Witajcie!
Wiem, że na temat znajomości przez internet jest wiele postów,ale postanowiłam założyć kolejny, gdyż uważam, że każda sytuacja jest INNA. Nie ukrywam, że chciałabym, żeby ktoś spojrzał obiektywnie na to, co zamierzam napisać poniżej ![]()
Poznałam kogoś na jednym z portali randkowych, miało to miejsce ponad 9 miesięcy temu. Ja mam 21 lat, on jest o 2 lata starszy. Rozmawiamy ze sobą codziennie/przez gg/, po kilka godzin ii nigdy nam nie brakuje tematów do rozmowy. No i tutaj właśnie mój problem. Troszkę zaczyna mnie męczyć to, że ta znajomość jest jedynie znajomością online. Tym bardziej, że nie dzieli nas nie wiem ile kilometrów, gdyż jesteśmy z jednego miasta.
Facet, którego poznałam jest nieśmiały/sam to przyznał/, chociaż pisząc z nim w ogóle bym czegoś takiego nie stwierdziła. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że o wiele łatwiej pisze się, aniżeli rozmawia 'face to face'. Jak już pisałam, poznaliśmy się na portalu randkowym. Dokładniej to ja go 'zaczepiłam', ale to on do mnie napisał/był z resztą zdzwiony, gdyż dawno się tam nie logował i nawet zapomniał, że ma konto na tej stronie,ale dostał powiadomienie e-mailem/. Oboje mamy tam dalej konto,ale wiem, że nie 'wyrywa' żadnym lasek, gdyż czasami sobie spojrzę na jego konto i widzę, że ani się nie loguje, ani też nikt go nie odwiedza/nie, nie szpieguję go.. może troszkę
/. Zwróciłam na niego uwagę, gdyż jest 'inny niż wszyscy'/tak wiem, że niejedna kobieta tak już mówiła o swym wybranku,a później okazywało się, że niczym się nie różni od innych i wychodził z niego typowy facet-świnia
/. To nie jest typ imprezowicza, inteligentny facet, słuchający muzyki lat 70,80, mający wiele zainteresowań.. Po prostu różni się od większości facetów, których znam. Jak dla mnie na plus.
Jeżeli chodzi o mnie, to raczej z dystansem podchodzę do tego typu znajomości. Uważam się za osobę stabilną i dojrzałą emocjonalnie. Jednakże nie ukrywam, iż czuję, że zawrócił mi trochę w głowie. Nie mam oczywiście na myśli miłości, gdyż uważam, że nie jest możliwe zakochanie się przez internet. Nie znamy tak naprawdę tej osoby, kreujemy sobie jej wizerunek ii później można się rozczarować. Nie moja jednak wina, że wspomniany internetowy znajomy, coraz bardziej pochłania mój umysł. Teraz problem pod tytułem: 'on nie proponuje spotkania'.
Czy nie wydaje Wam się dziwne, że znamy się tyle czasu i on dalej nie zaproponował spotkania? Pisze do mnie codziennie, nawet jeśli spał tylko 5h i był cały dzień w pracy, jest padnięty, to i tak odezwie się. Twierdzi, że myśli o mnie, że się stęsknił itd. Jest jednak osobą skrytą, dosyć nieufną/ja z resztą też,ale myślę, że nie aż tak bardzo/, aczkolwiek widzę, że się przede mną coraz bardziej otwiera. Z jednej strony wydaje się facetem dosyć pewnym siebie, mającym poglądy, których się trzyma.. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest niepewny.. mnie. Tzn, nieraz mnie podpuszcza, że ja mu pewnie tylko z grzeczności odpisuję, że o nim nie pamiętam, gdybym pamiętała, to bym napisała. Wie dobrze, że tak nie jest, bo go już nieraz 'uświadamiałam'. Faktycznie, zazwyczaj to on się do mnie odzywa,ale czasami też mu smsa napiszę, czy coś. No coż, chyba jak większość kobiet.. wolę jak facet się troszkę postara i 'poadoruje'. Nawet o nr tel mnie nie zapytał wprost, tylko stwierdził, że gdybym chciała to mi swój podaje. Nie ukrywam, że troszkę mnie to zaczyna irytować. Tzn, że on nie robi żadnego większego kroku..
Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby doszło do spotkania, to mogłoby się skończyć rozczarowaniem/dla jednej stron lub też dla obu/. Jednakże tak coraz częściej myślę, że przecież nie można pisać w nieskończoność, w momencie, kiedy mieszka się w jednym mieście i jest możliwość spotkania. Na początku to mi odpowiadało, bo wiadomo, że są niektórzy faceci, którzy po pół godziny rozmowy już chcą się spotkać. Nawet nie wiemy jak wyglądamy. Na początku też uznałam to jako plus,że nie pyta w pierwszej rozmowie o foto itd.. Tzn, mnie to akurat nie przeszkadza, bo na tyle mnie 'zainspirował', że nie wiem jakby musiał wyglądać, żebym zmieniła o nim zdanie. Wcale nie uważam, że wygląd się nie liczy. Tylko zależy co dla nas jest istotne w tym wyglądzie. Oczywiście, że jest wiele kobiet, które gustują tylko w niebieskich oczkach, czy też nie wiem jakich ciachach. Ja bardziej zwracam uwagę na to jak się człowiek prezentuje. Jedyne to mnie odpycha u facetów to jak wyglądają jak gwiazdy disco polo, żelik na włosach..albo jacyś łysi kibole
Oczywiście nie chciałam w ten sposób kogokolwiek obrazić,o gustach się nie dyskuje. Wiem ,że mój 'znajomy' nie zalicza się do żadnej z wymienionych grup i mi to wystarczy.
Tak, tak.. rozpisałam się, ale chciałam trochę nakreślić sytuację. Nie wiem za bardzo co robić, czy ciągnąć w nieskończoność znajomość opierającą się jedynie na wirtualnym kontakcie. Nie wiem za bardzo dlaczego on nie zaproponował spotkania.. Obstawiam kilka opcji: jest nieśmiały, boi się, że nie będziemy mieli o czym rozmawiać na spotkaniu, boi się, że zerwę z nim kontakt jak go zobaczę, obawia się rozczarowania moją osobą. Zanim ktoś zapyta, czemu w takim razie ja mu nie zaproponuję spotkania.. Kiedyś była taka sytuacja, że się o coś trochę pokłóciliśmy ii ja mu wygarnęłam, że 'myli się co do mojej osoby, bo znamy się tylko przez internet i jak chce, to możemy iść kiedyś na piwo albo kawę, to zweryfikuje'. On coś tam powiedział, że oczywiście, że 'czeka na propozycję',ale ja to jakoś mało poważnie odebrałam, stwierdziłam, że propozycja już padła, niech się nie boi, bo więcej do tego nie będę wracać, skoro nie chce i, że wszystko od niego zależy.. Czasami też coś tam sugerowałam, że ale ładna pogoda itd.. Także nie mam zamiaru go nigdzie zapraszać. Po pierwsze i tak uważam, że sama zrobiłam w pewnym sensie taki krok, a po drugie, no cóż.. nie ukrywam, że wolę jak to facet jest 'facetem'. Nie wiem, czy miał wcześniej jakąś dziewczynę, gdyż nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat, ale wydaje mi się, że nie. No, chyba, że miał jakąś i go skrzywdziła? Aha, z tego co kiedyś rozmawialiśmy, to możliwe, że nie miał zbyt dobrych wzorców z dzieciństwa ii może dlatego 'taki jest'. Jeszcze jakby ktoś stwierdził, że on może po prostu szuka tylko kogoś do pogadania.. To na tym portalu, na którym się poznaliśmy miał, że szuka miłości. Kiedyś też, gdy rozmawialismy, czy jesteśmy szczęśliwi w życiu, czy czegoś nam brakuje, to stwiedził, że mu brakuje miłości do szczęścia.
Wiem, że mój post jest bardzooo obszarny. Jak ktoś dotrwał do końca to oklaski na stojąco
W każdym razie nie wiem zbytnio, co mam o tym wszystkim myśleć.
Z góry dzięki! ![]()