Agresja i problemy ze sobą a... dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Witajcie!
Od kilku miesięcy jestem matką przecudownej i kochanej córeczki. Moja rodzina jest za granicą, tutaj mam tylko swojego męża i teściów.
Siedzę z maleńką w domu odkąd się urodziła i... krótko mówiąc nie radzę sobie psychicznie. Pierwsze miesiące były ok, byłam zmęczona ale szczęśliwa. Mąż był w domu przez dwa tygodnie, pomagał mi, teściowa też codziennie przyjeżdżała. Ale potem trzeba było sobie radzić samej- o dziwo też było dobrze. Malutka rosła, rozwijała się, była bardzo grzeczna i cudowna.
Ale potem przyszedł okres, gdy grzeczne leżenie już się znudziło i zaczęła kombinować, kręcić się, przewracać itd.- cudownie było patrzeć, jak się rozwija. Ale z dnia na dzień było dla mnie coraz gorzej... bo ona, jak to dziecko, chciała robić coraz więcej, a jeszcze nie umiała i większość dnia schodziła na jękach, kwękach i płaczu. Dopóki siedziałam obok niej na podłodze to bawiła się grzecznie, ale jak tylko wstawałam- nawet nie zdążyłam odejść, po prostu wstawałam- ona zaczynała płakać. Wiedziałam, że to taki okres, że minie, ale i tak nie było łatwo. Nie mogłam pójść do łazienki czy zrobić sobie herbaty, bo albo musiałam robić to z małą na rękach, albo w akompaniamencie jej ryku. Wtedy psychicznie zaczęłam powoli nie wyrabiać...
I zaczęła we mnie narastać straszna złość. Że nie potrafię jej zająć, nauczyć, że jak odchodzę to nie ma tragedii, że cały czas jestem, że często ona płacze, a ja nie wiem co jej jest i jak jej pomóc. Byłam wściekła na samą siebie, aż doszło do tego, że gdy mała już którąś godzinę jęczała i płakała, a ja nie umiałam jej uspokoić, to po uśpieniu jej wychodziłam i waliłam we wszystko, w co się dało. Pogrzebaczem w piec, tłuczkiem w deskę, nogą w szafkę... waliłam i wyłam, że sobie nie radzę.
Do tej pory tak jest. Malutka jest naprawdę cudowna, ale jak to dziecko wymaga bardzo dużo uwagi- a ja sobie z tym nie radzę. Są chwile, że siedzimy, bawimy się, jest mi naprawdę super, czuję się szczęśliwa i spełniona- a potem odchodzę na chwilę, żeby zrobić herbatę czy zwyczajnie usiąść na chwilę do komputera, a mała zaczyna jęczeć... cała radość odchodzi, zostaje frustracja, złość i totalne zniechęcenie.
Mam naprawdę grzeczne, fajne i cudowne dziecko, a nie potrafię tego docenić. Chcę zwyczajnie usiąść na dupie, poczytać książkę, zjeść obiad wtedy, kiedy mam na to ochotę a nie kiedy mogę, wyspać się chociaż raz, wyjść ze znajomymi, posiedzieć wieczorem z mężem, wypić piwo i nie patrzeć non stop na zegarek kontrolując, żebym o 22 najpóźniej była w łóżku bo inaczej rano będę wycieńczona jak będzie trzeba wstać z malutką o 6... bo ona budzi się dalej po 3-4 razy w nocy. Bardzo się boję, że kiedyś ta złość tak we mnie narośnie, że nie zdążę się wyładować i zrobię jej krzywdę. Próbuję sobie z tym radzić, wmawiać, że to tylko malutkie dziecko a ja jako matka muszę temu sprostać... ale nie wiem, czy dam radę. Jak rozmawiam z innymi matkami to wszystkie wydają się przyjmować to wszystko z takim spokojem, jak zwyczajną kolej rzeczy. Żadna nie narzeka, że dziecko jęczy, że musi je czasami całe dnie nosić, że nic nie może zrobić. Wszystkie mają takie "proste" rady- jak jęczy to weź na plecy w nosidle i noś. I rób wszystko w domu z dzieckiem na plecach. Albo nie rób nic i zajmuj się całymi dniami dzieckiem.
A ja tak nie potrafię... nie chcę małej non stop nosić, nie chcę nie robić nic w domu, nie chcę się poświęcać w 100%... i czuję się przez to gorsza. Czuję, że zwyczajnie jestem złą matką, bo nie poświęcam się w pełni. Nie chcę być "niewolnikiem" dziecka, a jednocześnie wiem, że muszę- bo maleńka jest jeszcze bezbronna i jestem jedyną osobą, która może ją ochronić.

