znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Witajcie!

Wiem, że na temat znajomości przez internet jest wiele postów,ale postanowiłam założyć kolejny, gdyż uważam, że każda sytuacja jest INNA. Nie ukrywam, że chciałabym, żeby ktoś spojrzał obiektywnie na to, co zamierzam napisać poniżej wink

Poznałam kogoś na jednym z portali randkowych, miało to miejsce ponad 9 miesięcy temu. Ja mam 21 lat, on jest o 2 lata starszy. Rozmawiamy ze sobą codziennie/przez gg/, po kilka godzin ii nigdy nam nie brakuje tematów do rozmowy. No i tutaj właśnie mój problem. Troszkę zaczyna mnie męczyć to, że ta znajomość jest jedynie znajomością online. Tym bardziej, że nie dzieli nas nie wiem ile kilometrów, gdyż jesteśmy z jednego miasta.

Facet, którego poznałam jest nieśmiały/sam to przyznał/, chociaż pisząc z nim w ogóle bym czegoś takiego nie stwierdziła. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że o wiele łatwiej pisze się, aniżeli rozmawia 'face to face'. Jak już pisałam, poznaliśmy się na portalu randkowym. Dokładniej to ja go 'zaczepiłam', ale to on do mnie napisał/był z resztą zdzwiony, gdyż dawno się tam nie logował i nawet zapomniał, że ma konto na tej stronie,ale dostał powiadomienie e-mailem/. Oboje mamy tam dalej konto,ale wiem, że nie 'wyrywa' żadnym lasek, gdyż czasami sobie spojrzę na jego konto i widzę, że ani się nie loguje, ani też nikt go nie odwiedza/nie, nie szpieguję go.. może troszkę wink/. Zwróciłam na niego uwagę, gdyż jest 'inny niż wszyscy'/tak wiem, że niejedna kobieta tak już mówiła o swym wybranku,a później okazywało się, że niczym się nie różni od innych i wychodził z niego typowy facet-świnia wink/. To nie jest typ imprezowicza, inteligentny facet, słuchający muzyki lat 70,80, mający wiele zainteresowań.. Po prostu różni się od większości facetów, których znam. Jak dla mnie na plus.

Jeżeli chodzi o mnie, to raczej z dystansem podchodzę do tego typu znajomości. Uważam się za osobę stabilną i dojrzałą emocjonalnie. Jednakże nie ukrywam, iż czuję, że zawrócił mi trochę w głowie. Nie mam oczywiście na myśli miłości, gdyż uważam, że nie jest możliwe zakochanie się przez internet. Nie znamy tak naprawdę tej osoby, kreujemy sobie jej wizerunek ii później można się rozczarować. Nie moja jednak wina, że wspomniany internetowy znajomy, coraz bardziej pochłania mój umysł. Teraz problem pod tytułem: 'on nie proponuje spotkania'.

Czy nie wydaje Wam się dziwne, że znamy się tyle czasu i on dalej nie zaproponował spotkania? Pisze do mnie codziennie, nawet jeśli spał tylko 5h i był cały dzień w pracy, jest padnięty, to i tak odezwie się. Twierdzi, że myśli o mnie, że się stęsknił itd. Jest jednak osobą skrytą, dosyć nieufną/ja z resztą też,ale myślę, że nie aż tak bardzo/, aczkolwiek widzę, że się przede mną coraz bardziej otwiera. Z jednej strony wydaje się facetem dosyć pewnym siebie, mającym poglądy, których się trzyma.. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest niepewny.. mnie. Tzn, nieraz mnie podpuszcza, że ja mu pewnie tylko z grzeczności odpisuję, że o nim nie pamiętam, gdybym pamiętała, to bym napisała. Wie dobrze, że tak nie jest, bo go już nieraz 'uświadamiałam'. Faktycznie, zazwyczaj to on się do mnie odzywa,ale czasami też mu smsa napiszę, czy coś. No coż, chyba jak większość kobiet.. wolę jak facet się troszkę postara i 'poadoruje'. Nawet o nr tel mnie nie zapytał wprost, tylko stwierdził, że gdybym chciała to mi swój podaje. Nie ukrywam, że troszkę mnie to zaczyna irytować. Tzn, że on nie robi żadnego większego kroku..

Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby doszło do spotkania, to mogłoby się skończyć rozczarowaniem/dla jednej stron lub też dla obu/. Jednakże tak coraz częściej myślę, że przecież nie można pisać w nieskończoność, w momencie, kiedy mieszka się w jednym mieście i jest możliwość spotkania. Na początku to mi odpowiadało, bo wiadomo, że są niektórzy faceci, którzy po pół godziny rozmowy już chcą się spotkać. Nawet nie wiemy jak wyglądamy. Na początku też uznałam to jako plus,że nie pyta w pierwszej rozmowie o foto itd.. Tzn, mnie to akurat nie przeszkadza, bo na tyle mnie 'zainspirował', że nie wiem jakby musiał wyglądać, żebym zmieniła o nim zdanie. Wcale nie uważam, że wygląd się nie liczy. Tylko zależy co dla nas jest istotne w tym wyglądzie. Oczywiście, że jest wiele kobiet, które gustują tylko w niebieskich oczkach, czy też nie wiem jakich ciachach. Ja bardziej zwracam uwagę na to jak się człowiek prezentuje. Jedyne to mnie odpycha u facetów to jak wyglądają jak gwiazdy disco polo, żelik na włosach..albo jacyś łysi kibole wink Oczywiście nie chciałam w ten sposób kogokolwiek obrazić,o gustach się nie dyskuje. Wiem ,że mój 'znajomy' nie zalicza się do żadnej z wymienionych grup i mi to wystarczy.

Tak, tak.. rozpisałam się, ale chciałam trochę nakreślić sytuację. Nie wiem za bardzo co robić, czy ciągnąć w nieskończoność znajomość opierającą się jedynie na wirtualnym kontakcie. Nie wiem za bardzo dlaczego on nie zaproponował spotkania.. Obstawiam kilka opcji: jest nieśmiały, boi się, że nie będziemy mieli o czym rozmawiać na spotkaniu, boi się, że zerwę z nim kontakt jak go zobaczę, obawia się rozczarowania moją osobą. Zanim ktoś zapyta, czemu w takim razie ja mu nie zaproponuję spotkania.. Kiedyś była taka sytuacja, że się o coś trochę pokłóciliśmy ii ja mu wygarnęłam, że 'myli się co do mojej osoby, bo znamy się tylko przez internet i jak chce, to możemy iść kiedyś na piwo albo kawę, to zweryfikuje'. On coś tam powiedział, że oczywiście, że 'czeka na propozycję',ale ja to jakoś mało poważnie odebrałam, stwierdziłam, że propozycja już padła, niech się nie boi, bo więcej do tego nie będę wracać, skoro nie chce i, że wszystko od niego zależy.. Czasami też coś tam sugerowałam, że ale ładna pogoda itd.. Także nie mam zamiaru go nigdzie zapraszać. Po pierwsze i tak uważam, że sama zrobiłam w pewnym sensie taki krok, a po drugie, no cóż.. nie ukrywam, że wolę jak to facet jest 'facetem'. Nie wiem, czy miał wcześniej jakąś dziewczynę, gdyż nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat, ale wydaje mi się, że nie. No, chyba, że miał jakąś i go skrzywdziła? Aha, z tego co kiedyś rozmawialiśmy, to możliwe, że nie miał zbyt dobrych wzorców z dzieciństwa ii może dlatego 'taki jest'. Jeszcze jakby ktoś stwierdził, że on może po prostu szuka tylko kogoś do pogadania.. To na tym portalu, na którym się poznaliśmy miał, że szuka miłości. Kiedyś też, gdy rozmawialismy, czy jesteśmy szczęśliwi w życiu, czy czegoś nam brakuje, to stwiedził, że mu brakuje miłości do szczęścia.

