NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Dla mnie to najgorszy dzień tygodnia. Nudny, smutny, leniwy, taki skacowany. Naprawdę wolę poniedziałek. W niedzielę się wypoczywa. Tylko, jak przez cały tydzień jest nudno i w niedzielę się nic nie dzieje, to zaczyna to być nie do zniesienia.
Spędziłam wieczór  w towarzystwie zdołowanej znajomej.Czytała o rozwodzie. W sumie nie wie czemu. Nie myślała o tym poważnie. Są przecież dzieci. Można by powiedzieć, że dzieci nie mogą stanowić jedynego fundamentu małżeństwa. Prawda to. Można by powiedzieć, że dzieci nie są szczęśliwe, jeżeli rodzice nie są szczęśliwi. To też prawda. Jednak zawsze pozostaje nadzieja. Głupiutka nadzieja, że wszystko się jakoś poskleja. Tkwimy w niemocy i zobojętnieniu, patrząc beznamiętnie, jak wygasa ledwo tlące się uczucie. Nie robimy nic. Potem najczęściej pojawia się ta ?trzecia? osoba. Jest zdrada. Jest już wówczas powód do odejścia. Jednak nim to nastąpi panuje smutny bezruch. Żadne nie wyciąga ręki. Boimy się pogryzienia. A przecież miłość to zaufanie, opieka, czułość, bezpieczeństwo, zrozumienie. Niby to wiemy, ale jakoś nie bierzemy sobie tego do serca. W zasadzie, to jestem pogubiona. Jak kobieta dba o mężczyznę, troszkę mu ustępuje, wspiera, troszkę zatraca siebie, to odbierana jest z pogardą. Myślimy o niej: ?słaba, uzależniona od męskich gaci, mało interesująca?. Taki typ ofiary. A gdy kobieta twardo stawia na swoim, głośno artykułuje swoje poglądy, dba o swoje potrzeby i potrafi nie zgodzić się z mężczyzną, to jest z kolei ?zimną suką?. O co, kurwa, chodzi? Mam walczyć i rozpieprzyć swoją rodzinę, czy ustępować i stworzyć dzieciom szczęśliwy dom? Najlepiej to strzelić sobie w łeb.  W zasadzie, to niech mnie zastrzelą, bo jak sama to zrobię, to nie pójdę do nieba. A za to życie w piekle, niebo mi się należy. I wiem, wiem? Niegrzeczne dziewczynki nie idą do nieba, bo tam jest nudno, ale ja już mam w dupie te całe fajerwerki i chcę trochę spokoju.
Moja przyjaciółka powiedziała kiedyś, że ona wie, że ciągnie ?wóz?, ale prawie wszystkie kobiety, tak mają. Zarządzają wszystkim, myślą za dwoje (zastanawiam się tylko, w którym momencie następuje zwolnienie z myślenia u mężczyzn), wszystko organizują itd. Jednak moja przyjaciółka i tak ciągle kłóciła się ze swoim mężem. On zarzucał jej, że jest jak ?pieprzony porucznik, który nim dyryguje?, a ona jemu, że jest niewdzięczny. Pewnego dnia on stwierdził, że jej nie kocha. Wybrali się razem do terapeuty. Nie wiem, co on im powiedział, ale zaraz po terapii wybrali się w daleką podróż, w której moja przyjaciółka odkryła, że pasja jej męża, jest również jej wielką pasją. Realizują się teraz razem, ona już nie lubi jeździć autem i lubi, jak mąż ją wozi, nawet nie wie, czy coś lubi, dopóki nie dowie się, czy mąż to akceptuje. Nim ktokolwiek wysunie jakiś wniosek nadmienię, że jej mąż nazywa ją teraz ?najlepszą kobitą na świecie?. No i ? Czy trzeba być głupszą i bardziej uległą, żeby być docenianą?