I nie wiem, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Chcę dla niej jak najlepiej, a jednocześnie chcę dobrze dla siebie. Jestem wściekła na siebie, że nie potrafię sobie poradzić z własnymi emocjami, że nie potrafię być taką matką, jaką powinnam być. Kilka razy próbowałam o tym z kimś porozmawiać, ale zawsze patrzono na mnie jak na potwora, który nie potrafi poświęcić się dla własnego dziecka...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Wychowywanie dziecka to praca trwająca 24 godziny na dobę. Praca bez należytego odpoczynku od niej, prowadzi do... wypalenia zawodowego. I ono Cię dopadło. Każdy inspektor BHP stwierdzi, że praca bez odpoczynku grozi wypadkiem, czyli u Ciebie - niekontrolowanym wybuchem złości, poczuciem winy, myśleniem o sobie jako o złej matce.

To, co napisałam wyżej jest efektem Twej postawy wobec siebie, córki, wychowywania. Kluczowym dla sprawy jest to zdanie:

Samsungowa napisał/a:

(...)bo maleńka jest jeszcze bezbronna i jestem jedyną osobą, która może ją ochronić.(...)

Mam dla Ciebie złą wiadomość.
Niezastąpioną jesteś tylko w jednym przypadku: gdy karmisz piersią. tongue Twojej córce nic złego (a dobrego sporo) się nie stanie, gdy czasami zostanie pod opieką innej, dorosłej, przytomnej, osoby. W tym czasie Ty mogłabyś odpocząć: poleżeć do góry brzuchem, przespać się, wyjść z domu do..., wyjść z domu na... . Zachęcam Cię do przytomnego spojrzenia na wychowanie dziecka: im więcej córka będzie miała okazji do poznawanie ludzi, tym łatwiej przekona się, że "inny" nie znaczy "gorszy", tym mniej będzie obawiała się rozstania z Tobą.


I jeszcze jedno.
Nie wierzę, że otaczające Cię mamy nie są zmęczone, że nie mają czasami dość bycia z dzieckiem, że nie są czasem wściekłe. Tylko... to jest temat tabu. hmm

Jeśli jesteś zła, to pozbądź się swej złości, nie hoduj jej, nie ukrywaj. Tłumiona złość kiedyś, w najmniej dogodnym momencie, znajdzie ujście. Jest sporo sposobów na odreagowanie, pewnie masz swoje własne, sprawdzone. Pamiętaj tylko o tym, by nie wyładowywać jej na innej osobie.

3

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Dziękuję za odpowiedź.
Problem w tym, że właśnie sposobu na odreagowanie złości nie mam. Nie radzę sobie z nią, nie mam pojęcia, jak to odreagować. Próbuję sobie wszystko tłumaczyć, ale to działa na krótką metę.
Malutka bardzo lubi spędzać czas z innymi, a w większym towarzystwie to już w ogóle jest prze szczęśliwa. Staram się ją jak najczęściej gdzieś zabierać, ale niewiele mam możliwości. Jesteśmy w naszym towarzystwie pierwszą parą z dzieckiem, a mnie niestety też dopadło to, że siedząc z maleńką całymi dniami w domu zwyczajnie nie mam o czym z ludźmi rozmawiać- poza dzieckiem.
Chciałabym zostawić małą teściowej np. na cały dzień i wyjść gdzieś, gdzie będę miała święty spokój... ale wstydzę się. Bo jednak wszyscy mi mówią, że siedzenie z dzieckiem to błahostka, a mąż to już w ogóle.

