Witam
Nie radzę sobie już z tym problem mój mąż woli mieszkać z ojcem niż ze mną jesteśmy małżeństwem od 3 lat a on nadal mieszka z ojcem, i wydaje mi się żę woli z nim przebywać, mieszkamy w różnych miastach widujemy się weekendy. Obiecuje że jak znajdzie pracę to się przeprowadzi, ale z tego co zauważyłam , ja tylko przez jego rodzinkę dostał nerwicy i te weekendowe wizytu to ciągłe moje zrzdzenie które do niczego nie prowadzi tylko do kłótni. Nie daje już rady bo nie rozumiem tej sytuacji,
Próbowałam postwić sprawę jasno albo się przeprowadza albo rozwodzimy się ale kończyło się tylko na kłótni, w jego domu rodzinnym czuje się jak intruz, ojciec męża wogól ze mną nie rozmawia, siostra także mnie ignoruje, czuje się jak bym była kimś gorszym doszło do tego że w tym domu to ja boje się odezwać, chociaż jestem osobą niezależna finansowo i mam gdzie mieszkać, wykształcona, tracę tam poczucie własnej wartości czuję sie jak bym była gorsza i pewnie przez tą cała sytuację z mężęm który chce mieszkać tylko z tatusie w jego rodzinnym domu także moje poczucie wartości jest zerowe. Widze żę sama nie poradzę sobie z tą sytyacją proszę pomożcie muszę coś z tym zrobić zanim popadnę w jakąś nerwicę i zupełnie zniszczą moją psychikę
Witaj.
Może rodzina Twojego męża nie akceptuje tego związku , a sam mąż w tamtym domu , w rodzinnych stronach czuje się bezpiecznie ? Nie ma obowiązków , nie musi sprzątać , gotować. Na pewno jest coś , co go tam trzyma.
A może jego ojciec go buntuje non stop przeciwko Tobie ?
To że nie ma żadnych obowiązków i jego ojcec za niego wiele rzeczy robi to na 100% w przypadku kiedy ja wymagam to robi się awatura, tylkodla czego zmarnował mi tyle lat zycia i kiedy probuje z nim powaznie pormwiac o rozwodzie zawsze jest tysiąc obiednic, że będzie lepiej a w końcu i tak zostaje po staremu i wraca do tatusia i tam sobie zyje bezstroski chłopczyk. i lata leca od weekendu do weekendu. Z moim coraz niższym poczuciem swojej wartości w ciąges samotniści,
rozwód. Nie macie dzieci.
Twój mąż chyba nie dorósł jeszcze... Daj sobie z nim spokój, bo to do niczego nie prowadzi. Jeżeli dyskusje z nim nie przynoszą efektów, po prostu sama złóż wniosek do sądu o rozwód. I tak jesteś praktycznie sama, więc warto by było unormować to już teraz, bo może akurat kogoś poznasz ? :-)
Ja myślę , że za dużo dostał tych szans na zmianę od Ciebie. Może pora powiedzieć "stop"?
Jeśli chce żyć w taki sposób to niech sobie żyje - ale bez Ciebie. Po co masz zamartwiać się nim i całą tą sytuacją , skoro on to (brzydko mówiąc) olewa ?
Nie będę Cię na mawiać do niczego bo to Twoje życie i wybór , ale mogę jedynie powiedzieć , że ja w Twojej sytuacji sprawę postawiłabym jasno - albo kończy z tym teraz albo zakończycie związek.
Pozdrawiam ![]()
Dziękuję bardzo za rady i wydaje mi się, że jest dużo prawdy, ale wiem że sama nie dam rady widzę że potrzebuję psychologa aby pomógł mi, bo mam wrażanie że już nie ma siły żyć.
Może to moja wina, może bałam się samotności pozwoliłam żeby ktoś mnie traktował jak zabawkę, i mam teraz depresję, i znając życie jego rodzinka pewnie tez mnie uważa za babę która pozwoliła na takie zachowanie i pewnie tez mnie dla tego tak traktuje. Jeju musze sobie z tym poradzić, musze mieć siły zeby znowu uwierzyć w siebie
Odnajdziesz siebie i tą właściwą drogę.
Na razie przemyśl to wszystko i jeśli chcesz , znajdź dobrego psychologa ![]()
Dasz radę ![]()