Witam, czy to normalne, że ostatnio okropnie czuję się samotna? nie mam chłopaka, nie mam przy sobie bliskich osób, przez to zamykam się na innych ludzi i nie chce mi się wychodzić z pokoju, najchętniej siedziałabym cały czas w pokoju nie wychodząc do ludzi. Tak, wiem jest to jakby błędne koło. Wiem, że to jest złe i staram się z tym walczyć, ale czasem brak mi sił, myślałam, że jak będzie taka ładna pogoda jak dziś to mi się odmieni, ale nie widzę za bardzo różnicy,a cała zimę czekałam na słoneczko i cieplejsze dni. Biegam wieczorami, lubię sport i lubię go uprawiać. Nie wiem co się dzieje ze mną. Mam naukę, kolokwia, a mnie się uczyć nie chce, tzn. uczę się, ale jakoś mi tak nie zależy, żeby napisać to jak najlepiej, tylko żeby zaliczyć, a wcześniej nigdy tak nie miałam, zależało mi na jak najlepszej ocenie w miarę możliwości. Nie poznaję sama siebie. Może ktoś może mi coś doradzić ? Jak sobie z tym wszystkim radzić ? Bardzo brakuje mi jakiejś bliskiej osoby, normalnej duszyczki, z którą można szczerze porozmawiać. Czasami się zastanawiam, czy to czasem nie jest jakaś depresja albo coś podobnego, bo te zmiany nastrojów już mnie męczą i przygnębiają, a może przesadzam z tym, sama nie wiem, Wy też tak macie ? Proszę o jakieś komentarze:) Pozdrawiam czytających tego posta ! ![]()
1 2013-04-21 16:10:06 Ostatnio edytowany przez kwiatkibratki (2013-04-21 16:14:06)
Nie martw się czuję się identycznie ![]()
Jak chcesz z kimś pogadać to służę pomocą ![]()
Endar Spire - Chętnie porozmawiam
Może ktoś coś doradzi w tej sytuacji ?
Myślę, że jedyny sposób to się jednak przełamać i wyjść do ludzi, a jak nie to jakiś specjalista. Bo stany depresyjne to jest choroba, którą całe szczęścia da się wyleczyć. Na razie próbuj naprawdę wyjść do ludzi, wiem jakie to trudne, bo sam się zbieram i zbieram i pozbierać nie mogę, ale wiem, że to jedyna droga.
Witam, czy to normalne, że ostatnio okropnie czuję się samotna? nie mam chłopaka, nie mam przy sobie bliskich osób, przez to zamykam się na innych ludzi i nie chce mi się wychodzić z pokoju, najchętniej siedziałabym cały czas w pokoju nie wychodząc do ludzi. Tak, wiem jest to jakby błędne koło. Wiem, że to jest złe i staram się z tym walczyć, ale czasem brak mi sił, myślałam, że jak będzie taka ładna pogoda jak dziś to mi się odmieni, ale nie widzę za bardzo różnicy,a cała zimę czekałam na słoneczko i cieplejsze dni. [..]. Nie poznaję sama siebie. Może ktoś może mi coś doradzić ? Jak sobie z tym wszystkim radzić ? Bardzo brakuje mi jakiejś bliskiej osoby, normalnej duszyczki, z którą można szczerze porozmawiać. Czasami się zastanawiam, czy to czasem nie jest jakaś depresja albo coś podobnego, bo te zmiany nastrojów już mnie męczą i przygnębiają, a może przesadzam z tym, sama nie wiem, Wy też tak macie ? Proszę o jakieś komentarze:) Pozdrawiam czytających tego posta !
Może to przez wiosnę? Pytam poważnie. Przez ostatnie dwa tygodnie sam miałem doła podobnego do Twojego. Robota leżała odłogiem, zero motywacji i jakieś durne, natrętne myśli. Też czekałem na słoneczko, ptaszki, ciepły wietrzyk. Wiosna wreszcie się pojawiła i co ? Nie mogłem zdobyć się na nic więcej niż położenie się do łóżka. Dziwne to wszystko. Teraz czuję się w miarę normalnie. Może Tobie też przejdzie?
