TEST PIERWSZY
partner często w wyjazdach, gdy go nie ma sam/sama organizujesz sobie czas
1. jak często o nim myslisz?
a) kilka razy dziennie
b) raz wieczorem, przed snem
c) jak ma wrócić
d) obsesyjnie i non stop
e) inne............
2.wiesz że dzisiaj o 16.00 wróci do domu
a) cieszysz się
b) czujesz obawę przed tym spotkaniem (jak przed każdym z nim, bo nie jestes pewna swoich uczuć ani jego uczuć
c) jest ci to obojętne - jak jest dobrze, jak go nie ma dobrze
d) czujesz ulgę, wreszcie będziesz spokojniejsza bo będziesz go miała/miał na oku
e) inne...........
3. po zdradzie
a) wasze rachunki telefoniczne wzrosły niewspółmiernie - jesteście ze soba w stałym kontakcie
b) wolisz esemesować niż rozmawiać - w esemesach łatwiej "ukryć" prawdziwe emocje
c) zaczeliście się posługiwać pewnymi schematami, zwyczajowymi zwrotami, skrótami myslowymi (np. kocham cię piętnaście razy dziennie, ty robaczku, ty myszko, jestes piekna, jestes mądry, tesknię
d) ciągle oczekujesz informacji co robi, jakie ma plany, czy cię kocha, czy o tobie mysli
e) inne................
1 2013-04-24 17:29:56 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-04-24 17:44:01)
2 2013-04-24 17:41:23 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-04-24 17:44:55)
TEST DRUGI
ZYCIE SEKSUALNE PO ZDRADZIE
1. częstotliwość
a) kochacie się częsciej
b) kochacie się rzadziej
c) wcale się nie kochacie
d) nic się nie zmieniło z czasami przed zdradą
e) inne.................
2. reakcja na
a) po każdym stosunku zastanawiasz się, czy było jak kiedyś, czy było dobrze, czy "numerek da się zaliczyć jako udany"
b) wciąż porównujesz się z tą/tym trzecim, jak to wyglądało, czy było lepiej, czy był/była lepsza
c) w ogóle nie myślisz o zdradzie w kontekście waszego życia seksualnego
d)starasz się bardziej, wydaje ci się, że każdy "numerek" to taki twój własny test
e) inne......................
3. analizujesz częstotliwość i jakość współżycia i zastanawiasz się, czy fakt, że akurat nie ma ochoty, albo jest krótko, albo jest byle jak świadczy o tym, że:
a) starzejecie się, wasze libido po porostu spada
b) brakuje mu tamtej, tamtego
c) już nigdy nie będzie jak kiedyś, bo on/ona wie, że z tylko nowym partnerem jest bardziej emocjonalnie, łatwiej i intensywniej
d)wasz związek zmienia donikąd
e)byliście dzisiaj zmęczeni, nie zawsze trzeba latac pod sufitem
f) pewnie był z nią/ nim, pewnie dalej mnie oszukuje
g)inne.....................
f) bylebym w ogóle umiał, umiała go/ją zaspokajać
e) powinnam/powinieneś jednak odejśc...
TEST TRZECI
pytania otwarte:
co sie zmieniło po zdradzie?
1. opisz jakis codzienny rytuał, który się zmienił
(np. codziennie rano całowała mnie i mówiła wstawaj misku.. teraz tego nie robi, bo wiem, że kiedyś napisała w mailu do tamtego miśku.. i powiedziałem, że nie zniose, żeby tak mnie nazywała...)
2. opisz co zmieniło sie w twoim podejściu do niego
3. opisz co zmieniło się w jego podejściu do ciebie
TEST PIERWSZY
partner często w wyjazdach, gdy go nie ma sam/sama organizujesz sobie czas
1. jak często o nim myslisz?
a) kilka razy dziennie
b) raz wieczorem, przed snem
c) jak ma wrócić
d) obsesyjnie i non stop - to najblizsze temu, co ja robie
e) inne............
2.wiesz że dzisiaj o 16.00 wróci do domu
a) cieszysz się
b) czujesz obawę przed tym spotkaniem (jak przed każdym z nim, bo nie jestes pewna swoich uczuć ani jego uczuć - wlasnie tak!
c) jest ci to obojętne - jak jest dobrze, jak go nie ma dobrze
d) czujesz ulgę, wreszcie będziesz spokojniejsza bo będziesz go miała/miał na oku
e) inne...........
3. po zdradzie
a) wasze rachunki telefoniczne wzrosły niewspółmiernie - jesteście ze soba w stałym kontakcie
b) wolisz esemesować niż rozmawiać - w esemesach łatwiej "ukryć" prawdziwe emocje
c) zaczeliście się posługiwać pewnymi schematami, zwyczajowymi zwrotami, skrótami myslowymi (np. kocham cię piętnaście razy dziennie, ty robaczku, ty myszko, jestes piekna, jestes mądry, tesknię
d) ciągle oczekujesz informacji co robi, jakie ma plany, czy cię kocha, czy o tobie mysli - to o mnie
e) inne................
Moje odpowiedzi przy wlasciwych punktach.
TEST DRUGI
ZYCIE SEKSUALNE PO ZDRADZIE
1. częstotliwość
a) kochacie się częsciej
b) kochacie się rzadziej
c) wcale się nie kochacie - tpo my! Nie kochamy sie i kochac sie nie bedziemy (to naprawde tylko o sexie?)
d) nic się nie zmieniło z czasami przed zdradą
e) inne.................
2. reakcja na
a) po każdym stosunku zastanawiasz się, czy było jak kiedyś, czy było dobrze, czy "numerek da się zaliczyć jako udany"
b) wciąż porównujesz się z tą/tym trzecim, jak to wyglądało, czy było lepiej, czy był/była lepsza
c) w ogóle nie myślisz o zdradzie w kontekście waszego życia seksualnego
d)starasz się bardziej, wydaje ci się, że każdy "numerek" to taki twój własny test
e) inne......................
3. analizujesz częstotliwość i jakość współżycia i zastanawiasz się, czy fakt, że akurat nie ma ochoty, albo jest krótko, albo jest byle jak świadczy o tym, że:
a) starzejecie się, wasze libido po porostu spada
b) brakuje mu tamtej, tamtego
c) już nigdy nie będzie jak kiedyś, bo on/ona wie, że z tylko nowym partnerem jest bardziej emocjonalnie, łatwiej i intensywniej
d)wasz związek zmienia donikąd
e)byliście dzisiaj zmęczeni, nie zawsze trzeba latac pod sufitem
f) pewnie był z nią/ nim, pewnie dalej mnie oszukuje
g)inne.....................
f) bylebym w ogóle umiał, umiała go/ją zaspokajać
e) powinnam/powinieneś jednak odejśc...
Niestety, moglam odpowiedziec tylko na pierwszy punkt!
TEST TRZECI
pytania otwarte:
co sie zmieniło po zdradzie?
1. opisz jakis codzienny rytuał, który się zmienił
(np. codziennie rano całowała mnie i mówiła wstawaj misku.. teraz tego nie robi, bo wiem, że kiedyś napisała w mailu do tamtego miśku.. i powiedziałem, że nie zniose, żeby tak mnie nazywała...) - maz mi przestal co chwile mowic, ze mnie kocha.
2. opisz co zmieniło sie w twoim podejściu do niego - spadl z piedestalu. Juz nie jest wspanialy i piekny. Jest za to wstretnym zdrajca do ktorego stracilam cale zaufanie. I juz nie wierze, ze jest dobrym czlowiekiem, bo ostatnia zdrada byla wyjatkowo podla.
3. opisz co zmieniło się w jego podejściu do ciebie
- boi sie mnie troche. Zauwazyl, ze ciagle jestem na skraju odejscia. Juz na mnie nie wrzeszczy. Mniej sie czepia. Nie obraza sie na tydzien. Za to ja sie terzz obrazam na tydzien.
Endaluzja, a teraz powiedz, jak to w kazdej psychozabawie - co mowi moj wynik :-)
PROOOOOOOSZE!
Test pierwszy:
1 A
2 B
3 najchętniej C i D
Test drugi:
1 A
2 A
3 F
Test trzeci:
1. Przy każdym kontakcie tel. mailowym, będąc obok powtarza, że mnie kocha, omija zdrobnienia, których mógł używać w kontakcie z nią, jest zamyślony, mówi mniej, mam wrażenie, że ciągle coś myśli...