Jak sobie z tym wszystkim radzić? Jak znaleźć radość w ciągłej opiece? I jak pozbyć się złości...

4 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-04-19 16:27:18)

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

A mąż to co? Niech on posiedzi z nią więcej.
Widzisz, na posiadanie dzieci jest wielkie parcie, inne matki nie mówią o tym, że same mają dość. Mężowie nie mają o tym pojęcia a później jest właśnie tak.
Nie jesteś osobą nieodpowiedzialną, nie myśl , że jesteś jakąś złą matką.
Moja znajoma w sekrecie powiedziała mi, że gdyby wiedziała jak to będzie to by sobie tej kuli u nogi nie pozwoliła urodzić. Moja ciotka dostała kiedyś ataku szału jak mój mały wtedy kuzyn nie chciał spać, a później włożyła zatyczki w uszy i niech beczy w łóżeczku.
Takich przykładów jest masa.
Ty i tak dajesz rade.

Na pytanie jak znaleźć radość w ciągłej opiece, mam nadzieje, że ktoś będzie umiał odpowiedzieć,. Ja widzę w macierzyństwie same wady.

5

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Nie mogę od niego wyegzekwować, żeby siedział z maleńką więcej. Pracuje pon-pt od 8 do 17-18, wraca do domu zazwyczaj ok. 20, kiedy mała już śpi. A weekendy chce mieć wolne... Ustaliliśmy, że co weekend się zmieniamy- w jeden on z nią siedzi, w drugi ja. Ale w praktyce to zazwyczaj różnie wychodzi...
Oczywiście jak go poproszę, żeby się nią chwilę zajął czy przygotował kąpiel to robi to bez problemu. Ale gdy proszę o większą ilość czasu, żeby np. usiąść i poczytać- to jest problem. Bo skoro już on się nią zajmuje, to ja powinnam robić coś pożytecznego...
Walczę z tym cały czas, ale jestem już zmęczona ciągłym proszeniem się o pomoc.

6

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Macierzyństwo jest najtrudniejszą rzeczą jaka może nas spotkać w życiu.

Powinnaś czasem odreagować, wyjdź do ludzi, zostaw maleństwo rodzicom, teściom czy komuś innemu zaufanemu i wyjdź gdzieś z mężem i znajomymi.

Mnie też czasem przerasta macierzyństwo wink Tylko ja mam dwójkę jedno ma 7 lat, drugie 1,5 roku. I nie pamiętam kiedy gdziekolwiek wyszłam, to chyba było gdzieś w połowie 2010 roku, ale planujemy nadrobić w wakacje i trochę odreagować smile

7

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Nie wyobrażam sobie mieć teraz dwójki. Chyba bym się kompletnie załamała... panicznie boję się znów zajść w ciążę.
A jak sobie radzić z tą agresją? Jest w ogóle jakiś sposób?

8

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Więc po co mąż chciał dziecko? Skoro weekend chce mieć wolny?
Znam samotne matki co pracują i zajmują się dzieckiem po pracy. Jak ktoś nie jest w stanie pogodzić pracy z posiadaniem dzieci, niech niema dzieci. Proste.

9

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

NinaLafairy podziwiam takie kobiety, zazdroszczę sił i chęci. Naprawdę, należy im się co najmniej pomnik.
On uważa, że skoro jestem matką, to powinnam z uśmiechem na ustach siedzieć z dzieckiem 24/7, cieszyć się z tego i jednocześnie dbać o cały dom. Bo przecież w ciągu dnia mam bardzo dużo wolnego... dla niego siedzenie z dzieckiem w domu to urlop
I faktycznie mam zdecydowanie więcej czasu odkąd maleńka zaczęła raczkować(a teraz nawet staje przy meblach i próbuje się puszczać! big_smile ), ale jest to jednak czas nacechowany ciągłym czuwaniem. Bo nie mogę wyjść spokojnie do sklepu, umyć naczyń czy odkurzyć- muszę cały czas zwracać na nią uwagę. I tego nie potrafię mu wyjaśnić... że potrzebuję odpoczynku psychicznego. Bo boję się, że moja frustracja będzie źle na nią wpływać...