Wiem, że mój post jest bardzooo obszarny. Jak ktoś dotrwał do końca to oklaski na stojąco wink W każdym razie nie wiem zbytnio, co mam o tym wszystkim myśleć.

Z góry dzięki! wink

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Skoro sugerowałaś spotkanie, proponowałaś spotkanie, zostawiłaś w końcu starania o spotkanie w jego rękach, dając do zrozumienia, że Ty chcesz, a on dalej nic, to wydaje mi się że masz dwa wyjścia:
- ponowić propozycję spotkania, ale wprost, a nie tak, że "możemy kiedyś iść". Spytaj po prostu, na luzie, czy wyskoczyłby z Tobą na piwo/kawę/ciastko/cokolwiek innego, byle konkretnie
- spytać go, czy na wieki zamierza zostawić tę znajomość w sferze internetu, a jeśli nie, to kiedy zamierza to zmienić.

Delikatniejszych sposobów próbowałaś - nie działały, więc chyba trzeba wprost i to jak najbardziej się da.

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet
bukabuka napisał/a:

Poznałam kogoś na jednym z portali randkowych, miało to miejsce ponad 9 miesięcy temu. Ja mam 21 lat, on jest o 2 lata starszy. Rozmawiamy ze sobą codziennie/przez gg/, po kilka godzin ii nigdy nam nie brakuje tematów do rozmowy. No i tutaj właśnie mój problem. Troszkę zaczyna mnie męczyć to, że ta znajomość jest jedynie znajomością online. Tym bardziej, że nie dzieli nas nie wiem ile kilometrów, gdyż jesteśmy z jednego miasta.
[...]
Wiem, że mój post jest bardzooo obszarny. Jak ktoś dotrwał do końca to oklaski na stojąco wink W każdym razie nie wiem zbytnio, co mam o tym wszystkim myśleć.

Z góry dzięki! wink

Dotrwałem, można przestać klapać:)
Facet może mieć wiele powodów do obaw. Widać, że oboje się zaangażowaliście, ale z jakiegoś powodu on nie chce zrobić kolejnego kroku. Może przypomnij mu czego szukał na portalu. Może postawienie go pod ścianą da mu niezbędny rozpęd? Powiedz mu wprost i jednoznacznie, że chcesz się spotkać bo inaczej będziecie się tak bujać w nieskończoność, wóz albo przewóz. Powodzenia!

4

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Nadszedł czas na postawienie pytania wprost-tak myślę.
Inaczej szkoda czasu/i atłasu/
Odwagi w podejmowaniu decyzji!
"co komu przeznaczone..."
Trzymam kciuki!

5

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Witajcie!

Odkopuję ten post, gdyż moja sytuacja nie uległa zmianie. Co prawda wiem więcej, niż w momencie, kiedy zakładałam ten temat... ale to nie zmienia faktu,iż tkwię w tym samym miejscu.

Otóż, po założeniu tego postu postanowiłam porozmawiać z owym znajomym na temat naszych relacji. Tych rozmów było kilka, zawsze inicjowane przeze mnie. Powiedziałam mu, że bardzo fajnie rozmawia mi się z nim, jednakże to jest jedynie świat wirtualny, który nigdy nie zastąpi tego realnego. Zapytałam go, jak widzi naszą znajomość. No i tak rozmawialiśmy... Stwierdził, iż jego też nie satysfkacjonuje do końca to, że znamy się tylko przez internet. Powiedział, że chciałby czegoś więcej.. ale, że to nie jest takie proste. Zapytałam, co w takim razie nie jest takie proste(bo dla mnie jest- mieszkamy w tym samym mieście, nie widze przeszkód). On stwierdził, że ma problemy ze zmniejszeniem dystansu, że nie wie za bardzo jak itd... Ja mu jednak powiedziałam, że chcę wiedzieć na czym stoję. Jeżeli traktuje mnie jako osobę, z którą może pogadać o wszystkim, anonimowo, to niech mi to powie. On jednak bardzo się zapierał, że to nie tak, że chciałby czegoś więcej, tylko nie wie jak to przełamać.

