomymi nie wchodzi w grę, próbowałam. Kończy się na tym, że jedna ze stron za bardzo się angazuje.  Poradźcie mi coś, proszę. Przemówcie mi wreszcie do tego mojego rozumu. Nie chcę żeby cierpiał? Ale, w końcu, sama nie wiem, co on tak naprawdę czuje. Czasami wydaje mi się, że zupełnie mu na mnie nie zależy.

Przepraszam, ze tak długo! Mam nadzieję, że coś niecoś zrozumiecie.
PS MÓJ BOŻE, NAPRAWDĘ WYSZŁO OPOWIADANIE. WYBACZCIE! big_smile

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Sadzę że powinnaś z nim pogadać szczerze ..
   Czy on czuje coś do ciebie ?
A co ty do niego ? i znaleść rozwiązanie na waszą znajomość
Szkoda tej znajomości (przyjazni) wiem coś o tym bo zazrdośc duma zgubna jest co do uczuć

"Czy sięgne nieba, czy sięgne do dna, wszystko do przeżycia jest"

3

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Nie rozumiem trochę jednego. Napisałaś że nie chcesz go zranić bo może ci się znudzić. Skoro tak jest to nie uważasz że za każdym razem gdy kogoś poznasz będziesz tak myślała.
Ja uważam że jeśli do niego coś czujesz to spróbujcie być razem, skoro i tak nie masz nic do stracenia bo nie umiecie być ze sobą zwykłymi znajomymi jak to napisałaś.

haustami piję miłość
a gdy trzeba
mam więcej łez niż ocean.
Reklama

4

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Szczera rozmowa! Przede wszystkim:) I albo w jedną stronę albo w drugą:) i to już definitywnie
Powodzenia!;*

" Sometimes you have to be your own hero..."

5

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

BARDZO, BARDZO dziękuję WAM za odpowiedzi! :*

Czyli radzicie mi rozmowę, rozmowę i jeszcze raz szczerą rozmowę...
Nie będę ukrywać, że boję się tego smile. Boże, jaki się ze mnie zrobił tchórz, jeśli idzie o niego...

Dokładniej boję się, że nie będzie chciał być ze mną... I wybierze jednak tę drugą stronę.

Oprócz tego wydaje mi się, że on ciągle pamięta o swojej byłej dziewczynie...
Już zupełnie nic nie rozumiem. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko musi mu zależeć...
Nie wracałby za każdym razem, prawda?

Reklama

6

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

faceci się nie domyślają. jak chcesz pogadać to PISZ, DZWOŃ, PYTAJ.
pewnie do tej pory bym była sama gdybym się ''sama na randke nie zaprosiła'' bo on też chciał ale nie wiedział....;]
chcesz byc dumna i niezależna a pozujesz na księżniczke, troche więcej luzu. spotkajcie się gdzieś razem po szkole ; )

7

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens
elodie96 napisał/a:

Cześć wszystkim :>

Zdecydowałam się opisać tu swój problem. Dla niektórych pewnie błahy, ale mnie jednak bardzo męczy? Mam nadzieję, że mi pomożecie :> Z góry baaardzo dziękuję, kochani.