2.Od tej pory brak zaufania, czepianie o bzdury, kontrola mimo woli, poczucie niższej wartości, próby udowadniania sobie, że jestem atrakcyjna, flirty, ciągłe udowadnianie sobie, że jestem coś warta....
3. Zaczął mnie bardziej szanować, liczy się z moim zdaniem, mam wrażenie, że bardzo mnie potrzebuje, że tęskni, kiedy mnie nie ma obok, martwi się, czy bd razem, nie chce mi pokazywać, że jest szczęśliwy kiedy jesteśmy osobno, woli mówić, że jestem całym jego światem....
Będąc nie bezinteresowna, poproszę o analiżę....Pozdrawiam ![]()
Źycie to nie test które można zawrzeć w kilku pytaniach.
Źycie to nie test które można zawrzeć w kilku pytaniach.
Endi wlasnie idealnie ujela zycie po zdradzie w tych pytaniach. Sama esencja!
Miriam i Iwetka.. odnalazłyście się w tych pytaniach i odpowiedziach
jest ich jeszcze cała masa prawda?
pytań, które mogłabym zadać, które świadczą o tym, że po zdradzie, czy chcemy, czy nie chcemy wpadamy w PEWNE SCHEMATY
tak jak zdrada, niezależnie od tego, że zdradzający uważają, że ich nie dotyczy standard, że ich relacja jest wyjątkowa, że akurat oni tak naprawde nie zdradzają a...... to zdrada jest schematyczna, zawsze taka sama, zawsze tak samo podła i niepsrawiedliwa
a my kobiety po zdradzie tez się dzięki niej czegoś uczymy, nabywamy nowych umiejętności, innego spojrzenia na świat, relacje, na nas same
wpadamy w schemat - JESTEM KOBIETĄ PO ZDRADZIE
alterego - ja nie testuje rzeczywistości, to nie sa prawdziwe żadne testy, to sposób, w jaki zyjemy my, kobiety zdradzone
może zdradzeni faceci są inni ale my:
KObieta po zdradzi:
traci wiarę w swoją wyjątkowość, także seksualną
przestaje dostrzegać swoje relacje z partnerem jako jedyne, indywidualne, specyficzne - teraz już wie że zarówno on jak o ona moga "mieć każdego" i czuc to samo, tak samo, uznawac to za tak samo wazne jak to, co było dotychczas
porównuje się z suczą (to naprawdę nieuniknione - wybrał podobna do ciebie? wybrał inną? czy chce, żebys była inna? czy woli inne? )
traci pewnośc partnera i związku (a co jak chociaz przez moment przestanie o mnie mysleć?)
przypomina mu się (dzwoni, wysyła esemesy, wprowadza nowe relacje, nowe zasady kontaktów, pyta z zainteresowaniem co dzisiaj robisz kochanie, jakie masz plany na wieczór - bynajmniej nie dlatego, że troszczy się o niego.. ale dlatego, bo troszczy się o siebie)
uruchamia tysiące alarmów- nie zadzwonił przez dwie godziny, co się dzieje, co robi, jest poza zasięgiem - wyłączył telefon, może mnie oszukuje...
sprawdza, szuka, drąży, podejrzewa- zostawił na zewnatrz telefon - a może kontrolnie sprawdze do kogo dzwnbił (nieznane numery sprawdzę potem...), zajrze do torbny.. może coś tam jest, jakas notatka, karteczka.. dowody zbrodni...
kiedy go nie ma tęskni, gdy jest, woli gdy go nie ma i może tesknić
zasadniczo woli, żeby był ciągle przy niej, ale jak jest ciągle przy niej to ona nie może być sobą (niech zyja takie fora...)
wraca pózno do domu... żeby maksymalnie skrócić czas bycia razem- tak jest bezpieczniej i wygodniej
zastanawia się przed powrotem do domu - co będziemy robić wieczorem?
nie bardzo może pić, bo jak pije to dopadają ją smutki albo złość
miewa złe sny, a nawet jak ich nie miewa, to czasami lezy nad ranem w łozku i wyobraża sobie scenariusze rozmów z nim, bo znowu zdradził, bo się z nią skontaktował
niezależnie od czestotliwości współzycia i jakości jest sfrustrowana - czy kocha się z nia, bo chce udowodnić, że ona go jednak mimo wszystko podnieca chociaż tamta była młodsza? czy spełnia w ten sposób swój obowiuązek? czy chce mnie w ten sposób uspokoić? czy on czasami nie udaje? a może udaje orgazmy? a może wogóle udaje, żeby uspić moją czujność?
niepowoidzenia łozkowe cięzko jej tłumaczyć zmęczenie, stresującą pracą - ona mysli- on mnie nie chce, on tęskni do tamtej, on potrzebuje kogoś innego
zastanawia się -a może on wolałby, żebym była inna, żebym się inaczej zachowywała, ciekawe co robiła tamta, że go to podniecało
nie może mu tego powiedziec, nie może zapytać, czy on chce czegos innego, czy ona mu się nie podoba - bo jak zapyta, to on zacznie traktować seks jak test ich związku, będzie się spinał, zrozumie, że dla niej każdy numerek jest 'sprawdzianem" a wtedy nie pa przebacz.. przestanie mu 'stawać"...
tylko kilka schematów
tak jest? czy tak nie jest?
odnajdujecie się w tym??
kiedyś zapytałam - czy jesteście szczęsliwi po zdradzie będąc ze sswoimi partnerami...
teraz o to nie pytam - bo szczęscie to coś, co mam w sobie, a nie coś, co mam w relacji (tego tez uczy zdrada)
ale pytam was -JAK WYGLĄDA WASZ SCHEMAT ZYCIA PO ZDRADZIE
ile w was jest ;dawnych ja" a ile tych "zupełnie nowych" - czyli typowych, schematycznych, przewidywalnych i podobnych do siebie jak dwie krople wody kobiet po zdradzie??
11 2013-04-25 10:42:39 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-04-25 10:46:52)
Chociaz nie jestem już ze swoim zdrajcą, ale dokładnie tak jak to opisałaś Endi, działo sie u mnie, gdy jeszcze mój mąz, niby chciał ratować nasze małżeństwo!
Każde spóżnienie, nie odebrany telefon to zaraz stres i tysiąc myśli ! Gdzie jest, co robi, a może z tamtą?
Seks?
Owszem był i to całkiem niezły i częsty! Co z tego? Skoro w mojej głowie była natrętna myśl: a może kochając się ze mną, wyobraża sobie że jest z nią?
Przestałam sie czuć wyjątkowa, jedyna!
Tak samo przestałam traktować nasze małżeństwo jako wyjątkowe a przede wszystkim przestałam ufac i wierzyć bezgranicznie temu, za którego poszłabym kiedys w ogień, oddała nerkę....
Okazał sie tak nadzwyczajnie zwyczajnym słabym człowieczkiem, dla którego nie liczyło się, że ma zonę, wspaniała córkę...to było nie ważne....
A teraz mnie irytuje jak narzeka, że ma tak mało czasu dla córki, że wyszarpuje godziny, dni...
A w mojej głowie płynie jedno zdanie: cierp ciało coś chciało!!!
12 2013-04-25 11:01:05 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-25 11:03:59)
Endy
Właśnie w ostatnim poście napisałaś to co w swoim jednym zdaniu napisałem.Zgadzam się z Twoim postem aczkolwiek muszę dodać jedno że,My zdradzeni mężczyźni czujemy podobnie.Mamy właściwie te same dylematy,wątpliwości inaczej mówiąc schematy bo zdrada przecieź jest bezpłciowa.Prawda?
Możliwe że,nie widać tych emocji po mężczyznach na zewnątrz bo jak wiadomo musimy być twardzi ale w środku jest...jakby to powiedzieć galareta.
Wbrew pozorom które stwarzamy na zewnątrz my też czujemy.
Szkoda tylko że,wiele kobiet nie chce lub nie potrafi tego w nas dostrzec.
13 2013-04-25 11:30:07 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-25 11:31:28)
Nawiazujac do tego, co powiedzial Alterego1, powiedzialbym raczej, ze my czujemy tak samo. Tak samo odbieramy zdrade a moze nawet i bardziej, bo to My staralismy sie o Wasze jako kobiet wzgledy ku temu, by stac sie Waszymi partnerami na nowa droge zycia.
