Witam wszystkich forumowiczów ![]()
Zakładam nowy wątek, bo szczerze nie znalazłam nic na temat. Liczę bardzo na Waszą pomoc ( i z góry gorąco za nią dziękuję) ponieważ nikt nie traktuje mojej sprawy poważnie. Dlaczego ludzie są tacy oporni, kiedy facet ma problemy, jest mu źle to od razu robi się z niego mięczaka?
Od jakiegoś czasu, mój dobry, wieloletni przyjaciel Tomasz, ma problemy z którymi sobie nie do końca radzi, ponad to jest samotny, nie ma dziewczyny, rodziny, przyjaciół bardzo niewielu ale nikt spośród nich nie widzi problemu a ja co dzień obserwuję, jak jego poczucie własnej wartości maleje, traci ochotę do życia i radzenia sobie z problemami ciągle powtarzając ''po co, jak i tak nikomu na mnie nie zależy?" Nie mogę mu w żaden sposób pomóc z samymi problemami, jedyne co mogę zrobić to wesprzeć, podbudować jego pewność siebie. Problem tylko w tym, że do facetów (według mojej wiedzy) docierają raczej czyny niż słowa. Nie mam pojęcia co mogę jeszcze zrobić, żeby wiedział że jestem, że ma na kogo liczyć. Do tej pory, otrzymywałam od niego duże wsparcie, zawsze mogłam się do niego zwrócić choć by z błahostką a on traktował to jak sprawę najwyższej rangi.
Słowa do niego nie trafiają, już nie działają (o ile kiedykolwiek działały).
Tutaj pytanie do Was, jakimi czynami pokazać, że jestem, że może na mnie liczyć? Co trafia do mężczyzn? Co podbudowuje męską wiarę w siebie? Tylko żeby nie urazić jego ego, z nim się muszę obejść w jedwabnych rękawiczkach....