Poznałam W. jakieś pół roku temu. Nowa szkoła, nowi ludzie. Od początku bardzo się polubiliśmy, chociaż to chyba za mało powiedziane. Po prostu coś nas połączyło, jakaś więź. Na początku nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym się w nim zakochać czy poczuć cokolwiek więcej niż zwykłą sympatię, przyjaźń. Byliśmy po prostu, hmm bardzo dobrymi znajomymi, po tak krótkim czasie nie mogę go nazwać przyjacielem. To dla mnie zbyt duże słowo. Jednak stopniowo zaczęło do mnie docierać, że robi się dla mnie coraz ważniejszy. Codzienne rozmowy, kilkugodzinne, które zresztą mogłyby trwać całe dnie, spędzanie razem czasu. Czułam, ze zależy mu na mnie. A mi zależało na nim. W. ma specyficzny charakter. Ciężko do niego dotrzec, mało kto chyba wie, jaki jest naprawdę. Ludzie go lubią, ale wiedzą o nim tylko tyle, ile sam chce, żeby wiedzieli. Ale przede mną się otworzył, to było takie naturalne, wszystko wychodziło samo z siebie. W zeszłe wakacje, powiedzmy, rzuciła go dziewczyna. Po prostu się znudziła, nie wiem, jak to nazwać. Przeżył to bardzo. To była pierwsza dziewczyna, na której naprawdę mu zależało, jego pierwsza miłość. Zraniła go i długo nie mógł się pozbierać, wydaje mi się, że ciągle pamięta. Jest bardzo wrażliwy, choć nie chce dać tego po sobie poznać. Znacznie mu się poprawiło, od kiedy go poznałam. Do, bodajże stycznia byłam pewna, że NIC do niego nie czuję. Ale coś się zmieniało, on też. Zaczął bardziej okazywać mi zainteresowanie. Wcześniej często słyszałam komentarze typu: ?O! Ja wiem, że będziecie razem!?, ?Tak, tak, tylko kolega. Też tak mówiłam!?, ale raczej mnie to nie obchodziło, swoje wiedziałam. A jednak okazało się, że ludzie mieli rację. Coś zaiskrzyło. W końcu zdałam sobie sprawę, że to, co do niego czuję to coś więcej niż zwykła sympatia. Czułam, że on też myśli o mnie inaczej. Niestety, mam bardzo ciężki charakter. Powiedzmy, kiedy jakiś chłopak mi się spodoba, nie mam problemu w zdobyciu go. A chłopaków miałam wielu, ale co z tego skoro do żadnego nic większego nie poczułam? Zaczęłam być o W. zazdrosna, o jego koleżanki, a ma ich sporo, a w szczególności o jedną. Nie daję tego po sobie poznać, jestem na to zbyt dumna. Tak samo nigdy nie napiszę pierwsza smsa, na gg czy nie zadzwonię. Nie potrafię po prostu. Oprócz tego dosyć często się kłócimy. Choć może to złe słowo. Przez pewien czas obrażałam się na niego, bez powodu, ot tak żeby sprawdzić czy mu zależy, czy będzie się starał żebym mu wybaczyła niewiadomo co, wiem? jakie to dziecinne. W koncu doszło do tego, że miał mnie dość. Nie raz zdarzyło się, że nie rozmawialiśmy przez tydzień, czasem dwa. To było dziwne i trudne dla obu stron, tym bardziej, że codziennie widzieliśmy się w szkole. Głównie te sytuacje powstawały z mojej winy, cierpiałam, płakałam, złościłam się, czekałam, ale nie potrafiłam zdobyć się na przeprosiny, na to żeby się pierwsza odezwać, a może na to czekał... Nigdy jednak nie pokazywałam przy nim tego, co czuję. Kiedy był akurat ten okres, gdy nie odzywaliśmy się do siebie, zawsze zachowywałam się przy nim dumnie, chciałam go jak najbardziej zranić, nie wiem po co, nie wiem po co w ogóle się w to ?bawiliśmy?, ale jednak? Gdy tylko znikał mi z oczu, znowu cierpiałam, może też trochę żałowałam, że nie przeprosiłam? Jednak w końcu zawsze nie wytrzymywał i odzywał się pierwszy. I znowu było dobrze, nawet bardzo dobrze. Czułam nie raz, że mimo wszystko moglibyśmy spróbować, bałam się jednak, że go skrzywdzę, jak to miałam w zwyczaju, że się znudzę?
I gdy  tylko takie myśli pojawiały się w mojej głowie, automatycznie znowu się psuło. Znowu traciliśmy kontakt na parę dni. Unikałam go, nie włączałam żadnych komunikatorów, chociaz tak gdzies w głębi czekałam na jakiegoś smsa, telefon, mimo że nie chciałam się do tego sama przed sobą przyznać. I znowu się odezwał? Czasami mam wrażenie, że się bawi. Ale z drugiej strony wydaje mi się to niemożliwe? Pamiętam, jak cierpiał, gdy naprawdę sytuacja była poważna. Doszłam wtedy do wniosku, ze trzeba to skonczyć, bo inaczej się wykończę, a przy okazji i jego. Chciałam zakończyć znajomość zupełnie, było mi strasznie ciężko, ale wiem, że dałabym radę. Nie miałam wyjścia, a może nie chciałam widzieć innego. Niestety, znowu pozwoliłam mu