I tak jak Was odarto tym "wyczynem" z kobiecosci tudziez wyjatkowosci jako tej jedynej, ktora prosilo sie - bedac w pelni "swiadomym praw i obowiazkow..." - o reke, tak Nas facetow odarto z czegos wiecej. Bo dla Nas ta "wisienka" na torcie" bylo cos wiecej niz przyjecie przez Was Naszych oswiadczyn, przyjecia Nas do Waszej rodziny. W tym wszystkim kryje sie to, czym dla Nas bylo przyjecie przez Was Naszego nazwiska. A podobno to czyni faceta tym najbardziej wyjatkowym, ze ta jego druga polowka jest tym czyms extra w oczach innych ludzi.
I tak jak mowi MoniaCo
Przestałam sie czuć wyjątkowa, jedyna!
Tak samo przestałam traktować nasze małżeństwo jako wyjątkowe a przede wszystkim przestałam ufac i wierzyć bezgranicznie temu, za którego poszłabym kiedys w ogień, oddała nerkę....
My tez to tak odbieramy a odarcie Nas z tej wyjatkowosci jest jak sadze rownoznacznym dla Was odarciem z tego, ze daliscie Nam potomstwo. Ze ten Nasz krok ku "nowemu szczesciu" w ramiona innej kobiety dziala w dwie strony z taka sama sila oddzialywania.
I tak jak ktos kiedys powiedzial, ze "w piekle nie ma tyle nienawisci co w sercu zdradzonej kobiety", bo zniszczone zostalo to, w czym poprzez przyjecie oswiadczyn i nazwiska "po" mezu pokladala nadzieje, tak dla Nas jest tym samym aczkolwiek w innym wydaniu.
I tak z mojego punktu widzenia, to nie potrafilbym sie odnalezc w dalszej roli meza po tym wyskoku, ktorym bylem przed. odgrzewany kotlet juz nie smakuje tak wykwintnie jak swiezy... dla obu stron.
W tej roli sie odnajde w nowym zwiazku bez "tej" przeszlosci, ale jednak juz nie bede tym samym facetem, co kiedys bylem dla "obecnej" eks. I chyba w tym tkwi szkopol, o ktorym mowi na koncu Alterego1, ze
Wbrew pozorom które stwarzamy na zewnątrz my też czujemy.
Szkoda tylko że,wiele kobiet nie chce lub nie potrafi tego w nas dostrzec...
Kiedyś doszłam do wniosku, który uważam za słuszny, że zdrada to przestępstwo... zbrodnia na psychice partnera. Zdrada zmienia wszystko. Już go tak nie szanuję, już nie ma u mnie takiego autorytetu, już zupełnie inaczej go postrzegam. Kiedyś był dla mnie kimś mądrym, uczuciowym, z wyobraźnią.. okazało się, ze to lipa. banalna lipa. Bo każda historia jest inna. Ja cierpię z tego powodu, ze ona była autentycznie nikim, głupią gęsią, nic nie warta, z tupetem, graniczącym z bezczelnością.. ani fajna, ani ładna.. bez ambicji, honoru... Bo gdyby była lepsza niż ja łatwiej bym to zrozumiała.. Czy tylko to ,że jest od niego młodsza o 20 lat.. i chętnie bierze między nogi każdego to jest atut????? To moje drugie doświadczenie ze zdradą. Jest różnica w mojej ocenie. Bo poprzedni mąż zamienił mnie faktycznie na lepszy model.. jestem obiektywna.. i młodsza i szczuplejsza( wtedy nie wiele) ale za to na jakim stanowisku... jakie perspektywy finansowe przed nim roztoczyła.. Ok.. chciał lepszego życia... i ma .. proszę bardzo.. Ale ten przypadek z gówniarą bez jakiejkolwiek klasy.. powalił mnie na kolana.....Ja się czuje teraz.... kimś " lepszym" niż mój mąż... rozumiecie? ja bym się do czegoś takiego nie zniżyła.... to straszne i już...
A ja się tak czasem zastanawiam!
Gdyby mój mąż naprawdę chciał walczyć o nas, gdyby był po zdradzie jak mąz Endi, czy udałoby się zamknąć tamten rozdział i zacząć jakby wszystko od nowa?
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że walczyłam sama, czekając do samego końca...a on ciągle nie wiedział w która strone iść!
Sama nie potrafiłam tej męki zakończyć, bo myślałam, ze moje życie skończy się wraz z jego odejściem!
Dawałam się upokarzać, poniżać za cene jakies urojonej walki o naszą rodzinę - rodzinę, która dla niego już wtedy nie istniała.
Wiele osób próbowało mi to wytłumaczyc, a ja szłam w zaparte!
Widac musiałam sie przekonac na własnym tyłku.
Monia ale mam nadzieję,że nie masz do siebie o to żalu? ? zrobiłaś wszystko co mogłaś i chciałaś w tej sprawie. To słuszne i właściwe. Moim zdaniem. Nie można machnąć ręka na rzeczy najważniejsze...prawda?? W sumie dzięki rozstaniu nie posmakowałas tak na dobre " czasu po zdradzie"... wszystko jest inne .. jak pisałam wyżej...
dzieki chłopaki za wpis
ja tak własnie podejrzewałam, dlatego starałam się, żeby moje "testy" były dwustronne;)
czasami mi żal
samej siebie
tego, z czego zrezygnowałam, czego nie mam
mozna żyć dalej, mozna się śmiać, mozna się bawić, mozna snuć plany, zycie toczy się dalej
ale ja jestem coraz bardziej:
silna
niezależna
samodzielna
własna
dbająca o swoje potrzeby
spokojna
stabilna
mocna
"niepotrzebująca"
Kiedyś doszłam do wniosku, który uważam za słuszny, że zdrada to przestępstwo... zbrodnia na psychice partnera. Zdrada zmienia wszystko. Już go tak nie szanuję, już nie ma u mnie takiego autorytetu, już zupełnie inaczej go postrzegam. Kiedyś był dla mnie kimś mądrym, uczuciowym, z wyobraźnią.. okazało się, ze to lipa. banalna lipa. Bo każda historia jest inna. Ja cierpię z tego powodu, ze ona była autentycznie nikim, głupią gęsią, nic nie warta, z tupetem, graniczącym z bezczelnością.. ani fajna, ani ładna.. bez ambicji, honoru... Bo gdyby była lepsza niż ja łatwiej bym to zrozumiała.. Czy tylko to ,że jest od niego młodsza o 20 lat.. i chętnie bierze między nogi każdego to jest atut????? To moje drugie doświadczenie ze zdradą. Jest różnica w mojej ocenie. Bo poprzedni mąż zamienił mnie faktycznie na lepszy model.. jestem obiektywna.. i młodsza i szczuplejsza( wtedy nie wiele) ale za to na jakim stanowisku... jakie perspektywy finansowe przed nim roztoczyła.. Ok.. chciał lepszego życia... i ma .. proszę bardzo.. Ale ten przypadek z gówniarą bez jakiejkolwiek klasy.. powalił mnie na kolana.....Ja się czuje teraz.... kimś " lepszym" niż mój mąż... rozumiecie? ja bym się do czegoś takiego nie zniżyła.... to straszne i już...
u mnie jest podobnie malwina
fakturzystka po kolegium nauczycielskim, pożal się boże, ani ładna, ani mądra
ale chętna
i bez zobowiązań...
to zawsze będzie dla mnie żałosne
i będzie świadczyc jak słabym i bylejakim człowiekiem mógł być mój mąż -oddał mnie, moja miłośc, zaufanie, wiarę, przyszłośc za DUPĘ
Dokładnie tak..;-(
Ja tylko z jednym jak na razie nie mogę sobie poradzić...
I czasem mi się to przypomina......tekst eksa...może to ona miala być moją wielką miłością?
I myslę, kim ja byłam przez te kilkanaście lat? Poczekalnią?
wycenili nasza miłośc i naszą wartość
wiesz jakie są tego konsekwencje
ONA TYLE DLA NICH WARTA BĘDZIE
bo ja nie dam mojemu męzowi więcej
nie warto
nie ma sensu
szkoda by było...
po kiego?
jemu wystarczy naprawde tak niewiele
wiesz co sobie czasami myślę?