Witajcie w klubie
Poczytajcie sobie o przesileniu wiosennym i jego wpływie na samopoczucie u niektórych osób. Z czasem powinno nam to przejść ![]()
Nie no bez jaj! Jakie przesilenie? Jak kolokwia to mniemam że dużo przed 30ką ? To może menopauza?? EHHH
Ja prędzej skupił bym się nad stwierdzeniem: "nie mam przy sobie bliskich osób, przez to zamykam się na innych ludzi i nie chce mi się wychodzić z pokoju"
Akademik? Nowe miasto ? Brak aklimatyzacji w nowym towarzystwie?
Wyobcowani, tym bardziej z naszego wyboru , zawsze jesteśmy zdani na samych siebie . brak dystansu do siebie, zawsze powoduje alienacje a przez to nadmierną nerwowość i chęć wycofania..
--"Wy też tak macie ?"-- kwiatkibratki napisz coś więcej, brak bliskości może wynikać z różnych przyczyn ,domyślasz się z jakich? Podzielisz się refleksją?
Paweł, napisałem o tym, bo w ostatnim czasie sam u siebie zauważyłem spadek nastroju zupełnie bez powodu
Jest wiosna, coraz więcej słońca, powinien załączyć się optymizm jak co roku, a tu coś nie tak
Nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć.
9 2013-04-22 10:53:20 Ostatnio edytowany przez kwiatkibratki (2013-04-22 10:55:33)
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi:)
Takijedenfacet820- Też się zastanawiałam czy to nie czasem jakieś przesilenie, ale sama już nie wiem.
Blank- Miejmy nadzieję:)
Paweł1979- Twój trop jest w pewien sposób dobry. Faktycznie jestem w nowym mieście na studiach, z tym, że ja już jestem tutaj 3 rok, więc zaklimatyzowałam się już dawno. Fakt faktem jestem zdana praktycznie na siebie. Faktycznie mieszkam teraz bardzo daleko od domu rodzinnego, bo ok 300 km i przyznam się, że czasem tęsknię. Szczerze mówiąc to sama nie wiem czemu tak się ostatnio dziwnie jakoś czuję. Mam nadzieję, że to przejściowe, w tamtym roku tak nie miałam na wiosnę, jak było już słonko to wprost nie mogłam się nim nacieszyć. Rozmawiam z ludźmi, uprawiam sport, bo lubię np. biegać wieczorkiem, to mi dodaje energii i lepiej się czuję. Dobija mnie ta wszechogarniająca ludzka obojętność na innego człowieka, fałsz i obłuda na każdym kroku, ludzie w oczy ładnie pięknie, a poza plecami zazdroszczą i oczerniają np. na uczelni. Jestem silną i rozsądną osobą, dużo potrafię wytrzymać, zresztą dużo już przeszłam w tym swoim 22 letnim życiu, dlatego tym bardziej czasem siebie nie poznaje, że taki stan mnie dopada i dobija, i czasem mnie przerasta, że odechciewa mi się autentycznie wszystkiego i właśnie wtedy najchętniej nie wychodziłąbym z pokoju. Ahhh
Jak sobie z tym radzić żeby taki stan szybko minął ? Macie może jakieś sprawdzone sposoby ?
Z tym wychodzeniem do ludzi to też bym nie przesadzał. Ja mieszkam ponad 3 lata w mieście i nie mam parcia na poznawanie nowych ludzi. Dobija mnie to społeczeństwo. Sam jestem od roku i też było ciężko na początku. Na mnie działa jedna rzecz. Sport. Bieganie, siłownia. Byle sobie zapchać wolny czas i za dużo nie myśleć. Dwa dni bez treningu i już czuje doła. Za dużo cukru, np cola i też samopoczucie się pogarsza. Grunt to zmęczyć się w dzień tak że po przyłożeniu głowy do poduszki po prostu odpłynąć.
