Witajcie, jestem Piotrek i chciałbym Wam opisać mój problem.
Jestem z dziewczyną od 4 miesięcy, oboje mamy po 25 lat. Problem jest taki że powoli psuje się między nami, i to chyba prze zemnie. Będąc u niej, albo ona u mnie, cały czas myślę o tym żeby się z nią kochać. Nie robiliśmy tego jeszcze, ja bardzo bym chciał, lecz ona mówi cały czas że nie jest na to gotowa, że dla niej to za wcześnie. Tak naprawdę nie pozwala nawet pieścić miejsc intymnych. Najgorsze jest w tym to że jestem jakimś cholernym napaleńcem i ciężko mi o tym nie myśleć gdy z nią jestem, odbija się to na naszych rozmowach, relacjach. Chciałbym uszanować jej zdanie, ale coraz częściej chodzę sfrustrowany. Nie wiem co mam z tym zrobić, chce dla niej jak najlepiej, ale jednocześnie sam zaczynam się czuć coraz gorzej. Co o tym myślicie? Jakieś wskazówki? Cokolwiek...
To ze myslisz o seksie to normalne, czujesz pociag do swojej dziewczyny.
Tak samo jednak normalne jest, ze ona po 4 miesiacachbycia razem, nie jest jeszcze gotowa.
Moze postarajcie sie jakos urozmaicic Wasze spotkania. Wiecej wychodzcie, na spacery, do kina, na spotkania ze znajomymi...
Duzo rozmawiajcie, to pozwoli Wam sie lepiej poznac, zbudowac zaufanie...
Wtedy bedziecie mogli wrocic do tematu seksu.
Do tego czasu, po prostu postaraj sie zajac mysli czym innym ![]()
Ja to się dziwie jej, że nie chce nawet sie podotykać. Na seks rzeczywiście potrzeba czasu, ale ja bym nie wytrzymała 4 miesięcy żeby się nie podotykać ze swoim mężczyzną. Początek zwizku, hormony, ciekawość szaleją. Trafiłeś na cnotkę i musisz uzbroić się w cierpliwość i małymi kroczkami ją zachęcać, np. delikatne muskanie jej szyji itp.
Musisz dać swojej dziewczynie nieco czasu. Może chce Cię nieco wypróbować, zobaczyć, czy uszanujesz jej decyzję. Jesteś jej pierwszym partnerem?
5 2013-04-11 21:32:57 Ostatnio edytowany przez elfiona (2013-04-11 21:35:01)
Powinieneś uszanować jej opinię. W końcu seks powinien być wisienką na torcie w związku, a nie daniem głównym - z pewnością przyjdzie na to jeszcze czas. Nie ma sensu, by Twoja dziewczyna zmuszała się do czegoś, na co nie jest gotowa, prawda?
Moja rada? Spędzajcie czas poza domem - to pomoże Ci oderwać swoje myśli od tego tematu w jej obecności. Wychodźcie ze znajomymi, spacerujcie, rozwijajcie wspólnie swoje pasje, np. sportowe.
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Potrzebowałbym jeszcze jednej rady od Was drogie panie.
Sprawa wygląda tak. Nasze pieszczoty obejmują górne partie ciała, tzn. zawsze staram się rozpalić ją poprzez delikatne całowanie, głaskanie, lizanie okolic szyi, piersi, ramion brzucha itp. Widzę że jej się podoba, przyśpieszony oddech, rumieńce, lekkie pojękiwania. Ona też się stara w trakcie tych pieszczot, głaskać, całować, drapać po szyi, plecach, boczkach itp. Strasznie mnie to nakręca i moje łapki same lecą w okolice jej majtek (wiem jak to brzmi ale taka jest prawda, dzieje się tak, mimo że wcześniej zarzekałem się że poprzestanę na miejscach powyżej pasa). Wtedy ona zabiera mi te moje łapki w miejsca bardziej dla niej komfortowe. Nie umiem się przed tym powstrzymywać. Powiedzcie mi czy takie zachowanie z mojej strony, może ją skutecznie zniechęcać? Może lepiej zrobię gdy dam sobie spokój ze wszelkimi pieszczotami gdy jesteśmy razem w mieszkaniu?
No i najważniejsza sprawa... Jakiś czas temu powiedziała mi się że będąc w poprzednim, długoletnim związku, była namawiana do seksu przez swojego partnera (gadki typu że już tak długo są ze sobą, albo że jak nie chce to jej nie zależy). Nie wiem czy to z nim miała swój pierwszy raz, ale wiem że w końcu mu uległa. Wiem że później miała jeszcze mniej na to ochotę, często się kłócili o różne pierdoły aż w końcu się rozstali. Rozumiem że mogło ją to jakoś zrazić...
przestań trzepać kapucyna to będziesz normalniej się zachowywał przy kobietach w sytuacjach takich jak ta. "nawet nie pozwala się pieścić", oh jakie to smutne, wzruszające... kto ma być panem Twojego życia? Ty czy Twój penis? Bo póki co to on rządzi, a po tym co piszesz i nawet Twoim nicku widać, że masz poważne problemy z poczuciem męskości.
