Hej.
Jestem ze swoim facetem od przeszło roku.
Od samego początku wydaje mi sie ze probuje przejac nade mna kontrole , ciagle mi udowadnia ze moja praca jest do kitu( czasem musze wyjezdzac bez mozliwosci powrotu na noc )
Zawsze obarcza mnie wina za wszystkie problemy.
Udowadnia mi ze wszystkie klotnie to tylko i wylacznie moja wina.
Obnizyl znacznie przez rok moja samoocene na ktora pracowalam tyle lat.
Brzydko sie odnosi , mowi ze musi ze mna sie obchdozic jak z jajkiem , ze jestem glupia ze jestem idiotka , uwaza ze zle sie zachowuje i podczas klotni zasluguje na takie epitety.
Poza tym nie mamy o czym rozmawiac , ciagle to samo.
Wydaje mi sie ze jest za malo inteligentny dla mnie.
Nie pozwala mi sie rozwijac , chce zebym spedzala czas tylko i wylacznie z nim , musialam odciac sie od kolegow. Wielokrotnie grozil mi ze jak nie postapie tak a nie inaczej to mnie zostawi.
Czuje sie jak w kloszu.
Moje uczucie znacznie oslablo...
Co robic???????????
Moje samopoczucie jest bliskie zeru.