że zdaradzając mnie okreslił wartość dla siebie - to jest jakieś 10% tego, co siedzi we mnie
pozostałe 90% nie ma znaczenia, jest mu niepotrzebne
ale to 90% to jest prawie całe moje życie
i bardziej jestem tymi 90% niż tymi 10%
miłośc która byla sensem mojego życia, związek który okreslał mnie, moją przyszłośc, plany i marzenia, stał się jedną dziesiątą
dzisiaj już mogę bez tego związku żyć
dzisiaj jego zdrada i inne zaprzaństwo byłoby kwestią wzruszenia ramionami i posprzątania bałaganu, który nastąpi w moim zyciu
Ja tylko z jednym jak na razie nie mogę sobie poradzić...
I czasem mi się to przypomina......tekst eksa...może to ona miala być moją wielką miłością?I myslę, kim ja byłam przez te kilkanaście lat? Poczekalnią?
monia, kurestwo jakie uczynił twój mąż musiało mieć usprawiedliwienie
to się nazywa projekcja
przecież nie mógł zniszczyć rodziny, dobrej relacji, zostawić ukochanej córki dlatego, bo go fiut swędział jak na nią patrzył..
rozumiesz?
MUSIAŁ sobie znaleść WIELKI powó
stąd te słowa
a propos - a jak teraz z nim jest? rozkwitł? szczęsliwy? spełniony? cały swój?
moniaCo napisał/a:Ja tylko z jednym jak na razie nie mogę sobie poradzić...
I czasem mi się to przypomina......tekst eksa...może to ona miala być moją wielką miłością?I myslę, kim ja byłam przez te kilkanaście lat? Poczekalnią?
monia, kurestwo jakie uczynił twój mąż musiało mieć usprawiedliwienie
to się nazywa projekcja
przecież nie mógł zniszczyć rodziny, dobrej relacji, zostawić ukochanej córki dlatego, bo go fiut swędział jak na nią patrzył..
rozumiesz?
MUSIAŁ sobie znaleść WIELKI powód
stąd te słowaa propos - a jak teraz z nim jest? rozkwitł? szczęsliwy? spełniony? cały swój?
Może masz rację! Szukał usprawiedliwienia!
A jak z nim jest?
Trudno ocenić, bo mi się nie zwierza, ale ciągle widze w jego oczach poczucie winy, słyszę to w jego głosie, jak wychodzi od małej.
Raczej pełni szczęścia nie ma!
Endi...
Czytajac Ciebie i Twoje elaboraty w tej "materii" widze, ze maz nie zabral Ci tych 10% a sama sobie dodajesz drugie 100. Setke, ktora - jak mniemam - On chcialby Ci dac od siebie i od serca "tu i teraz" ale... no wlasnie. Sam sobie odebral ta przyjemnosc...
"Miales chamie zloty rog..."*
* - nie dotyczy Casha i Jego stopki w postach![]()
może projektujesz monia?
może on chce, żebyś tak myslala?
może cię oszukuje, bo mysli że tobie byłoby przykro..
może projektujesz monia?
może on chce, żebyś tak myslala?
może cię oszukuje, bo mysli że tobie byłoby przykro..
Wątpie Endi, zeby to była projekcja.
Nie wiem jakie są jego intencje...czy to gra, czy real!
Z resztą niewiele mnie to już obchodzi....
tak tylko prowokowałam Monia
pościelił sobie sam
niech ma
Endi...
Czytajac Ciebie i Twoje elaboraty w tej "materii" widze, ze maz nie zabral Ci tych 10% a sama sobie dodajesz drugie 100. Setke, ktora - jak mniemam - On chcialby Ci dac od siebie i od serca "tu i teraz" ale... no wlasnie. Sam sobie odebral ta przyjemnosc...
"Miales chamie zloty rog..."*
* - nie dotyczy Casha i Jego stopki w postach
musisz mi to wyjaśnić bags.
29 2013-04-25 14:13:46 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-25 14:17:30)
bags napisał/a:Endi...
Czytajac Ciebie i Twoje elaboraty w tej "materii" widze, ze maz nie zabral Ci tych 10% a sama sobie dodajesz drugie 100. Setke, ktora - jak mniemam - On chcialby Ci dac od siebie i od serca "tu i teraz" ale... no wlasnie. Sam sobie odebral ta przyjemnosc...
"Miales chamie zloty rog..."*
* - nie dotyczy Casha i Jego stopki w postachmusisz mi to wyjaśnić bags.
Zaczne od tego, ze krasnoludki ukradly mi znak % bo mialo byc 100% ![]()
Znajac Twoja historie z Twoich postow, odbieram Ciebie jako ta silniejsza kobiete po tym, co sie stalo. Postawilas meza pod sciana dajac warunek, ze jescze jeden taki "raz" i bye.
I teraz te Jego starania sie o przetrwanie Waszego zwiazku tak odbieram, ze On by chcial Ci uchylic nieba jak tylko potrafi, by Ci wynagrodzic to, co zrobil; podniesc Twoja wartosc w Jego i otoczenia oczach, ale... no wlasnie, przyparty do muru nic nie moze juz zrobic. Moze tylko byc.
Czytajac Ciebie, znajac przypadek Operacji i podczytujac Was "na zakrecie" tak - po Twoich elaboratach - to widze.
Chcialby moze cos wiecej zrobic, ale przeszlosc i "noz na gardle" Mu nie pozwala. Nie ma juz tej swobody w wyrazaniu uczuc do Ciebie, bo sam ja sobie odebral.
Odwracajac role jakos ja nie potrafilbym ciagnac tego dalej i byc tym kims, kim bylem przed jak Ty na Twoim miejscu teraz.
Poniekad jadac razem z Toba na tym samym wozku i majac wielki szacunek do kobiet, podziwiam to co robisz, trwajac w tym dalej i prezentujac swoj wizerunek w Twoich postach.
I dalej trzymam sie stwierdzenia, ze zdrada jest wiekszym ciosem dla kobiety niz dla Nas, doznajac swego czasu tego samego co Ty tudziez Wy.
teraz rozumiem bags
problem jest nie taki, że ja mu nie pozwalam wyrażać, że jestem dla niego niebiem;)
ale problem jest pewnie taki, że jakkolwiek to wyrazi, to ja i tak nie do dokońca zaufam temu, że tym dla niego jestem
odebrał nie tyle sobie prawo do wyrażania uczuć, ale odebrał sobie prawo do otrzymywania tych uczuć ode mnie
i kiedy piszesz, że ty nie potrafiłbyś ciągnąć tego dalej i byc tym, kim byłes przed
to ja to interpretuję w odniesieniu do mojego męża
poniewaz JA NIE ROZUMIEM, dlaczego on jest gotów ciągnąć to dalej
byc ze mną
i brac ode mnie tyle, ile daję
wiedząc, i pamietając, ile dawałam wczesniej
wydaje mi się, że ja, na jego miejscu - powiiedziałabym End-Aluzji - to koniec - nie moge z tobą być, bo nigdy nie będziesz traktować mnie tak jak kiedyś, bo nigdy nie będe miłością twojego zycia
bo mimo błędów, które popełniłem, zasługuję na to, by iśc do przodu z czystą karta
a ty mi tej szansy nie dasz
nie chce patrzeć jak nasz związek karleje, robi się bylejaki'
nie mam siły patrzeć na to, jak cały czas cierpisz
nie mam siły patrzec njak tęskisz, żeby kochać
i że nie potrafisz już tak kochać...
ale ale ale
może on tak nie mysli, może on tego nie widzi, bo może ja się z tym doskonale kryje???
a moja siła jest moim przekleństwem baks
ja zawsze byłam silna, rozumiesz?
paradoksalnie zdrada wymusiła, abym przyznała się sama przed sobą, że czasami jestem słaba, że czasami się poddaje, że czasami nie walczę, że czasami się boję, że czasami nie wierze w siebie
paradoksalnie zdrada pozwoliła mi zaakceptować moje słabosci
zwolniła mnie z opdowiedzialności ciągłego radzenia sobie z przeciwnościami, pokonywania przeszkód, wyznaczania nowych celów i pujścia do przodu
to zdrada sprawiła, że stojąc teraz na nartach na wysokiej górze oblodzonej mówię - nie. nie zjadę, nie chce boję się, jestem za słaba nie potrzebuję - kiedyś ZJECHAŁABYM BAKS - bo ja zawsze zjeżdzam z gór!
teraz juz nie
moja siła jest moim przekleństwem, bo jak nie moge dołozyc sobie usprawiedliwien w stulu: [potrzebuję go, nie dam sobie bez niego rady, on utrzymuje nasza rodzinę, nie wiem, gdzie są śrubkli, sama sobie nie poradze, nigdy nie byłam sama, życie mnie przerastam, zawsze byłam zależna od kogoś.......
to musze sobie otwarcie odpowiedzieć na pytanie: DLACZEGO Z NIM JESTEM??
i to najtrudniejsze pytanie
odpowiedzi się zmieniają, ale ja ciągle na to pytanie od nowa odpowiadam
ś.......
to musze sobie otwarcie odpowiedzieć na pytanie: DLACZEGO Z NIM JESTEM??i to najtrudniejsze pytanie
odpowiedzi się zmieniają, ale ja ciągle na to pytanie od nowa odpowiadam
Endi,
tak weszlam tu i czytam Ciebie.
ja czytam Ciebie juz tak dlugo i zawsze wychodzi mi na to samo.
bardzo wrazliwa, silna kobieta, ktora walczy sama z soba.
