Moj chlopak zostal skazany na 3 miesiace odsiadki w zakladzie karnym w Ustce ;((
masakra nie wiem jak mam mu pomuc jestem zalamana;((
moze wiecei jakie sa tam warunki jak tam jest?
2 2013-04-10 12:22:11 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-04-10 12:23:26)
Aniu, pomóc mu już teraz nie masz w czym. Dostał wyrok i musi odsiedzieć swoje. 3 miesiące, to jednak nie jest aż tak długo. Będzie miał czas na przemyślenia, być może na przyszłość poskutkuje to większa ostrożnością i wyjdzie mu to na dobre. Dacie radę. Po prostu bądź przy nim i wspieraj.
latwo mowic. tylko ze ja jestem z nim w ciazy w 7 miesiacu ;(
akurat teraz musialo sie to stac. w sumie o glupote siedzi....
bo nie placil mandatow ![]()
nie wiem jak to jest z tymi odwiedzinami tam ?
dzwoni do mnie ale co to takie rozmowy po pare minut ;(
Moj chlopak zostal skazany na 3 miesiace odsiadki w zakladzie karnym w Ustce ;((
masakra nie wiem jak mam mu pomuc jestem zalamana;((
moze wiecei jakie sa tam warunki jak tam jest?
Dziewczyno, ty zamiast myśleć o sobie, to myślisz, jak jemu pomóc? Współczuję ci bo jesteś w ciąży z tak bardzo nie odpowiedzialnym chłopakiem. Jeśli ktoś nie płaci mandatów, to odrazu nie idzie siedzieć. Na początek proponuje się mu prace interwencyjne. Jednak jak ktoś nie chce pracować to niestety idzie siedzieć. Ty myślisz jak mu pomóc, a on ma głębokim poważaniu, że ty zostałaś w ciąży sama.
Absolutnie nie prawda, że najpierw proponuje się pracę i nie interwencyjne tylko społecznie - użyteczne.
Podejrzewam, że to nie mandaty a kary grzywny. W przypadku nie płacenia sąd zamienia je na zastępczą karę pozbawienia wolności. W wyjątkowych sytuacjach mogą to być prace społecznie użyteczne, ale to rzadkość.
Jeśli Was stać to w przypadku zapłacenia zadłużenia zostanie on zwolniony. Jeśli Was nie stać, musi odsiedzieć.
Wiem, że jest Ci bardzo ciężko i uwierz, że wiem co czujesz. Tyle że ja czekałam "trochę" dłużej. Nie ma co rozpaczać, on tam sobie da radę. Ma dach nad głową, jeść mu dadzą. Jest zdrowy i przede wszystkim żyje, nie umarł i niedługo wróci do Ciebie. Ludzie na prawdę przeżywają większe tragedie jak śmierć, czy smiertelna choroba. Nie możesz rozpaczać, zostalaś z maleńka istotą pod sercem i musisz dbać o siebie i swój byt. A nie żyć w stresie i niepotrzebnie zamartwiać się o partnera. Jemu tam nic nie grozi i podstawowe rzeczy też ma.
Jeśli chcesz możesz mu zrobić paczkę żywnościową do 5 kg. Najlepiej wędliny kiełbasy (hermetycznie zamknięte), kawę herbatę, trochę słodyczy jeśli lubi. Jak dostanie talon możesz mu zrobić paczkę higieniczno - odziezową ale kupujesz tylko te rzeczy które są wyszczególnione na talonie
Poza tym są widzenia. On musi Cię wpisać na listę widzeń. Podejrzewam że jest w ZK polotwartym to masz 3 widzenia w miesiącu po 60 minut.
moze i racja ale mi tak bardzo ciezko bo zostalam z tym wszystkim sama . taak byc moze to kary grzywny.tak to jest połotworek w Ustce.zapisac na ta liste to napewno mnie zapisze. ale chodzi mi czy nie mozna mu teraz przewiesc jakis ubran? bo mowil ze nie ma.. karte do telefonu z ZK? na jakiej zasadzie mozna pisac listy?
latwo mowic. tylko ze ja jestem z nim w ciazy w 7 miesiacu ;(
akurat teraz musialo sie to stac. w sumie o glupote siedzi....
bo nie placil mandatow
nie wiem jak to jest z tymi odwiedzinami tam ?
dzwoni do mnie ale co to takie rozmowy po pare minut ;(
Jeśli jesteś w ciąży, to tym bardziej zajmij się sobą teraz, a nie nim. Zadbaj o siebie i dziecko, tak jak piszą dziewczyny.