Witajcie, jestem Piotrek i chciałbym Wam opisać mój problem.
Jestem z dziewczyną od 4 miesięcy, oboje mamy po 25 lat. Problem jest taki że powoli psuje się między nami, i to chyba prze zemnie. Będąc u niej, albo ona u mnie, cały czas myślę o tym żeby się z nią kochać. Nie robiliśmy tego jeszcze, ja bardzo bym chciał, lecz ona mówi cały czas że nie jest na to gotowa, że dla niej to za wcześnie. Tak naprawdę nie pozwala nawet pieścić miejsc intymnych. Najgorsze jest w tym to że jestem jakimś cholernym napaleńcem i ciężko mi o tym nie myśleć gdy z nią jestem, odbija się to na naszych rozmowach, relacjach. Chciałbym uszanować jej zdanie, ale coraz częściej chodzę sfrustrowany. Nie wiem co mam z tym zrobić, chce dla niej jak najlepiej, ale jednocześnie sam zaczynam się czuć coraz gorzej. Co o tym myślicie? Jakieś wskazówki? Cokolwiek...
a moze ona ma czlonka i boi ci sie o tym powiedzieć. . skoro nie pozwala ci sie do4knac??
No nie wiem czy jest sens brnąć w to dalej. Może jakby kobieta była pod każdym innym względem ideałem chciałoby mi się bawić w misia przytulankę i liczyć na cud, że gdzieś pod tym lodowcem kryje się uśpiony wulkan.
Moja rada - dywersyfikacja. W pannie się oczywiście nie zakochiwać, ograniczyć spotkania, zabrać lizaka. W tym samym czasie szukać normalnej dziewczyny. Tym razem zamiast Królowej Lodu szukać Królowej Loda.
przestań trzepać kapucyna to będziesz normalniej się zachowywał przy kobietach w sytuacjach takich jak ta. "nawet nie pozwala się pieścić", oh jakie to smutne, wzruszające... kto ma być panem Twojego życia? Ty czy Twój penis? Bo póki co to on rządzi, a po tym co piszesz i nawet Twoim nicku widać, że masz poważne problemy z poczuciem męskości.
Taa, jakbym miał nick SexyDonJuan (pomysł na teraz, wymyślony tak samo szybko jak ten fionek) to ciekawe jakie wnioski byś wyciągnął?
Co do trzepania kapucyna to nie pamiętam kiedy ostatni raz takowe coś robiłem, ale kto wie, może powinienem zacząć...
Co do tego pana mojego życia to raczej trafna uwaga, przynajmniej niekiedy...
11 2013-04-19 20:49:19 Ostatnio edytowany przez Trixi89 (2013-04-19 20:57:02)
Oto masz przed sobą kobietę zablokowaną seksualnie, która boi się swojej seksualności i seksu. Bo nie wie jaką przyjemność może z tego czerpać i jak bardzo pogłębić w ten sposób Wasz związek.
A Ty jesteś sfrustrowany i ja doskonale Cię rozumiem.
Rozumiem też, że ona może mieć problem z powodu złych doświadczeń z przeszłości.
Jeśli w końcu zgodzi się na seks, może mieć potem do Ciebie pretensje o to, że ją namawiałeś i zrobiła to, choć tak naprawdę nie chciała. Nawet jeśli nie będziesz nalegał, ona podświadomie wie, że bardzo tego chcesz i może się tym kierować, a potem być niezadowolona.
Idąc dalej, jeśli już zaczniecie ze sobą sypiać, przez to, że ona ma w sobie ten problem, Wasz życie seksualne może nie sprawiać Ci przyjemności i być znowu przyczyną problemów.
Ona musi sobie uświadomić, że seks nie jest niczym złym, że jest przyjemny i potrzebny. Ale Ty ze swoim popędem i emocjami, nie będziesz raczej w stanie jej tego wytłumaczyć. Dla Waszego wspólnego dobra będzie, jeśli pójdziecie/ona pójdzie do jakiegoś specjalisty, psychologa, coacha, który wytłumaczy jej ten problem, uwolni jej seksualność i pozwoli się tym cieszyć.
Szkoda mi jej i szkoda mi Ciebie. Jeśli ją kochasz, to właśnie znajdziesz w końcu jakiś sposób, żeby jej pomóc, a w ten sposób pomożesz sobie
Nie przekreślałabym dziewczyny, tylko dlatego, że ma złe wspomnienia i jakieś blokady. Może właśnie jest boginią seksu, ale musisz to dopiero w niej odkryć. Powodzenia!
Sfrustrowany facet, niepewna swej seksualności, swego ciała kobieta- super mieszanka. Coś jak łączyć wodę z pepsi i ma się to skleić jak super glue.