No walczy to moze za duze slowo. Siluje sie.
Na moje odczucie ( oczywiscie moze byc nieziemsko bledne :-)) jestes z nim End_aluzjo, bo zdalas sobie sprawe, ze juz go nie kochasz ta SpajajacawasObojewcaloscmiloscia, wiesz, ze jej juz nie ma , jest niemozliwa,bo jej juz nie ma w Tobie , ale jednoczesnie zdalas sobie sprawe, ze jezeli nie mozesz jego (tego , ktory byl tym wyjatkowym rozumiejacym Ciebie w pol spojrzenia, bez slow, bo byly zbyteczne )tak kochac, to jakze nieprawdopodobne jest , ze w ten wlasnie sposob pokochasz INNEGO.
I dlatego zostajesz z nim.
tak pomarańczowa
gdybym miała w sobie chociaż namiastkę wiary w to, że potrafię jeszcze tak kochać - odeszłabym, żeby kochać, albo nie kochać, ale żeby miec nadzeję na taką miłość
ale dzisiaj już w to, że umiem tak kochać, pomprostu nie wierzę.
Endy - mysle ze tak , niewinnie po zdradzie sie juz nie bedzie nigdy kochalo, tak jak pierwotna milosc, oparta na zaufaniu ogormnej milosci.\
Zdradzajacy nie zdaja sobie sprawy z tego , ze zmieniaja gdzies w srodku cale myslenie czlowieka.
Nie wazne czy sie pozostanie w zwiazku z zdradzaczem czy nie.
Zmienia sie podswiadomosc , na zawsze i to ogromna zbordnia nie tylko na sercu ale i na umysle.
Wiem to na wlasnym przykladzie , bo odeszlam od meza, oszukal mnie nie tylko raz.
Dlatego postanowilam odejsc.
Powiem Wam , ze mija trzeci rok, ja poznalam kogos paradoksalnie jemu wlasnie powinnam zaufac bo to dobry czlowiek , a nie potrafie go wpuscic glebiej , jest blokada, jest strach, w srodku zostalo...............
Bylam w podobnej do Ciebie sytuacji ENdy , bylam poprostu dobra zona , nie blokowalam i nie narzucalam , pozwalam na wyjazdy i znajomosci , nie ograniczalam .
Kochalam bardzo mocno , ale to nie wystarczylo ? , bylo malo , chcial wolnosci absolutnej .
Chyba zdrada jest ogromnym rozczarowniem , zabiciem wszystkiego w co sie wierzylo , trudno potem znowu tak dac sie poniesc.............mimo ze tak bardzo sie chce.
i ja to intyicyjnie czuję pati
że obiekt już taki wazny nie jest, jak wazne są uczucia, które się ma
ja wiem, że już nigdy nikogo nie pokocham tak jak kochałam jego'i tak bardzo się ciesze, że przez 20 lat miałam w sobie taką fundamentalną, wielką, silną, stabilną miłość
w obecnym związku czuje się zaopiekowana przez partnera
czuje się wazna dla niego
rozumiem go i potrafie dawać mu to, czego on potrzebuje by być spełniony przy mnie
wiem, czego ja chcę i potrafię o tym mówić, potrafię do tego dążyć
w obecnym związku czuję się bezpiecznie
wiem, że potrafimy razem wyznaczac cele i do nich dazyć
wiem, że mnie nie zawiedzie
potrafię się smiać, cieszyć z małych rzeczy i dużych
obdarowywać i przyjmować dary
zasługuje na miłośc, którą dostaję
w obecnym związku - związku po zdradzie - myslę, że osiągnełam stabilizacje kobiety po przejściach, któa nauczyła się skłądac swój świat, okresliła ponpownie swoje wartości i idzie do przodu
w obecnym związku będe tesknic do tego co czułam
bo to dobra przeszłośc była
ale juz nie wróci
i ja to intyicyjnie czuję pati
że obiekt już taki wazny nie jest, jak wazne są uczucia, które się maja wiem, że już nigdy nikogo nie pokocham tak jak kochałam jego'i tak bardzo się ciesze, że przez 20 lat miałam w sobie taką fundamentalną, wielką, silną, stabilną miłość
w obecnym związku czuje się zaopiekowana przez partnera
czuje się wazna dla niego
rozumiem go i potrafie dawać mu to, czego on potrzebuje by być spełniony przy mnie
wiem, czego ja chcę i potrafię o tym mówić, potrafię do tego dążyć
w obecnym związku czuję się bezpiecznie
wiem, że potrafimy razem wyznaczac cele i do nich dazyć
wiem, że mnie nie zawiedzie
potrafię się smiać, cieszyć z małych rzeczy i dużych
obdarowywać i przyjmować dary
zasługuje na miłośc, którą dostajęw obecnym związku - związku po zdradzie - myslę, że osiągnełam stabilizacje kobiety po przejściach, któa nauczyła się skłądac swój świat, okresliła ponpownie swoje wartości i idzie do przodu
w obecnym związku będe tesknic do tego co czułam
bo to dobra przeszłośc byłaale juz nie wróci
Endi, piszesz, ze wiesz, ze Twoj maz Ciebie juz nie zawiedzie.
Ja takiego przekonania nie mam co do mojego, chociaz nie ma przeslanek jakichkowiek
By mialby cos zrobic nie tak. Staram sie ufac, tak jak pisalam wielokrotnie nie kontroluje, ale tak do konca nie wierze. Mysle, ze tego zaden psycholog nie zmieni.
operacja
ja wcale nie uważam, że mogę być swojego męża pewna w takim znaczeniu, w jakim ty to napisałaś
to znaczy:
zdrada uświadamia nam, że na poziomie bardzo fundamentalnych, podstawowych wartości i zasad, każdy człowiek może w każdej chwili wybrać coś, co będzie niezgodne, sprzeczne z naszymi wartościami i zasadami
Operacja, ty jesteś w lepszej sytuacji niz ja
bo mój mąz nie uważał, że zrobił cokolwiek źle
on uznał, że zrobił coś xle dopiro wtedy - GDY ZOBACZYŁ ILE TO ZNACZYŁO DLA MNIE
twój mąż wiedział, że uczynił kuurestwo i był gotów przyjać to na klatę
twój mąż nie zaprezentował całym sobą innych wartości i zasad niż masz ty
on wiedział, że zrobił xle i on nie zaakceptował tego
mój mąż akceptował to.. i akcpetowałby to jeszcze długo.. dopóki bym się nie dowiedziała, albo dopóki nie postanowiłby odejść...
mój mąż ZMIENIŁ SIEBIE, zmienił swój system wartości, zasady, żeby móc bezkarnie rżnąć panienkę
twój mąż zerżnał panienkę i WIEDIZAŁ< że to nie jest to, co zrobić powinien
'więc w tym znaczeniu powinnas czuć się "bardziej pewna niż ja"
ale określenie wiem, że mnie nie zawiedzie oznacza, że mogę UFAĆ.. sobie.. że na poziomie moich fundamentalnych potrzeb i wartości on nie może uczynić coś, co mnie rozwali
dlatego operacja bo... już mnie rozwalił
intencjonalnie może wykonać każde życiowe goofno, które mu przyjdzie do głowy
a ja na to pozwolę, albo nie pozwolę, ale to zalezy tylko ode mnie
rozumiesz?
on mnie nie zawiedzie - bo nie może, pod tym względem ten związek jest stabilny
i gdyby operacja okazało się, że on zamierza fundnąć powtórkę z rozrywki - to przecież nie mnie zawiedzie tylko siebie
ja po prostu od niego odejdę, od razu i definittywnie
bo nie ma ceny, którą gotowa byłabym zapłącić, bólu, który gotowa byłabym przyjąć.. żeby być z nim
nie byłoby warto
rozumiesz?
za pierwszym razem ten związek był wart tego, żeby próbować coś odbudować, sklejac, tworzyć, uratować
za drugim razem.. nie jest tego wart
rozumiesz?