Jemu tam się przez 3 miesiące nic strasznego nie stanie. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale taka jest prawda...jak się zawini, to trzeba za to odpowiedzieć, nie ważne czy głupstwo czy nie. Przecież on dobrze wiedział, czym grozi nie płacenie mandatów, bo nie wierzę, że był tak naiwny i myślał że ktoś o tym zapomni i mu ujdzie na sucho. Być może na prawdę na dobre mu to wyjdzie, bo będzie na przyszłość mądrzejszy. A Ty z pewnością nie jesteś sama, masz rodzinę, swoja, jego. Musisz dla dobra dzidziusia, uspokoić sie i jakoś to przetrwać.
Nie chce żebyś mnie źle zrozumiała ale czasem taki wstrząs wylanie kubła zimnej wody na głowę pomaga ![]()
Nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Poza tym pomyśl co by było gdyby na prawdę go zabrakło, gdyby miał wypadek itd... On wróci za niespełna 3 miesiące. Przezyjecie, przetrwacie to. A uwierz że dziewczyny niejednokrotnie czekają na partnerów latami. Ale jest czyn, są konsekwencje.
Zanim się obejrzysz on będzie przy Tobie. Mój jak urodziłam pierwsze dziecko był za granicą. Było ciężko, dzwonił tylko raz na tydzień na 10 min, nie mieliśmy komputera. Urodziłam bez niego, wrócił do kraju jak córka skończyła miesiąc. Jak córka miała rok poszedł siedzieć. Nie było go bardzo długo ale przeżyliśmy. Teraz ma nauczkę jest grzeczny, kochany i zerwał kontakty z podejrzanymi typami ![]()
Niznajoma, widzę że Twój facet, jest przykładam na to że "czas na przemyślenie" czasami działa i to skutecznie. To dobrze... jedynie pozostaje życzyć szczęścia
Na szczęście Twój okazał się rozsądnym facetem.
Życzę również autorce, aby tak było i w przypadku jej chłopaka.
w sumie to macie wszystkie racje. moze jesli sobie posiedzi te 3 miesiace wyjdzie lepszym...
ale tak mi go szkoda . bo placze mi przez tel. mowi ze nie wytrzyma i sobie cos zrobi tam ;(
sama sie tylko przez to doluje... a mam pytanie ubrania i potrzebne mu zeczy mozna mu przywiesc do ZK? i zebym dostala widzenie
Aniu, ja Ci radze znaleźć w necie kontakt do tego zk i zadzwonić. Może tak się wszystkiego dowiesz. Ktoś tam chyba jest, kto może udzielić informacji. Co do jego płaczu, to powiem Ci tak... to się tym nie przejmuj. Bo to on powinien pocieszać Ciebie...swoją kobietę w ciąży, przepraszać za swoją głupotę, a nie jeszcze obarczać Ciebie takimi rzeczami. Nic mu nie będzie. Za kilka dni emocje trochę opadną i zacznie myśleć trzeźwo, zobaczysz. Teraz pomyśl troszkę o sobie, jego nie żałuj tak bardzo, bo sam jest sobie winien, oby po tym zmądrzał i miał nauczkę na przyszłość.
;( masakra jakas .
Wiesz co anislove znając mój charakter to chyba bym nie wytrzymała i powiedziała w końcu "nie maż się jak dziecko". On przesadza z tym płakaniem, bo więzienie to nie jest koniec świata, a i tak strasznie źle to tam nie jest. Tym bardziej na półotwartym.
Mój mąż nigdy się nie skarżył, nie użalał nad sobą. Martwił się o mnie mnie wspierał...
Aniu pisałam Ci już dwa razy, ale wytłumaczę jeszcze raz dokładniej. Żebyś mogła mu wysłać ubrania on musi napisać prośbę do dyrektora i wyszczegolnic co to dokładnie ma być. Dyrektor zatwierdzi ta prośbę i wyda talon na którym będzie lista rzeczy jakie możesz podać i z tym talonem dopiero możesz dać w paczce ubrania. Wkładasz tam tylko te rzeczy jakie zostaną wyszczególnione w talonie.
Margolinka nasz historia odnośnie kryminału jest dosyć dluga i zawiła. Może kiedyś napisze w innym dziale "Moja historia" (czy jakoś tak).
Powiem szczerze że mąż ma dosyć burzliwą i "ciekawą" przeszłość. Wiele złego wyrządził, ale ze wszystkim można skończyć i żyć uczciwie i normalnie.
Temat skazanych jest tematem dość kontrowersyjnym. Ale nikt kto się bardziej w niego nie zaglebi nie zrozumie. Z reguły ludzie skreślają od razu osoby z przeszłością a to jest największą głupota. Taki człowiek może i by chciał żyć normalnie, ale nie zawsze ma taka możliwość...