10

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko
NinaLafairy napisał/a:

Na pytanie jak znaleźć radość w ciągłej opiece, mam nadzieje, że ktoś będzie umiał odpowiedzieć,. Ja widzę w macierzyństwie same wady.

Ja tam widzę same zalety, ale i tak czasem mam ochotę wziąć córcię pod paszki i wyrzucić przez okno wink NIE MOŻNA być szczęśliwym, kiedy się w kółko robi to samo, jest się zmęczonym i niewyspanym.

WYEGZEKWUJ to, na co się umówiliście - co weekend się zmieniacie. Wyjedź gdzieś, a mąż niech zajmie się dzieckiem i domem - gwarantuję, że nigdy więcej Ci nie powie, że siedzenie w domu to błahostka.

A agresja to normalna reakcja organizmu na zmęczenie i frustrację, nienormalne może stać się dopiero to, jak sobie z nią nie-radzimy.

A zatem w sobotę sio! do fryzjera, na piwo, do kina na fajną komedię, czy co tam lubisz smile

11 Ostatnio edytowany przez Lucinda (2013-04-19 17:35:48)

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko
Samsungowa napisał/a:

On uważa, że skoro jestem matką, to powinnam z uśmiechem na ustach siedzieć z dzieckiem 24/7, cieszyć się z tego i jednocześnie dbać o cały dom. Bo przecież w ciągu dnia mam bardzo dużo wolnego... dla niego siedzenie z dzieckiem w domu to urlop

Samsungowa, to w sobotę zostaw go z dzieckiem na cały dzień i z uśmiechem na ustach zakomunikuj, iż dzisiaj oprócz siedzenia z dzieckiem oczekujesz przygotowanego obiadu, posprzątanego domu, zrobionego i poprasowanego prania. A sama w tym czasie wyjdź gdzieś (na cały dzień:) Karmienie to nie problem, jeśli karmisz piersią, odciągnij wcześniej pokarm i mąż poda go małej, kiedy Ciebie nie będzie. Możesz też spróbować podać małej sztuczne mleko.
W ciągu tygodnia poproś kogoś zaufanego (dziadków, koleżankę), by np. wziął dziecko na spacer. I nie bój się mówić, że opieka nad dzieckiem też może być męcząca i potrzebujesz odpoczynku (zwłaszcza psychicznego).

Co do odreagowania złości, to kilka sposobów:
1. zgniecenie bardzo mocno poduszkę w małą kulkę albo tłuczenie w nią pięściami
2. wszelkiego rodzaju aktywność fizyczna (bieg, aerobik, basen, taniec - cokolwiek lubisz:)
3. rysowanie złości ( to ostatnie to raczej dla dziecka - ale co tam:)
4. wygadanie się koleżance albo tu na forum - też działa smile

12

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Dziękuję Wam za rady. Spróbuję jakoś sobie z tym poradzić- ciepło się zrobiło, może zacznę biegać z wózkiem.

I chciałabym zostawić męża samego z dzieckiem, ale najwcześniej wyjdzie to pewnie dopiero za trzy tygodnie. W ten weekend ma zlecenie, a w następny jedziemy na wyjazd.

13

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko
Samsungowa napisał/a:

Spróbuję jakoś sobie z tym poradzić- ciepło się zrobiło, może zacznę biegać z wózkiem

Pomysł fajny, ale może poproś kogoś, by wyszedł z małą na spacer, a Ty w tym czasie pobiegasz sama, albo rób to wieczorem, jak mąż będzie kąpał i usypiał córcię smile

14

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Mój tata też miał trochę problemu z tym, żeby pojąć , że siedzenie z dzieckiem to nie jest sama rozrywka i urlop.
Moja mama wyszła na tydzień sobie, i trochę się ogarnął. big_smile

15

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Jak sobie radzić z agresją?
Dużą ulgę przynosi... trzepanie dywanu, walenie w worek treningowy, szybki spacer, bieg, w ogóle aktywność fizyczna, pomaga wrzeszczenie/krzyk (byle w ustronnym miejscu).