się do siebie zbliżyć. Znowu się zaczęło, znowu byliśmy bardzo blisko. Postanowiłam sobie, że nie pozwolę sobie samej znów tak bardzo się zaangażować. Wiedziałam, że będę przez to cierpieć. Ale postanowiłam także, że się zmienię. Nie będę się obrażać, nie będę ?stroić fochów? i to akurat mi się udało. Nie wiem jednak czy on zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest dla mnie ważny, jak bardzo mi zależy. Rzadko kiedy mu to okazuję, rzadko kiedy w ogóle okazuję mu jakieś uczucia. On zresztą też. Moznaby to nazwać takim mechanizmem obronnym. Po prostu boję się pokazać mu, co czuję. Często się ranimy, robimy to świadomie. Nauczył się tego ode mnie. Wcześniej nigdy tak nie robił. Nie mam mu tego za złe, mimo wszystko życzę mu, jak najlepiej. Jest dla mnie zbyt ważny. Chciałabym żeby był szczęsliwy. Może nawet z jakąś inną dziewczyną. Myślę, że byłabym w stanie po prostu odejść. Jego szczęście jest dla mnie ważniejsze od mojego. Ostatnio było naprawdę wspaniale. Ostatnie dwa tygodnie. Starał się, już dawno nie czulam, ze tak mu zależy. Znowu zakwitła we mnie jakaś nadzieja, ale nie pozwoliłam sobie ?puścić wodzy fantazji?, zbyt wiele razy to przerabialiśmy. Ale oczywiście znów sama nawet nie zauważyłam, że znowu jestem od niego zależna. Mój humor, mój dzień ? wszytsko zależy od niego. Byłam bardzo szczęśliwa. Ale przy nim nie pozwalałam sobie, żeby mnie poniosło, oczywiście? Przecież nie musiał wiedzieć, ze caly czas o nim myślałam. Nie mogłam się skupić. Przy nim chcę być silna, niezależna, taka jaka zawsze byłam! Tylko, teraz jestem zależna od niego, o czym on, mam nadzieję, nie wie. Tak też, całe dwa tygodnie miło zleciały. Nawet poszliśmy na spacer, któregoś dnia. Długi spacer, podczas którego okazywaliśmy sobie, że naprawdę nam zalezy, były to bardzo delikatne gesty. Dotknięcie dłoni, pogłaskanie po ramieniu, po włosach. Żadnych pocałunków, na to chyba nie byliśmy jeszcze gotowi, obydwoje mieliśmy mętlik w głowie. Z jednej strony chciałabym z nim być, z drugiej strony nie do końca, boję się, że skrzywdzę jego albo siebie. Czuć to wahanie. Gdyby do tej pory było tak kolorowo, nie sądzę żebym was tu zamęczała moimi ( MATKO, JAKŻE DŁUGIMI!) wypocinami. Jednak w tym samym dniu, pod wieczór W. poszedł z przyjaciółmi na imprezę. Wlasciwie bylam zadowolona, że poszedł, lubię gdy spędza czas z przyjaciółmi. Ja nie byłam zaproszona, bo po prostu to nie moja paczka ?. Mimo wszystko czekałam po południu, zanim poszedł na imprezę, na jakiegoś smsa, ale nic. Trudno, może był zajety, może nie miał ochoty, nie miałam mu tego za złe. Odezwał się dopiero w nocy. Wysłał smsa, ale W. nie był raczej trzeźwy big_smile. Spałam, nie słyszałam, a rano jak się obudziłam, nie odpowiedziałam, bo no nie miałam na co, właściwie ?. Nie odezwał się cały weekend. Ja nie włączałam nawet komputera, bo nie miałam jakoś ochoty. Ale sądziłam, że napisze mi jakiegoś smsa, zadzwoni? Ale nic. W niedziele wieczorem dopiero odezwał się na gg, tez nie od razu, dopiero po kilkunastu minutach, opowiedział trochę o imprezie. Wlasciwie zamieniliśmy parę zdań i to by było na tyle? Urwała się rozmowa, a on już nie pisał, ja tym bardziej. Rozmawiałam z innymi, ale jakoś nie miałam ochoty i po godzinie wyłączyłam wszytsko. Znowu to uczucie odrzucenia zaparło mi, dosłownie, dech w piersiach. Rozkleiłam się, cały wieczór zleciał mi na płaczu. Dzisiejszy dzień nie był lepszy. Zachowywałam się dosłownie jak zombie, chociaż zwykle po prostu szaleję ?. Ale nie dzisiaj. Byłam wykończona. Wiem, że wreszcie muszę podjąć decyzję. Albo to wszystko zakończyć i zapomnieć o nim, albo spróbować jeszcze raz. Nie wiem, co zrobić. Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego. Nie jesteśmy razem, więc wiem, ze nie mam prawa wymuszać na nim czegokolwiek, wymagac czegoś i nie robię tego. Ale już po prostu mam dosyć, jestem wykończona. Postawiłam sobie dwie opcje i którąś z nich muszę wybrać. Bycie zwykłymi znajomymi nie wchodzi w grę, próbowałam. Kończy się na tym, że jedna ze stron za bardzo się angazuje.  Poradźcie mi coś, proszę. Przemówcie mi wreszcie do tego mojego rozumu. Nie chcę żeby cierpiał? Ale, w końcu, sama nie wiem, co on tak naprawdę czuje. Czasami wydaje mi się, że zupełnie mu na mnie nie zależy.

