związek mający początki w sieci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » związek mający początki w sieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: związek mający początki w sieci

Witam wszystkich serdecznie.

Zajrzałem przypadkowo na to forum poszukując odpowiedzi na dręczące mnie pytanie - czy realny jest związek 2 osób poznanych w sieci?

Może opiszę moją sytuację:

Mam 27 lat, ukończyłem studia i obecnie pracuję. Czas wolny spędzam głównie na czytaniu książek, sporcie i rozrywce multimedialnej (w tym oglądanie filmów i granie na komputerze). Jeżeli chodzi o związki to zawsze miałem w tej materii pecha. Albo nic nie wychodziło, albo bywałem wyśmiewany. Próbowałem nie raz kogoś znaleźć (bo narzekanie bez próbowania jest bezsensowne) i zawsze wychodziło na to, że chyba odstaję od reszty znajomych i nigdy nie znalazłem nikogo, z kim chciałbym spędzić dłuższy czas w związku. Miałem co prawda parę znajomości przez internet (ze spotkaniem w realu), ale koniec końców nic z tego nie wynikło (trwały od 5miesięcy do 1,5 roku). Wszystko zmieniło się jakiś miesiąc temu. Z reguły nie grywam w gry MMO (w stylu World of Warcraft itp.), ale znalazłem 1 tytuł i z ciekawości w niego zagrałem. Po jakimś tygodniu spotkałem 1 dziewczynę (polkę). To spotkanie było dość dużym zaskoczeniem, gdyż okoliczności i przypadek zdecydował, że potem zaczęliśmy grywać razem.

Teraz do rzeczy - ona ma 20 lat, jak na swój wiek jest bardzo dojrzała, inteligentna i nasze rozmowy powodują, że czas obojgu nam tak szybko płynie, że aż szkoda że nie można czasem porozmawiać dłużej. Tematów nam nie brakuje, zawsze jest miła atmosfera, dużo dobrego humoru. Jest niezwykle pozytywną osobą. Po jakimś czasie stwierdziłem, że bardzo chciałbym ją poznać. Zaczęliśmy pisać także poza grą. Wymieniliśmy się zdjęciami i że tak powiem podobamy się sobie wzajemnie. Później wymieniliśmy się nr. telefonów, parę razy nawet rozmawialiśmy. Ostatnio zaczęliśmy rozmawiać na Skype i jest nawet jeszcze lepiej niż jak pisaliśmy, po jej głosie słyszę, że jest zadowolona. Zapytałem czy chciałaby się kiedyś spotkać, powiedziała że bardzo chętnie. Nie mieszkamy blisko siebie - ona w centrum ja na północy kraju. Wszystko wygląda do tego momentu bardzo fajnie, ale pojawia się kilka problemów:

Ona jest pod względem charakteru podobna do mnie - lubi pomagać, ale sama nie otrzymuje pomocy. Nie jest do niej przyzwyczajona. Więc cały czas powtarzam, że od teraz ma wsparcie, żeby się nie bała powiedzieć co jest nie tak, ufa mi bo rozmawiamy o różnych prywatnych sprawach. Jednakże, kiedy mówię, że mi zależy, że zacząłem się zastanawiać w ciągu dnia co porabia, martwić się czy wszystko jest ok itp. to ona niby też ma podobne odczucia, ale z 2 strony twierdzi, że nie chce być ograniczana, czuć się odpowiedzialna za kogoś itp. Że być może taki związek ma sens, ale nie chce o tym za dużo myśleć i chce cieszyć się chwilą.
Nie jestem osobą, która czegoś wymaga na siłę i rozumiem, że to wymaga czasu. Ale takie nastawienie, że to iż ja chciałbym z nią więcej pisać, rozmawiać itp jest dla niej ograniczeniem trochę mnie martwi. Bo jeżeli twierdzi, że cudownie jej się spędza wspólnie czas, a potem że czasem myśli, że lepiej by było jakby ta znajomość ograniczała się tylko do gry to ja już sam nie wiem co myśleć. Ciągle daje do zrozumienia, że mi zależy, że będę wspierał, że może ze mną o wszystkim porozmawiać, ale odczuwam niepokój w związku z powyższym. Mnie nie spieszy się do związku (aczkolwiek jest całkiem spora różnica wieku, to jednak jak się z kimś tak dobrze dogaduje i rozumie to uważam ja i ona że nie ma to dużego znaczenia), ale chciałbym wiedzieć czego mogę oczekiwać. Wspomnę o jeszcze 1 rzeczy - po raz 1 w życiu zdarzyło mi się spotkać osobę, z którą potrafię porozumieć się bez słów - często ja zaczynam zdanie a ona je kończy nim ja to zrobię, często wiemy co 2 osoba zaraz powie - to prawdziwy fenomen. Ona nie lubi okazywać uczuć słowami, są dla niej kłopotliwe i to zrozumienie dużo tutaj ułatwia. Tak jakby bała się, że jak się zaangażuje to potem będzie dla niej jakieś obciążenie i ograniczenie.