W końcu zaproponował, że jak mi się sesja skończy, to musimy to "oblać". Ucieszyłam się, że w końcu coś drgnęło, chociaż zaproponował to jakoś z 2 tyg przed sesją, doliczając do tego 2 tyg sesji.. wychodziło na to, że najwcześniej spotkamy się dopiero za miesiąc. Pomyślałam no ok, rozmawiamy ze sobą rok, więc ten miesiąc mnie nie "zbawi".

Sesja minęła.. Ciiisza. Nie ukrywam, że to powodowało u mnie coraz większe poirytowanie. W końcu coś tam napomknęłam, on oczywiście stwierdził, że pamięta, ale nie proponował, bo nie wiedział jaki będzie mieć grafik na następny tydzień. Jakoś średnio w to wierzyłam,ale ok. W końcu zapronował, że "za tydzień, w poniedziałek ma wolne". Umówiliśmy się wstępnie na ten poniedziałek.W tym czasie stwierdził, że jednak poniedziałek odpada, bo okazało się, że musi iść jednak wtedy do pracy. Powiedzmy, że w miarę w to uwierzyłam(czasami faktycznie się okazywało, że ktoś coś nie może i mu zmieniali grafik), tym bardziej, że od razu zaproponował spotkanie "w czwartek", bo wtedy miał mieć wolne. Miałam wrażenie, że jednak jemu też na tym zależy. Stwierdził, skoro on wybrał dzień, to żebym ja wybrała miejsce. Kilkukrotnie się dopytywał, czy już wymyśliłam itd.

Umówiliśmy się na ten, wspomniany czwartek. Ustaliliśmy miejsce, godzinę. Plan był taki, żeby spotkać się na świeżym powierzu, jakiś spacer. Tak sobie pomyślałam, że będzie "luźniej", aniżeli jakbyśmy mieli siedzieć "twarzą w twarz" w kawiarni. Jednakże pogoda, jak na złość nie dopisała. Cały dzień była ulewa. Sama nawet nie miałam ochoty wychodzić nigdzie. Napisałam do niego, jak się w takim razie rozpatruje na nasze spotkanie. On odpisał, że nie chciał nic pisać, żeby nie było, że się wykręca,ale wolałby przełożyć to, na dzień, w którym pogoda będzie bardziej łaskawa. Jak dla mnie spoko. On od razu zaproponował, że ma w poniedziałek i wtorek wolne i, jeśli nie mam planów na te dni, to możemy się wtedy spotkać. Wszystko ok, mieliśmy się dogadać co do szczegółów.

I tak minął piątek, sobota, niedziela.. a on nic. Tzn, codziennie ze sobą rozmawialiśmy, po kilka godzin, ale nic nie wspominał na temat tego spotkania. Nie ukrywam, że było mi zarówno smutno, gdyż cieszyłam się na to spotkanie, jak również byłam coraz bardziej poirytowana sytuacją. Ok, pogoda dalej nie dopisywała,ale wiedziałam, że we wtorek ma być ładnie. W końcu już bardzo zła, zapytałam go w poniedziałek, jakie ma plany "na jutro". On na to, że "nie ma żadnych". Po chwili stwierdził, że pewnie mi chodzi o nasze spotkanie i napisał, że "jutro to niebardzo,ale środę idzie na rano i możemy po pracy albo w weekend, bo ma wolny". Normalnie poczułam się jak kretynka. Rozczarowałam się. Nie chciałam jednak dać po sobie poznać i stwierdziłam, iż spoko nie ma sprawy. Nawet nie liczyłam na to, że się spotkamy w weekend. W tym czasie kilkukrotnie się kłóciliśmy. O jakieś głupoty. Tzn, on twierdził, że ja nie chcę z nim rozmawiać i odpisuję tylko, żeby odpisywać itd. Owszem, byłam trochę oschła,ale nie ukrywam, że było mi bardzo smutno w związku z zaistniałą sytuacją. Ja wiem, że faceci nie zawsze są kumaci,ale liczyłam na to, że się domyśli o co chodzi.