Moja druga znajoma rozwiodła się z mężem po piętnastu latach małżeństwa, bo było ?beznadziejnie?. Fakt- jej mąż był naprawdę wulgarny. Zamieszkała sama z dziećmi w bardzo ładnym domu, na który ją nie stać, ale stać jej mamę i to ona jej we wszystkim pomaga. Pomoc finansowa mamy pozwoliła jej poszukiwać miłości, bo ?strasznie się bała samotności?. Dwa razy zainwestowała uczucia w nietrafione związki. Jeden opierał się na fantastycznym seksie (niestety nie tylko z nią sypiał ten Romeo), drugi na zastąpieniu pierwszego czymkolwiek, bo w tym czasie jej były mąż widziany był z atrakcyjną brunetką. No ale w końcu znalazła prawdziwą miłość w ramionach rozwiedzionego ojca czwórki dzieci, którego żona była naprawdę zła. Nie chcę oceniać, tym bardzie, że uczucie ich łączące było gorące. Będą w ich pobliżu można się było wręcz oparzyć. Namiętne całusy, przytulanie, przygryzanie języka, paluszków, tyłeczka było na tyle krępujące, że starsza córka mojej znajomej wyprowadziła się do ojca. Byłam  nimi tydzień w górach i przez cały czas była między nimi chemia. Miło się na nich patrzyło. Raz tylko znajoma pożaliła się, że czuje się trochę zmęczona, bo jej ukochany nie pracuje. Nie pracuje, bo stawki, które mu proponują są niegodziwe. Ileś tam lat pracował w Norwegii i na tyle się szanuje, że nie będzie pracował za tysiąc pięćset złoty. No, ale jest miły, drewno w domu porąbie, drineczka zrobi. Znajoma zapycha, mama znajomej pomaga- jakoś się kręci. Od ponad roku są szczęśliwi.
Zastanawia mnie fakt, czy trzeba niedowidzieć wad mężczyzny, akceptować bezgranicznie jego pasje, adorować go i udawać głupszą, niż się jest, żeby być szczęśliwą w związku?
Jest jeszcze jedna możliwość- związać się z obcokrajowcem, ale takim, w którego ojczystym języku nie jest się biegłą. Inna znajoma była szczęśliwie zakochana. Urodziło się dziecko. Nadeszła stabilizacja. Znajoma znalazła pracę- nie do końca wymarzoną, ale znośną. Jej partner nie pożegnał się z beztroskim życiem. niebieski ptak, bardzo rzadko wracający do gniazda. Znajoma chciała z nim wyjeżdżać, ale czuła się odpowiedzialna za dziecko, więc siedziała w domu, jarała zioło i czuła się nieszczęśliwa. Co jakiś czas powracał ukochany i wtedy znajoma stawała się bardziej zadbana. Poza tymi kilkoma dniami, kiedy luby pojawiał się w jej życiu, wyglądała, jak cień samej siebie. Pewnego dnia luby oznajmił, że jest inna kobieta, że odchodzi ( jakby wcześniej był) i generalnie dobił ją, mimo że koni się nie dobija. Znajoma poszła do  baru i upiła się. Był tam Kanadyjczyk. Pogadali. Zaczęli się spotykać. Bariera językowa pomaga miłości, bo trudno się kłócić, gdy brakuje znajomości słów. Wulgaryzmy nie przeszkadzają, bo się ich nie rozumie. Po roku szczęścia pobrali się. Wszystko jest naprawdę super. Znajoma może bezkarnie ponabijać się troszeczkę z męża, on nie rozumiejąc- nie robi scen. W drugą stronę pewnie też to działa. Oby tylko nie za szybko opanowali płynną komunikację?.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Pośmiałam się trochę.
Śmieszne to wszystko o czym piszesz ale i smutne bo prawdziwe.
Ja też mam czasem wrażenie, że trzeba być debilką, żeby facet docenił, choć też nie zawsze.