Co o tym wszystkim myślicie? Czy warto się zaangażować bardziej czy może dać jej czas (jeżeli tak to ile mniej więcej)? Czy taka różnica wieku i odległość stanowią poważną przeszkodę? Ona jest chętna na spotkanie (proponowałem w niedługim czasie nie chciałbym by pozostało to tylko na stopie internetowej, ale też mówi bym nie myślał za dużo i się nie nastawiał tak z zapasem).

Z góry dziękuję za odpowiedź
pozdrawiam
Tomek

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: związek mający początki w sieci

Myślę, że dziewczyna ma rację, a Ty się troszkę zagalopowałeś. Spotkacie się w realu to wtedy stwierdzicie, czy jest między Wami chemia, czy chcecie nadal to kontynuować. To, że się świetnie rozumiecie, nie znaczy, że jesteście dla siebie stworzeni, może to być wstęp do przyjaźni na przykład. Także to, że ktoś nam się podoba na zdjęciu nie oznacza, że zaiskrzy, bo sama uroda to za mało. Ogromne znaczenie mają czyjeś gesty, sposób poruszania się, zapach. Może dziewczyna zdaje sobie z tego sprawę i nie podchodzi do tego tak entuzjastycznie jak Ty. Ale to akurat dobrze o niej świadczy. Moim zdaniem powinieneś wyluzować, bo możesz ją wystraszyć.

Być może jest też po przykrych przejściach i nie chce się angażować. Jeśli nadal będziecie mieć ze sobą kontakt to pewnie wszystko się wyjaśni.

3

Odp: związek mający początki w sieci

Z tego co wiem ma problem z wypowiadaniem uczuć słowami dlatego ważne jest to, że rozumiemy się bez słów. Postanowiłem zwolnić tempo, po prostu nigdy wcześniej na nikim mi tak nie zależało (a poznałem różne osoby w tym na necie i później doszło do spotkania). Czy powinienem wypytać ją jakoś o te sprawy czy raczej odpuścić? Kwestia jest taka, że jak piszemy ze sobą to jest jej o wiele łatwiej niż to powiedzieć.

4

Odp: związek mający początki w sieci

Internauto-daj Sobie i dziewczynie czas."Co nagle,to po diable"-jak mawia przysłowie.
Powodzenia!

5

Odp: związek mający początki w sieci

A jak uważasz - ile tego czasu potrzeba? Miesiąc ? Rok? Chciałbym chociaż orientacyjnie wiedzieć kiedy i czy w ogóle warto się starać o coś więcej. Bo takie tkwienie w absolutnej niepewności tylko niszczy człowieka jeżeli mu zależy.

6

Odp: związek mający początki w sieci

Cóż odnoszę wrażenie, że jednak ta znajomość oparta jest na zasadzie - jest na kompie gramy i gadamy. Poza tym mało co pisze i ma swoje sprawy. Nikt nie mówi już o jakimś związku, ale chociaż o wzajemnych chęciach, których chyba u niej brak. Nie wiem jak do niej dotrzeć z  tym zapytaniem czy mogę czegoś oczekiwać, żeby nie było, że ją jakoś ograniczam. Jakaś rada?

7

Odp: związek mający początki w sieci

Zapytaj ja wprost, szczerze i bez ogródek.

Ja poznałam mojego męża na jednym z chatow internetowych, dzieliło nas 3000 tys km.
W tej chwili mieszkamy razem i spodziewamy się dziecka. Mogę wiec powiedzieć z cala pewnością, ze takie związki są możliwe, ALE obie strony musza tego chcieć.

8

Odp: związek mający początki w sieci

Kwestia jest taka jak napisałem, czyli że w trakcie dnia (nie licząc poranka) nie napisze sms co tam słychać itp. Nie mówię, że ma pisać non stop, ale jak komuś na znajomości zależy to jednak powinien wykazać trochę zainteresowania prawda? A tak to wygląda w ten sposób, że jak jest to gramy, jak nie ma to cały dzień cisza i dopiero pod wieczór dostaje tam wiadomość, czy gramy. Co dziwne jeżeli to połączyć z tym co pisałem wcześniej o tym, że mówiła, że z tego coś może jednak wyjść, że tego nie wyklucza to mamy przeciwieństwa. Bo skoro bierze się pod uwagę taką możliwość czegoś więcej to nie powinno się mówić o ograniczaniu i chcieć utrzymywać kontakt jednak częściej (znam osoby poznane wzajemnie na necie i piszące do siebie non stop).