Dalej codziennie rozmawialiśmy, minął piątek, sobota, niedziela... Piękna pogoda... On słowem nie wspomniał o spotkaniu. To był chyba moment kulminacyjny dla mnie. W niedzielę w końcu mu wygarnęłam, że czuję się jak frajerka. Powiedziałam mu, że jak dla mnie to jest chore, że ludzie tak długo ze sobą rozmawiają, mieszkają tak blisko i się nigdy nawet nie spotkali. On oczywiście się wzburzył, że naszą znajomość nazwałam "chorą". Znowu mu powiedziałam, że jeżeli mnie traktuje tylko jako osobę, z którą chce sobie pogadać, to niech mi to powie. On dalej, że to nie tak, że jemu zależy... I dalej, że to nie jest takie proste, że on nie jest jak wszyscy, nie nie ma na wszystko "wyrąbane", że nie jest lekkoduchem. I ja do niego, że ok- w czym to przeszkadza? Ja też już jestem w takim wieku, że myślę o życiu poważnie. On na to, że go nie rozumiem, że on by chciał więcej, ale , że on nie umie tego dystansu przełamać, że nie wie jak..

Z resztą przez ten czas faktycznie muszę stwierdzić, że się zaangażował w naszą znajomość. Codziennie rozmawiamy na gg, nawet bedąc w pracy napisze smsa itd. No, właśnie,ale zdaję sobie sprawę doskonale, że to dalej tylko świat wirtualny...

Jak już pisałam, mój "znajomy" ma 23 lata. Nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat, czy miał kiedyś dziewczynę,ale patrząc jak się do tego wszystkiego zabiera.. jestem praktycznie pewna,że nie miał. Sama nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia w tego typu relacjach(chociaż zapewne większe od niego). Wcale mi to nie przeszkadza, tak sobie pomyślałam, że bym go trochę rozkręciła jak coś,a lepszy taki facet niż król dyskoteki wink Zdaję sobie sprawę z tego, że jest nieśmiały (chociaż na gg nic na to nie wskazuje,ale wiadomo, że przez internet to całkiem co innego). Wiem, że w życiu nie zawsze miał kolorowo(udało mi się to kiedyś z niego wyciągnąć) i na pewno to ma niebagatalny wpływ na jego obecne życie. Brakuje mu pewności siebie, to na pewno.

Szczerze? Totalnie już nie wiem, co myśleć, co robić. Jasne, że nikt mi nie powie co robić..ale ktoś może był w podobnej sytuacji. Tzn. poznał taką osobę, a może właśnie jest "po drugiej stronie"? Nie ukrywam, że przez ten rok, bardzo przywiązałam się do tego człowieka, polubiłam. Cały czas mam na uwadze to, że internet, a świat "realny" to nie to samo. Jednakże, nie da się wiecznie w tym trwać. Biorę pod uwagę to, że spotykając się, oboje możemy się rozczarować. Myślę, że warto jednak spróbować...

Z góry dzięki za każdą radę wink

6

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

No cóż, widocznie wyczuł jakie masz zdanie o facetach.
->

bukabuka napisał/a:

...typowy facet-świnia...

Wyczuł, że oczekujesz dziwnych rzeczy, zrzucając odpowiedzialność za nieporozumienia na drugą stronę.
->

bukabuka napisał/a:

....Ja wiem, że faceci nie zawsze są kumaci,ale liczyłam na to, że się domyśli o co chodzi....

Zorientował się, że go inwigilujesz.
->

bukabuka napisał/a:

....nie szpieguję go.. może troszkę....

Jak również, ze planujesz uczynić go kimś innym, na co niekoniecznie musi mieć ochotę.
->

bukabuka napisał/a:

....tak sobie pomyślałam, że bym go trochę rozkręciła jak coś,.....