Tak Endi. Kapuje.
Jednak widze, ze mimo swojej sily i madrosci lapiesz czasem doly i rana czaczyna znowu krwawic. Chyba nie tak mocno, ale czasami ten bol bije z Twoich wypowiedzi.
Nie wiem czy jestem w lepszej sytuacji, ale zazdroszcze Tobie tej madrosci i poczucia wlasnej wartosci.
/ Teo wysle mnie znowu do psychologa :-) /
i ja to intyicyjnie czuję pati
że obiekt już taki wazny nie jest, jak wazne są uczucia, które się maja wiem, że już nigdy nikogo nie pokocham tak jak kochałam jego'i tak bardzo się ciesze, że przez 20 lat miałam w sobie taką fundamentalną, wielką, silną, stabilną miłość
w obecnym związku czuje się zaopiekowana przez partnera
czuje się wazna dla niego
rozumiem go i potrafie dawać mu to, czego on potrzebuje by być spełniony przy mnie
wiem, czego ja chcę i potrafię o tym mówić, potrafię do tego dążyć
w obecnym związku czuję się bezpiecznie
wiem, że potrafimy razem wyznaczac cele i do nich dazyć
wiem, że mnie nie zawiedzie
potrafię się smiać, cieszyć z małych rzeczy i dużych
obdarowywać i przyjmować dary
zasługuje na miłośc, którą dostajęw obecnym związku - związku po zdradzie - myslę, że osiągnełam stabilizacje kobiety po przejściach, któa nauczyła się skłądac swój świat, okresliła ponpownie swoje wartości i idzie do przodu
w obecnym związku będe tesknic do tego co czułam
bo to dobra przeszłośc byłaale juz nie wróci
Twoj maz , juz Cie nie zawiedzie , jesli to czujesz . jestes w dobrej sytuacji
Wiem do czego tesknisz do pierwotnej milosci i pierwotnego zaufania - to nie wroci .
Jednak gratuluje bo i tak mimo zdrady , oboje sie staracie i to jest wazne .
Z czasem bedzie coraz lepiej ..........
Wiesz Pati u Endi czy u mnie minelo juz tyle czasu, ze gdyby mialoby byc lepiej to juz by bylo.
No moze jest lepiej niz zaraz po zdradzie, ale teraz mam wrazenie, ze to ju constans.
41 2013-04-26 00:46:52 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-04-26 00:48:26)
Wiesz Pati u Endi czy u mnie minelo juz tyle czasu, ze gdyby mialoby byc lepiej to juz by bylo.
No moze jest lepiej niz zaraz po zdradzie, ale teraz mam wrazenie, ze to ju constans.
i o to mi wlasnie chodzi:) z tym ze Endy nie daje sobie takiej mozliwosci
Tak Endi. Kapuje.
Jednak widze, ze mimo swojej sily i madrosci lapiesz czasem doly i rana czaczyna znowu krwawic. Chyba nie tak mocno, ale czasami ten bol bije z Twoich wypowiedzi.
Nie wiem czy jestem w lepszej sytuacji, ale zazdroszcze Tobie tej madrosci i poczucia wlasnej wartosci.
/ Teo wysle mnie znowu do psychologa :-) /
Operacja bo ten ból pozostanie .Ja też mam czasem doły i serce mi krwawi mimo tego ,że nic się nie dzieje ,tak po prostu już jest .
Każdy z nas po zdradzie ,niezależnie od płci będzie miał lepsze i gorsze dni ,bo zdrada w nas coś zabija ,wiarę w niewinność .
A teraz dziewczyny ciekawosta
Na samym poczatku swojej drogi , po zdradzie bylego meza.
Najpierw zalogowalam sie na forum , psychologicznym bardzo na poziomie itp.
Sadzilam ze znajde oparcie .
Jednak napisalam tylko jeden post , i posypaly sie odpowiedzi ze powinnm z mezem rozpczac wymiany partnerow itp.
Pani moderator wytlumaczyla ze czlowiek to nie monogamista i powinam rozpatrzyc mozlwisc sexu laczonego.
Czyzby to forum przyciagalo ludzi dinozaurow? , ktoryc juz niema , lub jest tak malo?
Czy naprawde ludzie oszaleli poprostu na punkcie sexu.?
To ciekawe
Pati. Jest taki francuski pisarz który naPisał książkę cząstki elementarne i oburzył francuzow. I cała zachodnia cywilizacje. Napisał o społeczeństwie tak zepsutym. Tak pozbawionym wartości. Ze jedyne co zostało to hedonia. I to coraz większa mocniejsza. Coraz wiecej doznań tylko fizycznych. Emocji podstawowych. Ale wszystko łatwe. Wszystko dostępne. Nie ma o co walczyć. Dobrobyt. Globalna wioska. Opisał społeczeństwo zachodnie. Zepsute. Nastawione na branie. Na seks. Upraszcxajace wszystko. Pozbawione marzeń i złudzeń.
Wszyscy sie oburzali. Dlatego. Bo miał racje.
Pati. Jest taki francuski pisarz który naPisał książkę cząstki elementarne i oburzył francuzow. I cała zachodnia cywilizacje. Napisał o społeczeństwie tak zepsutym. Tak pozbawionym wartości. Ze jedyne co zostało to hedonia. I to coraz większa mocniejsza. Coraz wiecej doznań tylko fizycznych. Emocji podstawowych. Ale wszystko łatwe. Wszystko dostępne. Nie ma o co walczyć. Dobrobyt. Globalna wioska. Opisał społeczeństwo zachodnie. Zepsute. Nastawione na branie. Na seks. Upraszcxajace wszystko. Pozbawione marzeń i złudzeń.
Wszyscy sie oburzali. Dlatego. Bo miał racje.
Racja wiekszosc ludzi to hedonisci
I tak sie wlasnie skonczy swiat ..............
W gruncie rzeczy seks jest najłatwiejszy. Dostarcza szybkich nieskomplikowanych podniet. Nie wymaga podchodow. Polecam książkę. Mocna jest.
Pokazuje jak ludzie chcą dla siebie dobrze... A potem juz nie starcza emocjI. Ciało sie przyzwyczaja do bodźców. Nie reaguje. Trzeba coraz wiecej i wiecej coraz hardkorowiej...
A teraz dziewczyny ciekawosta
Na samym poczatku swojej drogi , po zdradzie bylego meza.
Najpierw zalogowalam sie na forum , psychologicznym bardzo na poziomie itp.
Sadzilam ze znajde oparcie .
Jednak napisalam tylko jeden post , i posypaly sie odpowiedzi ze powinnm z mezem rozpczac wymiany partnerow itp.
Pani moderator wytlumaczyla ze czlowiek to nie monogamista i powinam rozpatrzyc mozlwisc sexu laczonego.
Czyzby to forum przyciagalo ludzi dinozaurow? , ktoryc juz niema , lub jest tak malo?
Czy naprawde ludzie oszaleli poprostu na punkcie sexu.?
To ciekawe
Nie, nie sądzę, aby wszyscy i wszędzie uważali, że seks jest lekarstwem na wszystko. Ktoś, kto tak sądzi jest albo bardo młody i ma zero doświadczenia życiowego albo na siłę usiłuje być trendy i nowoczesny inaczej.
Może na jakichś palantów trafiłaś - dla mnie proponowanie rozwiązania typu seks w trójkącie lub swingers klub osobom, których związek jest w kryzysie jest po pierwsze zwyczajnie głupie, bo stworzy nowe problemy zamiast wyleczyć obecne, a po drugie prymitywne i na poziomie sex porad z cosmopolitana (nieważne, czy facet dba, szanuje, kocha - lekarstwem na wszystko jest kupienie nowej bielizny, przygotowanie kolacji i zrobienie loda pod stołem).