11 2013-04-23 23:41:30 Ostatnio edytowany przez MargolkaG (2013-04-23 23:42:31)
witajcie, nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale czuje się samotna mimo,że pracuje i studiuje, ale nie mam obok siebie bliskich osób, jestem tu sama z daleka od rodziny i domu, ludzie ze studiów-mam tylko ich ale kontakt się urwał ostatnio, bo każdy ma swoje życie, a spotykamy się od czasu do czasu. Mieszkam co prawda z koleżką, ale często jej nie ma, a ja zostaje sama, tak jak wczoraj i dziś kiedy miałam wolne siedziałam całe dwa dni w domu co prawda uczyłam się sprzątałam, ale chętnie bym gdzieś wyszła ale nie mam z kim.
Czasem tak myślę,że jestem zdana tylko na siebie, nikt mi nie pomoże, a jak by mi się coś stało to nikt by nie wiedział.Coraz bardziej ta sytuacja zaczyna mnie przytłaczać, nie wiem co mam robić.
Każdy z nas, mówię tu o społeczeństwie, w tych czasach skupia się na sobie, biegnie by zdążyć przed innymi w tym wyścigu szczurów. Dlatego ciężko spotkać na każdym kroku osoby z którymi można normalnie porozmawiać.
Lecz to nie miało być o tym, można powiedzieć, że jestem w podobnej sytuacji, praca, dom, nauka i cały czas to samo. Czasami spotkam się z kolegami z uczelni (studiuje zaocznie, w tym roku będę się "bronić") mieszkam sam w mieście wojewódzkim. Nie znam nikogo, i jakoś nie jest mi z tym tak źle. Zacząłem biegać wieczorami, bardzo to odpręża i pomaga. Ale też zauważyłem, że przez to szybkie pojawienie się wiosny wszelkie siły i zapał uciekły, na nic nie ma się ochoty. Po prostu trzeba zagryźć zęby, przetrwać ten okres i wmawiać sobie, że będzie dobrze.
wiesz to łatwo tak można powiedzieć>nauczyłam się już z tym żyć, ale czasem coś mnie dopada i nie wiem co mam ze sobą zrobić, czuje się niepotrzebna nikomu, bo jestem towarzyska i komunikatywna i nikt kto mnie zna nie powiedział by że mam taki problem
Powiedz proszę, jak spędzasz przeważnie dnie ? Bo jeśli dobrze zrozumiałem to tylko studiujesz ? Może jak "dorzucisz" sobie jakieś hobby, które będzie zajmowało Tobie więcej czasu to przestaniesz mieć takie uczucie, ba, może dzięki temu hobby poznasz nowe osoby z którymi będziesz jeszcze milej spędzać czas. Jest wiele możliwości ![]()
Nie jestem jakimś specem od gospodarki hormonalnej (tym bardziej u kobiet) Ale oczywistym jest, że o tej porze roku przysadka i nie tylko oczywiście, funduje nam podniesione libido .Jeżeli niema możliwości rozładowania emocjonalnego w postaci tiruriru
BO np. Jak u autorki postu, czekamy na tego jedynego ( poszperałem w historii twoich wypowiedzi kwiatkibratki) to może, a na pewno w jakimś stopniu owocuje to przygnębieniem , nadwrażliwością i w końcu smutkiem ,jak to u autorki nawet filozoficzna odsłona "zła" tego świata może wpędzać nas w depresje..
Samotność nawet ta z wyboru ,ma swoje ciężkie chwile i trzeba przynajmniej starać się im przeciwstawić np. Siłowo w biegu w sporcie ogólnie, jak pisał Maksym czy Mazar ,lub sięgnąć po chemię u specjalisty. Medycyna+farmakologia w dzisiejszych czasach, bardzo dobrze radzi sobie z regulowaniem dysharmonii hormonalnej i nie trzeba się jej bać..Z doświadczenia wiem że nie dla wszystkich jest to oczywiste..
Trzeci i najzdrowszy ,najlepszy prze to sposób, to wyjść z wypiętą piersią do ludzi .. Wmówić sobie że zachwiane EGO, przez brak sympatii nie jest dyshonorem!