Łaskawie pozwalasz na kontakt.
->

bukabuka napisał/a:

..Faktycznie, zazwyczaj to on się do mnie odzywa,

Prezentując typową postawę roszczeniową.
->

bukabuka napisał/a:

...wolę jak facet się troszkę postara i 'poadoruje'. Nawet o nr tel mnie nie zapytał wprost, tylko stwierdził, że gdybym chciała to mi swój podaje. Nie ukrywam, że troszkę mnie to zaczyna irytować.

Zapewne, jako znający Ciebie o wiele lepiej, znalazł zdecydowanie więcej takich "zalet".
Dlatego mu słabo zależy.

Przyznam, że też by mi zależało słabo na dziewczynie, która w ciagu 3 miesiecy nie potrafi przeprowadzić tak prostej logistycznie operacji.

7

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

bukabuka - ja myślę, że ma żonę i pewnie rodzinę, stąd niemożność spotkania i wieczne przekładanie.

8

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Ja mam taka sama sytuacje....juz długo , bardzo długo tkwie w takim czymś... dokładnie wiem co czujesz i ze Ci zalezy mimo , że to tylko wirtualna znajomość . Opisałam tez moją sytuację na forum , więc jak widzisz nie jestes sama
Powodzenia smile

9

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

ja też poznałam mojego obecnego faceta na portalu randkowym...
sama zaproponowałam spotkanie po miesięcznym intensywnym pisaniu (fakt że zaproponowałam spotkanie pod wpływem nerwów na mojego ex ) i jeszcze musiałam przełożyć spotkanie z przyczyn losowych...
Nas dzieli sporo km bo aż 120, ale jemu to nie przeszkadzało i nie przeszkadza...
On też jest nieśmiały nasze pierwsze spotkanie nie było rewelacyjne, nie było fajerwerków ale z każdym następnym swobodniej się czuliśmy w swoim towarzystwie no i zaiskrzyło...

moim zdaniem On powinien się z Tb spotkać, poznał by Cię... zwłaszcza że mieszkacie w jednym mieście, spotkalibyście się parę razy i onieśmielenie by minęło...

jeżeli macie o czym rozmawiać to chyba fajny facet... daj mu czas, postaraj się go ośmielić jakoś...

10 Ostatnio edytowany przez bukabuka (2013-08-04 01:25:54)

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Dzięki za odpowiedzi,ale ja już powoli zaczynam machać białą flagą. Jasne, że żal... ale czuję, że tak dalej nie da się. Mnie ta sytuacja coraz bardziej męczy. Przez ten rok bardzo polubiłam tego człowieka, przywiązałam się do niego. Zawsze było o czym rozmawiać... przynajmniej po jakieś 3h dziennie, czasami i po 5h albo więcej.

Co do odpowiedzi typu 'pewnie ma żonę itd.'- jestem pewna, że nie.
Nie zgodzę się, że 'nie potrafiłam przeprowadzić tak prostej logistycznie operacji przez 3 miesiące'. Owszem, zakładając ten temat nie bardzo wiedziałam jak rozpocząć z nim rozmowę na ten temat,ale zebrałam się na szczerą rozmowę. Nawet nie jedną.

Mój znajomy zawsze twierdził, że on też chciałby czegoś więcej, ale nie wie jak przełamać dystans, nie umie, potrzebuje czasu. Wiem, że nie miał kolorowo w życiu i uważam, że to miało niebagatelny wpływ na zaistniałą sytuację. Sam z resztą stwierdził, że przez to 'jest inny niż wszyscy'. Kilkukrotnie prosiłam go, żeby mi powiedział jeśli interesuje go tylko znajomość internetowa. Może i nie byłoby to dla mnie takie łatwe,ale gdybym wiedziała 'na czym stoję'- mogłoby się udać. W końcu bardzo cenię sobie nasze konwersacje. On jednak uważał, że go nie rozumiem... że on chciałby czegoś więcej itd. To nie jest tak,że nie rozumiem. Staram się. Sama też nie miałam łatwego dzieciństwa. Jednakże uważam, że trzeba się określić. Najwyższa pora.