Przepraszam, ze tak długo! Mam nadzieję, że coś niecoś zrozumiecie.
PS MÓJ BOŻE, NAPRAWDĘ WYSZŁO OPOWIADANIE. WYBACZCIE! big_smile

oddaj mi 10 min życia, naprawdę. Wnioskuje, że masz 17 lat, a zachowujesz sie jakbys byla skrzywdzona przez zycie i przez 2 bylych mezow 40 latka(to byloby tu wytlumaczone) moze odloz te "zachowania obronne". Koles sie stara mimo takich zachowan to albo jest nienormalny albo mu naprawde zalezy

8

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Vegeta90 - masz zupełną rację! Szczerze to sama siebie zadziwiam tym swoim zachowaniem! Przeżywam wszystko jak, no jak nie wiem co...

Saaraa - z Tobą także się zgadzam w stu procentach... Zachowuję się czasami jak głupia księżniczka. Pisz, dzwoń, pytaj... O matko, dla mnie to naprawdę trudne big_smile. Ciężko mi się przełamać, nie lubię pokazywać swoich prawdziwych uczuć...

9

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

dla mnie też to było trudne bo na początku mojego związku to ja inicjowałam spotkania, tak jakoś wyszło. i czasami miałam ochotę się poczuć jak księżniczka i czekać ale szkoda mi było mojego czasu na czekanie i domyślanie się.

10

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens
Saaraa napisał/a:

dla mnie też to było trudne bo na początku mojego związku to ja inicjowałam spotkania, tak jakoś wyszło. i czasami miałam ochotę się poczuć jak księżniczka i czekać ale szkoda mi było mojego czasu na czekanie i domyślanie się.

Podziwiam Cię smile. Naprawdę! Nie wiem czy będę tak potrafiła... Teraz myślę, że tak, tak! Na pewno! Ale gdy przychodzi co do czego to... i tak czekam na jego odzew. I wydaje mi się, że naprawdę znudziło mu się to czekanie, staranie się, z mojej strony nagradzane jedynie kolejnym fochem czy obojętnością. Tak, sądzę że, mimo wszystko to już koniec... Nie dziwię mu się. Zresztą teraz coś się zmieniło...

Dziękuję za pomoc :*. Przepraszam, że tak męczę! big_smile

11 Ostatnio edytowany przez elodie96 (2013-05-06 20:38:49)

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Kochane moje!

Powiedzieć mu, co czuję? Czy lepiej nie ryzykować?

12

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

a co masz do stracenia??:))

16.05.2016 2:12 Majeczka, nasz caly swiat <3<3<3

13

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens
mery90 napisał/a:

a co masz do stracenia??:))

Jego... Jeśli on nie odwzajemnia moich uczuć nie będę w stanie dalej utrzymywać z nim kontaktu. W życiu! To by było upokarzające. On pewnie też czułby się nieswojo.

14

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

I nagle znów przestał się odzywać. Czy czeka na mój ruch? Ostatnio chciałam wzbudzić w nim troszkę zazdrość i wspomniałam o chłopaku, którego poznałam na imprezie... Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Zaczynam za nim tęsknić... Wydaje mi się, że on myśli, że ja nie chcę z nim rozmawiać, że nie jestem zainteresowana. Ale w końcu to już nic nie wiem...

15

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Proszę was... Ja już nie mam siły. Jestem już wykończona. Nie wiem, co robić. Nie mam pojęcia.

W ten poniedziałek było naprawdę dobrze, w szkole przychodził do mnie na każdej przerwie. I ciągle jakieś gesty, a to dotknięcie dłoni, a to trzymanie chwilkę za rękę, dotknięcie włosów. Jednak po szkole, gdy do mnie napisał coś mi odbiło. Nie wiem dlaczego, ale zrobiłam się taka oschła, obojętna. Nie wiem czemu, on to zauważył. Starał się do mnie "dotrzeć", dowiedzieć się o co mi chodzi. Ale ja nicnicnic. Byłam jeszcze gorsza. I w końcu przestał pisać. Nie dziwię mu się.