Sam nie wiem co myśleć. Jak sprawdzić czy faktycznie chce czegoś więcej, czy tak mówi bo jej dobrze i nie chce stracić osoby, z którą dobrze jej się po prostu gada/gra i spędza czas wolny? Da się to jakoś wywnioskować zapytać o to?

9

Odp: związek mający początki w sieci

Skoro nigdy się nie spotkaliście, to jest to zrozumiałe, że ona nie chce się jakoś szczególnie angażować. Co innego popisać przez internet, a co innego znać się w realu. Myślę, że ona po prostu nie chce nakręcać się na coś, co może okazać się rozczarowaniem. Może potrzebuje czasu? Może odległość jaka was dzieli też stanowi problem? Nie każdy chce być z kimś, kogo nie będzie widywać na co dzień, bo przy takiej odległości to chyba odpada. Na pewno nie ma co naciskać.

10

Odp: związek mający początki w sieci

Ale tutaj nie chodzi o żadne naciskanie. Powiedziała, że nie chce nic na szybko i ja to szanuje i nie oczekuję od niej żeby pisała co chwilę albo podejmowała jakieś decyzje czy zobowiązania. Chodzi o to, że skoro jak się wyraziła ta znajomość jest dla niej ważna to powinna jakoś to w minimalnym stopniu chociaż okazać (co jakiś tam czas coś od siebie napisać, zadać jakieś pytania by poznać 2 osobę) - to całkowicie normalne, a tymczasem nie ma nic z jej strony. Jedyny kontakt (chociaż jest to szybko mijający czas nawet 8 godzin) jest w grze. Mówiłem jej, że nie szukam przyjaciółki czy osoby do grania chociaż to też fajne i warto się rozerwać, a ona że rozumie że szukam raczej dziewczyny. Nie wiem czy jej o tym wszystkim powiedzieć (raz powiedziała, że jeżeli coś mnie gryzie to żebym o tym powiedział, a nie trzymał tego w sobie) czy milczeć. Bo powolny i spokojny rozwój znajomości w tym przypadku nie występuje tylko stagnacja.

11

Odp: związek mający początki w sieci

Ja uważam, że 3 tys. km czy 30 to nie ma znaczenia jeśli chodzi o kwestię bycia. Znaczenie mają jednak gesty. Te gesty to spotkanie przede wszystkim, to nie tylko skype, choć znam osoby co po 3 latach skype są parą, to czasem chodzi o taki gest - ja wiem, że jesteś, i pokazuję że mi zależy. To może być list, to może być poczta kwiatowa, to może być cokolwiek - ale będzie niespodzianką. Kto nie kocha niespodzianek miłych?
Smsy, pisanie, to tylko literki w sumie, to nie działa, no chyba, że przed snem swojej wybrance, która zna na żywo. Ja bym wysłał list, w nim - Wiesz co, uwielbiam ( i coś dotyczące gry). Dostanie taki list, łapkami szybko otworzy, przeczyta a poźniej przed snem jeszcze z kilka razy smile

12 Ostatnio edytowany przez Fabia (2013-05-08 10:33:35)

Odp: związek mający początki w sieci

Ja też swojego faceta poznałam poprzez grę smile ale to długa i skomplikowana historia.... i prawie 2000 km;) początki bardzo podobne do Twoich.

13

Odp: związek mający początki w sieci

Fabia, a możesz o tym opowiedzieć? Jestem tego bardzo ciekawy smile

Wczoraj spytałem wprost czy chce rozwijać dalej tą znajomość, czy ma na to chęci, że może wyjdzie z tego coś więcej. Powiedziała, że tak tylko powoli.

14

Odp: związek mający początki w sieci
internauta napisał/a:

Fabia, a możesz o tym opowiedzieć? Jestem tego bardzo ciekawy smile

Wczoraj spytałem wprost czy chce rozwijać dalej tą znajomość, czy ma na to chęci, że może wyjdzie z tego coś więcej. Powiedziała, że tak tylko powoli.

mogę, ale jak co to mail z mojego profilu smile

a zgodnie z jej odpowiedzią - nie naciskaj wink widocznie taki typ człowieka smile życze powiedzenia

15

Odp: związek mający początki w sieci

Nie naciskam, po prostu chciałbym ją dalej poznawać a bez zadawania pytań nie jest to możliwe smile

16

Odp: związek mający początki w sieci

nie naciskaj, nie wypytuj, nie prowokuj do wyrażania jakichkolwiek deklaracji przez internet smile
ja bym poczekała do spotkania, jestes nią zauroczony, ona być może Tobą też. ale jest tez wyjście, że jednak inaczej traktujecie swoją znajomość zawartą w tej grze smile poczekaj, i wrzuć na luz. nie wiem ile, miesiac, dwa, trzy rok? na spotkanie czekałabym góra kilka miesięcy. jak do tego nie dojdzie, nic nie będzie się klarować, to sam poczujesz, że nic z tego nie bedzie.