Myślę, iż mój 'znajomy' ma kompleksy i to całkiem spore. Na pewno brak mu pewności siebie. Po prawie roku znajomości zaproponowałam mu wymianę zdjęć. On wie jak wyglądam, sam jednak stwierdził, iż 'nie ma żadnego na kompie,ale pewnie bym się przestraszyła' itd(trudno uwierzyć, że nie ma.. z resztą zawsze można zrobić,ale ok). Kiedyś podał mi swoją wagę(nie, nie pytałam o wymiary, tylko wyszło to totalnie podczas jakiejś tam przypadkowej rozmowy o czymś tam czymś) i z tego wynikało, że ma jakieś 10kg 'za dużo'. Dla mnie to nie jest problem. Szczerze mówiąc, wolę jak facet ma kilka kg więcej niż mniej wink

Myślę, że on obawia się rozczarowania,a dokładniej, że ja się nim rozczaruję. Sam kiedyś przyznał, że 'gdybym go znała, to bym nie chciała się z nim spotkać' i, że nie jest taki, jak go sobie 'wykreowałam'. Rzecz w tym, że ja sobie nie wyobrażam nie wiem czego. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że znajomość wirtualna to nie to samo co realna.

Ja nie postrzegam wyglądu tylko przez ładne oczka i proste bielutke ząbki. Dla mnie na wygląd składa się też dbanie o higienę, ubiór. Przez ubiór wcale nie rozumiem nowiutkich 'najków', ale po prostu schludny strój. Nie wyobrażam sobie nie wiem czego. Sama też nie nastawiam się nie wiem na co. Po prostu stwierdziłam, że już za długo ciągnie się ta znajomość w taki sposób ii na pewno wiecznie nie będzie trwać. Bardzo polubiłam tego człowieka, nie ukrywam, że fajnie by było.. jakby coś więcej wyszło. Wcale nie mam jakiegoś 'parcia' na spotkanie, że już musi się odbyć... aczkolwiek uważam, iż rok to wystarczający okres czasu. Jak widać mój 'znajomy' chyba niekoniecznie.

Tak bardzo starałam się go zrozumieć... ale serio mnie już ta sytuacja zaczyna przerastać. Za bardzo skupiłam się na tym, żeby go zrozumieć... Myślę, że jednak równie ważne jest to, co ja czuję. Po prostu boję się, że tak będą mijać kolejne lata i nic z tego nie wyniknie. Mimo,iż to tylko 'internetowy' znajomy, czułam, że muszę mu być 'wierna' , każdego innego faceta porównywałam do niego...

Jak widać, nie zawsze internetowe znajomości mają happy end.

11

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

"Myślę, że on obawia się rozczarowania,a dokładniej, że ja się nim rozczaruję. Sam kiedyś przyznał, że 'gdybym go znała, to bym nie chciała się z nim spotkać' i, że nie jest taki, jak go sobie 'wykreowałam'. Rzecz w tym, że ja sobie nie wyobrażam nie wiem czego. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że znajomość wirtualna to nie to samo co realna.

Ja nie postrzegam wyglądu tylko przez ładne oczka i proste bielutke ząbki. Dla mnie na wygląd składa się też dbanie o higienę, ubiór. Przez ubiór wcale nie rozumiem nowiutkich 'najków', ale po prostu schludny strój. Nie wyobrażam sobie nie wiem czego. Sama też nie nastawiam się nie wiem na co. Po prostu stwierdziłam, że już za długo ciągnie się ta znajomość w taki sposób ii na pewno wiecznie nie będzie trwać. Bardzo polubiłam tego człowieka, nie ukrywam, że fajnie by było.. jakby coś więcej wyszło. Wcale nie mam jakiegoś 'parcia' na spotkanie, że już musi się odbyć... aczkolwiek uważam, iż rok to wystarczający okres czasu. Jak widać mój 'znajomy' chyba niekoniecznie."