16

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko
NinaLafairy napisał/a:

Mój tata też miał trochę problemu z tym, żeby pojąć , że siedzenie z dzieckiem to nie jest sama rozrywka i urlop.
Moja mama wyszła na tydzień sobie, i trochę się ogarnął. big_smile

Hehe. Mojemu mężowi raz się wymknęło w kłótni, że też by chciał posiedzieć w domu z dzieckiem (w domyśle: nic nie robić). No to następnego dnia zostawiłam mu córkę i listę takich zwykłych, codziennych rzeczy typu "ugotuj zupę", "umyj podłogi"... Jak wróciłam, to prawie płakał big_smile

17

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

a mąż 2-3 godziny do pracy dojeżdża ?

w ogóle to jakiś patafian. wymagać potrafi ale zająć się własną córką to już nie.
zostaw go kilka razy na weekend to się nieudany ojciec opamięta. zobaczy co to znaczy zajmować się dzieckiem.
ja nie mam, ale myślę że to harówa.

18

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Rozmawiałam z nim wczoraj...
I wychodzi na to, że to jednak ja mam problem. Bo on ma ciężką pracę fizyczną, dojeżdża do pracy autobusami po 1,5-2 godziny i chce mieć wolne weekendy, żeby odpocząć(bo jest zmęczony fizycznie i psychicznie). Zgodził się na zostawanie z małą co drugi weekend, wczoraj sam ją wykąpał i położył spać, a ja tylko wymagam i wymagam...
Spytałam o nasze role jak rodziców. On ma pracować i zarabiać na rodzinę(co robi, chodzi regularnie do pracy), ja mam dbać o dom i dziecko(a tu nie domagam, bo jednak nie zawsze jest posprzątane...).
Więc chyba faktycznie ja przesadzam. Bo jednak to racja, że jak on zrobi krok w kierunku zajmowania się małą, to ja chcę, żeby robił to coraz częściej i częściej.

19

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Zaraz, zaraz.
Twój mąż ciężko pracuje, Ty również - rozumiem.
Jest zmęczony fizycznie i psychiczne, Ty również - rozumiem.
On potrzebuje odpoczynku, Ty odpoczywać nie musisz - nie rozumiem.

Zauważyłaś, że czas waszej pracy jest różny? Że Twój dzień pracy jest znacznie dłuższy od jego dnia?

Ale zapomniałam, że... wychowywanie dziecka i prowadzenie domu nie jest żadną pracą, że nie męczy. tongue Niech żyją stereotypy! hmm

20

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

I tego nie umiem mu wyjaśnić. Że ja nie mam wolnego, że ja nawet w nocy muszę czuwać, wstawać, opiekować się. Dla niego to jest takie nic, takie proste. Bo przecież on też wstaje o 6 rano. On musi się męczyć jeżdżąc autobusami. Ma ciężką pracę. Musi się tłuc z powrotem...
No i zajmuje się nią, jeśli wróci wcześniej z pracy(wcześniej czyli ok. 18:30-19) to weźmie ją na 15-20 minut. Ale i tak ja muszę ja nakarmić, przebrać i położyć spać. Chyba, że wcisnę mu ją na siłę- to ją uśpi. I w co drugi weekend. Ale nie umiem mu wyjaśnić, że dla mnie to za mało...
I sama już nie wiem, czy to ja przeginam z tym czasem wolnym, czy on.

21

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Nie wyjaśniaj. Działaj. smile
Zmień swe myślenie. Karmisz piersią? To faktycznie, musisz córkę nakarmić, ale wykąpać, przebrać, położyć spać córkę możecie oboje.

Możesz też zakolegować się z sąsiadką i od czasu do czasu na trochę możesz córkę jej podrzucać. Możesz poszukać w sąsiedztwie innej młodej (albo starszej) mamy i wzajemnie wspierać się w opiece nad dziećmi.