Może nie w zadymionych w oparach alkoholu klubach, ALE jak CHCESZ to na pewno znajdziesz faceta do 1)rozmowy,2)wsparcia, 3)randki?.. ![]()
studiuje i pracuje,zazwyczaj idę do na cały dzień do pracy albo na uczelnie,a kiedy mam wolny dzień po prostu siedzę w domu, sprzątam
tak jak teraz uczę się, robię coś na studia przez co wyłączam się ze świata i zapominam o wszystkim, raz na jakiś czas jeżdżę do rodziców.Praca, szkoła albo dom i na tym polega moje życie. Staram się gdzieś wychodzić chociażby na rower albo spacer, ale samemu to żadna przyjemnoość
witajcie.
sama swojego czasu(ok3lata temu) przechodzilam cos podobnego do Was. ja wrecz uciekaam od ludzi, pourywalam kontakty, zamknelam sie w domu. i to trwalo ok1,5roku... ale ile tak mozna, ile mozna siedziec w domu? ile mozna byc z samym soba? w koncu powiedzialam, ze wystarczy. z kilkoma osobami z dawnego towarzystwa mam kontakt, ale bardzo sporadycznie. teraz mam nowych znajomych, wiadomo, po horrorze jaki mi byle towarzystwo zaoferowalo, nie majac tak naprawde pojecia co sie ze mna dzieje, dobijali mnie jeszcze bardziej, nie sadzilam, ze mozna uslyszec az tak cholernie raniace slowa od drugiej osoby, trzymam lekki dystans do moich obecnych znajomych, ale wychodze z nimi to na dyskoteki, to na spacer, to nawet posiedziec w parku na lawce, byleby nie siedziec w domu. i to pomaga, az sie czlowiekowi przy wejsciu do glupiego warzywniaka chce usmiechnac do sprzedawczyni mowiac dzien dobry. trzymam za Was wszystkich kciuki. pamietajcie, ze samotnosc nie jest niczym milym i to tylko zaglebia nasz okropny stan. a ludzie naprawde potrafia duzo zdzialac:)
O kurczatko-samotność młodych ludzi?Myślałam,że to tylko przypadłosć takich staroci jak ja-hi,hi.Pomijam spadki nastroju,czy stany depresyjne-ale czy świat wirtualny nie zabiera Wam znajomych z realu?
Witam!jestem tu nowa i starsznie czuje sie samotna. Moj maz wyjechal wlasnie na misje i zostalam sama niestety nie mamy dzieci co bardzo utrudnia sytuacje:(Nic mnie nie cieszy praca jest tylko praca ktora kosztuje mnie duzo nerw bo wiecie jakie dzis sa czasy jedna osoba a obowiazkow ful!Wracam do pustego domu gdzie czeka pies i plywajace rybki -straszne!Chiclam bym nawiazac tu jakies znajmosci zeby miec z kim podzielic smutki i radosci o ile takie beda!licze ze pomozecie mi w tej okropnej samotnosci:(
MargolkaG
Zupełnie jakbym widział siebie, u mnie każdy dzień mija w taki sam sposób, tym bardziej, że szukam motywacji do pisania pracy dyplomowej. Ale wracając do tematu, nie jest głupio samej iść na spacer ani pobiegać, wtedy masz tą chwilę dla samej siebie, gdzie możesz "oczyścić" swoją duszę. A myślałaś nad jakimś kołem zainteresowań ? Co takiego lubisz robić w wolnym czasie ? no i pytanie w jak dużym mieście mieszkasz.
Zuza33
Każdy z nas jest zabiegany, praca, dom i szkoła, że czasem nie ma też tego czasu dla znajomych w "realu" a lepiej i szybciej przez internet. Takie czasy nastały, gdzie każdy pędzi do przodu.
Maksym24
w wolnym czasie jak jestem bardzo zmęczona to siedzę w domu, a jeżeli nie to uczę(bo mm dużo nauki) się albo pojadę do rodziców, a jeżeli jest moja współlokatorka to razem coś robimy,a mieszkam w Warszawie>
Zauważyłem, że sporo jest tutaj osób z Warszawy, to może zostaw gdzieś do siebie kontakt, napisz jakiegoś posta, że szukasz kogoś do pogadania, spotkaj się, a nuż znajdziesz jakąś radosną duszę, która ma podobny problem, że czuje się samotna. A poza tym, w tak dużym mieście jest wiele możliwości spędzania wolnego czasu.