Z reszta to strasznie szeroki temat. Musiałbym tu książkę napisać a i tak przede wszystkim potrzeba chęci aby zrozumieć. Z reguły ludzie takich chęci nie mają i upierają się przy swoim nie próbując nawet choć odrobinę zrozumieć postępowania w niektórych środowiskach.
Nieznajoma, uwierz mi że ja mam "chęć zrozumienia", jak i co nieco wiem w temacie. Co prawda nie miałam męża w zk, ale to nie jest konieczność, aby wiedzieć jak to jest. Nigdy nie skreślam nikogo, po pierwszym potknięciu. Jednak z kimś, kto notorycznie by się "potyka" nie mogłabym żyć. Niemniej jednak, każdy żyje po swojemu.
Wiesz co anislove znając mój charakter to chyba bym nie wytrzymała i powiedziała w końcu "nie maż się jak dziecko". On przesadza z tym płakaniem, bo więzienie to nie jest koniec świata, a i tak strasznie źle to tam nie jest. Tym bardziej na półotwartym.
Mój mąż nigdy się nie skarżył, nie użalał nad sobą. Martwił się o mnie mnie wspierał...Aniu pisałam Ci już dwa razy, ale wytłumaczę jeszcze raz dokładniej. Żebyś mogła mu wysłać ubrania on musi napisać prośbę do dyrektora i wyszczegolnic co to dokładnie ma być. Dyrektor zatwierdzi ta prośbę i wyda talon na którym będzie lista rzeczy jakie możesz podać i z tym talonem dopiero możesz dać w paczce ubrania. Wkładasz tam tylko te rzeczy jakie zostaną wyszczególnione w talonie.
Margolinka nasz historia odnośnie kryminału jest dosyć dluga i zawiła. Może kiedyś napisze w innym dziale "Moja historia" (czy jakoś tak).
Powiem szczerze że mąż ma dosyć burzliwą i "ciekawą" przeszłość. Wiele złego wyrządził, ale ze wszystkim można skończyć i żyć uczciwie i normalnie.
Temat skazanych jest tematem dość kontrowersyjnym. Ale nikt kto się bardziej w niego nie zaglebi nie zrozumie. Z reguły ludzie skreślają od razu osoby z przeszłością a to jest największą głupota. Taki człowiek może i by chciał żyć normalnie, ale nie zawsze ma taka możliwość...
Z reszta to strasznie szeroki temat. Musiałbym tu książkę napisać a i tak przede wszystkim potrzeba chęci aby zrozumieć. Z reguły ludzie takich chęci nie mają i upierają się przy swoim nie próbując nawet choć odrobinę zrozumieć postępowania w niektórych środowiskach.
Ciężko jest nie oceniać, skoro mówi się tylko i wyłącznie o tych najgorszych, co lądują w pace. Mój eks chłopak aktualnie jest w AŚ, za trzy miesiące będzie w ZK, ale skończyłam z nim od razu. Jak napisała Margolinka, ja również nie mogłabym żyć z kimś kto notorycznie się potyka. Już jeden wyrok, w zawiasach, dostał. "Za pierdołę w porównaniu do tego", jak powiedział policjant. Jeden wyrok w zawiasach u faceta przeżyję, szczególnie jak był młody i za wiele rozumu w głowie nie miał. Ale jak znów się w coś ładuje - no way!
anislove- trzy miesiące to nie jest jakiś bardzo długi okres czasu. Lepiej zajmij się sobą, bo jesteś w ciązy, i jestem pewna, że zależy Ci na zdrowiu dziecka.
eh dzis sie dowiedzialam ze moze wyjsc juz za 2 tyg.
pod jednym warunkiem nadzorem elektronicznym bedzie mial na nodze bransoletke z nadajnikiem i bedzie ta kare odbywał w domu,,
wniosek jest juz zlozony w sadzie . takze moze wyjsc
No widzisz Aniu, nie trzeba od razu się załamywać.
Wiem, że to ciężkie gdy emocje biorą górę, ale tylko trzeźwe i spokojne myślenie nas ratuje z opresji.
Grunt, żeby się trzymał tego, co mu każą. Wtedy wszystko powinno się ułożyć.
no wlasnie bo kazde spoznienie sie i nie bycie w domu w wyznaczonych godzinach spowoduje to ze wroci do wiezienia ![]()
a nie wiecie moze jak to wyglada te cale zakladanie bransoletki?