Co do tego, że człowiek to nie monogamista - ależ proszę, jeśli ktoś chce niech będzie sobie poligamistą, tylko niech uczciwie poinformuje żonę/męża o tym fakcie ZANIM cokolwiek zaczną sobie obiecywać. Ciekawe, dlaczego tak mało takich otwartych ludzi a tak dużo zdradzaczy obojga płci, którzy najbardziej drżą przed wyjściem romansu na wierzch - może dlatego, że jednak ta monogamiczna nuda ma pewną wartość?
pati31 napisał/a:A teraz dziewczyny ciekawosta
Na samym poczatku swojej drogi , po zdradzie bylego meza.
Najpierw zalogowalam sie na forum , psychologicznym bardzo na poziomie itp.
Sadzilam ze znajde oparcie .
Jednak napisalam tylko jeden post , i posypaly sie odpowiedzi ze powinnm z mezem rozpczac wymiany partnerow itp.
Pani moderator wytlumaczyla ze czlowiek to nie monogamista i powinam rozpatrzyc mozlwisc sexu laczonego.
Czyzby to forum przyciagalo ludzi dinozaurow? , ktoryc juz niema , lub jest tak malo?
Czy naprawde ludzie oszaleli poprostu na punkcie sexu.?
To ciekaweNie, nie sądzę, aby wszyscy i wszędzie uważali, że seks jest lekarstwem na wszystko. Ktoś, kto tak sądzi jest albo bardo młody i ma zero doświadczenia życiowego albo na siłę usiłuje być trendy i nowoczesny inaczej.
Może na jakichś palantów trafiłaś - dla mnie proponowanie rozwiązania typu seks w trójkącie lub swingers klub osobom, których związek jest w kryzysie jest po pierwsze zwyczajnie głupie, bo stworzy nowe problemy zamiast wyleczyć obecne, a po drugie prymitywne i na poziomie sex porad z cosmopolitana (nieważne, czy facet dba, szanuje, kocha - lekarstwem na wszystko jest kupienie nowej bielizny, przygotowanie kolacji i zrobienie loda pod stołem).Co do tego, że człowiek to nie monogamista - ależ proszę, jeśli ktoś chce niech będzie sobie poligamistą, tylko niech uczciwie poinformuje żonę/męża o tym fakcie ZANIM cokolwiek zaczną sobie obiecywać. Ciekawe, dlaczego tak mało takich otwartych ludzi a tak dużo zdradzaczy obojga płci, którzy najbardziej drżą przed wyjściem romansu na wierzch - może dlatego, że jednak ta monogamiczna nuda ma pewną wartość?
Wlasnie tak , wiele osob tam uwazalo .
Podejscie do zycia staroswieckie i wogole .
Niewiem co dalej bo niepisalam juz tam , z 3 lata .
Pani moderatorka sama mi rzucial wykladem na dobre a4 , i faktycznie mzona sie zgodzic pod warunkiem ze oboje partnerow sie na to zgadza.
Wiele osob stwierdzilo rowniez, ze wymiana partnerow raz na jakis czas im sie oplaca.
Tymbardziej kazdy kto mnie zna , z kkkzb , wie jaka droge przeszlam .
Jutro zobacze czy to tam jeszcze jest , z cieakwosci.
W gruncie rzeczy seks jest najłatwiejszy. Dostarcza szybkich nieskomplikowanych podniet. Nie wymaga podchodow. Polecam książkę. Mocna jest.
Pokazuje jak ludzie chcą dla siebie dobrze... A potem juz nie starcza emocjI. Ciało sie przyzwyczaja do bodźców. Nie reaguje. Trzeba coraz wiecej i wiecej coraz hardkorowiej...
To chyba jest problem , nowych czasow.
Bo faktycznie coraz wiecej zwiazkow opiera sie na sexie wygladzie .
Kazdy cwiczy kazdy robi wszystko zeby byc piekniejszy i piekniejszy.
Wiesz jak bylam mala dziewczynka i moi rodzice z sasiadami jak sobie w sobote popijali wodeczke , robili skecze , smiali sie do upadlego .
Jakos swojsko bylo , i przyjemnie .
Teraz kazdy odstawiony na igle .............itp , itp
Ktory to pisarz ![]()
Ludzie ratunku.
Wydaje nam sie, ze otwieramy sie przed ludzmi wartosciowymy, a tam kosmici.
Nie wyobrazam sobie czekos takiego.
pati31 napisał/a:A teraz dziewczyny ciekawosta
Na samym poczatku swojej drogi , po zdradzie bylego meza.
Najpierw zalogowalam sie na forum , psychologicznym bardzo na poziomie itp.
Sadzilam ze znajde oparcie .
Jednak napisalam tylko jeden post , i posypaly sie odpowiedzi ze powinnm z mezem rozpczac wymiany partnerow itp.
Pani moderator wytlumaczyla ze czlowiek to nie monogamista i powinam rozpatrzyc mozlwisc sexu laczonego.
Czyzby to forum przyciagalo ludzi dinozaurow? , ktoryc juz niema , lub jest tak malo?
Czy naprawde ludzie oszaleli poprostu na punkcie sexu.?
To ciekaweNie, nie sądzę, aby wszyscy i wszędzie uważali, że seks jest lekarstwem na wszystko. Ktoś, kto tak sądzi jest albo bardo młody i ma zero doświadczenia życiowego albo na siłę usiłuje być trendy i nowoczesny inaczej.
Może na jakichś palantów trafiłaś - dla mnie proponowanie rozwiązania typu seks w trójkącie lub swingers klub osobom, których związek jest w kryzysie jest po pierwsze zwyczajnie głupie, bo stworzy nowe problemy zamiast wyleczyć obecne, a po drugie prymitywne i na poziomie sex porad z cosmopolitana (nieważne, czy facet dba, szanuje, kocha - lekarstwem na wszystko jest kupienie nowej bielizny, przygotowanie kolacji i zrobienie loda pod stołem).Co do tego, że człowiek to nie monogamista - ależ proszę, jeśli ktoś chce niech będzie sobie poligamistą, tylko niech uczciwie poinformuje żonę/męża o tym fakcie ZANIM cokolwiek zaczną sobie obiecywać. Ciekawe, dlaczego tak mało takich otwartych ludzi a tak dużo zdradzaczy obojga płci, którzy najbardziej drżą przed wyjściem romansu na wierzch - może dlatego, że jednak ta monogamiczna nuda ma pewną wartość?
co tu sie dziwic takim "kfiatkom" o "bezinwazyjnym" trendzie wymiany dla dobra obojga partnerow, gdzie ja spotkalem sie z wnioskami o tym by z jednej strony odizolowac zone od matki. Nie calkowicie odciac ale ograniczyc kontakt do mimimum a z drugiej... pokochac tesciowa tak samo jak zone.
Dochodze do wniosku, ze tak wyniosle poglady monogamii inaczej, wyglaszaja ludzie o wypranych umyslach przez media, bo to w koncu one nakrecaja cala ta "zdrowa" wizje zycia newsami o rozwodach ludzi z pierwszych stron gazet. A skoro oni "tam na gorze" sie rozchodza i zmieniaja partnerow, to czemuz My mie mozemy robic takich przewalow w zwiazkach bez tej medialnej "smietanki"? Bez rozwodu, po cichu i w domowych "pieleszach", zeby potem partner/ka nie mogla z takimi informacjami wyjsc przez drzwi, bo poroze sie rozroslo...
Ludzie ratunku.
Wydaje nam sie, ze otwieramy sie przed ludzmi wartosciowymy, a tam kosmici.
Nie wyobrazam sobie czekos takiego.
Ej!!! Ja nie jestem kosmitka!:)
Ktory to pisarz
Michel Houellebecq Elementary Particles Cząstki elementarne
operacja napisał/a:Ludzie ratunku.
Wydaje nam sie, ze otwieramy sie przed ludzmi wartosciowymy, a tam kosmici.
Nie wyobrazam sobie czekos takiego.Ej!!! Ja nie jestem kosmitka!:)
Ale pani moderator, o ktorej pisala Pati raczej jest.
O tamto forum mi chodzilo.
Ty Endi jestes super madra kobieta.
pati31 napisał/a:Ktory to pisarz
Michel Houellebecq Elementary Particles Cząstki elementarne
Tak!!!
End_aluzja napisał/a:operacja napisał/a:Ludzie ratunku.
Wydaje nam sie, ze otwieramy sie przed ludzmi wartosciowymy, a tam kosmici.
Nie wyobrazam sobie czekos takiego.Ej!!! Ja nie jestem kosmitka!:)
Ale pani moderator, o ktorej pisala Pati raczej jest.
O tamto forum mi chodzilo.