Zmień myślenie. smile Zamiast zastanawiać się nad tym, "CZY możesz coś zmienić", zajmij się odszukaniem odpowiedzi na pytanie "CO mogę zrobić, by..." smile

22

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Kochana, wszystko z Tobą w porządku, z Twoim mężem w zasadzie też. I Ty i on wpadliście w dosyć stereotypową pułapkę młodych rodziców. Ty nie wyrabiasz na zakrętach i czujesz się wściekła i trochę winna, jemu się wydaje, że on ciężko pracuje a Ty prawie jak na wakacjach jesteś, i masz jakieś dziwne wymagania co do niego. Zaryzykuję twierdzenie, że na początku taki problem ma co najmniej 80% młodych rodziców. Ja miałam smile . Jeżeli Twój mąż nie rozumie problemu i uważa, że przesadzasz, poszukaj na necie informacji na ten temat i pokaż mu, że jednak Twoja postawa jest NORMALNA, a on, jak większość facetów niestety tego nie rozumie.
Nie słuchaj pitolenia koleżanek, jak to sobie radzą, jakie to proste, jakie to macierzyństwo piękne! Owszem piękne, i Ty to doskonale widzisz, kochasz córeczkę, ale masz taki zapierdziel, ze tak jak mówiła BabaOsiadła czasami nic tylko wyrzucić intruza przez okno wink .
Ja miałam raz taki moment, że chciałam małą wziąć w ręce i porządnie potelepać. Jakoś się powstrzymałam na szczęście. A parę tygodni później przeczytałam jakiś artykuł, że nawet niewielkie potrząśnięcie tak małym dzieckiem może spowodować jakieś zmiany w mózgu, które prowadzą do śmierci dziecka. Ryczałam jak bóbr kiedy to przeczytałam i uświadomiłam sobie do czego może prowadzić zmęczenie.
Tak jak dziewczyny mówią oddaj czasami komuś dziecko i odpocznij. Nie myśl, jakby tu pobiegać z wózkiem, raczej jak pobiegać bez wózka. I koniecznie zostaw małą na ten umówiony weekend z mężem. Zaręczam, że zmieni zdanie i zrozumie co to jest opieka nad dzieckiem.
Czy Twój mąż wie o tym, że przestajesz nad sobą panować? Ja niestety długo robiłam ten błąd, że dałam się zbyć, że moje prośby i pretensje do niego były jakieś takie ciche i tak naprawdę dla niego wkurzające. Teraz wiem (za późno dla mnie, ale innym może ta moja wiedza się przyda), że powinnam mówić krótko, zwięźle i jasno to co czuję, i ,że w tym co czuję nie ma nic nienormalnego.
Zrozum, że WSZYSTKIE młode mamy mają czasami dość, i chcą wyjść i zostawić cały ten bajzel. Tylko jedne mają trochę więcej pomocy, inne mniej, niektóre w ogóle jej nie mają (np. ja), jedne mają dzieci, które leżą i patrzą tępo w sufit przez dwie godziny, inne mają takie, które 10 sekund nie poleżą bez jakiś atrakcji (moja córcia).
Jak chciałam się wysikać to leciałam szybko i młoda nie rozryczała się na amen, ale jak chciałam do ubikacji na coś "bardziej konkretnego" musiałam wsadzić ją w fotelik, siedzieć na wc i machać jej jakąś maskotką przed nosem roll .
Pogadaj z mężem i wytłumacz mu wszystko na spokojnie, pamiętaj, że większość facetów NAPRAWDĘ nie rozumie jak męcząca jest opieka nad małym dzieckiem.
W domu nie musisz mieć wszystkiego perfekcyjnie, jak obiad będzie z mrożonki to świat się nie zawali. Ja durna wpadłam w taką pułapkę, że czasami pierwszy mój posiłek był o godzinie 17.00
Przy drugim dziecku byłam trochę mądrzejsza, ale też miałam pomoc.