Sfrustrowany, bo ona ma opory i nie chce dać - to jedna jest rada, trzeba działać tak, że sama zechce. A chce, gdy owy facet działa jak magnes, gdy czuje, że rozumie, gdy łamie jej opory błyskawicznie, bo w sumie i tak ona chce. A najlepsze są konkrety, bo panie są konkretne ![]()
Niepewna kobieta - hmm, czy zawsze należy wierzyć w kobiece słowa?
13 2013-04-19 22:30:45 Ostatnio edytowany przez enya (2013-04-19 22:36:43)
Jak czytam tych wpisów to mnie trafia.
Po pierwsze dziewczyna ma blokadę na seks. Myśle, że tą blokadę ma nie dlatego, że upatruje w seksie coś złego, czy zgrywa jakąś cnotkę. Ma blokadę bo wcześniej ktoś na nią napierał i wywierał presję. Uległa i nie była zachwycona - normalne w sytuacji kiedy ktoś nami manipuluje i próbuje koniecznie przekonać nas do swojego poglądu nie licząc się z naszymi emocjami. Teksty typu: "nie chcesz tego zrobić to pewnie Ci nie zależy" -to jak nic, czysta manipulacja. Dziewczyna nie ma miłych wspomniej, doświadczeń z seksem, głównie z powodu presji, naciskania. W takiej sytuacji mało kto czułby się zadowolony niezależnie od tego jak miła, fajna miała być zabawa.
Według mnie zachowanie tej dziewczyny wskazuje również na to, że jej zależy na tym aby być pewna faceta, jego uczuć względem jej. Może ona chce uprawiać seks z miłości, a nie tylko dlatego, że seks jest fajny. Może seksualnośc wiąże głównie z miłością.
Jeśli kochasz tą dziewczynę to uzbrój się w cierpliwość i wyrozumiałość. Innymi słowy daj jej czas. Jeśli jednak jej nie kochasz, a Twoja fascynacja nią dotyczy głównie seksu, pożądania, chemii to odpóść sobie tą znajomość.
Edit: Pół żartem, pół serio!
Tragedią jest to, że dzisiaj jeśli dziewczyna po paru miesiącach nie chce seksu to znaczy, że biedna ma problem trzeba ją od razu wysłać do specjalisty. Specjalista pewnie jej powie, że jak znajdzie odpowiedniego partnera, kochającego ją, dającą jej czas, okazującego cierpliwośc to sama z siebie zapragnie seksu i nie będzie musiała nad tym nic kalkulować.
Może Panowie powinni pójść do specjalisty aby się dowiedzieć, że od braku seksu się nie umiera. Tym bardziej, że nikt od Panów póki co nie oczekuje celibatu do końca życia.
kto ma być panem Twojego życia? Ty czy Twój penis? Bo póki co to on rządzi, a po tym co piszesz i nawet Twoim nicku widać, że masz poważne problemy z poczuciem męskości.
Co do meritum zgoda. Ale pytanie do nomoreagain - jakimi meandrami szła Twoja myśl, że nick autora kojarzy Ci się fallicznie? Może i to ja mam zwichrowane myślenie, ale moja pierwsza myśl to było, że jest to męska, zdrobniała forma imienia "Fiona", ewentualnie nieco zniekształcone brzmienie nazwy sympatycznego zwierzątka o nazwie "fenek" i tyle. Gdzie tu miejsce na skojarzenia z penisem?
Dzięki za okazanie zainteresowania moim problemem.
Wszystko to na spokojnie przemyślałem i postanowiłem wrzucić trochę na luz.
Nie siedzimy już razem w mieszkaniu tyle czasu co dawniej, staram się ją gdzieś zawsze wyciągnąć, pokazać jakieś ciekawe miejsca. Pogoda coraz lepsza więc spędzenie czasu na łonie natury jest nawet wskazane. Nasze relacje zmieniają się na lepsze, są bliższe.
Macie rację, że jeśli będę ją namawiał, to może być tak, że ona da mi w końcu to czego chcę, dla świętego spokoju i jeszcze bardziej się do tego zniechęci.
Postanowiłem że już nie będę ją do tego namawiał. Bardziej skupię się żeby urozmaicić nasz związek. Pokazać że nie zależy mi tylko na tym...
Nastawiam się też że na seks na razie nie mam co liczyć, może za rok albo dwa... Ciekawe co mi z tego wyjdzie... Pozdrawiam
może za rok albo dwa...
Czytam sobie posta i jak do tego doszłam to oplułam komputer!
No ja muszę o to zapytać... naprawdę uważasz, że tyle to czekanie mogłoby trwać?
Szanuję Twoją decyzję i pozdrawiam.
fionek napisał/a:może za rok albo dwa...
Czytam sobie posta i jak do tego doszłam to oplułam komputer!
No ja muszę o to zapytać... naprawdę uważasz, że tyle to czekanie mogłoby trwać?Szanuję Twoją decyzję i pozdrawiam.
. Miło że kogoś tym rozbawiłem.
Nie wiem czy aż tyle, ale trochę ją poznałem i szczerze mówiąc, z jej stosunkiem do stosunków nie mogę tego wykluczać...