17

Odp: związek mający początki w sieci

Ironia losu - spodziewałem się, że może coś być za pięknie i pomimo tego co ustaliliśmy, że oboje będziemy powoli się angażować bo chcemy (po poważnej ponad 3 godzinnej rozmowie) to nagle słyszę, że ona nie wie co i jak bo jest uparta i wygodnicka. Sądziłem, że po tej długiej szczerej rozmowie coś się faktycznie zmieni bo to nie było rzucane na wiatr a teraz taki tekst... Możecie coś poradzić? Co powinienem zrobić? Próba rozmowy z nią o tym kończy się na "nie mówmy dziś o tym nie mam na to siły"...

18

Odp: związek mający początki w sieci
internauta napisał/a:

Ironia losu - spodziewałem się, że może coś być za pięknie i pomimo tego co ustaliliśmy, że oboje będziemy powoli się angażować bo chcemy (po poważnej ponad 3 godzinnej rozmowie) to nagle słyszę, że ona nie wie co i jak bo jest uparta i wygodnicka. Sądziłem, że po tej długiej szczerej rozmowie coś się faktycznie zmieni bo to nie było rzucane na wiatr a teraz taki tekst... Możecie coś poradzić? Co powinienem zrobić? Próba rozmowy z nią o tym kończy się na "nie mówmy dziś o tym nie mam na to siły"...

Ja radzę nie naciskać. Za to radzę się spotkać. Poznałam swojego obecnego faceta przez internet. Tyle, że dość szybko się umówiliśmy na kawę i okazało się, że to jest to. Ja go nawet nie widziałam, szłam z przeświadczeniem, że to się nie uda, że mi się nie spodoba, a jesteśmy razem ponad rok.

19 Ostatnio edytowany przez internauta (2013-05-21 09:53:54)

Odp: związek mający początki w sieci

Cóż niespodziewanie skończyło się na chyba najpoważniejszej rozmowie od czasu rozpoczęcia znajomości. Powiedziała, że jej zależy na mnie ale ten etap znajomości jej wystarczy. Że jest młoda chce się wyszaleć nie szuka odpowiedzialności. Że jest teraz fajnie, że jeżeli miałoby się coś rozwijać to na pewno powoli bez pośpiechu. Ustaliliśmy, że do miesiąca najpóźniej się spotkamy, że wtedy się wyjaśni co i jak, że jeżeli nie będzie nic z tego to już nie będzie domysłów a jak będzie fajnie to będzie otwarta furtka na coś więcej. Mówiła, że jest wygodna, że nie chce odpowiedzialności, że mogłem ją źle zrozumieć.

Cóż lekko inaczej to interpretowałem jak mówiła, że chce się zaangażować a wychodzi nieco inaczej. Spotkanie pewnie wiele wyjaśni. Chociaż...smutno mi trochę bo to dla mnie fenomenalne było wszystko to rozumienie się bez słów itd te godziny które leciały jak z bicza strzelił podczas rozmów i myślałem, że wreszcie poznałem kogoś wyjątkowego po tych wszystkich latach i niepowodzeniach a tu znowu pech....

Czy warto się w ogóle teraz spotykać jeżeli ona wychodzi z takiego założenia? Czy może po spotkaniu nagle zmienić zdanie? Czy to raczej nie ma sensu jeżeli chce tego tylko 1 strona? Bo jakie mogą być szanse, że zmieni zdanie?

20

Odp: związek mający początki w sieci

Cóż chyba jednak nic z tego nie wyjdzie..

21

Odp: związek mający początki w sieci

Przeczytałam cały wątek i nie rozumiem.Dlaczego nie warto się spotkać?co masz do stracenia oprócz ew.rozczarowania?i tak się czujesz źle bo dużo sobie obiecywałeś... Radziłabym wyluzować i spotkać się

22

Odp: związek mający początki w sieci

Problem w tym, że po ostatniej rozmowie zauważyłem, że jej po prostu nie zależy. Traktuje to całkowicie na lajcie. Nie interesuje się jak ja mam jakiś problem mimo, że wcześniej była taka chętna pomóc, bo zawsze jak coś było nie tak to ja jej z przyjemnością pomagałem i nie oczekiwałem nic w zamian. Potrafi się nie odzywać od kilku dni bo tak. Do tanga trzeba dwojga. Ona nie potrafi nic od siebie dać w głupiej znajomości to jak może coś dać w związku? Dla niej to abstrakcja. Jest młoda chce się bawić, a nie angażować. Choćbym nie wiem jak bardzo chciał to sam nic nie zrobię.

