Hej,
Piszę do Was ponieważ nie potrafię sobie poradzić z sytuacją. Kocham mojego chłopaka, ale jest zbyt bardzo związany z matką, ktora wymysla najrozniejsze powody zeby do niej dzwonil i przyjezdzal. On usprawiedliwia siebie mowiac, ze jest jej to winny, ponieważ jest samotna odkąd zmarł jego ojciec.
Ona mnie nienawidzi,jego poprzedni zwiazek też sie rozpadl. Tez podobno powodem bylo to, ze nie dogadywala sie z jego rodzina. Oczywiscie kazda kobieta byla z grupy tych zlych.... nie chce ciagle grac drugich skrzypiec. Ciagle sie klocimy. Na dodatek za 2miesiace mial odbyc sie nasz slub, ktory odwolalismy, a mysle, ze bardziej on tego chcial. Oczywiscie zanim podjelismy ostateczna decyzje jego matka juz poinformowala jego rodzinę, że ślubu nie bedzie. Nie wiem tak naprawde czy slub jest odwolany czy po prostu przelozony. Nie wyobrazam sobie ciaglej szarpaniny o faceta, ktorego kocham. Nie może tak być, że jego matka mnie przytlacza. Zawsze w ważnych chwilach, świeta, urodziny, rocznice, itp. on wybiera ją. Nawet w świeta oczywiscie się poklocilismy, ponieważ musial zostać z nią. On mowi, ze jestem podla bo nie rozumiem, ze ona jest sama i przezywa tragedię- tak od 3 lat ją przezywa, za to ja mogę być ciagle sama w domu, bo on duzo pracuje, a resztkę wolnego czasu poswieca matce. To wszystko mnie przerasta, chcialabym zeby bylo dobrze, ale nie mam chyba na to wplywu. Moja rodzina jest zbulwersowana, poniewaz nasz slub ( wszystko- fotograf kosciol itd) oddal swojemu przyjacielowi. Jest mi przykro. Jak mam pojsc na slub, ktory ja organizowalam, wybieralam zespol, jedzenie, dodatki, kosciol? to sa nasi przyjaciele, ale czuje niesmak, jest mi zwyczajnie przykro. Z drugiej strony zawsze chcialam romantyczny slub na plazy bez swiadkow. Moja rodzina oczywiscie jest wkurzona. Najpierw powiedzial, ze sie nie dogadujemy i ze nie ma czasu, za to jego kolega z pracy ma czas, mimo, ze pracuje tyle samo. Moja rodzina nie jest w stanie zrozumiec jak mozna oddac komus caly slub i tak sie zachowac. Jak to jest, ze dla facetow matka jest tak wazna? przeciez nie zalezy mi na tym zeby jej w ogole nie bylo w jego zyciu tylko na tym, zebym to ja czula sie wazniejsza.... co mam zrobic? blagam o radę....