Albo inaczej wink :
No cóż mężczyznę trzeba dobrze karmić.
Być miłą, piękną, dobrą.
Dać super seks, niech wie, że jest w tym najlepszy.
Tak zakręcić, żeby myślał, że decyzje podejmuje on, niech się czuje ważny.
Chwalić za te mądre decyzje.
Pilnować aby nie popełniał głupstw, ale tak, żeby tego pilnowania nie widział.
Trzymać krótko, ale niech myśli, że to on ma taką silną wolę i sam się trzyma.
Innymi słowy: żelazna ręka w jedwabnej rękawiczce.

Tylko do tego trzeba mieć charakter, ja tak kurde nie potrafię, traktować faceta jakby był niedorozwinięty albo istota wyższa.
Zależnie od potrzeb i sytuacji.

Dla mnie facet powinien być jak mur chiński, a nie lala, marionetka.
Niestety mało takich sad

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

mało???
a są wogóle tacy? :-)

4

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Pewnie są, jak pszczółka Maja wink
Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie......

5 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-03-18 18:52:22)

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

post poniżej poziomu forum

6

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Odpowiem Ci: należy związać się z mężczyzną ZDROWYM. Czyli takim, który ma poczucie własnej wartości na właściwym miejscu.

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
marek834 napisał/a:

Wspolczuje twojego mezowi.Wez dupe w troki i sie ogarnij a nie smecisz na forum.Ksiezniczka szukajaca ksiecia na bialym koniu.Widocznie nie potrafisz nawet rozmawiac ze swoim mezem,skoro masz takie problemy.Idz do jakiegos psychologa/terapie najlepiej bo chyba masz objawy depresji.Nie rozumie takich kobiet.Smeci na forum zamiast wziasc dupe w troki i cos zmienic bo ona wielce pokrzywdzona,a maz to tyran bez uczuc.Nie dziwie sie ze faceci pozniej wykorzystuja takie naiwne kobiety,ktore zdradzaja z nimi swoich mezow.Nudna jestes jak flaki z olejem.

konstrukcyjna krytyka jest ważna, ale dobrze by było, coby sie nie powtarzała smile
"weż dupe w troki,weż dupe w troki"- ja tez współczuję Twojej kobiecie, masz dość uwsteczniona wrażliwość
to co Ty nazywasz "naiwnością", ja i nazywam "wnikliwym obserwowaniem"

zresztą czytając Twój post i dość prymitywne metafory, nie dziwie sie kobietom, że mają takie spostrzeżenia, ale przecież Ty nie jesteś ani "księciem", ani nawet  "białym koniem", a co najwyżej osłem smile

no, teraz czekam na lawinę chamstwa ....

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
Catwoman napisał/a:

Na lawinę chamstwa nie pozwoli Wam Moderacja smile
Ja proponuję, że jeśli ktoś nie ma niczego mądrego do powiedzenia lub nie potrafi dyskutować na poziomie, niech się nie udziela.

racja !!!

9

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

masz fajne pióro - lekkie, ale ostre niczym skalpel, a i obserwacje wnikliwe... tyle, że można to adresować nie tylko do trzydziestolatek... i ciekawe, czy ten "Norweg" z dużym poczuciem własnej wartości i chudym portfelem, będzie tak dalej elektrycznie-chemiczny, lub chemicznie-elektryzujący, kiedy mamusi i kasy zabraknie??? bo drinki kosztują...

10

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
marek834 napisał/a:

Wspolczuje twojego mezowi.Wez dupe w troki i sie ogarnij a nie smecisz na forum.Ksiezniczka szukajaca ksiecia na bialym koniu.Widocznie nie potrafisz nawet rozmawiac ze swoim mezem,skoro masz takie problemy.Idz do jakiegos psychologa/terapie najlepiej bo chyba masz objawy depresji.Nie rozumie takich kobiet.Smeci na forum zamiast wziasc dupe w troki i cos zmienic bo ona wielce pokrzywdzona,a maz to tyran bez uczuc.Nie dziwie sie ze faceci pozniej wykorzystuja takie naiwne kobiety,ktore zdradzaja z nimi swoich mezow.Nudna jestes jak flaki z olejem.