23 Ostatnio edytowany przez pesetdziesiec (2013-06-01 13:34:06)

Odp: związek mający początki w sieci

Znam ten ból. Też kiedyś pisałem z dziewczyną przez dłuższy czas, nakręciłem się nieźle, a potem okazało się że jej zależy tylko na przyjaźni, czy po prostu kimś do pogaduch. Początkowo nie dawała mi tego jasno do zrozumienia (żeby mnie z miejsca nie odstraszyć), do tego poznaliśmy się na portalu randkowym, więc uznałem że wszytko powoli będzie zmierzać w kierunku związku. Ona mieszkała w innym dużym mieście 70km ode mnie. Właściwie już na początku wydawało mi się że to się nie uda, głównie ze względu na odległość, ale brnąłem w to dlatego, że rozmawiało mi się z nią naprawdę świetnie, jak jeszcze z nikim wcześniej. Nakręciłem się mocno ale mimo tego potrafiłem nie naciskać, tylko bacznie obserwowałem co się dzieje. Z czasem zaczęło wychodzić na jaw że ona nie bierze mnie pod uwagę jako swojego chłopaka (standardowy tekst - "nie chcę mieć teraz chłopaka), ale potem okazało się że tak naprawdę nikogo nie miała wcześniej, mimo że miała już 20 lat (ja 21). Więc faktycznie jest tak jak mówi (o ile jest ze mną szczera), nie była to tylko tania wymówka z powodu nie brania mojej osoby pod uwagę. Dlaczego? Tego ona sama nie potrafi wyjaśnić. Nie jest nieśmiała, ma wielu znajomych, urody też jej nie brakuje, więc teoretycznie ma wybór i to spory. Nie ma też tak zawalonego wolnego czasu, żeby po prostu nie miała czasu na związek. Albo ma tak wysokie wymagania, że przeciętny chłopak za grosz jej nie pociąga, albo nie wiem może jest aseksualna... Mimo tego postanowiłem się z nią spotkać, myślałem że może coś zaiskrzy między nami gdy spotkamy się w rzeczywistości i z przyjaźni rozwinie się to w coś większego. Spotkaliśmy się nawet kilka razy, ale skończyło się tylko na całkiem ciekawej i długiej rozmowie, ale niestety to było na tyle. Podobała mi się bardzo, zarówno z wyglądu jak i z charakteru, po pierwszym spotkaniu byłem nią bardzo bardzo zauroczony, ale następne już mocno to zweryfikowały. Minęło jakieś pół roku od tego czasu, dziś praktycznie nie utrzymujemy już kontaktu, bo ja nie szukam przyjaciółki, tzn. nie tylko przyjaciółki. Do tego odległość... gdyby pojawiła się chemia i postanowilibyśmy być parą to odległość nie byłaby aż tak wielkim problemem, ale dla samej przyjaźni to dla mnie ciut za daleko. Jaka z tego lekcja? Nigdy się nie nakręcać. To że się z kimś świetnie dogaduje to niestety jeszcze o wiele za mało.

24

Odp: związek mający początki w sieci
internauta napisał/a:

Problem w tym, że po ostatniej rozmowie zauważyłem, że jej po prostu nie zależy. Traktuje to całkowicie na lajcie. Nie interesuje się jak ja mam jakiś problem mimo, że wcześniej była taka chętna pomóc, bo zawsze jak coś było nie tak to ja jej z przyjemnością pomagałem i nie oczekiwałem nic w zamian. Potrafi się nie odzywać od kilku dni bo tak. Do tanga trzeba dwojga. Ona nie potrafi nic od siebie dać w głupiej znajomości to jak może coś dać w związku? Dla niej to abstrakcja. Jest młoda chce się bawić, a nie angażować. Choćbym nie wiem jak bardzo chciał to sam nic nie zrobię.

Witam smile

Ano właśnie odpowiedziałeś sobie sam, na to pytanie.
Nie ma nic na siłę,jeśli ktoś nie chce,to po prostu
trzeba dać sobie spokój z tą dziewczyną...