Myślałam, że na następny dzień nie będzie chciał ze mną rozmawiać, że zepsułam, ale podszedł. Było normalnie smile. Jest niesamowity. Ja bym się do siebie na jego miejscu w życiu nie odezwała.
Ale... po szkole napisał, oczywiście sytuacja musiała się powtórzyć! Jestem beznadziejna. Napisał mi wtedy, że koleżanka (zakochana w nim zresztą) chce się z nim spotkać. Nie był zbyt szczęśliwy... Ale jakoś tak się wkurzyłam i zapytałam po co mi o tym w ogóle mówi, on na to, że ":C, chciał się podzielić faktem i wyrazić swój niepokój". Później zapytał o chłopaka, którego poznałam na imprezie. Powiedziałam mu, że nic nie ma, że nie interesuje mnie. Później starał się jeszcze jakoś pogadać, ale ja się zupełnie "zamknęłam". Odpowiadałam trochę ironicznie, trochę oschle. No byłam wredna, po prostu. W końcu się wkurzył. Rzadko tak się dzieje, ale tym razem chyba już nie wytrzymał. I już później nic nie pisał. Tym razem wydawało mi się to poważniejsze. Było mi ciężko. Nie mogłam się jakoś pozbierać.

Ale na następny dzień, jeszcze przed pierwszą lekcją, podszedł do mnie. I był taki normalny. Na początku trochę go "olewałam", ale chwilę później już było ok, nawet dla żartów jak szedł na lekcje "posłał mi buziaka" big_smile. Ja mu pokazałam środkowy palec, ale to w sumie normalne :DDD. Po szkole jednak nie odezwał się. Ani na gg, ani smsa (chociaż na smsa już nie liczę. Nie napisał do mnie żadnego od jakiegoś miesiąca). Może liczył, że ja się pierwsza odezwę, ale nie zrobiłam tego... Nigdy tego nie robię.

W czwartek w szkole też było normalnie, chociaż nie tak dobrze jak na początku tygodnia (w końcu z mojej winy, prawda?). Jedną przerwę razem przesiedzieliśmy, później już w sumie nie. Dużo czasu spedziłam wtedy z jednym kolegą, on to widział. Chyba chciałam trochę wzbudzić w nim zazdrość... nie wiem czy wyszło zresztą. Po szkole nie odezwał się, znowu. Ale chyba chciał, żebym sie odezwala. Weszłam pozniej na fb i on byl, ale po chwili zszedł. Niedługo potem znowu wszedł. Znowu zszedł. Znowu wszedł i w końcu poszedł już na dobre. W tym czasie miałam całkiem dobry humor i ze znajomymi wstawialiśmy jakieś idiotyczne rzeczy na fb i no widać było, że miałam dobry humor, po prostu.

Dzisiaj byłam dość obojętna na niego w szkole. A to akurat rozmawiałam z kolegami w grupce, a on przechodził i tak, powiedzmy "zaczepił" mnie, czyli tam połaskotał czy coś takiego, wydawało mi się jakby chciał wtedy ze mną pogadać, a ja tylko się odwróciłam, spojrzałam i dalej rozmawiałam z chłopakami, no i on poszedł dalej... A to się dosiadł, a ja w sumie, nie zbyt z nim rozmawiałam. Dużo dzisiaj z kolegami rozmawiałam, może to widział, może nie, w sumie nie myślalam o tym za bardzo. I tu przełom. Po szkole napisał do mnie na fb. Jezu, nawet nie wiedziałam, że mogę się tak ucieszyć. Jednak za dlugo to moje szczęście nie trwało, bo napisał mi o wyznaniu pewnej koleżanki, która do niego napisała jakieś pół roku temu. Powiedziała mu, że napisała do niego, bo jej się spodobał. Wydawał się być zadowolony właściwie i jakoś zrobiło mi się przykro. Zrobiłam dobrą minę do złej gry i stwierdziłam, żeby "zaczął działać". Stwierdził, że "ma naukę". Napisalam, ze jakby mu zalezało to by to potrafił połaczyć. On na to: "ANO WIDZISZ. za leniwy jestem". I jakos tak, już przestalismy po tym pisać. Nic już się nie odezwał, ja też nie. Parę razy zszedł, wszedł, i w końcu poszedł. Mnie jest teraz naprawdę ciężko, trochę sobie popłakałam, czego po prostu nienawidzę.