To po kiego czytasz jak cię tak nudzi?

"Ksiezniczka szukajaca ksiecia na bialym koniu."?
A może po prostu inteligentna kobieta, która niestety związała się z facetem twojego pokroju?
I cokolwiek powie to jego nudzi?

11

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

marek834 to forum dla kobiet i jej postu nie nazwałabym śmieceniem. Po drugie pewnie o takim typie faceta jak Ty pisała _w absolutnej dupie_ bo jakoś wziołeś jej wypowiedż bardzo do siebie.

Są różni faceci, niestety wiekszość z nich jest na tyle niedojrzała i egoistyczna, że kobiety chyba coraz częściej zastanawiają się "po co mi facet, do czego mi facet"?

Jednak druga strona medalu jest taka, że facet chce się czuć mężczyzną, chce się czuć ważny, chce być bohaterem dla swojej kobiety, chce móc jej czymś zaimponować. Kobieta, która nie szanuje swojego faceta, na każdym kroku pokazuje mu jaki on jest nieudaczny i nic dobrze zrobić nie potrafi zwyczajnie go kastruje. Uległość jako oznaka szacunku, na zasadzie cenienia kogoś, liczenia się z nim jest według mnie OK.
Tylko, że faceci często są niedojrzli, nic nie jest dla nich ważne poza własną wygodą i "swietym spokojem". Kiedy kobieta ma do czynienia z takim "olewatorem" to ją zwyczajnie trafia bo chce aby jej życie miało jakiś sens, porządek, jakąś przyszłość, a na niego liczyć nie może. I stąd bierze sama wszystko we własne ręce czując coraz większą niechęć do faceta i złość. Widząc jego olewające podejście nawet nie ma ochoty być miła,  a każda jej prośba brzmi jak atak.

Kobiety powinny trochę wyluzować, czasem sobie nieco odpuścić i dać szansę wykazać się jemu. Faceci zaś powinni przestać skupiać się tylko na sobie, wykazać się jakąś dojrzaością i odpowiedzialnością.

12

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Kobiety kastrują facetów?
Prawdziwy facet nie daje się wykastrować!
A jak się daje to nie facet....

13

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Problem pojawia się wtedy, gdy :
- w grę wchodzą stereotypy,
- gdy czujesz, że ten związek nie ma "jednego ducha"; ktoś kogoś trochę wykorzystuje, ktoś chce za dużo, za mało itd.

Kilka lat byłam singielką, taką naprawdę singlową singielką nie dlatego, że nie było wokół mnie faceta, który by się mną nie interesował: było takich na pęczki, ale nikt nie zainteresował mnie, bo nie miałam już 15 lat i byłam zbyt świadoma tego, co chcę. Wiedziałam co dany osobnik sobą reprezentuje, czego oczekuje... i niestety nie pokrywało się to z tym, czego chciałam ja. Jeśli człowiek nie chce zadowalać się byle czym, by tylko nie być sam (co za głupia moda?!) to może to zająć długie lata.
W moim przypadku selekcja się udała; mój mąż to ideał.

14

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
Anik38 napisał/a:

Kobiety kastrują facetów?
Prawdziwy facet nie daje się wykastrować!
A jak się daje to nie facet....

i wracamy do punktu wyjścia: kto i na ile ma ustępować?

15

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
gen napisał/a:
Anik38 napisał/a:

Kobiety kastrują facetów?
Prawdziwy facet nie daje się wykastrować!
A jak się daje to nie facet....

i wracamy do punktu wyjścia: kto i na ile ma ustępować?