Napisz mu to, jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś... a jeżeli tak, to nie wiem co Ci już radzić...
z tą wiernością co pisałaś, to ja też tak miałam. poznałam przypadkiem pewnego faceta, wydawał się miły ale go olałam, bo czułam że ten drugi co z nim pisałam od ponad miesiąca, miał pierwszeństwo... dziwnie się czułam jakbym zdradzała a przecież nie robiłam nic złego, nikomu nic nie obiecywałam... ale nie żałuje wyboru że wybrałam tego poznanego przez internet...
ale każda historia jest inna... i Ty musisz się zastanowić czy to ma sens... bo może jest wokół Cb jakiś fajny, wartościowy facet, zainteresowany Tb a Ty go nie dostrzegasz przez "znajomego" z internetu... a tak naprawdę nie wiesz czy masz na co czekać...

12

Odp: znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Postanowiłam sobie odkopać ten temat. Tak jakoś wyszło, że przypomniałam sobie o nim iii pomyślałam, że może komuś przyda się moje "doświadczenie".

Z opisanym powyżej Panem po moim ostatnim na tym forum poście rozmawialiśmy raz, ostatni. Po raz kolejny mu napisałam, że mnie nie odpowiada tego typu znajomość.  On dalej swoje, że "jemu też nie", że "chciałby coś więcej,ale to nie takie łatwe" itd. Generalnie nie prowadziło to do niczego nowego.

Ja jednak już miałam tego serdecznie dosyć. Dwoje ludzi z jednego miasta, przez rok czasu pisze ze sobą na gg... nie znając się w realnym świecie.

Podczas tej ostatniej rozmowy troszkę pospinaliśmy w związku z mymi "pretensjami". Mój internetowy znajomy najwyraźniej myślał,że skończy się jak zawsze, czyli kilka "cichych dni" i wszystko wróci do normy.

I wtedy stało się coś, czego w życiu bym się nie spodziewała... Dosłownie kilka dni po tej rozmowie z internetowym panem X... na imprezie poznałam faceta. Realnego faceta. Niedługo minie 4 miesiące jak jesteśmy razem. Ideały nie istnieją, więc go nie szukałam. Jednakże mój chłopak ma to "coś" w sobie. Ma poczucie humoru, jest inteligentny, dojrzały emocjonalnie (4 lata starszy). Miłość to bardzo poważne słowo, a ja nie rzucam słów na wiatr. Jednakże czuję, że się w nim zakochuje. Jestem z nim  szczęśliwa.

Przysięgam,że gdyby ktoś mi powiedział, że to wszystko tak się potoczy... to bym się chyba tylko w czoło zaczęła pukać.

Jaki morał? Nie znasz dnia i godziny.

A pan X? Tak jak pisałam, najwyraźniej myślał,że wkurzyłam się jak zwykle, po kilku dniach mi przejdzie i będziemy dalej rozmawiać przez gg w nieskończoność. Po tej ostatniej rozmowie na gg napisał do mnie kilka razy smsa. Takiego jak gdyby nigdy nic,  "co tam itd.". Ja go zbywałam  i dał sobie spokój smile

Moja rada... Serio, podchodźcie do tych internetowych znajomości z przymrużeniem oka.... Bo jeszcze przegapicie "tego właściwego".

Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy. Z tego, że mój chłopak tak mi spadł z nieba smile Od początku traktowałam go bardzo powaźnie,a nie jako alternetywę pana z internetu.

Jestem szczęśliwa, gdybać na pewno nie mam zamiaru. Chociaż mam nadzieję, że ten mój internetowy znajomy też sobie życie ułoży(a może już ułożył?), bo fajny z niego gość był. Przynajmniej przez neta.

Tak chciałam pokazać, że czasami to i dobrze,że coś nie wyszło z internetową znajomością.

Pozdrawiam!

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » znajomość przez internet,czyli co myśli nieśmiały facet

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024