Już nie wiem, co o tym myśleć. Napisał mi o niej, żeby okazać swoje szczęście, zeby wzbudzić moze we mnie zazdrość, czy co... Już nic nie wiem, ale tęsknię za nim. Za tymi gestami! Takie delikatne, ale jakie miłe... Czułam na początku tygodnia, że zależy mu. Ale teraz to nic nie wiem. Wydaje mi się, że nic z tego nie wyjdzie. A ja też jakoś nie potrafię przełamać tej swojej dumy. Jakbym od czasu do czasu odezwała się pierwsza nic by się nie stało, ale chyba po prostu nie chcę mu okazać jak bardzo mi zależy.

Przepraszam, że tak długo, przepraszam, że takie głupoty, ale musiałam się po prostu wygadać. Pewnie brzmi to bardzo dziecinnie, ale ja naprawdę czuję się bardzo źle, wykończona... Nie wiem, co robić. Przepraszam.

16 Ostatnio edytowany przez troublemaker (2013-05-24 19:27:09)

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Przepraszam Cię najmocniej ale nie chciało mi się czytać Twojego ostatniego wpisu w całości.
I przepraszam Cię bardzo za to co napiszę, ale szczerze: wkurzasz mnie niemiłosiernie. Jak Ci na nim zależy to przestań stosować te głupie gierki. Już się chyba połapałaś w tym, że Twoje zgrywanie obojętnej nic dobrego nie wnosi. Więc pytam, jak pięciolatka, po co robisz to dalej?
Ok, chodzicie jeszcze do szkoły, więc wnioskuje, że macie "naście" lat. Taki wiek ma swoje prawa, ale na miłość boską - jeśli jesteś na tyle dojrzała, żeby kochać mężczyznę to chyba powinnaś być na tyle dojrzała, żeby mu to wprost powiedzieć a nie bawisz się w kotka i myszkę. Jak tak dalej będziesz sprawdzać czy mu zależy to w końcu od Ciebie zwieje. Fakt, że jeszcze Cię nie kopnął w cztery litery chyba o czymś świadczy, nieprawdaż? Może Cię kocha, a może nie. Chcesz wiedzieć na czym stoisz? zapytaj. To przecież proste. Jest Twoim przyjacielem, więc na pewno Cię nie wyśmieje.

No już jaśniej chyba nie mogłam.

Weź się w garść i porozmawiaj z nim szczerze. Trzymam kciuki! Nie za wynik rozmowy tylko za to żebyś się w końcu na nią odważyła.

17

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Boze diewczyno przestan sie z nim ak bawic i zdecyduj sie sama czego chcesz to zo robisz jest okropne... Powiedz mu o wszyskim ze go kochasz bo z tego co piszesz to nei mozesz bez niego zyc. To jest piekne a zaraem smutne.. Jak mozesz go traktowac w ten sposob?? osobe na ktorej Ci zalezy?? Przepraszam ze spytam, ale ile wlasciwie masz lat??

18

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Porozmawiaj z nim, tak wygląda właśnie komunikacja między babami i facetami,
Im szybciej się tego nauczysz tym prędzej stworzysz udany związek.
Ja się nie bawiłam w gierki i mam męża wink

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-28 09:55:37)

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Ja wulgaryzm. Koleś Cię podrywa a Ty mu za to odpłacasz obojętnością, fochami, wywoływaniem zazdrości. I dziwisz się, że tak reaguje? Dobra, oświecę Cię dziewczyno. Masz te swoje 17 lat i po prostu SIANKO W GŁOWIE. Chcesz A, czujesz A a robisz B!

To wulgaryzm, naprawde. I dziwie Ci się, że masz taki problem z opanowaniem swoich emocji skoro pisząc na tym forum to już wiesz że to to to i to zrobiłaś źle.  WYCIĄGAJ WNIOSKI!

A to co jest w tym najgorsze.. Właśnie takie działania jak Twoje, czyli jeden wielki harmider nie do ogarnięcia dla człowieka rozumnego, sprawiają, że ten chłopak się w Tobie zakochuje. To wulgaryzm głupie ale takie jest to życie, że im jest trudniej tym atrakcyjniejsza wydaje się nam 'nagroda'. Do czasu aż nie przegniesz. Wtedy dalej będzie pragnął bycia z Tobą, ale duma nie pozwoli mu już dłużej zabiegać o Ciebie.

To, że wspominał Ci o jakiejśtam dupie co mu miłość wyznaje- chciał Twojej zazdrości. Sam później stwierdził, że go tamta lala nawet nie interesuje. Ale taka informacja podziałała na Ciebie. Chociaż nawet nie wie o tym, bo mu bardzo dobrze odpowiedziałaś ( tj. gdybym był na Twoim miejscu postąpił bym podobnie po to, by za bardzo w piórka nie obrósł). Ale generalnie- ciągnie was do siebie a się wulgaryzm bierzecie za to jak koń pod górę.