23

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Nie rozumiem co to za małżeństwo, że rozumiecie i znacie siebie tak mało, że mąż nie widzi Twojego zmęczenia? Że on nie bierze pod uwagę uczuć jakie masz w sobie, tylko to co on uważa?

24

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Witaj Samsungowa. Zacznę od tego, że rozumiem Cię doskonale, bo aktualnie znajduję się w bardzo podobnej, jak nie identycznej sytuacji. Różnica jest taka, że moja mała ma dopiero 4 miesiące, więc sama sobą nie zajmie się długo, a my nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, chociaż planujemy (planowaliśmy...?) ślub na przyszłe lato, chociaż zaczynam mieć co do tego poważne wątpliwości...
Generalnie tak, jak Ty jestem z małą cały dzień sama w domu i już nie daję rady...
Mój mężczyzna zupełnie jak Twój mąż nie rozumie czym jestem zmęczona, skoro cały dzień "relaksuje się" w domu. On pracuje i ma prawo być zmęczony, ja natomiast nie, bo niby czym mogłabym być zmęczona. On pracuje na zmiany, więc ma znacznie więcej wolnego czasu, niż Twój mąż, bo jak zaczyna o 5.45 to przed 14 jest już w domu. Niestety niewiele z tego wynika, bo jak wraca z pracy to odpoczywa... Małą czasem się zajmie, nie powiem, że nigdy, ale tylko wtedy, gdy jest dość grzeczna, a ja jestem zajęta np obiadem. Jak mała marudzi to oddaje mi ją twierdząc, że nie ma cierpliwości.
A ja mam pokłady cierpliwości, niekończące się siły i zdolność cudownej regeneracji... Czasami sama się sobie dziwię, że jeszcze daję radę się w ogóle ruszać, jak wieczorem okazuje się, że nie miałam jeszcze czasu na śniadanie. Mam czas dla siebie. Wieczorem o 21 mała zasypia, więc długa noc przede mną... Rano o 7 już na nogach, bo mała się nudzi i krzyczy w łóżeczku. W dzień zasypia ok 12, na jakieś 30 min do godziny, a ja wtedy zazwyczaj w dzikim pędzie próbuje zorganizować jakiś obiad, nastawić pranie i jeszcze może zdążę pomyć naczynia...
Nie mam możliwości wyjść gdzieś sama, bo nawet jak mój ma wolny weekend, to z małą nie zostanie, bo akurat jest czymś innym zajęty (sprząta na strychu, czy myje auto). Czasami ewentualnie uda mi się gdzieś wyrwać, jak mama zostanie z małą, ale to baaardzo rzadko, bo chociaż mama mieszka blisko, to raczej pomaga siostrze, bo ona ma dziecko jeszcze młodsze i do tego jest samotną matką. Ja mam przecież faceta, za którym moja mama przepada po prostu, więc mam też pomoc. No bo przecież tak powinno być... Ja jestem z małą, on może zrobić obiad, skoro siedzi przed komputerem. Ja sprzątam, a on zabiera małą na spacer, bo jest już po pracy. Ale nie, bo on już swoje zrobił, skończył pracę, więc teraz odpoczynek. Że ja nie mam odpoczynku, to nie ważne, nie potrzebuję, bo przecież nie chodzę do pracy- jakie to proste...

Podejrzewam, że nic tym postem nie wniosę, bo ja zwyczajnie nie wiem jakie jest wyjście z sytuacji... Wynegocjowałaś wolne weekendy- to z jednej strony sporo, z drugiej tylko kropla w morzu potrzeb. Nie wiem jak trzeba rozmawiać z facetem, żeby dotarło do niego coś, co jest tak oczywiste, a jego umysł jednak tego nie ogarnia... Nie wiem- prosić, tłumaczyć po raz tysięczny, zagrozić odejściem, może wynieść się z domu na jakiś czas...? Ja nie znalazłam rozwiązania, Tobie życzę jakiegoś cudownego środka, przecież jakieś rozwiązanie jest na pewno...
Pozdrawiam i życzę powodzenia...

