Mam dotkliwy... scenowstręt - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Mam dotkliwy... scenowstręt

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Mam dotkliwy... scenowstręt

Od ponad roku tańczę. Ostatnio hersztka mojego zespołu stwierdziła, że daję jakoś tam radę i zaczyna wypychać mnie na pokazy.

No i tu do głosu dochodzi mój masochizm: z jednej strony panicznie boję się występowania-głupie a jednocześnie realne lęki- że się potknę, poślizgnę, zapomnę w panice kroków, pomylę się... Im bardziej się denerwuję tym prawdopodobieństwo popełnienia błędu ze zdenerwowania jest coraz wyższe.
Z drugiej bardzo chcę występować, przecież nie trenuję po to żeby się z tym kryć po salkach treningowych. Dodam, że pomimo spędzania 12 godzin w tygodniu na treningach mam nadwagę (czy spora czy lekka to już kwestia dyskusyjna, nie ten wątek) i jestem raczej wysoka, co dodatkowo odbiera mi trochę pewności siebie bo większość zespołu to raczej szczupłe i nieco niższe ode mnie dziewczyny.

Jak dotąd przeżyłam skutecznie 2 pokazy (z czego pierwszy był naprawdę koszmarny, drugi dało się znieść, ale i tak trzęsłam się schodząc ze sceny), 25 maja czeka mnie kolejny. Na ogromnym festiwalu. Boję się, że spanikuję na scenie i pochrzanię cały układ, przez co straci i zespół.

Od dziecka nie lubiłam występów publicznych, z grupy tanecznej zrezygnowałam po 2 zajęciach, konkursy recytatorskie pamiętam jako torturę. Im byłam starsza tym było gorzej. Teraz tańczę z własnej woli (również w ramach walki ze słabościami, ale przede wszystkim sprawia mi to ogromną przyjemność i uwielbiam ludzi z grupy).

No i co mam robić? To dość nowy i palący problem i jeszcze nie zdążyłam go przepracować...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

Hm. Pamiętam swój pierwszy występ.
Na którym w dodatku popełniłam błąd na oczach światowej sławy ludzi i przez mój błąd musieli powtarzać od początku.
Ja zawsze byłam pewna tego co chcę robić. Jeśli decydujesz się na taki zawód, na taniec, czy każde inne zajęcie z publiką to musisz zaakceptować i swoje błędy i presje.
Skup się na tańcu totalnie, nie na publice. Ja zawsze powtarzam 'jestem tutaj by wykonać swoją pracę jak najlepiej potrafię'

3

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

Może to banalne, ale trzeba się przełamać. Wiem co czujesz, ja miałam podobnie. Nawet odpowiedź przy tablicy stresowała mnie okropnie, wygłaszanie referatów itp. Dokładnie tak samo im byłam starsza tym było gorzej. Jakby tego było mało poszłam do liceum do klasy informatycznej gdzie było 25 chłopaków. Po prostu koszmar. Przełamałam się dopiero na studiach, gdy miałam przygotować temat i zaprezentować na seminarium. Myślałam o tym przez cały semestr. Stresowało mnie to strasznie. Przygotowałam się bardzo dobrze, zaprezentowałam przed grupą. Wykładowca powiedział, że chciałby również tak ciekawie opowiadać. A mi szczęka opadła. Dodał też, że powinnam pomyśleć nad skierowaniem mojego życia zawodowego właśnie w stronę prezentacji, wystąpień publicznych. Nie mogłam w to uwierzyć. Od tamtej pory nie mam z tym problemów, chociaż moje wystąpienia są gorsze bo już tak się nie przygotowuję.
Tobie radzę, abyś bardzo dobrze się przygotowała do tego występu. Żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, najmniejsze szczegóły muszą być dopracowane. Wtedy nie będziesz myślała o tym, że czegoś nie umiesz, nie potrafisz, że możesz się pomylić, tylko dobrze się zaprezentujesz smile

4

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

Każdy kiedyś zaczynał i miał podobne obawy, pomyśl że z każdym wystąpieniem nabierasz doświadczenia, więc może być tylko lepiej .. Głowa do góry, uśmiech na twarz i baw się tym co robisz - a publiczność również wciągnie się w to co chcesz przekazać..
Publiczność nie wie co zrobiłaś źle, a jeśli występ jako całość się podoba - to jest w stanie wiele wybaczyć  wink

5

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

Zgadzam się z Małgorzatką. Wydaje mi się, że najlepsze przygotowanie daje ten spokój podczas wszelkich wystąpień. U mnie było podobnie, kiedy chodziłam do szkoły muzycznej (a nie byłam wtedy malutkim dzieckiem, jak większość, tylko miałam 16-19 lat) - ogólnie uwielbiam scenę i publiczne wystąpienia, ale kiedy byłam przygotowana tak że "nie do końca", to też zaczynałam panikować, a trzęsące się ręce przy grze na pianinie niekoniecznie poprawiały sytuację big_smile. Dlatego im lepiej miałam wszystko opanowane, tym mniej się denerwowałam. Może nawet nie chodziło o sam poziom opanowania utworów, tylko o ilość czasu im poświęconą - mniej się bałam trudniejszych utworów, nad którymi musiałam posiedzieć, niż takich do zagrania "od ręki". Nie wiem, czy to jest metoda, ale może jak specjalnie poćwiczysz więcej - nie żeby koniecznie coś poprawiać, tylko dla uspokojenia się, że przecież potrafisz, to to  jakoś pomoże.

6

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

Zgadzam się z dziewczynami smile
Im więcej razy wystąpisz na wszelakich imprezach to będziesz się coraz mniej bać i nabierzesz obycia, które każdy wypracowuje w swoim indywidualnym tempie.
Ja odkąd pamiętam brałam udział w różnych konkursach, występach recytatorskich, teatralnych, wokalnych i powiem ci, że dobrze czuć na scenie - swobodnie, pewnie, prawdziwie - zaczęłam się dopiero niedawno. Zawsze to było trochę dziecinne podejście nastawione na inne sprawy ale musiałam w swoim czasie do tego dojrzeć. smile
Tylko miałam o tyle dobrze, że potrafiłam ukryć to jak mocno się denerwowałam i nikt nie wiedział, że na zewnątrz spokój, opanowanie a w środku tornado. big_smile
Dlaczego się to zmieniło?
Zaczęłam skupiać się na przekazie a nie na występie, nie blokować gdy zdarzy mi się błąd, po prostu zrobić coś dobrze i prawdziwie, żeby to mogło ludziom jakoś służyć - uwrażliwić ich, poruszyć w głębi serca.
Liczy się przekaz, prawdziwość emocji, pokazanie ich całą sobą i w tedy nawet gdy ludziom się nie spodoba (choć zazwyczaj tak tongue) to nie jestem na siebie wkurzona bo zrobiłam coś tak jak chciałam, tworzyłam inną rzeczywistość. Kiedyś skupiałam się na tym, żeby dobrze wypaść, żeby mnie chwalono, żeby się popisać - to było egoistyczne i wychodziło sztucznie bo myślałam podczas występu o czymś innym - swoim ego.
Szukaj sensu swojego przedstawienia, skup się na tym, żeby to było coś twojego i wyrażającego ciebie i zobaczysz, będzie dobrze! smile

7

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

A jaki taniec tańczysz, jeśli można spytać?

8

Odp: Mam dotkliwy... scenowstręt

No właśnie, a przed występem można zastosować techniki relaksacyjne na tremę.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Mam dotkliwy... scenowstręt

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024