Spotkajcie się wreszcie i niech on Cie pocałuje i finito. Tak powinno to wyglądać i pewnie z czasem tak się stanie, jednak zanim to będzie to czeka was jeszcze multum różnych gierek i pokazywania jacy to wulgaryzm jesteście osobno i kto to na was nie leci. A to głównie przez TWOJE zachowanie. Bo stawiając się w sytuacji Twojego przyjaciela, to sam działałbym podobnie, w obronie na Twoje 'zagrania'. Weź przystopuj, bądź taka milutka i w ogole i zobaczysz, ze on tez bedzie i wtedy zacznie sie to jakos składac do kupy bez większych komplikacji. Pozdro big_smile

lubię poznawać nowe cycki

20

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi.

troublemaker - sama siebie wkurzam i nie poznaję... W życiu czegoś podobnego nie czułam i w życiy tak nie dramatyzowałam.

"Jak tak dalej będziesz sprawdzać czy mu zależy to w końcu od Ciebie zwieje. Fakt, że jeszcze Cię nie kopnął w cztery litery chyba o czymś świadczy, nieprawdaż?" - sama się dziwię, że jeszcze nie zwiał.

"Chcesz wiedzieć na czym stoisz? zapytaj. To przecież proste. Jest Twoim przyjacielem, więc na pewno Cię nie wyśmieje." - nie boję się, że mnie wyśmieje. Boję się, że mnie odrzuci, zareaguje obojętnie... A wtedy nie dałabym rady spojrzeć mu w oczy, nie mogłabym...
Dziękuję Ci za Twoje słowa. To taki zimny prysznic. Bardzo przydatny smile. Też mam nadzieję, że się przełamię i w końcu zmądrzeję... Ale chyba po prostu boję się powiedzieć mu o tym wszystkim, boję się, że może ta dziewczyna jest dla niego naprawdę ważna... No, jeszcze raz dziękuje smile. Wybacz, że Cię zdenerwowałam :DD.

szarak1919 - masz rację... Już chyba nie potrafię bez niego żyć. Boże, ja zupełnie tego nie rozumiem... Nie mam pojęcia dlaczego, tak go traktuję... Nie wiem! Chyba po prostu ukrywam przed nim, jak bardzo mi zależy. Nie przepraszaj, mam 17 lat. Wiem, prawie jak dziecko, zresztą właśnie tak się zachowuję smile. Aż mi żal samej siebie.

NinaLafairy - dziękuję za radę :DD. Świetny post :DDD

21

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens
Prawy napisał/a:

Ja jebie. Koleś Cię podrywa a Ty mu za to odpłacasz obojętnością, fochami, wywoływaniem zazdrości. I dziwisz się, że tak reaguje? Dobra, oświecę Cię dziewczyno. Masz te swoje 17 lat i po prostu SIANKO W GŁOWIE. Chcesz A, czujesz A a robisz B!

To wkurwia, naprawde. I dziwie Ci się, że masz taki problem z opanowaniem swoich emocji skoro pisząc na tym forum to już wiesz że to to to i to zrobiłaś źle.  WYCIĄGAJ WNIOSKI!

A to co jest w tym najgorsze.. Właśnie takie działania jak Twoje, czyli jeden wielki harmider nie do ogarnięcia dla człowieka rozumnego, sprawiają, że ten chłopak się w Tobie zakochuje. To zajebiście głupie ale takie jest to życie, że im jest trudniej tym atrakcyjniejsza wydaje się nam 'nagroda'. Do czasu aż nie przegniesz. Wtedy dalej będzie pragnął bycia z Tobą, ale duma nie pozwoli mu już dłużej zabiegać o Ciebie.

To, że wspominał Ci o jakiejśtam dupie co mu miłość wyznaje- chciał Twojej zazdrości. Sam później stwierdził, że go tamta lala nawet nie interesuje. Ale taka informacja podziałała na Ciebie. Chociaż nawet nie wie o tym, bo mu bardzo dobrze odpowiedziałaś ( tj. gdybym był na Twoim miejscu postąpił bym podobnie po to, by za bardzo w piórka nie obrósł). Ale generalnie- ciągnie was do siebie a się kurwa bierzecie za to jak koń pod górę.