25

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Oczywiście, że rozwiązanie istnieje. Poprosić o czas tylko dla siebie, ułożyć plan dnia i tygodnia tak, żeby rzeczywiście go znaleźć - i realizować z żelazną konsekwencją.

Ja też należałam do osób, które rozmawiały, prosiły... i koniec końców nic z tego nie wychodziło. Skończyło się właśnie niekontrolowanymi wybuchami frustracji i złości, potem wyrzutami sumienia, tłumieniem emocji na siłę i znów wybuchami złości...
Tak się po prostu nie da.

Emocje, każde odczucia - i negatywne, i pozytywne - są NORMALNE. Musimy tylko znaleźć dla nich odpowiednie ujście. Niektórym przychodzi to łatwiej - a mi trudniej. Dlatego polecam Autorce naprawdę znaleźć czas tylko i wyłącznie dla siebie. Po prostu codziennie odpoczywać, sprawiać sobie jak najwięcej przyjemności. W tym czasie można oddać małą teściom lub rodzicom, mężowi lub przyjaciółce. Ja czasem potrzebuję po prostu poleżeć sama do południa. Popisać na forach. Pójść na długie zakupy lub spacer. Wracam potem jak nowonarodzona do swojego zwykłego życia.

To konieczne, żeby wrócić do równowagi i dawać innym szczęście. A przede wszystkim samemu być szczęśliwą.

26

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Witajcie!
Wpadłam pochwalić się, że jest już zdecydowanie lepiej smile W ten weekend byliśmy u teściów, zajmowali się malutką przez dwa dni, a ja miałam totalny luz i spokój. Czytałam, oglądałam filmy, spotkałam się z przyjaciółką, poszliśmy z mężem do restauracji... było super. Dawno nie byłam tak wyluzowana i zrelaksowana. I nawet ochoty na męża nabrałam, o co ostatnio ciężko było wink
I porozmawialiśmy sobie wczoraj wieczorem szczerze i konkretnie. On sam zauważył, jaka zmiana we mnie zachodziła podczas tych dwóch dni, kiedy mogłam odpocząć psychicznie. Zadeklarował się, że postara się pomagać mi częściej. Ustaliliśmy też, że co drugi weekend nie wychodzi najczęściej, więc po prostu w piątek będziemy ustalać, które z nas ma jakieś plany i które zajmuje się małą w sobotę, a które w niedzielę- żeby każde z nas jeden dzień w tygodniu miało wolne.
Jak ty wyjdzie zobaczymy, ale na razie póki co jest ok smile Czuję się naprawdę wypoczęta, naładowałam baterie i mam siły na wszystko smile

27

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Bardzo się cieszę smile

28

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Jak każda matka, kochasz swoje dziecki, chcesz dla niego jak najlepiej, jesteś odpowiedzialną mamą, starasz się i to widać.
Problem w tym, że Twoje dziecko potrzebuje niezwłocznej uwagi, ono musi czuć, że jego mama jest ciągle przy Nim. Ono nie jest jeszcze przygotowane na nawet najmniejszą rozłąkę z matką.
Musisz to zrozumieć, ale z czasem to się zmieni. wink
Może ktoś z przyjaciół byłby w stanie Ci pomóc? Ktoś zaufany, bliski Ci, by mógł opiekować się maleństwem, gdy Ty będziesz chciała się zrelaksować, trochę odpocząć.
Zmartwiłam się, gdy przeczytałam, że może kiedyś nazbierać się w Tobie tyle złości, że możesz małej zrobić krzywde...
Może potrzebujesz pomocy ze strony psychologa?? Skontaktuj się z Nim.
Ktoś bliski powinien Cię wspierać .
Wierzę natomiast, że gdy weźmiesz się w garść, postanowisz wychować dobrze swoją córkę, Ty dasz radę!!! Jesteś dobrą matką i nie zrobiłabyś krzywdy własnemu dziecku.
Powodzenia! smile

29

Odp: Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Samsungowa bardzo się cieszę smile
Takie odreagowanie, odpoczynek od dzieci i obowiązków czyni cuda smile Oby tak dalej!

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Agresja i problemy ze sobą a... dziecko

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024