Ty Endi jestes super madra kobieta.
Oczywiście operacja. Jestem taka jak ty. ![]()
57 2013-04-29 21:41:24 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-04-29 21:45:37)
Dziekuje
, poszukam tej ksiazki .
To bylo psycho-cafe
Moze to na jakis sposob ewolucja , moze za sto , dwiescie lat, ludzie beda wyzwoleni cholera wie .
Narazie mamy swoje serca , ktore krwawia , i nie sposob tego zatrzymac, serce ktore kochalo prawdziwie , zewsze bedzie cierpialo ................:)))
PS:Czytam recenzje , faktycznie dobra ksiazka , musze ja miec
))
No wiesz pati. Tak. Ale jaki to dar tak kochać. Co nie?
59 2013-04-29 21:50:57 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-04-29 21:52:31)
No wiesz pati. Tak. Ale jaki to dar tak kochać. Co nie?
Ty jestes w lepszej sytuacji ,Twoj maz zrozumial , zrozumial ze popelnil przestepstwo na Twoim sercu , wtedy jestem za proba. Wam sie udalo , udaje bo on doglebnie zrozumial , zmiany zaszly jedynie w Twoim umysle i sercuu...........
Moze kiedys opisze z eszczegolami swoja historie , ja kochalam jak idiotka , jak naiwna , pelna ufnosci , jak dziecko, dzielilam sie wszystkim tylko po to , by cale moj obraz zycia , na ktory pracowali moi cudowni rodzice umarl.
Mimo ze jestem po rozwodzie , mimo ze nie dlugo bedzie juz 4 lata , to we mnie jest , to rozczarowanie bylo ogromne , bol nie zniesienia , ogormny zwod.
Wiesz co sie potem okazalo ze to manipulator sprytny oszust , czlowiek o tysiacach twarzy .........
Nie nie zrozumial co zrobil , byl , jest na to za nowoczesny ........
Okazal sie zludzeniem , iluzja , klamstwem jedna wielka pomylka .......
Wiem jedno , tak juz nie potrafie , ta milosc bedzie zawsze inna , rozsadna, przemyslana...............
Wiesz pati. Zanim zdradził mnie mój mąż. Jeden znajomy opowiedział mi o swojej historii. Taki glupek który korzystał z okazji i zdradzal zone.
Rozstali sie. Lata temu. Potem ta druga stała sie ta pierwsza. Opowiadał mi jak cieZko żyć z kobieta ktora wie jak umiesz kłamać zdradzać i oszukiwać. Ktora wie jak łatwo ci to przychodziło.
A potem mówił o tym jak mimo ze z 10 lat nie jest ze swoją Zona to kiedy jest w miejscu w którym był kiedyś z nią -PAMIĘTA co przeżywał z nią.
Mówi ze nie są razem. Po latach sie dogadali. Każde z nich ma swoje zycie. Ale on mówi- miedzy nami jest to cos. Taka intymnośc. Czasami rozmawiamy otwarcie. Czasami flirtujemy troche. Nie mam i nie miałem z nikim takich relacji. Takich wspomnień.
Popełnilem największy błąd w życiu. Nic po niej nie było takie samo...
Pati. Ja wiedziałam o tym gdy zdradził mnie mąż. To prawda ze on zrozumiał i o mnie walczył. To pomogło mi poradzić sobie z moja zwykła urazona duma.
Ale ja wiem pati. To wiem. Ze jego życie zawsze bedzie częścią mojego.
Ze gdybym kazała mu odejść. To zawsze zylabym jego życiem. Nie uwolnilabym sie.
Pati. I cierpialabym jak diabli gdybym myślała ze zapomniał o mnie i ułożył sobie zycie beze
Mnie.
Wiedziałam ze tak moze być. Dlatego tez. Rownież z tego powodu dałam szanse.
Pati. Nie bój sie uczuć. To nie ty zawiodlas kochajac. To on zawiódł. W tym nie ma Twojej winy. W tym nie ma twojego planu czy twOjej relacji przyczynowo- skutkowej.
To nie ty dalas dupy. To twój mąż.
Nie zależało to od ciebie.
Od ciebie zależało ze potrafilas tak kochać. I co kochalas to twoje.
Więc nie bój sie uczuć.
Kazdy wybiera. Ty wybierasz co dasz. Ty wybierasz jak kochasz.
61 2013-04-29 22:29:42 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-04-29 22:34:36)
Myślę, że doświadczenie zdrady powoduje, że nie potrafimy już tak bezgranicznie się oddać, otworzyć na drugiego czlowieka.
Jak widzę jakieś pary idące do śłubu, gdy oglądam ich szczęśliwe twarze - uśmiecham się ironicznie...
Czy to możlwie, że wraz ze zdradą umiera jakaś cząstka nas samych?
Czy ja nie robię krzywdy komuś, pozwalając sie do mnie zblizyć tak mocno?
Czy będę umiała obdarzyć kogoś takim uczuciem jak tamtego, który okazał się być nikim?
Czy ja kochałam nikogo? Jak to możliwe?
Dla niego nie byłam ważna...
Dla nikogo byłam nikim...
Nieprawda Monia. I dobrze o tym wiesz...
Byłaś kimś. Jestes kimś. Ktoś cie zawiódł. Ale ty nie zawiodlas siebie.
Nic sie nie bój. Zobaczysz:))
Kolejny test.
Twój partner/partnerka przychodzi z banku: kochanie musimy wziąć kredyt ( historia operacji) :
1. Jak mu powiedzieć ze nie bo się boje ze mnie zdradzi znowu i zostawi?
2. Oczywiście kochanie. Wspólny. Na 30 lat?
3. Ale ja nie chce wziąć z nim kredytu. Co jak będę chciała odejść?
4. Mówię. Kochanie kredyt to my mieliśmy. Ale dałeś dupy. A teraz wybacz ale nie zaufam.
64 2013-04-29 23:54:53 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-29 23:58:12)
Kolejny test.
Twój partner/partnerka przychodzi z banku: kochanie musimy wziąć kredyt ( historia operacji) :
1. Jak mu powiedzieć ze nie bo się boje ze mnie zdradzi znowu i zostawi?
2. Oczywiście kochanie. Wspólny. Na 30 lat?
3. Ale ja nie chce wziąć z nim kredytu. Co jak będę chciała odejść?
4. Mówię. Kochanie kredyt to my mieliśmy. Ale dałeś dupy. A teraz wybacz ale nie zaufam.
Jak to mowia "Ty jestes dla niego droga a on dla Ciebie". Droge zawsze mozna zmienic, konsekwencji wyboru juz nie.
"Cos jest "dane" i "zadane" przez malzenstwo..." To zdanie sie powtarza w kazaniach i wypowiedziach o zwiazkach, sklaniajac do refleksji. jak ktos idzie na slepo, to potem dzwiga brzemie prof. Belki i naciski Vincenta Rostowskiego
Endi,
Co tu testować, powiedz? Nie będzie już tak jak było i albo człowiek to przyjmuje do wiadomości i idzie dalej albo kręci się w kółko jak koń w kieracie. Ja myślę, że tak na co dzień nie myślisz o tym. Ale te myśli czasami powracają. To nawet nie o zdradę chodzi, ale o nadużycie zaufania, o sranie do własnego gniazda. Nie zgadam się , że jest lepiej, gdy kobieta, to ktoś wartościowy. Jakie to ma znaczenie?
Nikt tego nigdy nie odbuduje, bo się nie da. Bo to tak jakbyś w coś wierzył , a nagle okazuje się, że to coś to tylko atrapa. A Ty z tego stworzyłeś swoją świątynię. I jest ch...owo, ale tego się nie zmieni. Po co debatować nad czymś na co nie mamy wpływu?Tym bardziej, że analiza tego co się stało najbardziej dotyka nas. To po co przysparzać sobie zmartwień? Tego nie mogę zrozumieć. Osobiście powiedzmy, że zamknęłam to, co było. Owszem to wraca. I daje mi do myślenia. Ze nie ma rzeczy idealnych, wszystko jest ułomne, wszystko może się skończyć, ludzie mogą okazać się inni niż się wydają.I jestem ostrożniejsza. Nie dam się już wrobić w tę kabałę , w której byłam. O NIE, NIE! I tyle w temacie. Zazdroszcę tylko tym, którzy mają jeszcze pzreświadczenie o wyjątkowości miłości. Bo wierzyć jest pięknie i znacznie ulatwia to życie.