Musi mieć ją cały czas na ręce. Jeśli pracuje, to ma wyznaczony czas na dojazd do pracy, godziny w niej wyznaczone oraz powrót. W tym przypadku, jeśli wróci do domu, nie może ruszyć się dalej niż mu wyznaczą. W przypadku znajomego mojego kolegi było to nie dalej niż 20 metrów.
Iga16 ja czekałam raz. W sumie dwa bo to było w dwóch ratach, ale jeden wyrok. Mąż wie, że więcej czekać nie będę. Wolę żyć z nim w biedzie ale razem, niż chwilę w bogactwie i niezgodnie z prawem, a później długie lata osobno. Nie, nie dla mnie takie życie. Ja się na to nie godzę. Ale i on tego nie chce, już dawno skończył z "życiem na krawędzi" teraz jest domatorem. Każdą wolną chwilę spędza z nami, albo robi porządki koło domu. To jest typ człowieka któremu ciężko w miejscu siedzieć, do tego pracoholik ![]()
Tu masz rację, że z reguły w TV i ogólnie w mediach pokazywani są zawsze najgorsi. Ale nikt nie wspomina o przeciętnym Kowalskim, którego złapali 3 razy po flaszce na rowerze i za to właśnie siedzi.
Jeśli chodzi o osadzonych, to ja bym ich podzieliła na kilka kategorii. Jedni są tacy "rasowi bandyci", którzy ani nie chcą się zmieniać, ani nie udają chęci zmiany. Inni to manipulanci którzy też nie mają zamiaru się zmieniać ale udają... Udają zmiany na lepszych. Ale tak na prawdę zdecydowana większość na prawdę chce się zmienić. Zacząć normalne życie. Jednak dopiero po wyjściu na wolność czas weryfikuje ich chęci. Często jest tak, że nie mając pomocy z zewnątrz zostają sami sobie, nieprzystosowani do normalnego życia zaczynają wracać do poprzedniego życia... No i niewielka, najmniejsza część która chce zmian i to im się udaje.
Nie wiem może gdybym nie związała się z moim M to też by się stoczył?Może nie dałby rady żyć normalnie? Ale jestem i odkąd jesteśmy parą z czasem małżeństwem zerwał z poprzednim życiem. Siedział owszem, ale nie będę się nad tym rozwodzic. Powiedzmy że przeszłość go "dopadła".
Anislove zawsze SDE to jakaś alternatywa i tak prawdę powiedziawszy nie masz co narzekać że nie będzie mógł w określonym czasie wychodzić z domu, ani spóźniać się. To chyba lepsze niż więzienie? A jeśli nie pasuje to cóż, zawsze będzie mógł wrócić do Zakładu Karnego.
Nie, nie chce być uszczypliwa, nie o to mi absolutnie chodzi. Chce żebyś spojrzała na to z boku, obiektywnie.
SDE to jest wyjście dla mniejszych wyroków. Jeszcze kilka lat temu każdy z wyrokiem do roku musiał odsiedzieć swoje. Dziś jest SDE a i tak każdy narzeka...
Margolinka podoba mi się Twoje podejście. Widzę że jesteś osoba dość tolerancyjną i nie oceniasz ludzi po pobieżnym poznaniu. Opiszę kiedyś naszą historię, mam nadzieję, będę mogła poznać Twoją obiektywną ocenę. Krytykę też, warto jest zastanowić się nad tym czy może akurat źle postępujemy ![]()
Ja swojemu M powiedziałam, że jak zrobi jakiś głupi wyskok, za który go zamkną- kuniec. Co prawda dostał zawiasy za jazdę bez prawka po piwie, miał 20 lat i ledwo zaczął sobie układać życie w dużym mieście. Machnęłam na to ręką, bo młody i głupi(chociaż ja bym czegoś takiego nie zrobiła, różne pomysły mi do głowy wpadają, ale granice są), poza tym jeszcze nie byliśmy razem. Ale po drugim razie zrezygnowałam. Bo nie wiem czy nie będzie kolejnych kłopotów po odsiadce. A był to człowiek normalny, nie łamiący prawa poza tym jednym razem. Ale jak komuś odbije, ambicja go zaczyna zżerać, i znów łamie prawo- dla mnie to jednoznaczne. Nie mam zamiaru być z kimś, kto SPECJALNIE łamie prawo.
Jednak myślę, że wiele osób, które zostały osadzone, wracają do kryminału. Po przesiedzeniu kilku lat nie znają innego świata. Albo nie zresocjalizowali się. A więzienie również po to jest.
nie mam pojecia jak to bedzie u nas. mam nadzieje ze ten miesiac ktory przesiedzial tam nauczy go czegos rozsadnego...
brakuje mi go bardzo, ale mam nadzieje ze za tydzien uda mi sie wyjsc..
a jesli chodzi o ludzi z wiezienia osadzonych, moim zdaniem polskie prawo jest nie rowne kara sie za glupoty a gwalcicieli, mordercow skazuje sie na lagodne wyroki ![]()
"Sprawiedliwie nie znaczy po równo"
Poza tym za głupotę też trzeba płacić, zwłaszcza jeśli wiąże się z nią czyjaś krzywda.