Sam mieszkam w mieście 120. tys i jest co tutaj robić ![]()
Tak czytam Paweł co tu napisałeś i nie zgadzam się z Tobą. Wiosna nie oznacza, że człowiek od razu budzi się do życia i czuje więcej zapału w sobie. Ja też na początku tych słonecznych dni, które zjawiły się tak nagle, poczułam przesilenie wiosenne. Coś takiego istnieje! Mam tak co roku. Potem mi przechodzi i cieszę się wiosną, a potem latem, ale zawsze mi najtrudniej jak wiosna się zaczyna.
Co do pytania o samotność- ja mieszkam sama, żyje sama i praktycznie od zawsze byłam sama (wliczając to brak opieki rodziców) i chyba już się tak nauczyłam żyć. Jestem sama, ale nie samotna. Ja również za bardzo kocham życie by się w tym wieku martwić czy kogoś w swoim życiu spotkam! Jak czytam, że ludzie w wieku 19-stu lat boją się, że nikogo nie znajdą to się mocno dziwię! Przecież na to jeszcze jest mnóstwo czasu, więc czemu tak dużo osób od razu chce mieć kogoś na zawsze? Ja o to zacznę się niepokoić dopiero za jakieś 5 lat, jeśli do tego czasu tej drugiej połówki nie spotkam.
Kurcze jaki chaotyczny ten wpis. ![]()
Mam nadzieję, że każdy zrozumiał, co chciałam tym postem przekazać.
Maksym24-jakie są czasy,widzę i czuję.Bywa u mnie i tak,że nie mam kiedy po d...się podrapać.Jednak upieram się,że net jest złodziejem czasu.Znam przypadki małżeństw,które poznały się przez neta i przyjaciół też.Ale przykrych/delikatnie mowiąc/sytuacji multum też.
Reasumując:sama nie wiem-ha!
Dokładnie za miesiąc minie drugi rok od kiedy jestem sam,samotny...po rozstaniu z moją ex. Po rozstaniu myślałem sobie, że los mnie wynagrodzi za to co przeszedłem z ex., wierzyłem że poznam kogoś naprawdę fajnego i wyjątkowego...miałem te złudne nadzieje aż do dzisiaj. Z dnia na dzień jest coraz gorzej z nadzieją na lepsze jutro...słońce zamiast wschodzić w moim życiu cały czas jest w ukryciu..
Oj tam,oj tam!
Uśmiechnij się-jutro będzie lepiej!
Życzę Ci tego lepszego z całego serca.
Wiem że jutro będzie lepiej...wiara czyni cuda..Tylko ja już się nie łudzę, że coś ma mi być wynagrodzone itp...znam kilka przypadków, związków..w ktorych porzucony facet, porzucona dziewczyna już nigdy nie ułożyła sobie fajnie życia. A facet czy dziewczyna która zdradzał/zdradzała ma życie prawie idealne pod każdnym kątem
Moja rada..to taka że jeśli chce mieć się dobrze w życiu...to musimy nie patrzeć na nic...tylko oddać się tej drugiej/temu drugiemu..
Oj tam,oj tam!
Uśmiechnij się-jutro będzie lepiej!
Życzę Ci tego lepszego z całego serca.
Hej,ja też w sumie dopiero co rozstałam się z chłopakiem po 3 latach i jest strasznie;( Czasami już myślę,że lepiej byłoby być z nim i żyć w związku bez przyszłości niż w całej tej samotności.Mówię tu o prawdziwej samotności ,gdzie nie ma się koło siebie ani JEDNEJ osoby ,która w każdym momencie mogłaby wesprzeć.A na wiesc o tym ,ze rozstałam się z facetem potrafią odbełknąć jedynie"Współczuję".Nie wiem czy to we mnie jest coś nie tak czy po prostu nie mam szczęścia do ludzi,ale zostałam zupełnie sama jak kołek i nie potrafię się pozbierać:(
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi:)
[...]