Pozdrawiam

25

Odp: związek mający początki w sieci
pesetdziesiec napisał/a:

Znam ten ból. Też kiedyś pisałem z dziewczyną przez dłuższy czas, nakręciłem się nieźle, a potem okazało się że jej zależy tylko na przyjaźni, czy po prostu kimś do pogaduch. Początkowo nie dawała mi tego jasno do zrozumienia (żeby mnie z miejsca nie odstraszyć), do tego poznaliśmy się na portalu randkowym, więc uznałem że wszytko powoli będzie zmierzać w kierunku związku. Ona mieszkała w innym dużym mieście 70km ode mnie. Właściwie już na początku wydawało mi się że to się nie uda, głównie ze względu na odległość, ale brnąłem w to dlatego, że rozmawiało mi się z nią naprawdę świetnie, jak jeszcze z nikim wcześniej. Nakręciłem się mocno ale mimo tego potrafiłem nie naciskać, tylko bacznie obserwowałem co się dzieje. Z czasem zaczęło wychodzić na jaw że ona nie bierze mnie pod uwagę jako swojego chłopaka (standardowy tekst - "nie chcę mieć teraz chłopaka), ale potem okazało się że tak naprawdę nikogo nie miała wcześniej, mimo że miała już 20 lat (ja 21). Więc faktycznie jest tak jak mówi (o ile jest ze mną szczera), nie była to tylko tania wymówka z powodu nie brania mojej osoby pod uwagę. Dlaczego? Tego ona sama nie potrafi wyjaśnić. Nie jest nieśmiała, ma wielu znajomych, urody też jej nie brakuje, więc teoretycznie ma wybór i to spory. Nie ma też tak zawalonego wolnego czasu, żeby po prostu nie miała czasu na związek. Albo ma tak wysokie wymagania, że przeciętny chłopak za grosz jej nie pociąga, albo nie wiem może jest aseksualna... Mimo tego postanowiłem się z nią spotkać, myślałem że może coś zaiskrzy między nami gdy spotkamy się w rzeczywistości i z przyjaźni rozwinie się to w coś większego. Spotkaliśmy się nawet kilka razy, ale skończyło się tylko na całkiem ciekawej i długiej rozmowie, ale niestety to było na tyle. Podobała mi się bardzo, zarówno z wyglądu jak i z charakteru, po pierwszym spotkaniu byłem nią bardzo bardzo zauroczony, ale następne już mocno to zweryfikowały. Minęło jakieś pół roku od tego czasu, dziś praktycznie nie utrzymujemy już kontaktu, bo ja nie szukam przyjaciółki, tzn. nie tylko przyjaciółki. Do tego odległość... gdyby pojawiła się chemia i postanowilibyśmy być parą to odległość nie byłaby aż tak wielkim problemem, ale dla samej przyjaźni to dla mnie ciut za daleko. Jaka z tego lekcja? Nigdy się nie nakręcać. To że się z kimś świetnie dogaduje to niestety jeszcze o wiele za mało.

Faktycznie nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś jeżeli 2 strona jasno wyrazi, że szuka czegoś więcej niż zwykłej znajomości do pogadania czy pogrania nie potrafi jasno się określić. Szukam kogoś do gry to o tym mówię. W moim przypadku powiedziała, że chce spróbować rozwinąć tą znajomość oraz że spróbuje się nie bać w nią zaangażować i nie było mowy o związku póki co. Teraz od tygodnia nie odzywa się ani słowem. Mówiła, że zależy jej na mojej osobie i że chce się spotkać ale jak widać była to po prostu ściema. I też nakręciłem się tylko dlatego, że świetnie nam się rozmawiało, rozumiało i potrafiło wyczuć co 2 osoba myśli.

26

Odp: związek mający początki w sieci

mi się wydaje ze jesteś facetem całkiem ok i jeśli chcesz naprawdę znaleźć kogoś to znajdziesz, wiem to z autopsji, a jeśli jej przestało zależeć, w końcu jak na moje oko to młoda siksa i może w realu ma co robić, to daj sobie spokój, szkoda się stresować i cierpieć..

27

Odp: związek mający początki w sieci

Nie szukam na siłę, ale czasem po prostu ma się wszystkiego dość jak ciągle nie może się udać. Nie wymagam przecież wiele od życia..

28

Odp: związek mający początki w sieci

No cóż, rzeczywiście historia bez happy endu? A szkoda, bo z tego co piszesz, wydajesz się fajnym facetem, a przede wszystkim uczciwym, co w dzisiejszych czasach jest godne docenienia. Postawiłeś sprawę jasno, jednak ona tego widocznie nie doceniła. A może z początku myślała, że to tylko takie gadanie i odpowiedziała Ci to samo, lekko flirtując z "facetem z internetu"? Ale z drugiej strony jeszcze wszystkiego bym nie skreślała. Nie chcę robić Ci złudnych nadziei, ale jeśli w końcu się odezwie i zaproponuje spotkanie w realu, to ja na Twoim miejscu bym się spotkała. Sama powiedziała, że w razie czego ta furtka może być otwarta, prawda?