Szukam miejsca w ktorym moge się "wygadać" i znaleźć poparcie osób które są w podobnej sytuacji bo nie oszukujmy się,osoba ktora sie w niej nie znalazla nie wie co czuje,jakie rozsterki mną targają i odrazu przekresla moja osobę jako naiwną, łatwowierną, głupią a nawet w pewien rodzaj zetknelam się z określeniem "patologiczna" tylko ze względu na fakt, że bardzo bliska mi osoba siedzi w ZK.A to,że mam podwojnego mgr, wlasna firme i jestem całkowicie normalną osobą nie ma znaczenia... To jest pierwsza sprawa, ktora w tej chwili (mimo mega mętliku w głowie) przychodzi mi w tej chwili na myśl.
Druga dotyczy tego czy mozna mowic o jakiejkolwiek resocjalizacji w ZK, i tu zaczynam miec wielkie wątpliwości, pewnie duzo zależu od typu ZK (zamkniety,polotwarty itp),charakteru osoby znajdujacej sie w ZK i jej motywacji...
Wątpliwosci te wynikaja z mojego praktycznego doświadczenia...
Mam do czynienia z zakładem półotwartym i w przypadku mojego (a może juz nie mojego) faceta stwierdzam, iż zrobiło z niego mega cwaniaczka, ktoremu wszystko łatwo przychodzi,o nic sie nie musi martwic bo wszystko czego potrzebuje defakto ma pod nosem,wiec stanowczo nie można w mówić tu o karze wymierzonej w stosunku do jego osoby. Niestety okazuje się,ze ta kara wymierzona jest tak naprawdę jego rodzinie (na wolnosci pracowal,zarabial - teraz "my pracujemy na niego" tzn: paczki,ubrania, pieniądze na wypiski,mega dalekie podroze na widzenia, ogrom spraw do załatwienia aby miał możliwość i podstawy do wcześniejszego wyjścia badź zamienienia po jakimść czasie kary na dozor elektroniczny itp...)
Na początku były oczywiście przeprosimy, poprawa murowana, zapieranie się, że wiele zrozumiał i teraz już "będzie inaczej",
po jakimś czasie widzenia i telefony sprowadzały się tylko do jakis próśb z jego strony ( kasa sie skonczyla, nowe buty są niezbędne itp)....
Może jakby to było więzienie zamknięte byloby inaczej....a tak to jest rodzaj "koloni" - przerazające co pisze bo jakby mogl ktoś chciej czegoś gorszego dla osoby ktora kocha...ale wiem i widze,że taki rodzaj "kolonii" mojemu
(nie mojemu już) facetowi nie da powodow do takich naprawde przemyśleń,chęci zmiany i poprawy a tym samym do możliwośći kontynuowania naszego związku mimo że bardzo mi na nim zależy...:(
Przecież tam nikt nie idzie za niewinność. Może lepiej go sobie odpuść, no chyba że chcesz skończyć podobnie. Zresztą żadnej resocjalizacji nie ma. jak jest ktoś złodziejm lub innym bandytom to wsadzić do puszki a najlepiej odstrzelić. NO ale żyjemy w państwie dobrego serca.
Wiesz, to jest tak: rozum swoje a serducho swoje...Jednakże wiem, że decyzje podjąć musze bo tak dalej żyć się nieda...Każdemu może się noga podwinąć ale mądra i odpowiedzialna osoba potrafi wyciągnąć z tego konsekwencje...
Więć ja bym tak odrazu nie rozszczelala:) A podobnie nie skoncze bo za duzo w życiu się napracowalam,żeby cos osiagnać i nie mam zamiaru tego stracic!!!! I widzisz, też w pewien sposob mnie oceniasz, bo wychodzisz z zalozenia,ze kontakt z osoba z ZK odrazu prowadzi do tego,ze konczy się w ten sam sposob.
28 2013-12-27 16:54:30 Ostatnio edytowany przez nieznajoma85 (2013-12-27 16:58:27)
Ola wysłałam Ci maila
A do pracy to nie łaska pójść? Tylko żeruje na Was? Jest w ZK półotwartym, jak by chciał to zakręcił by się za pracą. Wtedy i czas by mu szybciej leciał i nie żerował by na Was...