Spotkajcie się wreszcie i niech on Cie pocałuje i finito. Tak powinno to wyglądać i pewnie z czasem tak się stanie, jednak zanim to będzie to czeka was jeszcze multum różnych gierek i pokazywania jacy to zajebiści jesteście osobno i kto to na was nie leci. A to głównie przez TWOJE zachowanie. Bo stawiając się w sytuacji Twojego przyjaciela, to sam działałbym podobnie, w obronie na Twoje 'zagrania'. Weź przystopuj, bądź taka milutka i w ogole i zobaczysz, ze on tez bedzie i wtedy zacznie sie to jakos składac do kupy bez większych komplikacji. Pozdro big_smile

ŁO! To jest coś... Sama prawda.

"Właśnie takie działania jak Twoje, czyli jeden wielki harmider nie do ogarnięcia dla człowieka rozumnego, sprawiają, że ten chłopak się w Tobie zakochuje. To zajebiście głupie ale takie jest to życie, że im jest trudniej tym atrakcyjniejsza wydaje się nam 'nagroda'. " - wiem o tym bardzo dobrze, tylko zawsze wykorzystywałam to, powiedzmy, na moją korzyść. Tym razem sama wpadłam. Nie no, ten post jest tak prawdziwy, że w sumie teraz się czuję jeszcze głupiej niż wczesniej.  Być milutką... To na pewno będzie cięzkie, ale spróbuję. Dziekuje Ci.

22

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens
elodie96 napisał/a:

... Ale chyba po prostu boję się powiedzieć mu o tym wszystkim, boję się, że może ta dziewczyna jest dla niego naprawdę ważna... No, jeszcze raz dziękuje smile. Wybacz, że Cię zdenerwowałam :DD.

Ja to naprawdę rozumiem. Tylko Ty nie wiesz czy ona jest ważna, czy może właśnie Ty. Lubisz się domyślać? Żyć marzeniami i złudzeniami? Ja tam zawsze wole wiedzieć na czym stoję.
Miałam podobną sytuację - tzn. bez tych zbędnych gierek. Zakochałam się w "przyjacielu". Powiedziałam mu. Był zaskoczony. Powiedział, że dla niego to tylko przyjaźń. i wbrew pozorom ta historia skończyła się dla mnie dobrze. Przestałam się zadręczać domysłami i irracjonalną zazdrością - poszłam dalej.

23

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens
troublemaker napisał/a:
elodie96 napisał/a:

... Ale chyba po prostu boję się powiedzieć mu o tym wszystkim, boję się, że może ta dziewczyna jest dla niego naprawdę ważna... No, jeszcze raz dziękuje smile. Wybacz, że Cię zdenerwowałam :DD.

Ja to naprawdę rozumiem. Tylko Ty nie wiesz czy ona jest ważna, czy może właśnie Ty. Lubisz się domyślać? Żyć marzeniami i złudzeniami? Ja tam zawsze wole wiedzieć na czym stoję.
Miałam podobną sytuację - tzn. bez tych zbędnych gierek. Zakochałam się w "przyjacielu". Powiedziałam mu. Był zaskoczony. Powiedział, że dla niego to tylko przyjaźń. i wbrew pozorom ta historia skończyła się dla mnie dobrze. Przestałam się zadręczać domysłami i irracjonalną zazdrością - poszłam dalej.

Właśnie! Nie lubię się domyślać... Też zawsze wolałam wiedzieć na czym stoję, "twardo stąpać po ziemi", ale teraz sama siebie nie poznaję. Nie sądziłam, że mogę być takim tchórzem. Ale masz rację. Jeśli mu nie powiem, nigdy się nie dowiem czy on coś czuje. Jeśli mnie odrzuci to będzie koniec, innej opcji nie ma, nie dla mnie. ufff, postanowione... Nie powiem, trochę się boję :DDDDDDDDDD. Ale czas zrobić krok do przodu. Dziękuję Ci, jeszcze raz smile

24 Ostatnio edytowany przez fervidon (2013-05-26 15:46:51)

Odp: Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Ojej, jaka słitaśna opowiastka:) Aż się cofnąłem wspomnieniami siedem lat wstecz, do tej 17-nastki, beztroskich lat liceum, pierwsze naiwne miłostki... Widzę, że romansidła mogą być znośne i nawet zabawne, choć i tak zostanę przy porno:]

W temacie wszystko zostało powiedziane. Działaj, bo jakaś bardziej zdecydowana zgarnie Ci go sprzed nosa.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem, co on do mnie czuje i czy to ma sens

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016