Mniej więcej po równo, czy tam sprawiedliwie.
Przede wszystkim trzeba umieć rozmawiać: słuchać i mówić.
Jak się chce zrozumieć co dla drugiej połówki jest ważne, to nie ma przepychanek i wymagań.
Po prostu stosować zasadę: wiem, że Ci na tym zależy więc zrobię to dla Ciebie.
Tylko to musi działać w dwie strony, bo jak jedna oleje to druga czuje się pokrzywdzona i wykorzystywana.
Rozmowa, święta rozmowa... smile

16 Ostatnio edytowany przez gen (2013-03-18 15:48:08)

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
Anik38 napisał/a:
gen napisał/a:
Anik38 napisał/a:

Kobiety kastrują facetów?
Prawdziwy facet nie daje się wykastrować!
A jak się daje to nie facet....

i wracamy do punktu wyjścia: kto i na ile ma ustępować?

Mniej więcej po równo, czy tam sprawiedliwie.
Przede wszystkim trzeba umieć rozmawiać: słuchać i mówić.
Jak się chce zrozumieć co dla drugiej połówki jest ważne, to nie ma przepychanek i wymagań.
Po prostu stosować zasadę: wiem, że Ci na tym zależy więc zrobię to dla Ciebie.
Tylko to musi działać w dwie strony, bo jak jedna oleje to druga czuje się pokrzywdzona i wykorzystywana.
Rozmowa, święta rozmowa... smile

pewnie, jest to optymalne, ale nie zawsze wykonalne... czy masz zawsze ochotę/nastrój/humor do rozmów???, każdy ma gorsze i lepsze dni, i wcale zgrać się nie muszą... jedna strona chce porozmawiać o problemach, to druga akurat w danej chwili może to odebrać jako czepianie się... bo kiepski dzień miała... temat rzeka...

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???
gen napisał/a:

masz fajne pióro - lekkie, ale ostre niczym skalpel, a i obserwacje wnikliwe... tyle, że można to adresować nie tylko do trzydziestolatek... i ciekawe, czy ten "Norweg" z dużym poczuciem własnej wartości i chudym portfelem, będzie tak dalej elektrycznie-chemiczny, lub chemicznie-elektryzujący, kiedy mamusi i kasy zabraknie??? bo drinki kosztują...

hmm...
na wstepie- dziękuje za miły post ( wierze , że szczery- wszak nie ma powodów, by było innaczej)

przyznam, że również obserwuję rozwój związku mojej znajomej i róznie tam jednak jest ( naturalnie nie czekam, jak hiena na rozpad tej namietnej miłości- poprostu "wnikliwie" obserwuje wszystko, by dokonywać analizy moich błędów, czy też wątpliwości)
wracając do znajomej- no jednak polały się ostatnio pierwsze żale. Już nie do mnie, tylko do ukochanego.Ale jakoś tam ja uspokoił, coś tam obiecał.Raczej zdecyduje się na pracę w firmie jej mamy, może ją przejmie i "Rozkręci". Troszeczke zastanawiające, ale...Zakochanie jest, jak patrzenie w słońce. Oslepia cię, ale jest tak przyjemnie, a że potem jest się poparzonym....

jednak warto szukać miłości i próbować, mimo, że boli...

18

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Z pewnością w żadnym związku nie jest tak, ze jest idealnie przez cały czas jego trwania. Ludzie muszą się dotrzeć, zaakceptować to, jak bardzo są różni i nauczyć się z tym żyć. Jeśli się nauczą i jest im dobrze- to jest OK., jeśli jednak stale czują zgrzyt, stale muszą do tego związku coś dokładać i przypomina to pracę Syzyfa- trzeba się rozejrzeć na innym egzemplarzem.

19

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

"Zakochanie jest, jak patrzenie w słońce. Oslepia cię, ale jest tak przyjemnie, a że potem jest się poparzonym...."

przypuszczam, że mama jest realistką... albo przynajmniej fotochromy nosi...