Paweł1979- Twój trop jest w pewien sposób dobry. Faktycznie jestem w nowym mieście na studiach, z tym, że ja już jestem tutaj 3 rok, więc zaklimatyzowałam się już dawno. Fakt faktem jestem zdana praktycznie na siebie. Faktycznie mieszkam teraz bardzo daleko od domu rodzinnego, bo ok 300 km i przyznam się, że czasem tęsknię. Szczerze mówiąc to sama nie wiem czemu tak się ostatnio dziwnie jakoś czuję. Mam nadzieję, że to przejściowe, w tamtym roku tak nie miałam na wiosnę, jak było już słonko to wprost nie mogłam się nim nacieszyć. Rozmawiam z ludźmi, uprawiam sport, bo lubię np. biegać wieczorkiem, to mi dodaje energii i lepiej się czuję. Dobija mnie ta wszechogarniająca ludzka obojętność na innego człowieka, fałsz i obłuda na każdym kroku, ludzie w oczy ładnie pięknie, a poza plecami zazdroszczą i oczerniają np. na uczelni. Jestem silną i rozsądną osobą, dużo potrafię wytrzymać, zresztą dużo już przeszłam w tym swoim 22 letnim życiu, dlatego tym bardziej czasem siebie nie poznaje, że taki stan mnie dopada i dobija, i czasem mnie przerasta, że odechciewa mi się autentycznie wszystkiego i właśnie wtedy najchętniej nie wychodziłąbym z pokoju. AhhhJak sobie z tym radzić żeby taki stan szybko minął ? Macie może jakieś sprawdzone sposoby ?
Teraz Twój stan ma jakieś podłoże ...
Rozumiem, że "Dobija mnie ta wszechogarniająca ludzka obojętność na innego człowieka" ale może jest jakaś szczególna sytuacja, która powoduje u Ciebie doła. Może jeśli nad tym się zastanowisz i nad np swoją reakcją (np odpowiedź na jakąś durną uwagę) to nauczysz się z czasem z tym wszystkim radzić? Takj czy inaczej masz jakiś słaby punkt ...
Hej,ja też w sumie dopiero co rozstałam się z chłopakiem po 3 latach i jest strasznie;( Czasami już myślę,że lepiej byłoby być z nim i żyć w związku bez przyszłości niż w całej tej samotności.Mówię tu o prawdziwej samotności ,gdzie nie ma się koło siebie ani JEDNEJ osoby ,która w każdym momencie mogłaby wesprzeć.A na wiesc o tym ,ze rozstałam się z facetem potrafią odbełknąć jedynie"Współczuję".Nie wiem czy to we mnie jest coś nie tak czy po prostu nie mam szczęścia do ludzi,ale zostałam zupełnie sama jak kołek i nie potrafię się pozbierać:(
Pytam z czystej ciekawości: jakiego wsparcia oczekujesz od przyjaciela a jakiego od przyjaciółki? Podział jest celowy. To co dla jednego jest wsparciem dla innych może być wyrazem współczucia, które nic nie daje.
Dokładnie za miesiąc minie drugi rok od kiedy jestem sam,samotny...po rozstaniu z moją ex. Po rozstaniu myślałem sobie, że los mnie wynagrodzi za to co przeszedłem z ex., wierzyłem że poznam kogoś naprawdę fajnego i wyjątkowego...miałem te złudne nadzieje aż do dzisiaj. Z dnia na dzień jest coraz gorzej z nadzieją na lepsze jutro...słońce zamiast wschodzić w moim życiu cały czas jest w ukryciu..
Hej wcale tak nie musi być! Tu na forum możesz spotkać masę świetnych ludzi i łatwiej przez ten etap w życiu przejść. A mieszkasz sam czy z rodzicami?
Mieszkam sam....
Rozumiem. Ale jak mieszkasz sam to myślę, że łatwiej Ci będzie znaleźć dziewczynę, bo taki facet z mieszkaniem to same plusy.;)
Głowa do góry.