Ale jest jeszcze inna, moim zdaniem ważniejsza kwestia. Jak się spotkacie, nawet jeśli nie wyjdzie Wam w związku, to może będzie to początek przyjaźni? Pod warunkiem, że będziesz potrafił zapomnieć o tym uczuciu do niej. Ale nie załamuj się, raz nie wyszło, innym razem wyjdzie;) Ja sama przechodziłam przez wiele rozczarowujących związków. Wprawdzie w gry nigdy nie grałam, ale na portalach randkowych miałam wiele przygód. Niektóre bardziej udane, niektóre mniej. Początki miałam trudne, ponieważ szybko się angażowałam, chyba trochę w Twoim stylu. Ale faceci na tych portalach wcale nie mieli zamiaru angażować się, przez co kilka razy się przejechałam. Aż w końcu nauczyłam się podchodzić do tych znajomości z dużym dystansem. Wiem, że napisałeś, że nie szukasz miłości na siłę. Ale z tego co widzę, jesteś gotowy na poważny związek. I nie chodzi, że musisz na siłę jej szukać, bo jak przyjdzie czas, to ją znajdziesz. Ale czytając Twoje posty i widząc Twoje podejście do sytuacji, to wydaje mi się, że dobrym miejscem dla Ciebie mogłógłby być internetowy portal matrymonialny. To co jest fajne w grach, że poznajesz tam osoby o podobnych pasjach czy zainteresowaniach, tak tak samo tam masz, tylko polega to na dopasowaniu dwojga osób m.in. według zainteresowań. A w dodatku tam są ludzie, którzy nie szukają luźnej, przelotnej znajomości. Może tam udałoby Ci się spotkać tę jedyną? A może uda Ci się z tą, o której piszesz? Tak czy siak życzę powodzenia!

29

Odp: związek mający początki w sieci

Ta o której pisałem nie odzywa się już dłuższy czas. Jej wszystkie piękne słówka jak to jej zależy na tej znajomości były jedynie po to bym nie zniknął. Także ta znajomość już jest stracona. Szkoda na nią czasu.

"Jak przyjdzie czas to znajdziesz" - uwierz to najgorsze co można mówić osobie, która nie ma szczęścia do związków. Myślisz, że ja mając np 40 lat będę się cieszył, że znalazłem sobie miłość? Nie bo wszystko ma swoją porę i jak się wtedy człowiek nie wyrobi to już jest za późno. Nie szukam na siłę, po prostu mam już serdecznie dość mojego pecha. Za każdym razem jakaś przeszkoda nie do przeskoczenia pomimo dobrych chęci. Albo jakaś kobieta jest zajęta, albo udaje, że chce jak tutaj, albo nie w moim typie. Sił brak jak się widzi jak innym się udaje niejednokrotnie od razu, a ja wiecznie jestem sam..

30

Odp: związek mający początki w sieci

Hmm, no cóż, jeśli napisałam coś nie tak, to przepraszam. OK, może nie brzmi to zbyt zachęcająco, że "na każdego przyjdzie czas", a Tobie wydaje się, że każdy inny wokół Ciebie znajduje szczęście u boku innej, tylko nie Ty. Ale czy naprawdę wierzysz w to, że gdy znajdziesz tę prawdziwą miłość nawet w wieku 40 lat to nie będziesz się cieszył, nie docenisz tego? Uważam, że cieszyłbyś się. Oczywiście nie życzę Ci tego, życzę Ci, żebyś na dniach znalazł tę jedyną. I nie sugeruję, że masz szukać jej "na siłę". Ale daj może szansę losowi, jakoś wspomóż go, co? Nie myślałeś o portalach randkowych czy matrymonialnych? Zobacz sobie chociażby szczęśliwe historie na MD, ludzie opowiadają, jak to nie wierzyli, że jeszcze spotka ich szczęście, a jednak spotkali tego jedynego czy tę jedyną i tworzą szczęśliwy związek. Jak ja byłam w kryzysie, to takie historie mnie podbudowywały. I nie myśl, że zakładanie konta na jakimś portalu jest jakimś aktem desperacji. Po pierwsze może być to dla Ciebie okazja do poznania wielu nowych osób, a kto wie, może coś z tego wyszłoby więcej? Nie myślałeś o tym?

31

Odp: związek mający początki w sieci

Jakoś nie ciągnie mnie do takich portali. Są one dla mnie właśnie aktem desperacji. Nie przepadam za portalami społecznościowymi, dlatego nie posiadam FB. Szukanie po takich portalach to właśnie szukanie na siłę. Z 2 strony jeżeli nie szuka się na siłę i nic nie można znaleźć to też można wpaść w błędne koło. Jestem raczej spokojnym typem domatora, nie lubię imprezować, wolę spędzić czas na jakiejś lekturze lub w coś pograć. Zawsze miałem dużo koleżanek ale tylko koleżanek i nic więcej. Nie każda musi mnie od razu uwielbiać, ale jak słyszałem nie raz od dziewczyn, że jestem spoko i miły i sympatyczny i pomocny i czasem także przystojny (chociaż ja się tam nie oceniam po wyglądzie) i nigdy nic więcej nie wyszło no to coś jest nie tak. I nawet się tym szczególnie nie przejmowałem, ale lata lecą a u mnie żadnych zmian. W końcu zaczyna brakować motywacji i chęci do czegokolwiek..