20

Odp: NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

z mojego doświadczenia wynikają pewne zależności które na potęgę ludzie "popełniają". pierwszą i najbardziej widoczną jest fakt nieznjomości siebie i wchodzenie w bardzo poważne współzależności z pozycji "życiowego laika".  no i zaczyna się docieranie ścieranie wycieranie przecieranie i bum nagle po latach dorośliśmy dowiedzieliśmy się dojrzaliśmi no i jesteśmy "zupełnie inni".  nagle okazuje się że mamy zupełnne inne oczekiwania inne wartości chcemy wcielać w życie inne zasady. poza tym naprawdę wiele wiele kobiet wystarczy poczytać to forum ma mega nierealistyczne oczekiwania. "książe" "księżniczka" "biały koń" "rycerz" bzdury na resorach. żyjemy bajkową wizją związku. no to się nie może udać. to tylko w bajkach i hollywoodzkich filmach. pamiętam siebie gdy wychodziłam za mąż. no robiłabym tu za ideał "otępienia i naiwności". można by mi przyznać medal za najbardziej nierealistyczne podejście do związku z mężczyzną. no nie muszę chyba pisać że małżeństwo nie istnieje a ja jestem już "zupełnie innym" człowiekiem. szczęśliwym człowiekiem bo zrozumiałam że nie jestem ja jako kobieta w stanie tworzyć związku z mężczyną. nie potrafię być "obojętna" "przeskoczyć" tych granic - różnic w porozumieniu z nimi. nie potrafię ani do nich mówić by chcieli słuchać ani ich słuchać by chcieli mówić.  a gdy nawet taki ewenement się zdarzy by mężczyzna mówił kompletnie go nie rozumiem nie czuję. wolność odzyskałam gdy w moim słowniku zagościło motto życiowe "NIC NA SIŁĘ". i dziś wiem że już przy pierwszym nieporozumieniu konflikcie gdzie zawierałam ze sobą niechciane kompromisy łudząc się że mój "wkład" zostanie dostrzeżony i doceniony zaczełam przegrywać walkę o własne życie. i tak przegrana "dla świętego spokoju, dla dzieci, dla uzależnienia finansowego, przehulałam 12lat". otrzeźwił mnie mój ex małżonek wypalając się i zmieniając obiekt miłości. dziś gdy pojawia się problem nie ma jutro nie ma zaraz nie ma niechce mi się nie ma histeryzujesz nie ma nie zawracaj mi głowy bo "nic na siłę". dewoluujemy wiele powtarzających się symptomów nadchodzących kłopotów mamiąc się że nasze wysiłki przyniosą porządany rezultat tylko że musimy poczekać i tak czekamy czekamy ......... i czekamy. ja dostałam jedną z najlepszych lekcji  w życiu od mojego "guru ex małżonka". gdy nawywijałam nawysiłkowałam się i zrobiłam coś co dla niego dając od siebie energię tudziesz samą siebie i gdy oczekiwałam czegoś "na powrót" licząc na pozytywne przyjęcie mego "daru" i chęć rewanżu ze strony męża byłam raczona świętymi słowami  "JA CIEBIE O TO NIE PROSIŁEM". po dziś dzień czynię pokłony w geście dziękczynnym. 
po tych "wiecznych" oczekiwaniach  dochodzimy do własnych granic budzimy się rozglądamy a tu strzępy nas samych wiatr unosi to tu to tam gdzie zawieje. i czujemy się źle. wrócić do stanu wyjściowego jest niezykle trudno a czasem nie jest to możlwie. bo już jesteśmy inni bo zapełniliśmy się niechcianym bólem bo płyną w nas trucizny.i jeśli zastosujemy "nic na siłę" to może nam się uda. ale właśnie problem polega na tym że naszego/naszej partera/partnerki wcale to nie interesuje. i czas podjąć decyzję. oj trudną niezwykle trudną. ja mam porównanie. życie przed i życie po. to jest noc i dzień. nawet trudno mi to opisać. ale już nic nie muszę niczego nie robię na siłę. no i jestem wolna. i nie w sensie zwiazku ale że wreszcie mogę w 100% być sobą niczego nie udawać mówić w "swoim języku"  jestem i akceptowana i rozumiana. bezcenne.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » NIEDZIELNE ROZWAŻANIA O ZWIĄZKACH 30-LATEK, o co chodzi???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024