Wychodź do ludzi, bądź miły i sympatyczny dla dziewczyn i nie bój się z nimi rozmawiać, a na pewno uda Ci się poznać tą właściwą.;)
No tak tylko ja nie jestem typem "macho", który jest opalony, wyrzeźbiony , a na dodatek pewnym siebie cwaniaczkiem...A poza tym dziewczyny lgną do "skur....synków"
34 2013-04-29 16:20:43 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-04-29 16:23:37)
No tak tylko ja nie jestem typem "macho", który jest opalony, wyrzeźbiony , a na dodatek pewnym siebie cwaniaczkiem...A poza tym dziewczyny lgną do "skur....synków"
Nie wiem czemu dużo osób tak sądzi. To tak samo jak my byśmy mówiły, że facetów ciągnie to takich sucz, które są z facetem dla kasy. A znałam dużo takich facetów, którzy lecieli na urodę mojej przyjaciółki, a ona ich skubała z kasy.
Tylko ona nie była właśnie taką wrędną pusta lalką, bo mówiła im od razu, że z tego nic nie będzie, ale oni usilnie próbowali ją zdobyć, a ona korzystała.
A prawda jest taka, że faceci na stałe to szukają mądrych i oddanych kobiet, tak samo jak kobiety pragną miec facetów, w których zawsze będą miały oparcie, pomoc, oraz troskę i miłość.
Żadnej dziewczynie nie marzy się facet, który potrafi uderzyć, lub lekceważyć. Więc naprawdę bardzo dobrze, że masz taki świetny charakter, bo będziesz w życiu jeszcze bardzo szczęśliwy, gdy znajdziesz kobietę, która to doceni.;)
I nie musisz być macho, by podejść i zagadać do kobiety. Wystarczy, że będziesz miły i sympatyczny i miał troszkę odwagii.;)
Wiem że jutro będzie lepiej...wiara czyni cuda..Tylko ja już się nie łudzę, że coś ma mi być wynagrodzone itp...znam kilka przypadków, związków..w ktorych porzucony facet, porzucona dziewczyna już nigdy nie ułożyła sobie fajnie życia. A facet czy dziewczyna która zdradzał/zdradzała ma życie prawie idealne pod każdnym kątem
Moja rada..to taka że jeśli chce mieć się dobrze w życiu...to musimy nie patrzeć na nic...tylko oddać się tej drugiej/temu drugiemu..
Marudzisz jak stara panna. Strasznie irytuje mnie wypisywanie takich pierdół.
Jeśli ktoś żyje tylko dla innych to tak ma. To nie związek z kimś czyni z ciebie człowieka, którym jesteś. Nie wiem kim chcesz być w życiu, czego dokonać, jak przeżyć ten czas jaki dane jest Ci na tym padole. Lepiej zastanów się dobrze i zacznij realizować własne cele i ambicje bo nikt inny za ciebie tego nie zrobi, nic magicznie się nie stanie. Przyjdzie Twój czas i znajdziesz kogoś odpowiedniego dla siebie tak jak i ona znajdzie kogoś odpowiedniego w Twojej osobie. Ona pomoże Ci stać się takim człowiekiem jakim chcesz i Ty pomożesz jej, ale najpierw musisz wiedzieć do czego dążysz. POMOŻE a nie UCZYNI. Widzisz różnicę?
Powiem Ci że kierując się strachem przed samotnością, desperackim poszukiwaniem bliskości zafundujesz sobie takie bagno emocjonalne, że to co masz teraz to mały pikuś. Jeśli chcesz miłości od zaraz, to przygarnij psa ze schroniska (ale nie bierz malamuta, one są trudne i zbyt często uciekają).
Przeanalizuj swoje motywy. Poczytaj na forum w co się pakują ci, którzy szczęścia szukają w związkach, akceptacji przez ludzi, biernie czekają na księcia/księżniczkę a wewnętrznie są wydmuszką człowieka i działają ze złych pobudek i wyciągnij wnioski.