32

Odp: związek mający początki w sieci

Ja się jednak nie zgodzę z Tobą, że jest to akt desperacji. A czy jak nie masz pieniędzy i próbujesz jakieś zdobyć, to wypełnienie kuponu lotto jest aktem desperacji?:) Ja swego czasu, jak byłam samotna, założyłam konto na jednym z portali matrymonialnych z dwóch powodów: chciałam się trochę otworzyć na świat, poznać nowych ludzi, ale także z nadzieją, że może uda mi się spotkać bratnią duszę. Ale nie nastawiałam się jakoś specjalnie, pomyślałam, że będzie co ma być, na pewno mi nie zaszkodzi, a wydatek był niewielki, bo akurat była jakaś promocja na MD i bardzo tanio zapłaciłam za abonament. I bardzo chwalę sobie tamten okres, na pewno nie żałuję swojej decyzji. Ale nie namawiam Cię, ponieważ każdy ma swoje upodobania i skoro Tobie nie podchodzą tego typu rzeczy, to pewnie wiesz co mówisz;)

A co do tego, że masz koleżanki, ale to TYLKO koleżanki... No cóż, pewnie one widzą w Tobie kolegę, osobę do towarzystwa, z kim można pogadać, ale nie traktują Cię jak kandydata na partnera. Masz pomysł czemu tak jest? Może musisz zrobić ten pierwszy krok, żeby ich spojrzenie na Ciebie zmieniło się?

33

Odp: związek mający początki w sieci

Drogi Internauto myślę podobnie jak moi Przedmówcy. Powinieneś wykazać się cierpliwością. Daj Jej czas i nie naciskaj. Życzę powodzenia

34

Odp: związek mający początki w sieci

Właśnie problem jest tego typu, że nie wiem dlaczego tak jest. Jeżeli dziewczyny uważają mnie za w porządku faceta itp. to dlaczego nie chcą nic więcej poza koleżeństwem? Nie potrafię tego zrozumieć. Zwłaszcza w czasach, gdzie większość ludzi to prostaki i chamy, do których najlepiej nie podchodzić bez kija.

35

Odp: związek mający początki w sieci

A na jakiej podstawie stwierdzasz, że większość ludzi to prostaki i chamy? Moze to różnica środowska, bo wśród ludzi których znam takie cechy mogę przypisać 1/50 znajomych.  Coś mi nie pasuje w tonie Twoich wypowiedzi, ale jeszcze nie wiem co.

36

Odp: związek mający początki w sieci

Jestem obserwatorem. Poznałem w życiu wielu ludzi i z wieloma z nich związały się moje znajome koleżanki, a potem tego żałowały. Na 1 rzut oka można było poznać że większość z tych osób nie reprezentowała sobą nic ponad zwyczajne prostactwo i cfaniactwo. A mimo tego, kobiety ciągnie do takich właśnie ludzi. Czyżby lubiły cierpieć?

37

Odp: związek mający początki w sieci
internauta napisał/a:

Ta o której pisałem nie odzywa się już dłuższy czas. Jej wszystkie piękne słówka jak to jej zależy na tej znajomości były jedynie po to bym nie zniknął. Także ta znajomość już jest stracona. Szkoda na nią czasu.

"Jak przyjdzie czas to znajdziesz" - uwierz to najgorsze co można mówić osobie, która nie ma szczęścia do związków. Myślisz, że ja mając np 40 lat będę się cieszył, że znalazłem sobie miłość? Nie bo wszystko ma swoją porę i jak się wtedy człowiek nie wyrobi to już jest za późno. Nie szukam na siłę, po prostu mam już serdecznie dość mojego pecha. Za każdym razem jakaś przeszkoda nie do przeskoczenia pomimo dobrych chęci. Albo jakaś kobieta jest zajęta, albo udaje, że chce jak tutaj, albo nie w moim typie. Sił brak jak się widzi jak innym się udaje niejednokrotnie od razu, a ja wiecznie jestem sam..

No własnie , wszystko ma swoja porę, co nie znaczy, ze jak masz 40 lat, to nikogo nie znajdziesz,....bez przesady, to znaczy, ze dla osób po 40 nie ma juz nadziei????

38

Odp: związek mający początki w sieci

Oczywiście, że jest, ale wszystko ma swoją porę - zakładanie rodziny itp. Ja sobie nie wyobrażam zakładać rodziny mając 40 lat.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » związek mający początki w sieci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024