od jakiegos czasu spotykam sie z chlopakiem glownie na imprezach. Bylismy 2 razy w kinie (raz z mojej inicjatywy), w koncu zaproponowal spacer. Po tym oczywiscie zapytal czy nie poszlabym na impreze.
Na imprezie caly czas bawilismy sie razem. Sporo wypil, ale na koniec zapytal czy sie spotkamy sami ja powiedzialam ze spoko a on powiedzial ze sie odezwie w niedziele. Odezwal sie wieczorem w sobote i zapytal czy nie wpadne do pubu bo jest z kolegami. ja odpowiedzialam, ze nie bardzo moge, a on nic nie odpisal do dzisiaj.
Nie wiem co zrobic jak sie odezwie znow pod koniec tygodnia i zapyta czy pojde na impreze. Lubie go, ale znamy sie miesiac i nie chce chodzic tylko z nim na imprezy. Mam wrazenie przez to ze nie jest mna zainteresowany.
Co sadzicie?
Ile macie lat?
ja mam 21 a on 26
Między wami nic nie było i nic nie ma. Spotykacie się na imprezach, dobrze się bawicie - to wszystko. Chcesz pójść z nim na imprezę - dobrze. Nie masz na to ochoty - też dobrze.
5 2013-04-15 11:26:25 Ostatnio edytowany przez donkel (2013-04-15 11:36:39)
no nie wiem czy jest do konca tak jak mowisz, bo na imprezie tydzien temu moja kolezanka zapytala sie czemu mnie olewa a on zaczal jej sie tlumaczyc, ze to nie prawda itp. i pozniej zapytal mnie czemu tak uwazam i ze mu sie podobam. Ogolnie jego wszyscy znajomi w to sie wtracaja. Jego brat mowil ze on mnie bardzo lubi.
Do tego na ostatniej imprezie siedzialam z nim i gadalismy i nagle przyszla moja kolezanka i chciala ze mna pogadac, a jego kolega powiedzial jej ze nie powinna nam przeszkadzac bo my mamy jakas "swoja strefe"
Takze juz sama nie wiem co mam sadzic.
no nie wiem czy jest do konca tak jak mowisz, bo na imprezie tydzien temu moja kolezanka zapytala sie czemu mnie olewa a on zaczal jej sie tlumaczyc, ze to nie prawda itp. i pozniej zapytal mnie czemu tak uwazam i ze mu sie podobam. Ogolnie jego wszyscy znajomi w to sie wtracaja. Jego brat mowil ze on mnie bardzo lubi.
Do tego na ostatniej imprezie siedzialam z nim i gadalismy i nagle przyszla moja kolezanka i chciala ze mna pogadac, a jego kolega powiedzial jej ze nie powinna nam przeszkadzac bo my mamy jakas "swoja strefe"
Takze juz sama nie wiem co mam sadzic.
A nie lepiej z nim porozmawiać niż szukać pomocy na forum? Nikt z nas nie wie, co tak dokładnie siedzi w Waszych głowach. Nie macie już nastu lat. Nie uważasz, że to dziecinne? Znajomi wtrącają się w Wasze relacje, Ty wiesz od Jego brata, że On Cię bardzo lubi... ehh..
Dziwne troszke. Nie rozumiem nawet o co w tym chodzi. Szczególnie tą sytuacja gdy jego kolega Twojej koleżance zwrócił uwagę o jakąś wasza strefę.
Skoro on zaprasza cię któryś raz ty go zapros gdzies.
Dziwne troszke. Nie rozumiem nawet o co w tym chodzi. Szczególnie tą sytuacja gdy jego kolega Twojej koleżance zwrócił uwagę o jakąś wasza strefę.
Skoro on zaprasza cię któryś raz ty go zapros gdzies.
no ale skoro powiedzial ze sie odezwie i pojdziemy gdzies sami to stwierdzilam, ze to on powinien sie teraz odezwac, bo czuje sie po prostu olana.
Do tego gadaka jego kolegi o ej strefie. co to niby ma znaczyc?
zadzwoń, napisz, zaproś gdzieś i wszystko będzie jasne. ![]()
Ja proponuję trochę dystansu... Spróbuj do tego podejść neutralnie , bo to jak się zachował nie wróży nic dobrego i lepiej żebyś nie została skrzywdzona bo za bardzo się wkręciłaś...
Nie róbmy z igły widły. Na nic sie nie nastawiaj bo jak sama widzisz nie wiadomo co z tego wyjdzie. Najlepiej napisz, potem poczekaj i samo się wyjaśni czy coś z tego będzie czy nie.
w sensie napisac do niego smsa zeby sie z nim umowic?
Ja proponuję trochę dystansu... Spróbuj do tego podejść neutralnie , bo to jak się zachował nie wróży nic dobrego i lepiej żebyś nie została skrzywdzona bo za bardzo się wkręciłaś...
to co pinnam zrobic?